Byłam u psychologa

02.08.03, 01:15
Dlaczego poszłam? Ano dlatego, że nie mogę zapomnieć posta skrzyni "Pierwsza
rozmowa o tatusiu"...
Gdy Jach skończył 2 latka zaczęłam się denerwować, że dzień, w którym on sam
też zapyta jest coraz bliższy. To już była obsesja. Rano budziłam się z
myślą, czy to dziś...
Poszłam do pani psycholog dziecięcej z poradni, w której pracuje moja mama.
Właściwie to miałam nastawienie, żeby po rozmowie wyjść z konkretną receptą.
Takiej recepty jednak nie ma...
O kilku istotnych sprawach już pisałam w którymś z wątków. Starać się mówić
prawdę, kłamstwo ma krótkie nogi, a dzieci są bardzo spostrzegawcze i czujne,
na kłamstwie bardzo szybko nas złapią, a stąd już blisko do utraty zaufania.
Jednak prawda musi być podana w sposób dopasowany do wieku i dojrzałości
(bądź nie) dziecka i - jak najbardziej to możliwe - obiektywna. Pod żadnym
pozorem nie wolno udzielać odpowiedzi oceniających negatywnie, w stylu: tatuś
był niedojrzały, niedobry, nie zasługuje na ciebie, nie potrafi kochać itp.
Na pytania dzieci należy odpowiadać zwięźle, najlepiej jednym zdaniem.
Słuchać uważnie pytań i udzielać konkretnych odpowiedzi na konkretne pytania,
bez komentarza. Trzy razy pomyśleć, zanim się powie jedno słowo za dużo
(szczególnie, gdy nas zjadają nerwy).
I jeszcze coś - wrzucanie kamyczków do ogródka. Raz na jakiś czas, przy
nadarzającej się sposobności, pokazać dziecku różne sytuacje rodzinne. Na
przykład to, że jedno dziecko mieszka z mamusią i z tatusiem, ale już inne
tylko z mamusią, a z kolei trzecim zajmuje się babcia. Nie wszystko na raz,
ale co jakiś czas jeden kamyczek, żeby dziecko wiedziało, że nie ma na
świecie jednego - "dobrego" - schematu, tylko że zdarzają się przeróżne
sytuacje i jego nie jest gorsza, tylko po prostu inna od innych. Pani
psycholog wyraziła się bardzo pozytywnie o tym, że my - mamy samodzielne -
spotykamy się ze sobą. Że nasze dzieci dzięki temu mają możliwość przekonać
się bezpośrednio o różnorodności sytuacji, w jakich można się znaleźć.
Niestety nic Wam nie powiem o sposobach na tęsknotę za tatusiem, który był i
którego nagle zabrakło w życiu dziecka. Jasiek nigdy nie miał taty.
Na koniec rozmowy pani psycholog zaproponowała, że skoro budzę się w nerwach,
czekając aż Jach zapyta, to żebym może spróbowała z grubej rury. Pokazać mu
zdjęcia, powiedzieć, że ten człowiek na zdjęciu to jego tatuś. I wiecie co?
Te słowa były potwierdzeniem moich bardzo nieśmiałych zamiarów, do których
sama przed sobą bałam się przyznać! Rozmowy jeszcze nie przeprowadziłam, ale
zaczynam do niej dojrzewać. Przed wakacjami jeszcze odpuszczę, ale po naszym
powrocie za 2 tygodnie zrobię to!
Jeszcze jedno. Jachu zna już słowo tata, nie jest ono dla nas tematem tabu.
Nie boję się powiedzieć "tatuś Alci i Zuzanki", bez problemu przechodzi mi to
przez gardło.

Na razie tyle. Mam nadzieję, że chociaż w nieznaczym stopniu zrozumiale.
Jeśli coś mi się jeszcze przypomni na pewno napiszę. No i opowiem, gdy już
będzie po.

Dobranoc,
stynka
    • edzieckokarenina Re: Byłam u psychologa 02.08.03, 10:33
      Droga Justynko-napisałam do Ciebie na priv...doszło?
      -odpiszesz mi?smile
      pozdrawiam Cię gorąco
      Aga
    • natacha Re: Byłam u psychologa 02.08.03, 12:18
      stynko...dziękuję za wstęp...mam podobny problem który także spędza mi sen z
      powiek..i też noszę się z zamiarem pujścia do poradni i poproszenia o pomoc
      psychologa.Z tego co zrozumiałam mamy bardzo podobną sytuację-mój syn nigdy nie
      widział swego taty..ten w ogóle nie interesuje się moją(naszą) 1,5roczną
      pociechą.Jeśli znajdziesz jakiś magiczny sposób na wytłumaczenie dzieciaczkowi
      że nie jest gorszy w niczym od innych dzieci które mają "normalne"
      rodziny..napisz za każdą radę będę wdzięczna
      Pozdrawiam
      Natasza(mama Mateuszka)
    • majah76 Re: Byłam u psychologa 03.08.03, 14:08
      stynka napisała:


      > Niestety nic Wam nie powiem o sposobach na tęsknotę za tatusiem, który był i
      > którego nagle zabrakło w życiu dziecka. Jasiek nigdy nie miał taty.


      Oj, szkoda. Ale my też wybieramy się do psychologa we wrześniu. To moze coś nam
      doradzi... A póki co, tata pojawił się dzisiaj - bez zapowiedzi - to irytujące,
      bo jak tu uregulować życie dziecka, jak zaplanować cokolwiek, jeśli on tak
      wpada z nienacka, i ja wszystko rzucam, bo JEST TATA, to trzeba wykorzystać i
      cieszyć się (oczywiście nie mówię mu tak, ale fakt, plany zmieniam)...

      A jeśli mu się kiedyś całkiem znudzi??? Albo zechce naprawdę przychodzić do
      małej raz w mcu. To mnie przeraża. Chciałabym być przygotowana. A moze jakos
      sądownie uregulować te wizyty, skoro sam nie moze się "zdyscyplinować"?? Tylko
      to chyba też nic nie da.


      A co do pokazywania różnych "modeli" rodziny, to świetne. To wykorzystam wink))
      Przyznam, nie pomyślałam o tym (choć Ola zna rodziny z tatusiem, to chyba nie
      kojarzy, ze on TAM MIESZKA). U nas tylko czasem pyta, dlaczego tata wychodzi.
      Mówię, że mieszka w swoim domku. I tyle. Na razie nie pyta, dlaczego nie
      mieszka z nami. Ma 2,4 l. I tęskni, to widać. I to boli. Żeby tylko on częściej
      przychodził...

      Z mojej strony dzięki, Stynko smile))

      Majka
    • edz.anna Re: Byłam u psychologa 05.08.03, 22:06
      wielkie dzięki za opisanie swojej wizyty!smile
      pozdrawiamsmile
      A.
    • gombek Re: Byłam u psychologa 18.08.03, 21:36
      witajciesmile

      nie zgadzam sie z tym, ze dzieci bez ojca sa inne. sa
      dokladnie takie same jak wszystkie inne dzieci. ani
      lepsze, ani gorsze, ani inne. takie same. oczywiscie pod
      warunkiem, ze samodzielna mama tak uwaza.

      co do niezapowiedzianych wizyt tatusia to definitywnie
      trzeba pana zdyscyplinowac. pamietam jak sie denerwowalam
      gdy tata mial przyjsc i nie przychodzil (moj tata) i jak
      sie pojawial znienacka. paranoja. tak samo bylo z moim ex
      a dziecko po kazdej niezapowiedzianej wizycie rozbite. az
      w koncu powiedzialam: przychodzisz w kazda srode o 17.30
      masz czas do 19.30. tylko wypadek samochodowy lub
      zaswiadczenie od lekarza usprawiedliwia twoje
      nieprzyjscie. nie ma innych, niezapowiedzianych wizyt -
      jesli sprobujesz sie pojawic nie otworze drzwi. zawalil
      trzy wizyty, odcielam wizytyowanie na miesiac, probowal
      przychodzic w inne dni, nie otwieralam. w koncu sie
      nauczyl. a dziecko spokojniejsze, nie mowiac juz o mnie.
      wiem, ze brzmi to bardzo radykalnie ale na szczescie
      pamietam jak to bylo ze mna i jestem gleboko przekonana,
      ze tak jest najlepiej. a jesli w ogole nie bedzie
      przychodzil... no coz... moj ojciec wyjechal z polski gdy
      mialam 9 lat. i od jego wyjazdu zaczelo sie normalne,
      spokojne zycie.

      pozdrawiam Was bardzo serdeczniesmile

    • dorka_mama_jakubka Re: Byłam u psychologa 20.08.03, 12:42
      dziękuję Stynko za postasmile

      ...i tak dochodzę do wniosku, że może lepiej, że Kuba nie zna ojca bo odpada
      nam tęsknota.............no ale przecież za nieobecnym/nieznanym też można
      tęsknićsad.

      Czekam na te symboliczne dwa latka z takim samym niepokojem jak Ty. Patrząc na
      Kubę beztroskiego zadowolonego z każdego drobiazgu mam nadzieję, że tak
      beztrosko będzie zawsze. No ale pewnie nie będziesad

      Ostatnio jakoś się uspokoiłam, nie ruszają mnie tak bardzo sytuacje w
      piaskownicy, słowo "tata" wypowiadane przez Kubę od czasu do czasu. Może to ja
      dorośleje, dojrzewam do sytuacji w której jesteśmy. Może to we mnie był/jest
      największy problem.

      Większość czasu Kuba spędza z nianią i to ona pierwsza może być osobą do której
      zwróci się mój synek. Narazie z Nią o tym nie rozmawiałam i tak się zastanawiam
      co będzie lepsze-zdanie się na jej mądrość/delikatność czy poproszenie
      żeby "kierowała" Kubę z tymi pytaniami do mnie. Wolałabym żebym to ja
      informowała KUbę o całej sytuacji. No ale przecież nie jestem w stanie
      uprzedzić wszystkich ludzi z którymi będzie miał ochotę o tym pogadać....

      pozdrawiam,
      dorka





Pełna wersja