wenezuela1
04.09.07, 13:40
codziennie rano...gdy słońce wstanie (albo i nie) zegarek budzi mnie
a potem ja budzę swoje dziecko. Bo trzeba z domu wyjść do pracy i
przedszkola.
Budzenie dziecka polega na łaskotkach, borciuchach i innych
rozweselających rzeczach. Piknie jest przez 5 min. Potem już są
jedne wlk schody. Płacze, szlochy i leżakowanie na podłodze z
krzykiem na ryjku - w wykonaniu dziecka. Mimo tego, że aniołem
jestem, czasami puszczaja mi wodze cierpliwości...I też zaczynam
krzyczeć, grozić. Akcja kończy się totalnym płaczem, moimi krzykami
i okropnym wkurzeniem. Ide do pracy w....a i zła. Jak mogę to
zmienić??? Help!!!