pierwszy tydzien pracy

08.09.07, 19:59
dziewczyny pierwszy tydzien pracy za mna. Wstaje o 6 rano, maly
wstaje razem za mna bo slyszy budziksad Ubieram go, robie jemu
sniadanko i o 7:30 do pracy. Przerw wlasciwie nie mam, bo pracuje w
dwoch szkolach i mam kazda przerwe dyzur. Przychodze do domu i ok 17
oczy mi sie same zamykaja. Z ledwoscia dotrzymuje do 19 kiedy maly
idzie spac. Dobrze,ze jeszcze mama jest to nie musze malego wlec do
zlobka tylko zostje w domu, ale mama za miesiac wyjezdza i nie wiem
jak to bedzie. Z jednej strony jestem dumna, ze przezylam, ale z
drugiej nie wiem jak to bedzie w zimie jak bede malego dawac do
zlobka( o ile sie zwolni miejsce). ehh podziwiam was- wam to jakos
lepiej wychodzi
    • galateja Re: pierwszy tydzien pracy 08.09.07, 21:05
      Kwestia wprawy - ale nie zawsze jest rozowo (w tym tygodniu
      zaliczylam dwa spoznienia do pracy + dwa podanie o zmiane godzin
      pracy).
      Glowa do gory bedzie dobrze.
      Pozdrowionka
    • ddanna Re: pierwszy tydzien pracy 11.09.07, 22:01
      dacie radę - wyjścia nie macie.
      Mnie się kiedyś też wydawało to takie straszne, żeby dziecię tak o 6:30 do
      żłobka prowadzać, i to zimą, brrrr...... jak sobie przypomnę.
      Ale powiem Ci, że córa zniosła to lepiej niż ja, jakoś było całkiem ok,
      chodziłyśmy wcześnie spaćsmile)
    • mamusia-szymusia Re: pierwszy tydzien pracy 12.09.07, 20:12

      Podziwiam. To niestety nadal przede mną, moja mama pracuje, więc
      pozostaje żłobek.Odkładam ten moment w czasie jak najdalej się da,
      chciałabym oddać Szymusia do żłobka kiedy skończy dwa albo dwa i
      pół roku Też będę pracowała w szkole jak dobrze pójdzie. Łudziłam
      się że praca w szkole to mało godzin ale słyszę że nie koniecznie.Z
      jednej strony marzę żeby wychodzić częściej z domu i nie zawsze do
      parku a z drugiej strony boję się tego mocno.Ale skoro inni , (inne,
      bo przecież nie te tchórze życiowe!), dają radę to może i ja dam.
      Mogę zapytać czy pracujesz w szkole podstawowej?
    • megaa Re: pierwszy tydzien pracy 13.09.07, 08:45
      A ja nie widze powodu zeby podziwiac za to ze mozna sobie wszystko
      poukladac organizacyjnie. Do pracy wrocilam zaraz po maciezynskim i
      jakos nie czuje sie z tego powodu bohaterką. Dasz rade bo to nic
      trudnego i nic nadzwyczajnego, takie zwykłe normalne zycie smile
      • cyganka0 Re: pierwszy tydzien pracy 14.09.07, 20:29
        Ucze w szkole podstawowej i gimnazjum (zespol szkol w jednym
        budynku).

      • cyganka0 Re: pierwszy tydzien pracy 14.09.07, 20:31
        zwykle normalne zycie- sprzatanie, zakupy, pranie i zadnych atrakcji
        ani osoby, do ktorej mozna by sie przytulic. Chyba zlapalam dola sad
        • ddanna Re: pierwszy tydzien pracy 14.09.07, 21:37
          eeee tam, nie przesadzaj, spójrz na to z innej strony: nie musisz nikomu prać
          brudnych skarpet, jesteś panią siebie, niedługo przyjdzie taki moment że
          będziesz się z tego naprawdę cieszyćsmile) najgorzej na początku; na atrakcje też
          przyjdzie czas, zobaczysz
        • mamusia-szymusia Re: pierwszy tydzien pracy 14.09.07, 22:53
          To tylko taki wieczór. Wystarczy chwila refleksji, zadumy i już dół-
          wiem, mam tak samo. Ale on sobie pójdzie tak jak przyszedł. Pomyśl
          jak to dobrze, że masz pracę. Wychodzisz między ludzi, Robisz przy
          tym coś fajnego. Ja też będę pracowała w podstawówce, w klasie 1-3.I
          cieszę się z tego. A jutro naprawdę przyjdzie nowy dzień... nigdy
          nie wiadomo ile przyniesie przyjemności... to nie banał. Dobrej
          nocki.
          • cyganka0 Re: pierwszy tydzien pracy 15.09.07, 19:21
            Dzieki dziewczyny, fajnie ze jestescie...
          • cyganka0 Re: pierwszy tydzien pracy 15.09.07, 19:26
            Juz lepiej, chociaz to juz nie taki poczatek juz ponad rok jestem
            sama. Czasami piszecie, ze nie mozecie odgonic sie od facetow, ze
            dziecko nie jest problemem. tymczasem ja przez ten rok nie zawarlam
            zadnej nowej znajomosci- juz nie mowie o spotkaniu nexta, ale
            ogolnie.... fakt, ze nie wychodze po knajpach, pubach itd, ale
            wieczorem nie mam sily nawet ksiazki poczytacsad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja