Jak wybrnać z tej sytuacji???

15.10.07, 23:20
witam
moj maz wlasnie sie wyprowadzil,nie mozemy sie dogadac,
ja nie pracuje od 5 lat wychowuje dzieci,mamy mieszkanie na raty,on
powiedzial ze nie bedzie mnie wiecznie utrzymywal rat tez placic
nie bedzie .powiedzial ze mieszkanie trzeba sprzedac splacic kreyt a
reszta sie podzielimy.Tylko za reszte ja sobie nie kupie nawet
rudery a on moze mieszkac u matki jak go zapytalam co zemna i
dziecmi powiedzial ze dzieci moze zabrac a ja to go nieobchodz.
juz od dawna nie mozemy sie dogadac kiedys bardzo go kochalam ale on
lubi wypic i tyle riznych przykrosci mi zrobil ze juz nie moge go
kochac.nie wiem jak to bedzie.co mam zrobic?
prosic zebysmy setny raz probowali byc rodzina ,gdzie mam sie
podziac z dziecmi.chce mi sie wyc .kiedys mialam dobra prace
zrezygnowalam dla dzieci a on mowi ze to moj problem.
ale jak pomysle ze mialabym spedzic reszte zycia z nim to nie chce
mi sie zyc,ale jak zyc bez niego?
    • danagr Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 16.10.07, 10:23
      fionka bylam w takiej samej sytuacji jak ty. Moj M. poszedl sobie zostawiajac
      mnie z niespelna 1,5 rocznym synem, mieszkanie na kredyt, ja bez pracy,zalamana,
      zrozpaczona itd. Odechcialo mu sie bycie mezem i ojcem, przeciez moznazyc o
      wiele barwniej.
      Ja, bezkonfliktowa, spokojna, zrownowazona, ulegla, ktora NIGDY nie wyklocala
      sie, nie stawala okoniem zaczelam walczyc o byt nie dla siebie ale dla
      dziecka(dodam, ze syn jest adoptowany, M. bardzo chcial tego dziecka).
      Po wielu moich szarpaniach, a kosztowalo mnie to wiele, miedzy innymi moje
      zdrowie, efekt jest taki, ze mieszkam w naszym jeszcze obecnym mieszkaniu, on
      placi raty, utrzymuje mnie i dziecko, ja doszlam do siebie, szukam pracy i mam
      nadzieje, ze w niedlugim czasie usamodzielnie sie finansowo, co wiaze sie z
      przejeciem przeze mnie rat na siebie. Niestety wolnosc kosztuje, a dlaczego
      dziecko i ja mamy ponosic konsekwencje nieodpowiedzialnosci M.
      To, ze w tej chwili jest tak jak jest wypracowalam swoim uporem i konsekwencja.
      Kazdy jest inny i ty najlepiej znasz swojego M. ale jesli moge cos radzic, jesli
      on nie widzi dalszego zycia z toba, pozwol mu isc w swoja strone, nie walcz o
      niego bo skutek moze byc odwrotny. Proszac go o ratowanie zwiazku on postrzega
      cie jako slaba kobiete, pokaz mu, ze taka nie jestes, dasz sobie rade bez niego.
      Jesli ma byc twoj, wroci jesli nie, widac nie jest dla ciebie.
      Jesli masz rodzine, szukaj pomocy u nich, nie odrzucaj zadnej wyciagnietej do
      ciebie reki, nawet jesli pochodzi od obcej osoby. Skup sie na sobie, dzieciach,
      szukaj pracy, malymi kroczkami, a wybrniesz z sytuacji jakiej sie znalazlas.
      Dasz rade, wierze, ze ci sie uda, jak wiekszosci matek ktore znalazl sie na
      zakrecie, bo nasza sila jest w naszych dzieciach.
    • burza4 Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 16.10.07, 12:56
      z twojego postu wynika, że nie miałabyś nic przeciwko odejściu męża
      gdyby nie kwestie finansowe. I zdaje się on jest tego całkowicie
      świadomy. Trudno ciągnąć chory związek tylko ze względu na kasę.

      jak żyć bez niego? bardzo prosto - iść do pracy i wziąć sprawy w
      swoje ręce. Skoro kiedyś miałaś dobrą pracę, to zapewne masz
      kwalifikacje i masz szansę coś znaleźć. Spróbuj się z nim dogadać,
      żeby poczekał z rozwodem aż staniesz na nogi; praca + to co zostanie
      po sprzedaży mieszkania i spłacie kredytu umożliwi ci wzięcie
      kredytu na mniejsze lokum.
      • fionka1111 Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 16.10.07, 20:43
        Dziękuje bardzo.
        Tak raczej nie miałabym nic przeciwko temu tylko on ma gdzie iść a
        ja nie wiem,że będzie udowadniał jak sobie to nieporadze bez
        niego.Juz mi powiedział,że nie do mi ani grosza a dzieciom będzie
        kupował co im potrzeba będzie chciałmnie upodlić i pokazać jka nic
        bez niego nieznacze.Ale musze jakoś to pokonać niedam się.Najgorsza
        to robota bo po tylu latach musze zaczynac od zera.Wszystko się
        zmienia a ja stałam w miejscu na dobrą pensje niemam co
        liczyć,przynajmniej na początku.Boje się troche życia samej,
        niewiem jak mnie będą traktować znajomi i nieznajomi. Takie dziwne
        myśli i strachy przychodza do głowy , ale musze si im nie poddawać.
        Dzięki i pozdawiam serdecznie
        • mamusiahani Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 17.10.07, 09:26
          fionka nie daj sie dupkowi zastraszyć.po rozwodzie lub wczesniej nawet podaj goo
          alimenty i podział majątku.mieszkanienapewnozostanie dla ciebiea ze spłata sobie
          poradzisz.nie poddawaj sie bo to jets teraz najgorsze co możesz zrobić.może masz
          mamę lubsąsiadke która mogłaby ci pilnować dzieci gdy pójdziesz do
          pracy.zobaczysz że po jakimś czasie będziesz sie cieszyć że mąż odszedł.życie z
          pijakiem u boku nie ma sensu.wierz mi że na tym najbardziej ucierpią
          dzieci.Trzymaj sie. jeśli będziesz miała ochote na przyjażń internetowa to
          napisz na maila.marzenamisiarz@poczta.onet.pl
    • ataner30 Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 16.10.07, 21:18
      > mi sie zyc,ale jak zyc bez niego?

      twoim problemem nie jest to ze nie mozesz zyc bez niego ale bez jego pieniedzy.
      Czasem lepiej nazwac problem po imieniu bo szybciej mozna wtedy znalezc
      rozwiazanie wink
      No wiec rozwiazanie - jakos musisz te pieniadze do siebie przetransferowac.
      Najlepszy sposob to dzieci - masz dwojke wiec nie jest zle. Zatem po pierwsze
      alimenty na dzieci.
      Jestes zona, wiec to tez atut, mozesz domagac sie alimentow na siebie. Poczytaj
      kodeksy, poradz sie prawnika i do dziela. Facet ma z reguly marne szanse jezli w
      tle jest niepracujaca zona i dzieci.
    • fionka1111 Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 18.10.07, 08:56
      Mój geniLNY M. jezdzi po znajomych pije ,chodzi do pracy z na kacu i
      opowiada kto tylko sie nawinie jaka to ja jestem beznadziejna i
      teraz to on mi pokaże jak bez niego będę płakać.(Jego kasy.) Jest mi
      wstyd że takiego dupka robi z siebie.
      • danagr Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 18.10.07, 10:39
        ty nie masz za co i za kogo sie wstydzic, to twoj M. ma problem, to on robi z
        siebie posmiewisko. Jesli jest nalogowcem, a ty bylas z nim dlugo i tkwilas w
        tym jego uzaleznieniu, radzilabym ci terapie dla wspoluzaleznionych.
    • braktalentu Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 18.10.07, 21:26
      Masz prawo wnieść o alimenty nie tylko na dzieci, ale i na siebie.
      Zaproponuj przepisanie mieszkania na dzieci i spłacanie rat kredytu
      po połowie.
      • malutka7718 Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 19.10.07, 10:21
        Widać byłaś z nim tylko dla kasy i on to czuł. Mój ex mąż też dobrze
        zarabiał i myślał że jak mnie przyciśnie finansowo to nie przeżyję
        bez niego.
        Trzeba mieć swoją godność. Zakasałam rękawy i do roboty. Poradziłam
        sobie, własną ciężką pracą zapewniłam dziecku godziwy byt.
        Nie wyciągałąm z ex pieniędzy, nie błagałam o alimenty, nie
        szarpałam się z majątkiem. Podzieliliśmy się po połowie i tyle.
        Często żony chciałyby dostać mieszkanie alimenty a kredyty i długi
        zostawić mężowi. Troszkę to chyba nie fair.
        • braktalentu Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 19.10.07, 12:36
          Często kariera zawodowa tych mężów i idąca za nimi sytuacja
          materialna rodziny opiera się o pozostającą w domu z dziećmi żonę.

          W rodzinie jak w małym przedsiębiorstwie bierze się pod uwagę zysk
          wszystkich, a nie pojedyńczych Jej członków. Jeżeli to zaplecze
          stworzone przez żonę pozwala mężowi przynieść więcej pieniędzy niż
          gdyby oboje pracowali, to po rozwodzie Jej sytuacja zawodowa i
          materialna jest nieporównywalna z Jego, a przecież pracowali na
          zysk razem. Dlatego właśnie byłe żony mają prawo do równego (tzn.
          wyrównującego ich status materialny) podziału majątku, w tym do
          alimentów na siebie. Nie widzę w tym nic zdrożnego, a niegodnie
          zachowuje się małżonek winny rozpadu związku i postawiający matkę
          swoich dzieci w niedostatku.
          • malutka7718 Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 19.10.07, 12:55
            Oczywiście zgadzam się z Tobą braktalentu ale często nie jest to
            takie jednoznaczne, że winny jest facet bo mu palma odbiła a
            kochająca żonka opiekowała się dziećmi i domem. Bywa też tak, że
            facet zapieprza jak szalony, dzieci chodzą do szkoły a żona siedzi w
            domu i piłuje paznokcie, nie posprząta bo nie lubi, nie ugotuje bo
            nie potrafi a mąż jak wraca do domu z pracy to musi sprzątać i jeść
            zamawiany z kajpy obiad. Zonka biego do fryzjera kosmetyczki i ma
            kochanka, stać ją na to by super się ubrać bo mąż zarobi, stać ją na
            najlepsze ciuchy ale sama rąk pracą nie ubrudzi i potem gdy facet ma
            dość takiego życia i odchodzi a paniusia musi w końcu poczuć co to
            jest praca i już nie stać ją na pierdoły to wtedy wydzierają mężom
            ostatni grosz.
            Wiem, że z reguły jest nieco inaczej ale znam właśnie taki przypadek
            jak opisałam. I nie uważam, że takiej kobiecie należą się alimenty
            na nią i kupę kasy na życie dla dzieci by ona nadal mogła piłować
            paznokcie i stroić się dla kochanka.
    • fionka1111 Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 19.10.07, 19:01
      Witam
      Poczułam się troszkę zaatakowana i przykro mi, że ktoś może pomyśleć
      iż byłam z moim M dla kasy.
      O tuż miałam dobrą prace przed ślubem, kiedy byłam w ciąży
      podjęliśmy decyzje że ja nie będę pracować bo on ma tyle pracy ,
      że nie może zająć się domem i dzieckiem.
      Kiedy urodziła się nasza córeczka on stwierdził że takie życie mu
      nie odpowiada. Czyli że nie może spotykać się z kolegami na piwo itp.
      Wtedy właśnie zaczęły się kłótnie i nieporozumienia bo ja sobie
      wyobrażałam inaczej życie rodzinne a on myślał, że nic się nie
      zmieni.
      Dodam , że bardzo go kochałam wychodząc za mąż.
      Ale jakoś próbowaliśmy to sklejać.
      Po roku wpadka. Urodziłam cudownego synka i miało być bosko ale
      niestety problemy M wracały. On lubi sobie wypić na imprezach pije
      aż padnie do końca.A mnie takie imprezy przestały bawić.
      I teraz nie chodziliśmy nigdzie.Dlatego między innymi się
      wyprowadził.
      Może sobie popić bez mojego gderania.
      A co do pieniędzy to jak się pobieraliśmy to ja miałam niezłą pensje
      a on mizerną i kupę długów. A teraz jak zarabia więcej to uważa się
      za mojego Boga.
      „zarabiam na papu więc wszystko powinnaś zrobić” po przyjściu z
      pracy zjada obiad i do wieczora telewizorek papierosy i piwko.
      Jak próbowałam o czyms porozmawiać mhm,ok.,tak sobie. Koszmar.
      Pamiętam jak z synkiem byłam w ciązy a on przez całe noce chodził po
      pabach , ja wtedy sama z dzieckiem i w ciąży od okna do okna czy go
      ktoś nie napadnie albo coś innego...Takich przykładów mam mnóstwo.
      Pozdrawiam serdecznie
      • danagr Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 20.10.07, 00:47
        nie przejmuj sie i nie bierz wszystkich wypowiedzi do siebie, rozne sa osoby i
        ich poglady.
        Tak na marginesie....czy twoj M. aby nie jest moim bylym M? to zartsmile....wypisz
        wymaluj takie same zachowania...jakbym czytala swoja chistorie napisana przez
        kogos innego.
        Trzymaj sie dzielnie, dasz rade.
        • kajda28 Re: Jak wybrnać z tej sytuacji??? 20.10.07, 18:59
          Radziłabym Ci pójśc na terapię dla współuzależnionych. To że już nie
          jesteście już razem to nie znaczy że nie jesteś narażona na jego
          przygryzki- a wiem jak to może boleć. Nie tłumacz mu że jest inaczej
          jak on mówi, nie warto. Trzymaj się!
Pełna wersja