smutno mi....

03.12.07, 08:41
wiem, że nie powinnam narzekać, życie pokazało mi że zawsze moze być gorzej,
dlatego wiem, że nie powinnam, ale...
...ale czasami przychodzą takie chwile, kiedy narasta juz takie ciśnienie, że
już nie potrafię tych emocji tłumić w sobie. Nie jestem szczęśliwa, wokoło
czuć Świętami, wszysy myslą o prezentach, a ja..?
Ja nie mogę patrzeć na tych uśmiechniętych Mikołajów, jak pomyslę że mam uprać
firanki, ubrać choinę to aż mi się nie dobrze robi. Wczoraj wieczorem, siedząc
oczywiście samotnie, zjadłam pół lodówki w wilczym napadzie głodu rozpaczy,
dzis mi jest niedobrze...
Wczoraj, wieczorem, patrzyłam na śpiącą twarz mojego Dziecka i nie mogłam
powstrzymać się od łez. Wszystko nie tak, wszystko...
..nie to życie, nie ta praca, nie ta droga...
Grudzien jest takim miesiącem w którym nie potrafię nie płakać, tyle
wspomnień, złych wspomnień. Minęło już tyle czasu, parę lat, a ja ciągle,
każdego dnia myslę o nim, nie potrafię zapomnieć, nie potrafię stłumić gniewu
i nienawiści.
Bo jak mam zapomnieć, jam mam nie mysleć jak nie mam innych wspomnień, nie mam
innego życia. U mnie czas zatrzymał się tamtego wieczoru, tragicznego dla mnie
nie dla niego...
NIENAWIDZę GO!!!!
Chciałabym przespać, cały grudzień, chciałabym by już minął, radosny czas sad,
nie dla mnie.

Czasami mama dziwne przeczucie, że ze z mojego życia nic nie będzie, jak to
już ktoś określił na tym forum, jestem inkubatorem...

Dobija mnie ta samotność, małe miasteczko, nie możność zrobienia czegokolwiek
dla siebie, nawet nie mogę sobie zrobic jakiegoś cholernego prezentu na
gwiazdkę, ale czy o to tak naprawdę chodzi?
Wiem, mam zyc dla dziecka, ale czasami to stwierdzenie powtarzane jak mantra
nie wystarczy by rano wstać z łóżka, dbać o siebie.
Ostatnio juz nawet się nie maluję, bo po co, w pracy i tak nikt niczego nie
zauważy a mnie się nie chce. Nie mam siły, zauważyłam, że coraz trudniej
przychodzi mi się uśmiechać. Kiedys sobie zawsze powtarzałam, że Bóg widzi jak
bardzo cierpiałam, że nie da mnie dalej krzywdzić, chyba się myliłam....
    • gaga0 Re: smutno mi.... 03.12.07, 12:03
      witaj...

      Nie znam powodu, dla którego jesteś sama...nie wiem czy to był Twój
      wybór, czy tez kogoś innego...
      Przeczytałam Twój post, bo ja zaczynam myśleć czy jestem szczęśliwa
      w obecnym związku... i chciałam z kimś porozmawiać, z kimś kto jest
      juz sam i zapytać jak daje sobie radę...
      Co sprawia największy ból, a co satysfakcję..czego brak najbardziej,
      a co się zyskała..
      Jeśli nie zechcesz pisac.. zrozumiem..
      Pozdrawiam serdecznie
    • pola782 Re: smutno mi.... 03.12.07, 12:57
      Witaj.
      Niestety życie nie jest zbyt sprawiedliwe i bywa okrutne a nawet
      bardzo. Niedawno pozbierałam się, jakoś jeszcze nie do końce, z
      ogromnego dołka. Mnie równierz święta przerażają choć z innych
      trochę powodów.
      Jedno mnie pociesza, te święta spędzę z synem w domu wśród rodziny a
      nie w szpitalu jak w zeszłym roku. Nie będzie bogato ale będzie
      jakiś drobiazg dla każdego pod choinką. I będzie spokój.
      Jako dziecko nie miałam zbyt udanych świąt za sprawą ojca. Zawsze
      były awantury. Mój syn takich okropności nie przeżyje. Mam nadzieję,
      że będzie mu się podobała choinka.
      Walcz, wypłacz się i wyżal. Pokarz dziecku, że święta mogą być
      wspaniałe. Niech nie zazdrości innym dzieciom tym ze szkoły,
      podwórka (nie wiem w jakim wieku masz dziecko) czy też z telewizji.
      Po świętach zawsze jest Nowy Rok. Będzie lepszy. Napewno. Może Bóg
      jednak się nad nami zlituje i odrobinkę szczęścia nam podaruje.
      Pozdrawiam.
      Jeśli chcesz napisz na priv
    • pola782 Re: smutno mi.... 03.12.07, 13:07
      Może to cię choć trochę pocieszy: właśnie powiedzieli w radio, żę
      mamy dziś rekordowy spadek ciśnienia (w sensie tak duży w tak
      krutkim czasi). To też potęguje wszelkie dolegliwości fizyczne i
      psychiczne. Już wiem czemu mnie ząb boli (to zbyt lekkie
      określenie). Jutro idę go wyrwać. Gdyby tak można inne problemy
      wyrywać - jeden krótki ból (no może kilka dni) i koniec.
    • guderianka Re: smutno mi.... 03.12.07, 14:06
      dopóki będziesz czuła nienawiść- będziesz czuła smutek i trudno ci
      będzie żyć szczęśliwie.
      Usiądź i przemyśl na spokojnie- na pewno jest coś , co możesz dla
      siebie zrobić-wyjechać, przeprowadzić sie, zapisać na jakiś kurs,
      poznać nowych ludzi itp
      przytulam
    • kajda28 Re: smutno mi.... 04.12.07, 19:54
      Ja czasami miałabym ochote popaść w depresje, aby nic ode mnie nie
      zależało, mogłabym przestać myśleć , starać się. Ktoś by się zajął
      moimi dziećmi, dał mi jeść, wysłuchał, zajął- tylko że dalej by nie
      było nikogo kto by przytulil - to jednak kiepski pomysł.
      Dlaczego tak bardzo pragniemy być z drugim człowiekiem?
      Przecież mamy dzieci- całe nasze życie, radość, a i tak czujemy że
      kogoś brak. I to nie chodzi o to że tylko z facetem czujemy się
      szczęśliwe, dowartościowane, bez nich też potrafimy być z siebie
      dumne. Ale to tak jak dzieci potrzebują rodzeństwa, kolegów, od
      urodzenia mają potrzebę bliskości, tak i późniejszym życiu.
      Jak kiedyś powiedziała Guzowska, co z tego że była Mistrzynią Świata
      jak nie miała się z kim tym cieszyć.
      To chyba te dłuugie zimowe wieczory tak działają, pamiętam miałam
      tak w tamtym roku, w lecie już chciałam być sama. A teraz tak bardzo
      chciałabym zrobić komuś kolację, przytulić się i zasnąć. Jem
      strasznie dużo, objadam się jak mogę, tak trochę z nudów, z stresu,
      z samotności.
      Przejdą kiedyś złe wspomnienia, może jeszcze do końca nie przyjełaś
      do wiadomości że jesteś sama. Z czasem ból się zatrze, minie. Życzę
      Ci aby stało się to jak najszybciej. Musisz uwierzyć że odejście od
      niego było najlepszym wyjście z danej sytuacji i cieszyć się że już
      nie musisz się z nim męczyć.
      I maluj się, maluj- to ważne, trzeba się zmyć, umyć, popatrzeć na
      siebie w lusterku. Ja sobie kupuje kosmetyki najdroższe jakie mnie
      stać- abym je chciała używać. I uśmiechaj się, do dziecka, do ludzi
      to ważne.
      Trzymaj się Monaxa.
      a jak znajdziesz powód aby się uśmiechać, malować i być silną daj
      znać, bo mi się moje powoli kończą. Byle do wiosny.
    • monaxa Re: smutno mi.... 05.12.07, 13:00
      nawet nie wiecie, jak dobrze jest przeczytać takie słowa, nie wiem jak to
      wszystko bedzie, u mnie kazdewgo dnia jest tak samo tzn. do niczego, jakos
      ostatnio sobie nie daje rady. Dobija mnie ta samotność....
      Dziekuję Wam za wasze posty.
      pozdrawiam
      • kasiunia.fm Re: smutno mi.... 05.12.07, 13:58
        Każdej z nas niekiedy jest źle, smutno i samotno. Poprostu jak jest
        ktos obok to wszysykie smutki, zmartwienia dzieli się na dwa a wtedy
        sa mniejsze. My musimy same martwić sie o dziecko, dom, pieniądze...
        to niekiedy przerasta największą silna kobietę. Jak mam takiego doła
        powtarzam sobie, że dziś w moim życiu pada deszcz albo nawet burza
        szaleje ale jutro zaświeci słońce i zobaczę śliczną tęcze. Musisz
        pamiętać że jesteśmy wspaniałymi kobietami a nie tylko matkami.
        Musimy dbac o siebie, pod względem psychicznym jak i fizycznym.
        Pamietaj, że nigdy nie wiadomo kiedy stanie przed nami nasz wysniony
        rycerz na białym koniu wink.
        Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja rodzinno-przyjacielska, ale może
        udałoby Ci się ``podrzucić`` komuś swoje dziecko na parę chwil a
        samemu odpocząć chociażby w kawiarni przy filiżance kawy i w dobrym
        towarzystwie.

        Powodzenia i Wesołych Świąt!
Pełna wersja