dalia3
25.10.07, 21:38
Pol roku po rozwodzie z WYLACZNEJ winy meza zachorowalam na
nieuleczalna chorobe, otrzymalam rente z powodu calkowitej i trwalej
niezdolnosci do pracy, dziecko ma astme. Ex ukrywa sie przed
prokuratorem i komornikiembo nie lozy na corke ale ja potrafie przy
pomocy swiadkow udowodnic ze standard jego zycia jest bardzo
wysoki,luksusowy. W marcu wnioslam o alimenty na siebie, on nie
odbieral wezwan , sprawy sie odbywaly ale na kazdej sedzia ,,cos
wymyslala'' aby przeciagnac. Na ostatniej napomknela jakby mimochodem
[ wydaje mi sie ze chciala wybadac moja reakcje] ze standard zycia
pogorszyl mi sie z powodu choroby a nie rozwodu. Ja sie nie zgadzam
z taka argumentacja, uwazam ze alimenty powinny byc zasadzone.
Poradzcie jak sie obronic przed takim stanowiskiem sadu?bo pierwszy
raz sie spotkalam z takim kuriozum a moze jednak nie mam racji?
pomozcie.