Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca?

01.09.07, 00:02
Rozstaliśmy się ponad rok temu. Ojciec dziecka spotyka się od paru
miesięcy z nową kobietą. Twierdzi, że na razie to nic poważnego
(każdy mieszka u swoich rodziców, nie planują wspólnego życia), ale
chce jej przedstawić naszego 3-letniego syna. Czy powinnam się na to
zgadzać? A może poczekać do momentu aż ex zadeklaruje, że to jednak
coś poważniejszego? Boję się sytuacji, że się rozstaną, że będzie
miał nową kobietę, że znów będzie chciał poznać ją z synkiem i
całość wpłynie negatywnie na 3-letnie dziecko. Jaka jest Wasza
opinia?
    • luna67 Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 01.09.07, 01:18
      1. czy ty jak poznasz jakiegos faceta, i bedzie chcial poznac twoje dziecko,
      bedziesz sie pytala o zgode twojego Ex?

      2. czy ty jak poznasz kogos to mu je przedstawisz dopiero jak juz bedziecie na
      "powaznie"?

      3. czy ty bedziesz pewna ze twoja znajomosc bedzie trwala wiecznie z tym nowym
      facetem? watpie ( myslalas, ze z ojcem dziecka bedziecie nierozlaczni i co?)
      wiec sama widzisz nawet "powazny" zwiazek moze sie rozspasc i nikt tobie nic nie
      moze zagwarantowac.

      4. czy po rozsypce nastepnego zwiazku, nie bedziesz chciala wejsc w nowy
      zwiazek, bo to bedzie zle wplywac na twoje 3-4-5-letnie dziecko?

      itd.

      Ty i twoj Ex sa najwazniejszymi ludzmi dla waszego dziecka, a nowa kobieta Exa
      lub przyszly twoj mezczyzna, beda na poczatku waszymi znajomymi dla niego,
      pozniej ciocia/wujkiem, a jeszcze pozniej moze zejsc na "ty" (mowic po
      imieniu)(to zalezy od relacji).

      Nie, nie wplynie negatywnie na dziecko, jezeli matka nie nastawia je negatywnie
      w stosunku do nowej kobiety ojca. Moj Ex mial kilka Nex, niestety zadna sie nie
      utrzymala i moje dzieci wszystkie lubialy (no moze jedna odbiegala od normy)

      • madziulec Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 01.09.07, 09:00
        Ha!!!

        Zarowno pani kurator sadowa jak i pani psycholog powiedziala mi, ze dziecku w wieku mniej wiecej 3-4 lat nei potrzebuje jeszcze swiadomosci istnienia jakiejs pani Kasi czy Zosi, ktora gdzies tam mieszka czy tylko spotyka sie z tata.
        Swiat dziecka wystarczajaco jest pokrecony, bo ono widzi, ze inni maja "normalne", pelne domy, gdzie tata wraca z pracy (tak, tak, dzieci sobie to opowiadaja) a ono tego nei ma.

        I co?? Chcecie im kolejne rewolucje wprowadzac?? Tylko dlatego, ze macie taki kaprysik?? A psychika waszego dziecka sie nie liczy????
    • woda-niegazowana Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 01.09.07, 10:20
      Bez przesady. Przecież nie powie dziecku to jest pani X i z nią sypiam.
      Cała znajomość to zapewne jakiś spacer lub coś w tym stylu.
      Przecież równie dobrze ex może mieć dobrą koleżankę i spotykać się z nią bez
      podtekstów. Niech dziecko widzi, że na świecie różne stosunki są między ludźmi.
      Rodzice i tak nie są razem, a poza tym nawet jak by byli to nie wolno iść z
      osobą przeciwnej płci?????(no chyba, że na oczach dziecka zamierzają robić nie
      wiem co???)
      Nie przesadzajmy, bo będzie to wyglądać jakbyśmy były zazdrosne.
      • madziulec Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 01.09.07, 12:01
        Aha. Dziecko jest niemyslaca figureczka.
        Ni emysli, nie czuje?
        Nie czytalas nigdy, ze dziekco do pewnego momentu zycia i tak ma myslenie zyczeniowe? I jak jest np. zle na mame czy tate i mama zachoruje to ono mysli, ze to dlatego, ze ono "zyczylo" mamie czy tacie zle.
        Tak samo jest w przypadku rodzicow - jesli nei mieszkaja razem to dziekco chcialoby by mieszkali razem.

        Po co rozwalac jego swiat?? Po to tylko, ze istnieje jakas pani X? Niech istnieje. Tak samo istnieje Wenus i tez nalezy kiedys wprowadzic pojeci eplanety czy ksiezyca jakiejs planety, czy innych pojec, ale na to przychodzi czas.
        • woda-niegazowana Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 01.09.07, 12:44
          Oczywiście, że dziecko myśli i czuje. Ale nie można chronić go przez całe życie.
          Od małego poznaje świat, który nie jest idealny.
          Czytając Twoje słowa mam wrażenie, że jesteś za tym, że dla dobra dziecka matka
          powinna nawet pozwolić się pobić, żeby tylko nie krzyczeć i schować siniaki.
          Dzieci wychowywane w ten sposób w późniejszym wieku "układają" życie rodzicom.
          Matka i ojciec też mają prawo ułożyć sobie życie. Cały widz polega na tym, żeby
          dziecku wszystko odpowiednio wytłumaczyć.
          • madziulec Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 01.09.07, 12:56
            A ja uwazam, ze Ty z kolei chcesz zrobic z dziecka emocjonalnego krolicza doswiadczalnego, co jest wysoce naganne.
            Bo nei zawsze mozna patrzec tylko na wlasny czubecek noska. Powolalysmy na swiat nasze dzieci, jestesmy za nie odpowiedzialne, za ich bezpieczenstwo fizyczne, ale takze psychiczne, po to by dorastaly w poczuciu tego, ze sa kochane, ze komus na nich zalezy, a nie ze sa przerzucane z rak do rak, ze ciagle sa nowe ciocie nowi wujkowie...

            Ni ejestem za tym, by matka dawala sie bic i jestem tego super przykladem. Moj eks nie mieszka z nami, bo jest przemocowcem. Sa po prostu uklady, ktorych nei mozna przeskoczyc i charaktery, ktorych zmienic si enie da (no moze lobotomia by pomogla?)

            I jesli juz ma na czyms polegac to nie "widz: bo na nic nie patrzymy a "wic" ( z niemieckiego "Witz" czyli dowcip)
            • woda-niegazowana Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 01.09.07, 18:48
              Czy przeszłaś terapię dla ofiar przemocy?
              Mam wrażenie, ze nie dociera do ciebie to co ja piszę tylko masz swoje w głowie.
              Dziecko po rozwodzie ma problemy, ale wyszukiwanie nowych to przesada. Wg.
              Ciebie kiedy przyjdzie czas na poznanie nowej partnerki ojca? A może jak
              spotkają ich na ulicy to powinni uciekać?
              Jak czytam twoje posty to mam przed oczami mojego byłego. Nie życzył sobie,
              żeby do MOJEGO mieszkania przychodzili jacyś faceci bo dzieci...
              Problem polegał na tym, ze ja mówiłam o znajomym małżeństwie, a on cały czas
              mówił ON. Dopóki dotyczy to spaceru dla mnie sprawa jest prosta-lepiej niech to
              zrobi ojciec niż dobra ciocia.
              Wynika z tego, że małżeństwa nie da sie naprawić i dziecko musi zrozumieć, że
              tata ma juz inne życie, ale w nim miejsce dla niego.
              Co do wic to jakoś nie zastanawiałam się od czego pochodzi, ale widzę, że Twoja
              uszczypliwość jest jest odwrotnie proporcjonalna do popierania Twojego zdania.
              • madziulec Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 01.09.07, 19:12
                W przeciwienstwie pewnie do wielu osob na tym forum zadalam sobei ten trud, ze poszlam z dzieckiem do psychologa, by zapytac o psychike tego malego czlowieczka, ktorego mam przyjemnosc i zaszczyt wychowywac.

                Dzieki temu wlasnie nie patrze na swoj tylek i swoje przyjemnosci ale patrze na swoja odpowiedzialnosc, ktora podjelam 4 lata temu powolujac moje dziekco na swiat i podejmujac si ewtedy wychopwywania go.
                Mozliwe, ze rowniez dlatego, ze ktos stojacy z boku wyjasnil mi kilka spraw nie wyrazam zgody na opieke naprzemienna (bo psycholog nie wypowiada si eo tym pochlebnie), nie wyrazam zody na spedzanie swiat u ojca (bo nei jest to rodzina malego... ), a z drugiej strony daje 3 tygodnie wakacji, tylko dzielone (rowniez na wniosek psychologa) i spotkania 3 razy w tygodniu.

                I nie porownuj mnie do swojego eks, bo to mnei malo interesuje.
                Co zas to tego "wic".. Uwazam, ze to milo znac jezyk polski i ew. etymologie wyrazow wink
                • woda-niegazowana Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 02.09.07, 11:24
                  Ja miałam do czynienia z wieloma psychologami i moim zdaniem najlepiej
                  zorientowani w temacie są ci od przemocy. Nie jesteś w stanie uchronić dziecka
                  przed całym złem tego świata, ale możesz nauczyć dziecko radzić sobie z
                  przeciwnościami. Dziecko pójdzie do szkoły i co wtedy? Siądziesz z nim w ławce i
                  będziesz pilnowała czy ktoś nie proponuje mu narkotyków, czy córka sąsiadki nie
                  powie mu, że jego tatuś ma inne dzieci? A zupełnie nie wiem czemu mnie nie
                  przeszkadza jak ojciec bierze moje dzieci na spacery gdzie są różni ludzie? Może
                  ja po prostu wiem, że dzieciom nikt nie namiesza w głowach bo wytłumaczyłam im
                  jaka jest sytuacja między nami.
                  Nie odpowiedziałaś mi co zrobić jak spotkają się na ulicy?
                  Co do etymologii wyrazów jakoś nie mam czasu jej poznawać bo interesują mnie
                  inne rzeczy, które też warto znać. A jeśli chodzi o ścisłość to odruchowo
                  napisałam dobrze, komputer podkreślił więc bez zastanowienia poprawiłam, ALE
                  TERAZ DZIĘKI TOBIE BĘDĘ WIEDZIEĆ.
                  Ciekawe czemu nie poprawiasz innych, bo od błędów ortograficznych aż się roi.
                • chalsia Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 02.09.07, 22:19
                  > W przeciwienstwie pewnie do wielu osob na tym forum zadalam sobei
                  ten trud, ze
                  > poszlam z dzieckiem do psychologa, by zapytac o psychike tego
                  malego czlowieczk
                  > a, ktorego mam przyjemnosc i zaszczyt wychowywac.

                  a skąd takie domniemanie, że wiele innych osób z tego forum NIE
                  ZADAŁO SOBIE TRUDU pójścia z dzieckiem do psychologa?
                  Jakoś mi Twoje powyższe cytowane zdanie zaleciało pogardą do ludzi.
                  • madziulec Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 02.09.07, 23:58
                    Wiesz dlaczego?
                    Bo tu tylko wrzeszczy sie o lazeniu do psychologow, wywrzaskuje innym, by udali sie do psychiatrow..
                    Potem kaze sie takze lazic na jakies terapie.
                    jak co do czego oczywiscie to nikt ani nie zna adresow, ani nie wi na czym polegaja badania dziecka a tym bardziej terapia takiego dziecka.


                    Pogardy nei wyrazam. Jedynie zdumienie, ze wrzeszczy sie o czyms o czym nie ma sie pojecia. Ale to akurat na tym forum baaardzo powszechne (szczegolnei, gdy macochy sie zlecia, te to maja wiele do powiedzenia o wychowywaniu samotnym dzieci... )
    • braktalentu Z punktu widzenia Next 01.09.07, 11:03
      Nie wiem jak wygląda Wasza sytuacja prawna, ale jeżeli Twój były mąż
      ma pełne prawa rodzicielskie, to obawiam się, że źle Go zrozumiałaś.
      On nie pyta Cię o zgodę (czy może poznać Wasze dziecko z Panią Z),
      tylko informuje (co zresztą uważam za bardzo uprzejme z Jego
      strony), że pozna Wasze dziecko z Panią Z. Oczywiście możesz się na
      to niezgodzić, ale wzięcie Twojego zdania pod uwagę będzie kolejną
      uprzejmością ze strony byłego meża. Zanim zdążysz podjąć
      jakiekolwiek kroki prawne, uniemożliwiające takie spotkanie, ono
      pewnie już dawno dojdzie do skutku.

      Ja na Twoim miejscu zapytałabym byłego męża jak planuje takie
      spotkanie i w jaki charakterze zamierza przedstawić swoją
      przyjaciółkę. Nie będzie Ci chyba przeszkadzało, jeżeli dziecko
      pozna Ciocie Helenkę - przyjaciółkę taty i razem będą karmić
      łabędzie, czy pójdą na lody. Przecież Ty też masz kolegów, z którymi
      spotykacie się i spędzacie razem czas. No chyba, że nie...
      • kicia031 Re: Z punktu widzenia Next 03.09.07, 09:44
        Wydaje mi sie, ze czym innym jest poznawanie PRZYJACIOL rodzicow,
        ktorzy beda na dlugi czas obecni z zyciu dziecka podczas
        okazjonalnych spotkan, a czym innym poznwanie przygodnych partnerow,
        ktorzy z tego zycia moga zniknac bardzo szybko, i to najpewniej na
        zawsze? Po co dzicko ma sie przywiazywac do cioci helenki (nawiasem
        mowiac, coz to za obrzydliwy obyczaj nazywania partnerow rodzicow
        ciacia i wujkiem) kiedy za 3 miechy juz nie bedzie sie moglo
        widziec z ciocia helenka, tylko z ciocia zosia, a potem kasia, basia
        i ziuta?
        Uwazam, ze dziecko nalezy trzymac z daleka od nieuporzadkowanego
        zycia seksualnego rodzicow. Obojga.
      • kicia031 Braktalentu 03.09.07, 10:03
        Dziekujemy ci bardzo, ze raczylas nam odslonic punkt widzenia Next.
        Ale wiesz co - moze juz sobie daruj. To jest naprwde niesmaczne,
        kiedy ty, osoba o samodzielnym rodzicielstwie nie majaca za grosz
        pojecia, ani teoretycznego, ani praktycznego jestes obecna w kazdym
        nieomal watku na forum przeznaczonym dla samodzielnych mam i z wyzyn
        swej ignorancji za wszelka cene probujesz nas ustawiac do pionu.

        Daj sobie spokoj kobieto i zajmij sie swoimi sprawami moze, np
        sprawa sadowa z Exia twojego meza, by wymusic na niej dowozenie
        dziecka do ojca i do dziadkow.
        • braktalentu Re: Braktalentu 03.09.07, 12:43
          Kiedyś na forum "macochy" pisywała anastazjapotocka. Ostatnio ani
          Jej widu, ani słychu. Zniknęła po tym, jak uznała, że może się
          wypowiadać w imieniu innych userek, które jednakowoż nie upoważniły
          Jej do tego.
          A Ty Kiciu w czyim imieniu mi dziękujesz za odłonięcie punktu
          widzenia, i w czyim imieniu prosisz, żebym sobie darowała?
          Moderatorów, adminów, czy innych Samodzielnych Mam?
          Bo jeżeli w swoim własnym, to oszczędź sobie emocji i po prostu mnie
          wyszarz. Przestaniesz się wtedy czuć ustawiana przeze mnie do pionu.

          A niesmaczna to jest Twoja próba manipulacji informacją. Sprawy
          dotyczące dzielenia kosztów organizacyjnych dowozów dziecka do
          niepełnosprawnych dziadków i półtorarocznego brata to nie są MOJE
          sprawy, tylko mojego męża. Zresztą już załatwione, bez udziału sądu,
          ku ogólnemu zadowoleniu - szczególnie dziecka.
          Być może w to nie wierzysz, ale Samodzielne Matki, to nie idiotki,
          którym wystarczy rzucić hasło "sprawa sądowa przeciwko Exi", żeby
          odsłoniły kły. Większość potrafi odnaleźć źródło informacji i
          wyrobić sobie własną opinię.
    • burza4 Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 01.09.07, 12:37
      osobiście nigdy nie wprowadzałam swojego dziecka w arkana mojego
      życia towarzyskiego - uważam, że poznawanie przelotnych miłostek do
      nieczego dziecku nie jest potrzebne. Niezależnie czy dotyczy to taty
      czy mamy.

      Wydaje mi się, że dla dziecka i tak trudna jest świadomość, że nie
      ma pełnej rodziny; nie ma co powiększać mętliku korowodem pań czy
      panów. W końcu dziecko buduje jakieś pojęcie dorosłego życia na
      bazie obserwacji. Jakie wnioski wyciągnie z tego, że skacze się z
      kwiatka na kwiatek? że to norma?
      • braktalentu Z punktu widzenia Next 01.09.07, 13:27
        Jest różnica między przelotnymi miłostkami, a życiem towarzyskim.
        Nasze dzieci biorą udział w znacznej (choć oczywiście nie całej)
        części naszego życia towarzystkiego. Poznają naszych nowych
        znajomych. Czy w niepełnych rodzinach jest inaczej?
        Przecież żaden ojciec przy zdrowych zmysłach nie przedstawi dziecku
        cioci Helenki słowami "to ciocia Helenka, moja nowa dupcia. Troszkę
        się synciu seksimy, ale to nic poważnego. Chciałem, żebyś Ją
        poznał".
        Kiedy, Waszym zdaniem pojawia się moment na przedstawienie dziecku
        nowego przyjaciela? Co jest gwarancją, że związek się nie rozpadnie?
        Wspólne zamieszkanie? Magiczny rok razem? A może jakaś deklaracja,
        że chce się wspólnie spędzić resztę życia (działa?).
        Dla mnie Next, która zgadza się na planowanie wspólnej przyszłości,
        nie poznawszy ewentualnych pasierbów, źle rokuje. A ojciec, który
        poważnie zaczyna traktować związek, w którym Jego partnerka nie zna
        nawet Jego dzieci, to łagodnie mówiąc bujający w obłokach romantyk.
        Osobiście wolałabym, żeby Panie, które do tego nie dojrzały
        wykruszyły się po kilku spotkaniach, niż żeby potem, poznając dzieci
        swojego męża (no, bo po slubie to już chyba można, prawda?),
        zatruwały życie wszystkim dookoła, a przede wszystki pasierbom,
        byłej żonie, własnemu mężowi i mnie - czytającej forum "macochy-smile.
        • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 01.09.07, 15:31
          A! Juz rozumiem.
          Czyli dziecko ma byc beta-testerem dla ewentualnej partnerki ojca?
          NIech przyjdzie, dzieciak ja przepyta, przegoni. Przejdzie test poprawnie - moze byc.
          Jak ucieknie - tym lepiej.

          A gdzie w tym wszystkim dziecko????????
          • braktalentu Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 13:35
            Madziulec, z cały szacunkiem, strzel Ty sobie dziewczyno melisę, bo
            zachrypniesz od tego skandowania D O B R O D Z I E C K A. Ja
            rozumiem, że Tobie psycholog wytłumaczył i zawnioskował. Skoro sama
            nie mogłaś pojąć, to i dobrze, że ktoś Ci wyjaśnił. Może niech Ci
            też wytłumaczy, że to o czym mówił dotyczyło TWOJEJ sytuacji i
            TWOJEGO dziecka. Dzieci są różne. Rodziny też.
            My na przykład dla D O B R A D Z I E C K A spędzamy święta
            (najróżniejsze) ze wszystkimi dziećmi, bo bez względu na to co
            psycholog opowie mamie mojej pasierbicy, mój mąż JEST rodziną swojej
            córki, a nasz syn jest Jej przyrodnim bratem. I żaden psycholog do
            stwierdzenia tych więzów rodzinnych nie jest potrzebny.
            Są też inne różnice. Niektóre matki nie czują potrzeby
            demonstrowania swojej władzy poprzez wyrażanie ZGODY na spotkania z
            ojcem (aż trzy razy w tygodniu- o łaskawa!). Dzieci widują się z
            rodzicami, bo takie mają prawo (często ustalone przez sąd) i jeżeli
            jednemu z opiekunów wydaje się, że Jego ZGODA jest tu do
            czegokolwiek potrzebna, to ma absolutną rację - jest potrzebna... do
            polepszenia samopoczucia tegoż opiekuna - właściciela.
            Bo z D O B R E M D Z I E C K A nie ma to nic wspólnego.

            I wreszcie odpowiedź na Twoje pytanie: A gdzie w tym wszystkim
            dziecko?
            TU. TU I TERAZ. Bo to dziecko jest częścią życia swojego ojca. I
            każda decyzja życiowa tegoż ojca musi uwzględniać fakt posiadania
            przez Niego dziecka. Jeżeli kupuję psa, to musi dobrze znosić
            towarzystwo dzieci. Jeżeli wybieram wczasy, to tam gdzie jest
            miejsce dla dzieci. Jeżeli wiążę się z nowym partnerem, to tylko
            jeżeli akceptuje MOJE dziecko (nie musi Go ani kochać, ani lubić -
            choć oczywiście tak jest łatwiej). Chyba, że dla magicznego D O -
            B R A D Z I E C K A lepiej gdy ojciec spotyka się z Nim trzy razy
            w tygodniu, nie będąc Jego rodziną (?).
            Jeden popełnia błędy językowe, drugi logiczne, a trzeci życiowe.
            • woda-niegazowana Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 14:21
              Dzięki braktalentu.
              DO MADZIULCA-wiesz, że ofiary przemocy często stają się sprawcami przemocy?
              • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 19:20
                A wiesz, ze dzieci powtarzaja schemat rodzicow???
                I jest wielkie prawdopodobienstwo, ze Twoje dziecko rowniez zostanie albo samotnym rodzicem albo kopnie swoja partnerke???
            • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 19:15
              Wiesz co mnie najbardziej w tym wszystkim bawi???
              Twoje wypowiedzi wink Twoje i jakichs pan, ktore nie maja pojecia o wychowywaniu dzieci z rozbitej rodziny. Bo i skad maja miec pojecie???
              Widuja jakies dziecko czasem, czasem cos nawet i o tym dziecku uslysza, ale zeby miec je na stale to nie. Bo i po co???
              Za to dorabiaja do tego Bog wie jaka ideologie i jakies beznadziejne ecie-pecie.

              Psychologowie sa niektorym potrzebni. Niektorym meliska. Niektorym przytulenie sie do wlasnego dziecka wink)) Tobie jak widac psycholog, bo masz pretensje do swiata, ze sa tacy, ktorzy maja dziecko i maja czelnosc ustawiac spotkania ojcu dziecka, bo nie zasluguje na wiecej. Powiedziec Ci dlaczego nie zasluguje? Nie, nie mowie o przemocy. Mowie tylko, ze skoro zawiodl raz jako ojciec zawiedzie i drugi i trzeci i nie oczekujmy, ze raptem okaze sie super ojcem, ktory bedzie super odpowiedzialny i super idealny (zawiodl tez jako partner z reguly, wiec to go skresla z zalozenia i nie mowmy, ze nei spotkal swojej polowki jablka, bo jest to szukanie na sile wyjasnienia, podczas gdy tego wyjasnienia nie ma). Zawsze taki facet bedzie mial skaze. Gorzej, ze my, te pierwsze partnerki nie musimy juz z ta skaza zyc. Wy musicie wink Boicie sie tez, czy wasze dzieci beda tak kochane jak te pierwsze, widzicie czas spedzany z naszymi dziecmi wink
              I dlatego sad ustala na jakiejs podstawie wizyty, bardzo czesto nei zezwalajac na wizyty w chorym ukladzie pt. nowy dom ojca. Teraz rozumiem dlaczego.

              Przykro mi, ze piszesz o "wlasnosci" dziecka. Niektorzy nie dorosli do wychowywania dzieci. Tacy jak Ty chyba tez nie, bo piszac o dobru dziecka (moj post o dobru dziecka byl chyba drugim dopiero i nigdy wczesniej nei pisalam o dobru dziecka) nie pisze sie o wlasnosci, z zadnej strony. Wlasnosc za to bardzo czesto opisuja ojcowie i matki swoich dzieci okreslaja "posiadaczkami" albo "wlascicielkami". Aha - kiedys zadalam szanownym ojcom pytanie - co robia by sie z dziecmi widywac, gdy my, matki podobno tak im tego bronimy. Ojcowie jakos zamilkli i zabraklo im argumentow...

              Co do bledow zyciowych - masz racje. Popelniaja je niektorzy. Wiazac sie z partnerami majacymi rodzine wink) i wypowiadajac sie potem na forum, ktore ich nie dotyczy wink
              • braktalentu Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 20:29
                Mnie w Twojej wypowiedzi nie bawi nic.
                Po pierwsze nie bawią mnie Twoje uogólnienia dotyczące sytuacji
                dzieci z rozbitych rodzin, ojców oraz ich nowych partnerek. Wiesz,
                życie innych ludzi może różnić się od Twojego. Nie wierzysz? Zapytaj
                psychologa.

                Po drugie nie bawi mnie rozpowszechnianie informacji jakoby sądy
                bardzo często nie zezwalały na wizyty w nowy domu ojca, uznając go
                za chory układ z założenia. To kłamstwo. W dodatku głupie kłamstwo.
                Sądy nie zezwalają na wizyty w nowych domach ojców, jeżeli występuje
                tam jakaś patologia. Często sądy nie tylko zezwalają, ale wręcz
                zalecają / nakazują aby dzieci z poprzednich związków integrowały
                się z "nową" rodziną, która sama z siebie patologią nie jest. Mam
                nadzieję, że Chalasia nie będzie mi miała za złe jeżeli poza swoim
                przytoczę tu również przykład Jej sytuacji.

                Po trzecie nie bawią mnie Twoje wywody i pouczenia na temat
                sformuowania "właściciel dziecka". Piszesz o kontaktach swojego
                dziecka z Jego ojcem w sposób, który prowokuje do użycia tego
                określenia właśnie wobec Ciebie. ZGADZASZ się i USTAWIASZ spotkania,
                bo On nie zasługuje na nic więcej. A Twoje dziecko? Też musi sobie
                zasłużyć, żeby pobyć z Tatą?

                Po czwarte nie bawi mnie ostatnie zdanie z Twojego postu, w którym
                sugerujesz, że rozbiłam rodzinę mojego męża, oraz, że piszę na
                forum, które mnie nie dotyczy.
                A skąd Ty to wiesz?
                • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 23:52
                  To zadam Ci jedno bardzo proste pytanie: jaki emasz MORALNE prawo, by wypowiadac sie na temat dobra dziecka Twojego partnera? Co Ty mozesz wiedziec, co jest dla niego dobre? Przeciez nie jest to Twoje dziecko i to, co jest swietne dla Ciebie, dla Twojej rodziny i dla Twojego dziecka niekoniecznie musi byc dobre dla dziecka Twojego partnera.

                  Ale nie. Musi byc, bo tak TY decydujesz. Ty, osoba obca. Osoba -nikt dla tego dziecka. Ktos kto nei powinien miec nic do powiedzenia. Dla dziecka Twojego partnera nie bedziesz i nie bylas i nei jestes ZADNA rodzina, jestes nikim. MOze okreslac Cie ciocia i to juz bedzie duze wyroznienie. Moze laskawie mowic Ci dziendobry i laskawie godzic sie na spedzanie jakichs dni w Twojej obecnosci, ale to ONO toleruje Ciebie, a nie TY to dziekco wink

                  Tak wiec nei uznaje nowej rodziny rodzica za patologie. Uznaje te osoby za osoby obce, a t7ym samym coz.. nie widze koneicznosci integrowania sie, podobnie jak nie musi dziecko integrowac sie z Pania Zosia z IV pietraz czy z ta Zuzia z parteru. Proste.

                  Poza tym nei sugeruje, ze rozbilas rodzine Twojego meza, natomiast piszesz na forum ktore Ci enie dotyczy, bo samotna matka nie jestes.
                  • braktalentu Re: Z punktu widzenia Next 03.09.07, 12:57
                    Bardzo prosta odpowiedź (nic nie wnosząca do wątku): Mam takie prawo
                    MORALNE do wypowiadania się na temat dobra dziecka mojego męża,
                    jakie On sam jako ojciec mi przyznał.

                    Moja pasierbica jest moją powinowatą, tak jak teściowa. Ani
                    teściowa, ani pasierbica, ani inni powinowaci nie są dla mnie OBCY i
                    ja dla nich też nie. Troszczymy się o siebie, szanujemy, nie zawsze
                    lubimy. Jak to w rodzinie (choć nikogo nie zmuszam do powielania
                    modelu, który dla nas okazał się udany).

                    Nie piszę na forum, które mnie nie dotyczy. Forum nosi nazwę:
                    SAMODZIELNA (nie SAMOTNA).
                    A ja jako matka jestem bardzo samodzielna-smile.

                    Proponuję Ci to samo rozwiązanie, które kilka postów wcześniej
                    zaproponowałam Kici. Wyszarz mnie sobie lub kliknij czerwony kosz.
                    • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 03.09.07, 18:20
                      No i jakie bzdury piszesz:
                      pl.wikipedia.org/wiki/Powinowactwo_(prawo)
                      Tesciowa bedzie zawsze powinowata, pasierbica nigdy wink))
                      Pozdrawiam Cie serdecznie wink

                      I kliknij sobie sama kosz, czy cokolwiek innego wink
                      • braktalentu Re: Z punktu widzenia Next 03.09.07, 19:52
                        Nie ja bzdury piszę, tylko Ty bzdury czytasz. Powinowaty to krewny
                        małżonka - tak wynika z tekstu w podanym przez Ciebie linku. Córka
                        męża to ewidentnie Jego krewna, a więc moja powinowata. Dodatkowo
                        osoba bliska. Jeżeli masz jeszcze jakieś wątpliwości proponuję
                        lekturę art. 115 § 11 kk w myśl którego osobami najbliższymi są:
                        - małżonek,
                        - wstępni, czyli rodzice, dziadkowie, pradziadkowie itd.,
                        - zstępni, czyli dzieci, wnuki, prawnuki itd.,
                        - krewni w linii bocznej, czyli rodzeństwo, w tym także przyrodnie,
                        - POWINOWACI W LINII PROSTEJ, czyli ojczym (mąż matki, babki,
                        prababki) zięć, synowa, PASIERB, PASIERBICA,
                        - powinowaci w linii bocznej, czyli szwagier, bratowa,
                        - dzieci adoptowane i rodzice adopcyjni
        • burza4 Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 16:00
          przyjmijmy że "życie towarzyskie" było pewnym eufemizmemsmile

          uważam po prostu, że niech najpierw dorośli ustalą między sobą czy
          coś z tego będzie, a dopiero potem mieszają w to wszystko dziecko.
          Tutaj jakoś nie widać traktowania na serio potencjalnego związku. A
          czym innym jest zabieranie dziecka do znajomych na grilla, a czym
          innym - spotkania we trójkę. Nawet jeśli teraz dziecko jest małe, i
          wniosków z tego nie wyciąga - to wyciągnie, gdy podrośnie i zacznie
          kojarzyć fakty. Niekoniecznie fakty pt "10-krotna zmiana partnera/ki
          to nic takiego" sprzyja ukształtowaniu normalnego obrazu świata.

          nie chodzi tu o czas czy okres próbny, a po prostu o to, żeby nie
          mącić dziecku w głowie poznawaniem kolejnych "materacy".

          a przy tym - mogę cię zapewnić, że poznanie potencjalnych pasierbów
          nie oznacza, że przyszłość zarysuje się w różowych barwach. Syndrom
          teściowej też nie objawia się od razu...
          • woda-niegazowana Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 16:50
            Mam wrażenie, że podobnie jak Madziulec mylisz pojęcia. Spacer po parku nawet we
            trójkę TO NIE SEX na oczach dziecka. Jeżeli ojciec jest babiarzem to w końcu
            dziecko się dowie. Oczywiście musi mieć pewien wiek, żeby zrozumieć. Ale lepiej
            dla niego, dla ojca, dla matki, żeby to był jego wniosek a nie babci, cioci, czy
            sfrustrowanej, zdenerwowanej matki. Ale skoro obca osoba (Ty) na forum nazywa
            kobietę materacem nie mając o niej pojęcia to co może się przydarzyć komuś z
            otoczenia kto jest z natury zawistny. Oooooo! tego nie zazdroszczę dziecku, a
            nie 2-godz. spotkania w parku z panią, czy panem. Momentami mam wrażenie, że ze
            spaceru z ojcem i jego laską robicie tragedię niczym adopcja maltretowanego
            dziecka, które jest w domu dziecka, przez niezrównoważoną, niezdeklarowaną parę
            hetero, albo co gorsza(ha ha ha)gejów lub lesbijek.
            • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 19:18
              Wiesz co?
              Nie ma nic gorszego niz osoby, ktore potepiaja osoby majace inna orientacje seksualna...

              Tego akurat bardzo nei lubie.
              • braktalentu Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 20:31
                Czytanie tekstu ze zrozumieniem nie jest nieosiągalne. Trzeba
                ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć...
                • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 23:53
                  Odpisywani en aposty w jednym a nie floodowanie tez jest nieosiagalne..
                  Voz niektorzy wykazuja typowy brak talentu w sprawach komputerowych i nei tylko wink
            • burza4 Re: Z punktu widzenia Next 03.09.07, 13:00
              Każdy ma prawo do własnych poglądów.

              Kilkulatek TERAZ nie będzie miał prawdopodobnie problemu z obcą
              panią/panem na spacerze; to samo dziecko za lat 10 będzie już kumać,
              że coś się za tym kryło więcej. Nie wydaje mi się słuszne, aby
              dziecko miało podgląd na życie rodziców w detalach. I nie musi do
              tego oglądać seksu na własne oczy, samo dośpiewa sobie resztę.

              Nie przedstawiałam dziecku swoich "znajomych", nie zabierałam ich
              ani do parku ani na lody - znajomości tego typu nie były jej do
              niczego potrzebne. W życiu dziecka pojawiali się ci, z którymi
              łączyło mnie coś więcej niż ekhm, przelotna zajomość. Reszta
              pozostała moją słodką tajemnicą.
          • braktalentu Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 19:47
            Burza, ale przecież nie trzeba dziecka od razu wtajemniczać w rolę
            Krysi w życiu taty. Oczywiście, że lada dzień dziecko zacznie
            kojarzyć fakty, ale jak długo te fakty należy przed Nim ukrywać?
            Przecież taki Gucio, co to jak na pszczółka przystało z kwiatka na
            kwiatek, nie ustatkuje się nagle i z dnia na dzień. Dlaczego więc
            obciążać Matkę obowiązkiem tłumaczenia dziecku takiego, a nie innego
            prowadzenia się taty, lub co gorsza obowiązkiem UKRYWANIA przed
            dzieckiem, że tata się puszcza. Czy warto dla dobra dziecka mydlić
            Mu oczy? Jestem zwolenniczką mówienia dzieciom prawdy. Oczywiście
            prawdy dostosowanej do ich wieku. Prawda dla trzylatka brzmi "tata
            ma koleżanki". Dwunastolatek sam wyciągnie wnioski, na podstawie
            obserwacji życia OBOJGA rodziców.

            Poznanie potencjalnych pasierbów generalnie nie wróży nic dobrego-
            smile))))), ale ja PRZED podjęciem jakiejkolwiek poważnej decyzji (np.
            o wspólnym zamieszkaniu) życzyłabym sobie zostać przedstawioną
            rodzicom i (w przypadku faceta z second handu) dzieciom. Gość, który
            by tego unikał, zostałby przeze mnie skreślony, bo dla mnie to
            dowód, że Jego stosunki rodzinne odbiegają od moich standardów.

            W tym, konkretnym wypadku głównym problemem wydaje mi się
            etap "tylko mama", bo przecież Mama nie chce i nie musi poznawać
            kolejnych "materacy". Przy czym problem ten ewidentnie należy do
            problematna, czyli ojca. Jeżeli zdoła przekonać dziecko do spaceru
            bez mamy, to super, niech idą i się dobrze bawią. Jeżeli nie, to ma
            chłopina pecha-smile, ale może przy następnej Helence się uda-smile
            • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 20:13
              Gorzej jesli dzieci nei zycza soebi "Helenki" pozanawac.
              Kiedys byl taki artykul i liscik zrozpaczonej macochy, ktora ma pretensje do swoich pasierbic, iz jest odsuwana, a one zalatwiaja swoje sprawy wylacznie z ojcem....

              I to jest tragedia. Ilez ta kobieta sie napracowala, a one ja po prostu w tylek kopnely, do ojca jednoczesnie zdaje sie z tego co pamietam przychodzac jedynie po kase...
              • braktalentu Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 20:33
                szczególnie trzylatek... po tę kasę ma się rozumieć
                • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 02.09.07, 23:55
                  O i tu sie zdziwiszwink

                  Moje dziecko, wlasnie 3-letnie zostalo tak wytresowane przez swojego ojca, ze nawet dziendobry mu nie mowi tylko "co mi kupiles??".

                  A nowej partnerki nei zauwaza wink Mimo spedzenia z nimi ostatnio 2 tygodni wakacji.
                  • woda-niegazowana Re: Z punktu widzenia Next 03.09.07, 15:33
                    Nie dziwi mnie zachowanie Twojego dziecka jak czytam Twoje postu, przesiąknięte
                    zawiścią, goryczą itp.
                    Pamiętaj jednak jest bardzo prawdopodobne, że jak Ty go czymś rozczarujesz (np.
                    nie kupisz mu ulubionej zabawki)-POTRAKTUJE CIĘ TAK SAMO!
                    Co do komputera to rzeczywiście mam blade pojęcie, ale jak tylko będę miała czas
                    to się podszkolę. Ale póki co mogłabyś dla takich jak ja nie robić literówek?
                    Nie używasz polskich liter, przekręcasz litery i czasami nie wiem o co chodzi.
                    Z góry dziękuję!
                    • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 03.09.07, 18:29
                      Moja klawiatura nie ma polskich liter wink
                      Z zalozenia jednak wiecej pomoglam niz Ty swoim durnym pisaniem.
                      Wiec "popelnij" choc jeden pomocowy post, a potem pogadamy.
                      Narazie wybacz, ale mam ciekawsze sprawy niz gadanie z osobami , ktorym sie nudzi
    • niunia604 Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 01.09.07, 14:33
      Wiec sprawa wyglada tak.
      Ja od momentu rozstania z exem nie mam faceta, więc nie musiałam
      dziecka z nikim poznawać. Moich znajomych wszystkich zna - bo zawsze
      wszędzie go ze sobą zabieram. Niestety nie mam możliwości żeby go
      gdzieś zostawić, bo mieszkam sama a synek jest ostatnio na "etapie
      mamy". Mama zawsze i wszędzie! Nawet jak idzie na podwórko z tatą,
      to muszę siedzieć w zasięgu wzroku, czego wcześniej nie było.
      Jeśli chodzi o nową kobietę - chce zabrać dziecko do parku, gdzie
      ona będzie czekać i tam się poznają. Nie wiem jak się to uda, bo
      mały nie chce nigdzie beze mnie chodzić, a ja nie mam ochoty
      poznawać nowej kobiety exa. Ale to już inny problem...
      A pytam o to spotkanie dlatego, że pare miesięcy wcześniej byliśmy
      na imprezie firmowej exa gdzie spędzał większość czasu w
      towarzystwie swojej koleżanki z pracy (nie jest to teraz jego obecna
      kobieta). To oczywiście nie uszło uwadze naszego dziecka, który
      przez następny tydzień pytał mnie co chwilę "jak się nazywa pani od
      tatusia" i jak mówiłam np. że przyjedzie po południu tatuś, to od
      razu pytał "a pani też przyjedzie?". I teraz nagle się okazuje, że
      tatuś ma nową Panią... I za 3 miesiące znów nową Panią i potem
      znów... Gdyby synek tak emocjonalnie nie zareagował na koleżankę
      taty, to może nie robiłabym z tego problemu, ale teraz poważnie się
      nad tym zastanawiam.
      • braktalentu Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 02.09.07, 13:49

        Czy jesteś pewna, że to właśnie dziecko na koleżankę taty
        zareagowało emocjonalnie? A może maluch zwyczajnie pytał, a emocje
        były Twoje? Co złęgo w tym, że dziecko chce wiedzieć jak nazywa
        się "Pani od Tatusia" i czy Tatuś z Nią przyjedzie? Przecież to
        takie zwykłe pytania, na które można udzielić zwykłej
        odpowiedzi "tak", "nie", "nie wiem - zapytasz taty". Nie chroń ojca
        od odpowiedzialności przed dzieckiem. Nie będziesz chyba całe życie
        czekała aż się ustatkuje, chroniąc dziecko przed spotkaniem z
        kolejną Panią od Tatusia. Tatuś prowadzi taki, a nie inny tryb życia
        i to On ma odpowiadać na trudne pytania. Nie Ty. Nie masz też
        żadnego obowiązku poświęcać się dla Tatusia. Jeżeli chce zabrać
        dziecko na spacer w towarzystwie osoby, z którą Ty spotkać się nie
        chcesz, to SAM musi sobie poradzić. Albo namówi synka na tę męską
        wyprawę, albo nie. W każdym razie Ty absolutnie nie musisz nigdzie
        iść i nikogo poznawać.

        • burza4 Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 03.09.07, 13:27
          zostawmy na boku kwestię odbioru przez dziecko osoby u boku rodzica.

          przede wszystkim - uważam, że szczególnie w przypadku ojca
          niemieszkającego z dzieckiem - czas, który z tym dzieckiem spędza ma
          służyć budowaniu/podtrzymywaniu więzi pomiędzy nimi. Obca osoba nie
          jest tu do niczego potrzebna, raczej przeszkadza. Uwaga ojca nie
          skupia się raczej na dziecku, jeśli obok spaceruje obiekt jego
          westchnień - wówczas dziecko staje się dodatkiem do randki. A
          przecież te spotkania nie mają służyć lansowaniu się na super-
          gościa, tylko temu, żeby dziecko z ojcem miało fajne relacje.
          Jakakolwiek osoba z zewnątrz - czy to nowa dziewczyna, czy
          kuratorka - nie sprzyja spontaniczności.

          dopiero jak dorośli skrystalizują plany wobec siebie - jest sens
          wprowadzać dziecko w ten układ, bo dopiero wówczas jest szansa, że
          dana osoba zostanie na dłużej. Jeśli takich dalekosiężnych planów
          nie ma - to po kiego czorta odbierać dziecku część czasu/uwagi ojca -
          którego dziecko ma niedosyt?

          • chalsia Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 03.09.07, 13:44
            > przede wszystkim - uważam, że szczególnie w przypadku ojca
            > niemieszkającego z dzieckiem - czas, który z tym dzieckiem spędza
            ma
            > służyć budowaniu/podtrzymywaniu więzi pomiędzy nimi. Obca osoba
            nie
            > jest tu do niczego potrzebna, raczej przeszkadza.

            > nie ma - to po kiego czorta odbierać dziecku część czasu/uwagi
            ojca -
            > którego dziecko ma niedosyt?

            AMEN
      • borys.joszko Re: 03.09.07, 17:50
        Nie będę się odnosił do wszystkiego, co już zostało napisane, powiem
        tylko, że nie ma co dziecku śmiecić w głowie. Twój syn ma dopiero 3
        lata i nie rozumiem, po co miałby poznawać panią, z którą tata
        romansuje. Bo tata sam zadeklarował, że to romans, nie związek. Jest
        taki film - "Kochankowie mojej mamy" - mnie już sam tytuł jeży włosy
        na głowie. Bo co dziecku taka świadomość? I tutaj w pełni zgadzam
        się z burzą4 - teraz dziecko tego nie rozumie, ale za kilka(naście?)
        lat, uświadomi sobie, co znaczyły te panie.
        Zawsze bardzo dbałem, żeby mój syn nie wiedział o jakichś tam moich
        przelotnych znajomościach. Nie chciałem mu mieszać w głowie paniami-
        ciociami, dlatego nie zgadzałem się na spotkania, nawet kiedy one
        naciskały. Poza tym wolałbym, żeby mój syn był bardziej stały w
        uczuciach, a skoro nie mogę świecić przykładem, to chociaż zaświecę
        światłem odbitym, trzymając go od tego z daleka. Pozostaje jeszcze
        kwestia dojrzałości dziecka. Przez długi czas wydawało mi się, że
        syn po prostu nie jest jeszcze w stanie się mną podzielić. Kiedy do
        tego dojrzał, zaczął pytać, sugerować itp., stwierdziłem, że to już
        pora i poznałem go z moją ówczesną ukochaną. Przy czym był to
        związek poważny i - co ważne - dobrze rokujący. I syn od razu ją
        zaakceptował. Wątpię, czy byłoby tak samo, gdybym poznał ją i mu
        przedstawił rok czy dwa lata wcześniej.
        Słowem: może zasugeruj tacie małego, żeby jeszcze raz to
        przemyślał.
    • mephostophiles Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 03.09.07, 22:20
      Po pierwsze zauwazylem, ze z Twoich wypowiedzi nie bije zaslepienie -
      dlatego popieram Twoje instynktowne obawy o dobre samopoczucie
      malego.

      Jasne, ze wspolny spacerek we trojke z pania Krysia to nic takiego.
      Ale moim zdaniem problem polega tu na tym, ze dziecko glupie nie
      jest i - na swoj sposob - pewnie zorientuje sie, ze tata sie w pani
      Krysi zaafektowal (jak wynika z Twoich wypowiedzi, zuchowaty tata
      wpadl nam nawet na koncept, zeby zaaranzowac odpowiednia otoczke dla
      calego spotkania). Tymczasem nie wydaje mi sie, zeby maly mial w tym
      przypadku podzielac ekscytacje taty.
      W zwiazku z przedstawionym przez Ciebie opisem sytuacji z imprezy
      firmowej obawialbym sie tu raczej jakiegos poczucia dyskomfortu ze
      strony dziecka i zadawania sobie pytan w stylu - w czym pani Krysia
      jest lepsza ode mnie i od mamy ?

      Resumujac zgodze sie z Borysem, ze lepiej byloby przekonac tate zeby
      jeszcze przez jakis czas wstrzymal sie z pania Krysia (podkreslam,
      ze ja do pani Krysi absolutnie nic tu nie mam).
      • mephostophiles Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 03.09.07, 22:32
        aa, dla scislosci - nie jestem psychologiem i moje opinie
        nie moga byc w zaden sposob arbitralne, traktuj je sobie
        zupelnie na luzno. Moje poglady moga byc tendencyjne i wynikajace z
        podjetego zalozenia, zeby swoje - nieliczne zreszta - i przelotne
        znajomosci z dala trzymac od dzieciaka. Licze na to, ze corka sama
        sobie ktorego dnia wykoncypuje - ze tata od rozstania z mama caly
        czas byl samotny i dlaczego...
      • niunia604 Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 03.09.07, 22:53
        O kurcze! Rzadko wchodzę na forum (byłam ostatnio w sobotę) i widzę,
        że niezłego zamieszania zrobił mój post!
        Na początku gdy ojciec dziecka mnie zapytał, czy może poznać dziecko
        z nową kobietą (z którą jest, jak na jego możliwości, dość długo)
        odpowiedziałam, że oczywiście. Potem podpytałam go trochę o nowy
        związek. Odpowiedział, że kobieta chciałaby już na poważnie, ale on
        to traktuje (cytuję) "dla jaj". No i zaczęłam się bić z myślami, czy
        dobrze zrobiłam wyrażając zgodę. Rzuciłam temat na forum i widzę, że
        to jednak poważna sprawa. No i teraz nie wiem co mam zrobić. Odwołać
        zgodę, czy to tak zostawić... Niby spacer i poznanie nowej cioci w
        parku to nic strasznego - o ile tatuś będzie się odpowiednio
        zachowywał... Jednak nie chciałabym aby zaczął zabierać synka na
        kolejne spotkania z nową ciocią. Chciałabym (tak jak napisał jeden z
        przedmówców), aby poświęcał cały swój czas synkowi, a nie dzielił go
        pomiędzy kobietę a synka. Kurcze, muszę to jeszcze raz przemyśleć.
        Chciałabym aby synek miał dobry kontakt z ojcem. Sprawa wygląda w
        ten sposob, że jeśli ja się czemuś postawię (co sobie tatuś ubzdura
        a moim zdaniem nie jest dobre dla dziecka) to potem potrafi np.
        przez miesiąc nie odwiedzać syna. Chce mi w ten sposób zrobić na
        złość, ale nie rozumie że to nie mnie szkodzi tylko swojemu synkowi.
        Zaczynam się też zastanawiać kto wpadł na pomysł tego spotkania.
        Muszę podpytać exa... Bo jeśli to był pomysł jego kobiety (która
        faktycznie podchodzi do sprawy ich związku poważnie), to być może on
        wyraził taką chęć tylko dlatego żeby jej nie podpaść. A jeśli to był
        jego pomysł - muszę z nim pogadać jak to sobie wyobraża.
        W każdym bądź razie - dziękuję wszystkim za wypowiedzi!
        • braktalentu Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 04.09.07, 08:19
          Ninia, w zasadzie to nie Twój wątek, ale ja narobiłam tu niezłego
          zaieszania. Przede wszystkim dlatego, że niepotrzebnie wdałam się w
          dyskusję zupełnie nie na temat (o prawach moralnych Next i definicji
          osoby bliskiej-smile)). Niepotrzebnie, bo nic to nie wniosło do sprawy,
          a jedynie zaśmieciło Twój wątek. Poza tym zupełnie niepotrzebnie
          zabrałam głos, nie zarejestrowawszy bardzo istotnej kwestii. Cały
          czas byłam przekonana, że "na poważnie" oznacza jakąś istotną
          deklarację, przed którą stoi Pan i słynne już Pani Krysia z Ciocią
          Helenką. Jeżeli całe to spotkanie ma się odbyć z Panią "dla jaj" to
          przychylam się do opinii większości. Dzieciom, tak jak rodzicom i
          partnerom należy się szacunek. Ja ten szacunek wyrażam między innymi
          tym, że nie przedstawiam rodzinie byle kogo. A Pani "dla jaj"
          jest "dla jaj", nie dla dziecka.
          Raz jeszcze przepraszam, za bałagan, którego narobiłam-smile
          • braktalentu Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 04.09.07, 08:26
            Miało się zaczynać:
            Niunia, w zasadzie to nie Twój dylemat wzbudza skrajne emocje, ile
            ja narobiła tu niezłego zamieszania.

            Dalej bez zmian-smile))
            • yvonne99 Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 18.10.07, 23:21
              Ja to mysle sobie,ze to troche inaczej jednak jak dziecko poznaje
              naszych(mam)znajomych a co innego jak ma sie spotkac z ojcem i na
              tym spotkaniu poznawac jakas obca pania. Jest tak moim zdaniem
              dlatego,ze my jestesmy z dzieckiem caly czas i nasi znajomi wpisuja
              sie w ten kontekst bycia razem.Natomiast tata,ktory umawia sie i
              spotyka z dzieckiem raz na jakis czas dobrze by bylo gdyby wtedy
              poswiecil swoja uwage,energie i czas dla swojego dziecka a nie
              zuzywal je dla swojej przyjaciolki na tym spotkaniu.
              Wyobrazcie sobie jak byscie sie czuly na takim spotkaniu gdybyscie
              to wy byly na miejscu dziecka. Mysle,ze od tej odpowiedzi zalezy
              reakcja kazdej na taka syt. Ja nie czula bym sie komfortowo jako
              dziecko.
              Pozdrawiam.
              • malutka7718 Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 19.10.07, 11:40
                a co powiesz na coś takiego?
                Tatuś mieszka z nową panią od roku, od dwóch lat spotykają się ze
                sobą, planują się pobrać i mieć dziecko a mamusia nie pozwala
                dzieciom iść do domu do taty bo tam jest inna pani. Tata może zabrać
                dzieci na spacer wokół bloku mamusi by mogła go mieć na oku.
                W ten sposób baaaaardzo ogranicza dzieciom kontakty z ojcem. Do tego
                bardzo źle mówi dzieciom o pani X. Dzieci tworzą w swoich główkach
                obraz złej kobiety. A po co to?
                • chalsia Re: Kiedy dziecko poznać z nową kobietą ojca? 19.10.07, 22:01
                  Malutka, a dzieci Twojego partnera to w jakim wieku są?
                • alexa-75 Re: malutka 7718 19.10.07, 22:53
                  Ja osobiście myślę, że gdyby chcieli się pobrać i mieszkali już od
                  jakiegoś czasu razem ze sobą to bym nie zabraniała kontaktów z ojcem
                  i przyszłą macochą. Ale z tego co zrozumiałam z wypowiedzi niuni,
                  facet co chwile zmienia kobiety i tą obecną też traktuje
                  niepoważnie. Więc po co dziecku przedstawiać co parę miesięcy nową
                  koleżankę taty i mieszać mu w głowie.
                  • yvonne99 Re: malutka 7718 20.10.07, 20:04
                    Ja to mysle ze to jak na taka syt.zareaguje matka zalezy od tego jak
                    wygladalo jej malzenstwo z bylym mezem,jak sie rozstali i w jakich
                    teraz pozostaja ukladach...
                    • malutka7718 Re: malutka 7718 21.10.07, 21:06
                      Dzieci mają 3 i 10lat. Mamusia tych dzieci jest bardzo zdominowana
                      przez własną matkę, która się wpieprza nieustannie do ich życia i ma
                      też ogromny wpływ na to że ojciec nie może zabierać dzieci
                      Faktycznie jeśli ojciec zmienia co kilka miesięcy oartnerki to też
                      bym się zastanawiała czy pozwolić na to ale moja sytuacja jest
                      koszmarna.
                      Przeżyłam już koszmar z tymi kobietami (mama i babcia). Dzwoniły
                      nawet do mojego dziecka i wyzywały mnie, wysyłały listy z
                      pogróżkami, chodziły po moich sąsiadach i mnie oczerniały -
                      katastrofa.

Pełna wersja