Nawet nie mam sił odbić się od dna...

27.10.07, 12:30
Jestem przerażona tym, co widzę wokół siebie i jak patrzę na siebie
w lustrze. Widzę sporo nieszczęśliwych kobiet, które muszą radzić
sobie same mając małe dzieci. A mężczyźni? Mają się dobrze. Dobrze
zarabiają, awansują, mają czas na swój rozwój i poznawanie nowych
kobiet. Im więcej mają czasu (bo ich byłe żony zajmują się ich
dziećmi) tym więcej pracują, tym więcej zarabiają, tym więcej mogą
poznawać nowych kobiet (ich samoocena wzrasta, a tacy mają wzięcie).
Uproszczenia ale jestem zła, emocje biorą górę i coraz mniej widzę
odcieni szarości, wszystko zaczyna być białe albo czarne. Siebie
stawiam na drugiej skrajności - nieudaczników, debilek, naiwnych
kobiet. Nie słuchałam swojej intuicji i teraz za to płacę. Głównie
psychicznie, chociaż finansowo też. I niby nic się nie zmieniło,
byłam sama w związku, teraz jestem sama bez związku. Tyle tylko
jeśli zaczęłam chcieć być niezależna nagle mi się dostało. W chwili
obecnej jestem z niczym, w sensie czegoś swojego (mieszkanie,
samochód, cokolwiek...) i psychicznie (poczucie własnej wartości,
znajomi). Nie wiem czemu tak zidiociałam w ostatnich latach i
doprowadziłam siebie do takiej sytuacji. Nie zadbałam o siebie. Po
prostu. Każdego dnia jest coraz gorzej, zamiast odbić się od dna to
mam ochotę rzucić pracę, a więc pozbędę się ostatniej rzeczy, którą
sobie wypracowałam. Nie mam już sił. Nie mam sił aby się mścić. Mam
siły tylko do użalania się nad sobą. Wrak kobiety. Oto kim jestem...






    • guderianka Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 27.10.07, 12:34
      proponuję zacząć od zmiany nicka -jako dobry początek wyrywania się
      z błednego koła.
      jak mawiał freud "uświadomienie sobie problemu to połowa sukcesu w
      leczeniu"-wiesz co robiłas nie tak, potrafisz wyciągnąc wnioski
      i...odbijesz sie .wink
      • idiotka_debilka Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 27.10.07, 12:47
        Nazwanie siebie po imieniu (debilka) jest dla mnie osiągnięciem, bo
        wczęsniej nie dopuszczałam tego do siebie. Świetne osiągnięcia w
        pracy, szczęściara, inni, którzy narzekają sami są sobie winni. Mnie
        to nie spotka. Forum to ostatnia rzecz, o jaką bym siebie posądziła.
        Teraz siedzę, ryczę i się trzęsę, ale w poniedziałek znów wchodzę w
        rolę super-radzącej-sobie. Nie chcę takiej schizofrenii, wolałabym
        aby wszyscy na raz-dwa dowiedzieli się o tym jaka jestem
        beznadziejna, przestali oczekiwać ode mnie tej świetności. Literki
        mi się zamazują a mam sporo pracy do zrobienia...

        Wnioski - jestem nieprzystosowana społecznie. Rodzice nie
        powiedzieli mi, że mam liczyć przede wszystkim na siebie. Sama
        musiałam do tego dojść, tylko dlaczego tak późno! Dlaczego nie mówi
        się o tym na prawo i lewo - kobiety, liczcie tylko na siebie chodźby
        nie wiem jak wspaniały mężczyzna oferował wam wszystko, co chcecie i
        deklarował dożywotnie wsparcie...



        • guderianka Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 27.10.07, 13:01
          kochana..ty chyba nie znasz beznadziejnych kobiet. beznadziejna
          nieprzystosowana społecznie kobieta z pewnością tak siebie nie
          nazwie. z pewnością nie będzie nawet umiała zagrać radzącej sobie.
          będzie tylko jojczyć, marudzić na zły świat a o swe nieudane życie
          obwiniać innych a nie siebie
          fajna z ciebie babka i mądra-co od razu widac po twoim stylu pisania
          i wyrażania emocji i siebie.jesli w jakis sposób pomaga ci pisanie
          na forum to pisz-przecież to żaden wstyd ani hańba.

          Dlaczego nie mówi
          > się o tym na prawo i lewo - kobiety, liczcie tylko na siebie
          chodźby
          > nie wiem jak wspaniały mężczyzna oferował wam wszystko, co chcecie
          i
          > deklarował dożywotnie wsparcie...
          ano dlatego że niewiele jest kobiet, które dostaną od życia po
          doopie i same sie przebudzą dochodząc do takiego wniosku. tobie sie
          udało. ot takie szczęście w nieszczęsciu
    • magdmaz Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 27.10.07, 13:11
      Trzymam za Ciebie kciuki. Zapewniam Cię, staniesz na nogi i jeszcze będziesz
      bardzo z siebie - i z życia - zadowolona.
      Nic nie masz? Masz doświadczenie, drogo kupione, ale bezcenne. I masz tę życiową
      mądrość, którą przekażesz córce, o ile masz córkę: "Umiesz liczyć - licz na siebie!"
    • pmwk Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 27.10.07, 22:19
      no wiesz c, wiele kobiet zostaje "z niczym", jak to ty opisujesz.
      Tak jak i ja...

      ale: i co z tego? w końcu kiedyś i tak umrzemy i to że będziemy mieć
      na właśność mieszkanie nic nie znaczy.

      ważne żeby dawać sobie radę, nie można wszystkiego mieć od razu.
      Wychowujesz sama dziecko, pracujesz: kochana! to co robisz jest
      mistrzostwem świata, to nie jest łatwa sztuka, to wymaga dużego
      wysiłku, bardzo dużego i chyba wiele z nas przechodzi ten etap: nie
      dam rady, nie mam już siły.

      ale ten etap się skończy, uwierz mi.

      ja od jakiegoś czasu chodze do psychoterapeuty, zaczynam stawać na
      nogi. Zaczynam wierzyć, że dam radę.
      ale na to wszystko trzeba czasu:

      zacznij od relaksu: 20 min tylko dla siebie codziennie, zapalasz
      świece zapachowe, gasisz światło, włączasz miłą spokojną muzyczkę,
      rozsiadasz się na wygodnym fotelu... i odpływasz. spróbuj przestać
      myśleć o tym wszystkim co trzeba zrobic, co było, co będzie. uspokój
      swoje myśli. pamiętas - każdego dnia musisz przeżyć tylko jeden
      dzień i zrobić ograiczoną liczbę rzeczy. jeden dzień. postaraj się
      każdy jeden dzien tak jakbyć chciała, z chwilą spędzoną z
      dzeciaczkiem, z chwilą tylko dla ciebie, z posiłkami, i może
      wcześniejszym się położeniem spać.

      osobiście bardzo polecam psychologa, leki też mogą sporo pomóc,
      szczególnie wtedy kiedy nie masz już siły na nic (a dokładniej gdy
      tak Ci się tylko wydaje).

      Głowa do góry! Uda Ci się. Trzymam kciuki. Jestem z Tobą!
    • pmwk Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 27.10.07, 22:21
      proponowany nick:

      superenergia,
      powergirl,
      zaradna100,
      szczęściara,
      optymistka.

      buźka
      • idiotka_debilka Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 27.10.07, 23:32
        Dziękuję za wasze wsparcie. Mam córeczkę, chyba uruchomie w niej
        nieufność wobec płci przeciwnej. Zaczyna mnie powoli unikać, bo
        widzi, że mama ma jakieś stany depresyjne.
        Są godziny, gdzie można się czymś zająć ale większość to
        paraliżujący bezruch. Nie przypuszczałam, że jestem taka podatna,
        dołujące myśli robią ze mną co chcą. Wsparcie psychologiczne znam z
        teorii, muszę kogoś poczukać ale póki co nie jestem w stanie nic
        innego jak tylko tu zajrzeć i napisać. Kiedy to wszystko zaczęło
        zmierzać w złym kierunku? Nie mam nic w sobie aby myśleć o
        jakichkolwiek pozytywach, tylko smutek i żal. Nie mam nawet jaj aby
        się upić czy odreagować w jakiś inny sposób, boję się. Po prostu nie
        przypuszczałam, że jestem taka beznadzieja. Pracę mam z przypadku,
        nie wiele trzeba było z mojego wysiłku aby ją otrzymać i utrzymać do
        dziś, więc jej nie cenię. Chaos myśli i brak działań. Dno_totalne.
        Inne nicki do mnie nie pasują.

        • pmwk Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 28.10.07, 00:10
          jesteś z Wwy?
          wiesz co, u mnie to trwało bardzo długo, ponad rok, dopiero leki,
          terapeuta, relaks, odżywianie, dopiero zaczynam się uśmiechać. ale i
          tak jeszcze nie ma dużo siły.
          ale widzę efekty mojej pracy nad sobą i to bardzo mnie dopinguje.

          dlatego wierzę, że i Tobie się uda. Wcześniej lub później, ale uda
          Ci się. wiem co przeżywasz, ale dasz radę.
          pomyśl o psychologu, to nie wsyd pójść. ja jak pierwszy raz poszłam
          to z miejsca się rozpłakałam, tak bardzo bałam się pójść do
          psychologa. seriosmile
          a teraz idę na luzaka, wygadam się, wypłaczę, pracuję nad poczuciem
          własnej wartości - to podstawa. I wydaje mi się, że Tobie też coś
          takiego by się przydało.

          powodzenia!
        • gemminix Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 28.10.07, 20:48
          Czytajac Twoj post mialam wrazenie, ze czytam o swoim zyciu. Nic dodac nic ujac.
          Czuje sie tak samo beznadziejnie jak ty, nie mam sily na nic. Moglabym tylko
          wyc, nic nie jesc. Jedynie resztki zdrowego rozsadku i trwoga o synka zmuszaja
          mnie do robienia czegos ze soba. W weekendy wlasciwie jestem wrakiem, w tygodniu
          zakladam maske i udaje, ze wszystko jest ok. Nie mam sily na nic. Rozumiem cie
          doskonale, ale nie potrafie pomoc, bo nie potrafie na razie pomoc samej sobie.
          Jesli jestes z warszawy to mozemy sie kiedys spotkac i powyc sobie razem wink
          Przynajmnij ktos mnie zrozumie...
    • asca25 Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 29.10.07, 15:54
      U mnie nie jest aż tak źle, dzięki mojej rodzinie i dzięki
      zajmowaniu weekendów na maksa różnymi wyjazdami i zajęciami. Jednak
      czasami także dopadają mnie takie stany, zwłaszcza zimą. Walczę z
      tym. Mimo szczęścia, jakie daje wychowanie dziecka, mimo uśmiechu na
      twarzy, czuję w życiu pustkę i czasami... nudę. Bezcelowość, choć
      mam cel. Czuję też lekką izolację od otoczenia: jest rodzina,
      najlepsza przyjaciółka, starzy znajomi- ale boję się dopuścić do
      mojego życia kogoś nowego (nie chodzi o faceta, ale nawet nowego
      znajomego czy znajomej). Nie ufam ludziom, choć jestem zbyt ufna...
      Pokręcone to wszystko smile I niestety, podobnie jak Ty, boję się że
      przekażę córce- delikatnie powiedziawszy- antypatię do płci
      przeciwnej.
      Pozdrawiam cieplutko smile
    • asca25 Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 29.10.07, 16:01
      I jeszcze te cholerne święta i Sylwester się zbliżają- to mnie
      zawsze dołuje!!! smile
      • escribir Asca! Ale przecież wiesz, że ... 30.10.07, 13:30
        ... ja Cię kocham!!!!
        • pmwk Re: Asca! Ale przecież wiesz, że ... 30.10.07, 15:01
          smile))
          Jesteście wszystkie wspaniałe!!
          ech, ja dziś w ramach "poprawiania nastroju" będę dużo jadła, piła i
          spała. (o ile mój Pan i władca - mój maluchsmile)) - mi pozwoli)
          smile))
        • pmwk tak nie tematycznie trochę:) na poprawę nastroju 30.10.07, 15:02
          Facet żył na bezludnej wyspie.

          Miał tam wszystko: jedzenie, picie, dach nad głową, brakowało mu
          jednak kobiety.
          50 metrów od jego wyspy była druga wyspa, pełna pięknych, wyuzdanych
          kobiet.
          Codzień wieczorem obserwował je gdy wyczyniały harce rodem z
          Lesbos. A one przywoływały go, a on nie mógł płynąć, gdyż akurat w
          tym miejscu zawsze roiło się od rekinów...

          A życie było mu milsze niż sex...
          Pewnego dnia, gdy siedział sobie na brzegu, obserwując kobiety z
          drugiej wyspy, podeszła do niego złota żabka.

          Cześć, mówi. Jestem złota żabka. Moge spełnic Twe jedno życzenie.
          Jedno i tylko jedno. Zastanów sie dobrze, bo szansę masz jedyną i
          ostatnią.
          Gość sie popatrzył i mówi:

          Jebnij mi tu proszę mostek!
          Na to żabka stając na tylnych łapkach, wyginając się do tyłu:

          Toś qrrwwwa wydumał....
          • escribir pmwk! 30.10.07, 21:49
            Kobito! dokumenty sobie oplułam!!!!!!!!!!
            wink
        • asca25 esc 02.11.07, 11:48
          Aż się zaśmiałam, dzięki smile))
    • superburza Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 30.10.07, 23:58
      Dziewcze drogie.... przecież Ty zupełnie odwrotnie myślisz niz
      rzeczywistość wygląda.
      Jestes prawdziwą kobietą - dałaś życie i to ty je urodzisz, nikt
      oprócz prawdziwych kobiet nie może tego zrobić! To prawdzizy cud,
      któy może popełnić tylko , i tu troche czystej biologii, prawdziwa
      dojrzała psychicznie i fizycznie oraz emocjonalnie samica. To ty
      jesteś pełnowartościowa - to ty podjęłaś i dźwigasz odpowiedzialność
      za całą sytuację , nie facet, któy zawsze może sie odwrócić. Zobacz
      ile w Tobie siły! To jest niesamowite! Nie wiem w któym tygodniu
      jesteś, ale zdaje się że w początkowych, stąd te stany depresyjne.
      To minie. Ja sufitowałam i płakałam, co ja mówię, wyłam w poduszkę
      przez drugie dwa miesiące. Teraz przyszedł czas, żeby pomyśleć
      trzeźwo. Ciąża daje mi najelpszą motywację do życia- do rozwoju.
      Postanowiłam pójść na studia, coś ze sobą zrobić. I jak nigdy myślę
      odpowiedzialnie. Jasne, zę warto, żeby się ktoś do tego jeszcze
      przyłożył w sensie finansów,a le jak sie urodzi, to jasne jak słońce
      ze dziadkowie zawsze sie zajmą - a Ty możesz dalej robić co chcesz.
      Wierz, mi że kazdy facet, jak dojrzeje, zawsze chce mieć dizeci - a
      coraz mniej jest tkaich kobiet które zachodzą, i rodzą. Coraz wiecej
      jest in vitro, poronień i bardzo późniego macierzyństwa. Jesteś
      szcześciarą. Tylko musisz odnaleźć w sobie tę siłę - bo ona jest - z
      pewnośćią. Ja też jestem sama i nie zanosi sie póki co zeby to sie
      zmieniło - nie przez najbliższe dwa lata coajmiej - ale to czas dla
      mnie! Na rozwój, inwestycję w siebie. Odzyskanie wiary w siebie.
      Uszy do góry. Nakreśl sobie plan , czego chcesz od życia i pomału
      ale konsekwentnie go realizuj, nawet jeśli bęidz emiał trwać sześć
      lat - warto będzie. A jak bedizesz cenić siebie, to Ciebie doceni
      ktoś, kto sam będzie wartosciowy. To jest stwierdzony i dowiedziony
      fakt - nie ważne czy będizesz miała dizecko czy nie. smile))))))
      • idiotka_debilka Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 01.11.07, 22:08
        Dzięki za chęć wsparcia. Jestem ze śląska, niestety...Do psychologa
        iść się nie boję, sama nim jestem, choć nie pracuję w zawodzie. Ale
        o dobrego terapeutę (psycholog to za mało) trudno w takim mieście
        jak moje. Zresztą nawet jeśli byłby dwa domy dalej... Do pracy
        samochodem, z pracy samochodem więc prawie nie widzę życia wokół
        siebie. Na groby też nie poszłam. Za duża espozycja społeczna. Nadal
        siedze na dnie, noce i dnie na dnie...
        • prunio4 Re: może to trywialne ale... 06.11.07, 13:12
          życie, bez względu czy oceniasz je za udane czy nie, ma jedną cechę:
          P R Z E M I J A .

          A wraz z nim i okoliczności, w których się znajdujesz.
          Twój stan psychiczny, długa jesień i zima, noc, choćby najdłuższa, wszystko się
          zmienia.

          I Tobie też się zmieni. Badaj, wnikaj, analizuj. Aby w przyszłości nie popełnić
          błędów, które sprawiły Ci takie cierpienie. Zobacz ile mądrzejsza jesteś. Otwórz
          oczy i ciesz się tym, co masz teraz.Jak będziesz skupiać się na swoim poczuciu
          beznadziejności, nie zauważysz tego, co cieszy, a pewnie masz z czego się
          cieszyć! Zrób to najpierw dla siebie, potem dla dziecka, które przez Ciebie
          świat postrzega.

          Duuużo siły, wiary w lepsze i optymizmu. Matka to takie zwierzę, że jeśli coś
          jej nie zabije, to na pewno wzmocni!

          Jutro czeka na Ciebie słoneczny dzień! Od Ciebie zależy, kiedy
          nadejdzie.Pamiętaj: Jesteś wielka!
          • monaxa Re: może to trywialne ale... 06.11.07, 15:07
            prunio4 ma rację, pięknie napisane.....
    • asca25 Re: Nawet nie mam sił odbić się od dna... 02.11.07, 11:52
      Tak mi przykro, mam nadzieję, że niedługo to minie... sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja