kajda28
08.09.07, 16:38
A tylko dlatego się zgodził bo sam nie może znaleźć pracy, i też
tylko do czasu aż ją znajdzie. Jeszcze sobie zastrzegł że mam
zostawiać obiad dla dzieci. Targają mną sprzeczne uczucia, jestem
zła ale to jedyny sposób abym mogła pracować- tylko że jemu nie
można ufać i w każdej chwili może nie być w stanie opiekować się
dziećmi. Płacę mu w sumie tak symbolicznie, ale jakby to odliczyć od
alimentów(też symbolicznych) to zostanie mi ok. 100 zł. Fakt że po
zapłaceniu alimentów i rachunków zostanie mu b. niewiele-ale to on
spieprzył to małżeństwo.
Bez niego żyje się dużo łatwiej jak z nim.
Dla nie wtajemniczonych jesteśmy w trakcie sprawy rozwodowej, i mąż
jest alkoholikiem, który tydzień temu wyszedł z odwyku.
Co o tym sądzicie, jak z tego wybrnąć? Od 5 lat siedzę w domu i
chciałabym w końcu wyjść do ludzi, znowu zacząć myśleć, rozwinąć
mały biznesik.