madziulec
23.10.07, 09:27
W Polsce panuje stereotyp, że po rozwodzie dziecko powinno zostać
przy matce. Jednak powoli zaczyna się to zmieniać: sądy rodzinne
coraz chętniej przyznają prawo do opieki ojcom - informuje "Metro".
W głośnym filmie Macieja Ślesickiego "Tato" główny bohater grany
przez Bogusława Lindę toczył nierówną walkę z chorą psychicznie
żoną, teściową i polskim wymiarem sprawiedliwości o prawo do opieki
nad siedmioletnią córeczką. Dziś wciąż setki polskich ojców
narzekają na faworyzowanie matek przez sądy rodzinne, ale coraz
więcej jest takich, którym się udaje.
Jeszcze cztery lata temu według danych Ministerstwa Sprawiedliwości
zaledwie 3 proc. spraw o opiekę nad dzieckiem w sądach rodzinnych
kończyło się przyznaniem prawa ojcu. Dziś to już sześć proc. Skąd
ten wzrost? Może panowie stali się bardziej odpowiedzialni i
dojrzali? - Coraz częściej spotykam mężczyzn, którzy faktycznie chcą
brać na siebie pełną odpowiedzialność za wychowanie i opiekę nad
dziećmi - mówi sędzina Beata Zientek, wiceprzewodnicząca
Stowarzyszenia Sędziów Sądów Rodzinnych w Polsce.
- To rzeczywiście pozytywny sygnał - tłumaczy Robert Kucharski, szef
fundacji Akcja i założyciel portalu www.wstroneojca.pl, które
pomagają ojcom w takich sprawach. - Kiedyś przychodzili do nas
ojcowie i chcieli odzyskiwać dzieci tylko dlatego, by się odegrać na
sądzie, byłej żonie, czy po prostu postawić na swoim. Dziś są setki
młodych tatusiów, którzy nie chcą nikomu niczego udowadniać. Po
prostu zależy im na dzieciach - dodaje.
Ale według Kucharskiego ciągle w Polsce ojciec w starciu z matką ma
marne szanse. Pod względem dyskryminacji tatusiów wciąż jesteśmy w
czołówce Europy. Bo w Wielkiej Brytanii korzystnych dla ojców
wyroków zapada ok. 9 proc., a w Danii nawet 15 proc. Dlatego matek
samotnie wychowujących dzieci są u nas 2 mln, a ojców ośmiokrotnie
mniej.
- Ojcowie w Polsce wciąż bardzo rzadko ubiegają się o opiekę nad
dzieckiem - zaznacza Zientek. - Takie przypadki wciąż są
sporadyczne. Dopiero co zakończyłam sprawę, gdzie ojcu nie zależało
zbytnio na uzyskaniu prawa do opieki nad dzieckiem, matce też. I
niemal na siłę zdecydowaliśmy przyznać dziecko ojcu - opowiada.
Według Kucharskiego ojcowie za często rezygnują z walki o dziecko: -
Wielu po prostu nie wierzy w wygraną. Staramy się im tłumaczyć, że
nie są na przegranej pozycji, że nie wolno się poddawać.
Mam nadzieję, że tych, którzy będą walczyć o prawo opieki nad
dziećmi, będzie coraz więcej. I że sędziowie im uwierzą, że mogą być
dobrymi ojcami. ("Metro")