Zazdrość o dziecko??

31.08.07, 12:36
Czy Wasi nowi faceci są zazdrośni o czas jaki spędzacie ze swoimi
dziećmi??
Czy to normalne?
Czy taki facet nie rokuje dobrze?.....
    • anetina nie jest zazdrosny :) 31.08.07, 13:56
      czas zawsze spędzaliśmy w trójkę
      dopiero po uśnięciu Małego wieczór był nasz smile
    • ddanna mój też nie jest 31.08.07, 22:07
      a przynajmniej ja tego nigdy nie wyczułam, ani o moją córkę, ani o naszego syna
    • borys.joszko Re: Zazdrość o dziecko?? 31.08.07, 23:49
      Nie miewam nowych facetów, ale miałem nową kobietę. I nie była
      zazdrosna o czas poświęcany Małemu. Zresztą najczęściej byliśmy we
      trójkę. I tak jak pisała poprzedniczka, tylko wieczory spędzaliśmy
      we dwoje.
      Pytasz, czy ta zazdrość jest normalna. Sądzę, że tak. Dzieci zawsze
      będą dla nas najważniejsze, najkochańsze. Jeśli spotykasz się z
      facetem bezdzietnym, może to być dla niego trudne do przełknięcia.
      Czy taki facet rokuje dobrze? Dobrze pewnie nie, ale chyba też nie
      źle. Niech się oswoi.
      A może dałoby się wciągnąć go w ten czas poświęcany dziecku? Bawić
      się, załatwiać sprawy razem, hm? Może to by pomogło.
      • anetina Re: Zazdrość o dziecko?? 01.09.07, 09:31
        Jeśli spotykasz się z
        > facetem bezdzietnym, może to być dla niego trudne do przełknięcia.
        > Czy taki facet rokuje dobrze? Dobrze pewnie nie, ale chyba też nie
        > źle. Niech się oswoi.


        ja takiego spotkałam - bezdzietnego
        i chyba dobrze rokował, jeśli jego Mały poprosił, by mógł mówić do
        niego tata


        a M. od początku był "zaangażowany" w opiekę, w zajęcia nad Małym
        • borys.joszko Re: anetina 01.09.07, 22:40
          Ale Ty miałaś egzemplarz wzorcowy. Ja zresztą też. A tutaj
          egzemplarz nie tyle jest wadliwy, co wymagający ułożenia. Z własnych
          doświadczeń: mężczyźni to ród raczej zaborczy. Dlatego sądzę, że ma
          szansę się wyrobić - mimo że mrówka nie pisze, jak długo się
          spotykają i jakie są pana relacje z dzieckiem, co rzuciłoby trochę
          światła na sprawę.
          • mrowka221 Re: anetina 02.09.07, 09:43
            Ok, rzuam więcej światłasmile))

            Spotykamy sie od 2 miesięcy, znamy trochę dłużej.
            R. widział Małego właściwie dopiero 2 razy i całkiem dobrze się
            dogadują, mały bardzo go polubił, często o nim mówi, pyta sie o
            niego itp. (Mały o niego).
            R. jest jedynakiem, sam też wychowywał się bez ojca, ale z tego co
            mówi, to podejście ma naprawdę super, jest mądrym facetem, ma fajne
            poglądy..tylko, że nieraz jest naprawdę zazdrosny o to, że mam dla
            niego mało czasu, że się spożniam, bo np. Mały płakał (synek ma 5
            lat).
            Nie wiem, może faktyznie potrzeba czasu.
            • anetina Re: anetina 02.09.07, 16:31
              facet nie jest zazdrosny
              jest zły, że wolisz z synem zosta niż z nim

              czyli kwestia czasu - a będziesz miała warunek - albo facet albo
              dziecko
              nie życzę ci oczywiście tego smile
              • mrowka221 Re: anetina 02.09.07, 17:10
                To o zrobic, zeby uniknąć takiej sytuacji? Czy jest jakieś
                rozwiazanie, czy poprostu niektórzy faceci nigdy się nie pogodzą, że
                ich kobieta jest też, a może przede wszystkim matką.

                Dodam, że nie należę do tych nadopiekuńczych, czy patrzących tylko w
                dziecko mam.
                • anetina Mrowka 02.09.07, 17:31
                  trudno ci cos poradzi
                  spotykasz się z facetem dopiero 2 miesiące
                  i jeśli już jest "zazdrosnY"i niemoże zrozumie, że nie jesteś na
                  żądanie faceta, bo masz swoje życie, bo masz dziecko - to coś nie tak

                  ja ci napisze na przykłądzie
                  u mnie nie było żadnych watpliwości - najważniejszy był i jest syn
                  M. był zawsze na drugim miejscu
                  więc jedynie wieczorami byliśmy sami
                  w ciągu dnia zawsze byliśmy w trójkę, no chyba że dziadkowie wzieli
                  Małego

                  ale, nie było żadnych "złości", że się spóżniam, że nie mam czasu
                  wiadomo - bo dziecko marudziło, przyszliśmy więc później na dworzec
                  M. poczekał bez żadnych ale

                  nie było pretensji, że nie wyszliśmy gdzieś wieczorem, jesli nie
                  dałam rady zapewni opieki nad dzieckiem
                  po prostu M. spotykając się z nami wiedział, że bierze nas dwójkę
                  że nie ma jednej osoby do kochania, że albo nikt albo dwupak smile

                  tak że dajcie sobie Mrówka jeszcze czas
                  krótko się spotykacie, za krótko

                  życzę powodzenia
                • borys.joszko Re: 02.09.07, 17:33
                  Nie wyciągałbym tak daleko idących wniosków jak anetina.
                  Piszesz - facet jest jedynakiem. Wniosek: nie ma żadnych
                  łobuzujących bratanków ani narwanych siostrzenic i wychowanie dzieci
                  zna głównie z filmów i teorii. Twojego syna spotkał tylko dwa razy,
                  jakie on ma pojęcie o rodzicielstwie?
                  Gdzieś tutaj na forum przeczytałem wypowiedź, że dzieci wyczuwają
                  dobrych ludzi. Mnie się to sprawdza. Jeśli Twój syn go polubił,
                  chyba warto zaufać, że się nie pomylił.
                  Natomiast jeśli chodzi o rozwiązania, to sugerowałbym po prostu
                  częstsze spotkania we trójkę. Kiedy polubi Twojego syna, może zmieni
                  się jego postrzeganie sprawy. No i będziecie spędzać więcej czasu
                  razem.

                  > Czy jest jakieś rozwiazanie, czy poprostu niektórzy faceci nigdy
                  > się nie pogodzą, że ich kobieta jest też, a może przede wszystkim
                  > matką.

                  Pogodzić, to on się pogodził - kiedy Cię bałamucił, chyba wiedział,
                  że jesteś mamąsmile Teraz musi się tylko nauczyć, co to tak naprawdę
                  znaczy.
Pełna wersja