datelek
17.08.07, 13:26
Witam. pisze tu, bo tak naprawde nie mam komu o tym wszystkim
opowiedziec. od roku jestem sama i bardzoe brakuje mi kogoś
bliskiego. Jestem młoda i chyba w miare atrakcyjna, a mam wrażenie,
że zycie przecieka mi między palcami, że nigdy już nie spotka mnie
nic dobrego...że moje dalsze życie będzie oparte tylko na lęku przed
byłym. Czuję straszną pustkę, a ludzie dookoła mnie wytykają mi
tylko błędy. Uważam, ze w miarę swoich możliwości jestem dobrą
matką... choć dziecko często widzi moje łzy. Wiem, że szczęsliwe
dziecko, może wychować tylko szczesliwa matka. Swoimi
pesymistycznymi myślami odstraszam znajomych. Już nikt nie chce do
mnie przychodzic. niezbyt często się uśmiecham, a przecież lubi sie
ludzi uśmiechniętych... Chodzę jak cień i wymuszam na sobie uśmiech,
by dziecko nie martwiło się moją smutną miną. Nawet gdybym chciała
gdzieś wyjśc, nie mam z kim. Wszyscy uważają mnie za rozgoryczoną,
znudzoną życiem kobietę. A ja poprostu nie umiem zebrać się do kupy.
Jestem rozbita. A ludzie uwazają, że mam zdorwą córke to powinnam
sie cieszyć, a nie mieć wieczne pretensje do życia... może ja
faktycznie użalam się nad sobą...?