pmwk
25.10.07, 21:11
Kochane,
piszę ten post, bo ostatnio coraz bardziej irytują mnie wypowiedzi
na nasz, na większość z nas, temat, wypowiadane na "samodzielnej".
Jesteśmy niby feministkami, bo uważamy, że większość facetów jest
nieodpowiedzialnych, że generalnie (nie zawsze!), dzieci powinny
zostać przy matce, że wogóle jak to możliwe, że czasem chcemy
ograniczyć facetom kontakty / prawa do dziecka. Z tego względu
jesteśmy nazywane mianem zagorzałych, nienormalnych feministek
walczących z całem rodem męskim.
Więc ja chciałabym napisac słów kilka:
Po pierwsze, gdybyśmy były feministkami, to nie siedziałybyśmy
na "samodzielnej" i byśmy nie płakały, ze jesteśmy same. Wręcz
odwrotnie, cieszyłybyśmy się z tego, że jesteśmy bez durnych
facetów. Zapewne, - przynajmniej większość z nas wychodziła za mąż i
rodziła dzieci nie po to, żeby być sama, tylko po to, żeby mieć
pełną, kochającą się rodziną. Jesteśmy za rodziną, za szczęciem i
ognisiem domowym.
To, że nas (i nasze dzieci) faceci zostawiają, to wtedy przeważnie
cierpimy i same tego nie wybieramy. Sytuacja inna jeste wtedy, kiedy
my zostawiamy facetów - robimy to z cięzkim sercem (oczywiście nie
piszę o wszystkich), tylko dlatego, że -facet nie dba o nas i nasze
dzieci, -facet się awanturuje i stosuje przemoc (tak jak to u mnie
było), - facet jest alkoholikiem, narkomanem, -facet chodzi na
dziwki.
Pozostają oczywiście kobitki, równie nienormalne jak faceci, które
robią podobnie i odchodzą od facetów - jednakże nie sądzę, żeby
siedziały na "samodzielnej" i żaliły się na życie.
Zostajemy same, ale my nadal marzymy o rodzinie, nie robimy tego bo
mamy taki kaprys. Nie jesteśmy feministkami!
Po drugie:
Czemu wiele z nas uważa, że dzieci powinny być przy nas? Myślę, że
kobiety, które widzą, że faceci są dobrymi ojcami, nie robią
przeszkód. (może czasem rzeczywiście robią). Ale - ile jest takich
facetów??? Piszecie często, że znacie takich super tatusiów, że
widziałyście takich. Ekstra - pogratulować. Gdyby takich wogóle nie
było, to po co wogóle się na dzieci decydować i wychodzić za mąż?
Każda z nas decydując się na dziecko ma nadzieję, że jej mąż będzie
super tatusiem.
A życie niestety pokazuje co innego, faceci często odchodzą na wieść
o ciąży, lub w ciąży znajdują sobie panienki, albo - olewają całe
wychowanie, co gorsza, nawet przestają utrzymywać swoje dzieci. I
niestety - fakt jest faktem - większość facetów takich właśnie jest!
Piszecie, że prawo jest niesprawiedliwe, o dzici przy matkach... a
jak wam powiem, że prawo rzeczywiście jest niesprawiedliwe, bo gdy
dziecko zostaje przy ojcu, to skąd wiadomo, ze to dobry wybór? Może
właśnie byłoby lepiej matce. I może wtedy cierpi i dziecko i matka.
Nie wiadomo, jak jest naprawdę w rodzinie, w sądzie cięzko jest
wykazać prawdę. A to że większość dzieci zostaje przy matce to
dobrze - bo procentowo tyle samo facetów się nie nadaje do
wychowania dzieci. A czy właściwe matki są z dziećmi, a czy właściwi
ojcowie są z dziećmi tego nikt nie wie. Uważam, że procentowo się
zgadza! Co więcej, znam wiele przykładów, że po rozwodzie tatusiowie
wreszcie stają się prawdziwymi tatusiami, i widzą częściej swoje
dzieci po rozwodzie niż przed rozwodem. Nie bedę wspominać tych
tatusiów, którzy walczą jak lwy o jak najczęstsze kontakty z
dzieckiem a potem je olewają całkowicie.
Ja nie jestem feministką. I boli mnie, że ja - odchodząc od faceta,
który znecał się nade mną fizycznie i psychicznie - chcę chronić
siebie i swoje dziecko - jestem uznana przez niektóre z Was
za "porypaną psychicznie" laskę, bo się "czepiam" facetów. Zostałam
sama, i uważam to za porażkę a nie za mój feministyczny stosunek do
świata. I nadal marzę, że zbuduję - już z kimś innym - prawdziwą
rodzinę dla mojego dziecka. Z kimś, kto będzie odpowiedzialnym,
zdrowym na umyśle i dbającym o mnie i moje dziecko - człowiekiem.
Zapraszam do dyskusji