anetina
07.09.07, 09:51
www.edziecko.pl/rodzice/1,79356,2443568.html
a szczególnie ten fragment:
Czytelniczki są dla pana Mirka bardzo surowe, ja jednak pozwolę
sobie złamać tę kobiecą solidarność i zasugeruję, by spojrzeć na
sprawę również z męskiego punktu widzenia. Czy panie, które ferują
potępiające wyroki, są w stanie wyobrazić sobie, jak czuje się
mężczyzna, którego potencjałem rozrodczym zadysponowano z
zaskoczenia, poza jego wolą i decyzją? Nie wiadomo, czy pani Ilona w
stosownym momencie poinformowała partnera, że nie jest w pełni
zabezpieczona przed ciążą i czy pan Mirek miał okazję przekazać -
werbalnie lub nie - komunikat w rodzaju: "Wiesz, może lepiej dajmy
sobie spokój". Nie jest to takie pewne. Psychoterapeuci mają okazję
wysłuchiwać wielu relacji mężczyzn zgłaszających się na konsultację
w stanie przygnębienia i bezradnej furii, ponieważ najpierw
partnerka zapewniła, że ciąża jest absolutnie niemożliwa, a potem -
ku zaskoczeniu i przerażeniu chwilowego kochanka - poinformowała,
że "udało się", jednak jakiś plemnik został twórczo zagospodarowany.
Trudno w takich okolicznościach mówić o jakimkolwiek "świadomym
ojcostwie". Mężczyzna został pozbawiony prawa wyboru. Jeśli nawet
zdecyduje się na ojcostwo i małżeństwo, to przez wiele lat będzie
czuł się "złapany na ciążę" i oszukany, co - jak dobrze wiedzą
terapeuci małżeńscy - może stać się bombą z opóźnionym zapłonem
wbudowaną w fundament związku.