kilowisni
10.08.07, 22:13
No tak, tyle razy czytałam,że spotykacie facetów , którzy akceptują Was i
Wasze dzieciaki i są dobrymi , kochającymi ludzmi.Po ponad 1o miesiącach od
rozstania z ojcem małej poznalam kogoś .Na razie mamy za sobą wspólny wypad we
trójkę na kilka dni w piękne okolice, potem kilka dni spędzonych jeszcze raz
razem.Ja sparzona bolesnie , jak to bywa, przyglądam mu się wnikliwie, Szczęka
mi opada gdy widzę jak zajmuje się małą (sam ma 4 letnia córkę).Obydwoje
dobiegamy 40 chy, mamy za sobą parę doświadczen, nieudane związki.Czujemy się
dobrze ze sobą a mala jest zachwycona.Jej wlasny ojciec ostentacyjnie nie
utrzymuje z nią kontaktu , podsyła alimenty.A tu raptem ,, obcy,, facet, nosi
ją, czyta baje, lepi slimaki z plasteliny ,i ciągnie nas do lekarza kiedy
trzeba.Bez zbędnej egzaltacji jest po prostu bezpiecznie i
spokojnie.Rodzinnie.Coś o czym marzyłam a co nie udalo się z ojcem małej.
A co ja czuję?Ciągle tęsknię za chyba wyimaginowanym obrazem tamtego, za jego
fizycznoscią , czuję się z tym podle .Zapominam o hustawkach emocjonalnych
jakie mi fundowal, zachowuje sie jak niedojrzała nastolatka zapatrzona w
jakies monidło.I to mnie wkurza strasznie.Zobaczymy co bedzie dalej