aniaje
06.11.07, 09:18
po raz kolejny sie rozchodzimy,tym razem mam go po dziurki w
nosie...to co się stalo z tym czlowiekiem to dla mnie szok. stal się
tak kompletnie nieodpowiedzialny,nawet wobec dziecka,ze wszelkie
moje mysli o dawaniu mu szansy rozplynely się. bo po co mam wybaczac
czlowiekowi,ktory zaniedbuje zdrowie dziecka?nie idzie z nim do
lekarza mimo przeciągającej sie choroby. sam chory tez nie idzie...
po tylu latach stwierdzam,ze nie warto walczyc o ten związek.nie
dosc ze od 10m-cy ma inną kobiete(z ktorą niby juz nie jest-niby),
to ją taktuje normalnie a ja musze sie jak zwykle prosic o
przytulenie,o poswiecenie czasu,o wszystko,o zakupy z wielką
łaską,na jakąkolwiek pomoc bez proszenia nie mam co liczyc.
codziennie szarga mi nerwy
rownie dobrze mogę byc sama,,znajde kogos do odbierania córci z
przedszkola a przynajmniej bedziemy miec wiecej pieniedzy we dwie i
mniej nerwów na codzien.dosc jego noszenia telefonu w
spodniach,wylączania, chowania na noc,zamykania kompuera jak tylko
idzie do kuchni,obrazania mnie,olewania, szarpania i wielu innych
rzeczy do ktorych sądzilam,nigdy by nie doszlo.
ostatnio zostawil mnie z mokrą z gorączką i z dzieckiem, i poszedl
do pubu,wrocil nastepnego dnia w poludnie,zero wyrzutow sumienia.
albo przytulamy sie,potem wiadomo co,a za kilka godzin jak chcialam
sie przytulic mowi-tylko zebys nie robila sobie nadziei...wiecie
co,jakos dotarlo do mnie,ze nie moge sie dawac juz tak szmacić przez
niego,nic sie nie zmieni i tego jestem pewna.a ostanie wydarzenia to
potwierdzają a mi otwierają umysl,ktory do tej pory skierowany byl
tylko na niego,na wybaczanie i czekanie.
poznalam kogos mlodszego od siebie,i potraktowalam jak zabawke bo
nagle zjawial sie ON i mialam nadzieje,ze bedzie dobrze.i teraz
czuje sie z tym podle.w domu wyzwiska,obelgi a potem co?
zdziwienie,ze kogos poznalam?i oczywiscie olalam,zeby dawac
szansę,ktora zaraz po olaniu zamieniala sie w codziennosc,gdzie
wracam do domu,zasypiam przy kims kto mnie tak traktuje...nic tylko
strzelic sobe w leb.
tyle moglabym jeszcze opowiadac o tym co robil on,a co ja,ale nigdy
go nie przebiję w krzywdzie jaką mi zrobil,szczegolnie od stycznia z
TĄ kobietą...
nie bede zalowala tej decyzji,i tak sma mowi,ze chce sie
wyprowadzic,więc ok,nie zatrzymuję go i żyję nadzieją,ze w koncu
ulozę sobie zycie z kims dojrzalym,czego jak widac nawet 29latkom
brauje...a jemu i 10lat starszej ode mnie babie-duzo szczęscia,byle
tylko dzieci nie mieli,poco krzywdzic 3 rodzinę
Anka