idiotka_debilka
27.10.07, 12:30
Jestem przerażona tym, co widzę wokół siebie i jak patrzę na siebie
w lustrze. Widzę sporo nieszczęśliwych kobiet, które muszą radzić
sobie same mając małe dzieci. A mężczyźni? Mają się dobrze. Dobrze
zarabiają, awansują, mają czas na swój rozwój i poznawanie nowych
kobiet. Im więcej mają czasu (bo ich byłe żony zajmują się ich
dziećmi) tym więcej pracują, tym więcej zarabiają, tym więcej mogą
poznawać nowych kobiet (ich samoocena wzrasta, a tacy mają wzięcie).
Uproszczenia ale jestem zła, emocje biorą górę i coraz mniej widzę
odcieni szarości, wszystko zaczyna być białe albo czarne. Siebie
stawiam na drugiej skrajności - nieudaczników, debilek, naiwnych
kobiet. Nie słuchałam swojej intuicji i teraz za to płacę. Głównie
psychicznie, chociaż finansowo też. I niby nic się nie zmieniło,
byłam sama w związku, teraz jestem sama bez związku. Tyle tylko
jeśli zaczęłam chcieć być niezależna nagle mi się dostało. W chwili
obecnej jestem z niczym, w sensie czegoś swojego (mieszkanie,
samochód, cokolwiek...) i psychicznie (poczucie własnej wartości,
znajomi). Nie wiem czemu tak zidiociałam w ostatnich latach i
doprowadziłam siebie do takiej sytuacji. Nie zadbałam o siebie. Po
prostu. Każdego dnia jest coraz gorzej, zamiast odbić się od dna to
mam ochotę rzucić pracę, a więc pozbędę się ostatniej rzeczy, którą
sobie wypracowałam. Nie mam już sił. Nie mam sił aby się mścić. Mam
siły tylko do użalania się nad sobą. Wrak kobiety. Oto kim jestem...