Smierc bliskiej osoby a male dziecko

14.12.07, 17:00
Jak wyjasnic malemu dzieku (3,5 roku), ze zmarl ktos bardzo bliski dla tego dziecka?
    • obiwe Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 14.12.07, 17:08
      moze nic nie mówic
      • madziulec Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 14.12.07, 17:30
        To jak wytlumaczyc znikniecie? Jak dotad dziecko widywalo osobe raz w tygodniu i co? Znikla?
        • guderianka Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 14.12.07, 17:42
          prawdę
          że ludzie są podobni do drzew
          że drzewo najpierw rozwita i ma pączki jest młode (narodziny), potem
          że jest lato i jest dojrzałe, silne , rodzi owoce (wiek
          młodzienczy), potem że owoce opadają i nie może ich rodzic ale ma
          kolorowe liście, dużo miesięcy za sobą, odloty ptkaów (wiek średni)
          a potem jest zima i drzewo zasypia..(starość i śmierc)
          jesli padnie pytanie (w co wątpie)-ale przeciez drzewo na wiosne
          znowu kwitnie można powiedzieć o duszy która jest w kazdym czlowieku
          i która nie umiera i czeka na swoje odrodzenie

          współczuję trudnych chwil..
          • oliwija Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 14.12.07, 19:20
            wiesz rok temu zmarł dziadek kuzynki mojej córki ...... ała
            miała 4 lata. i jakoś przyjela to normalnie...... wiedziala ze
            dziedek poszedł do nieba i tam mu dobrze... moze tak opowiedz
            • mafema Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 15.12.07, 09:43
              Współczuję Ci, Madziulec, trzymaj się.
              Zgadzam się z Oliwiją, sama miałam ostatnio problem w związku z
              Dniem Zmarłych, poszliśmy na grób mojego dziadka, mały nie mógł
              pojąć, że ktoś leży w ziemi, bardzo się przejął, ja też trochę
              niezgrabnie opowadałam mu o śmierci. Po przemyśleniu wprowadziłam
              wątek "nieba" (jestem agnostyczką), zapewniając, że tam dziadkowi
              jest bardzo dobrze. U nas się to sprawdziło, teraz często musze
              opowiadać co dziadek robi w niebie.
              • oliwija Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 15.12.07, 20:48
                mafema ......
                myśle ze dziecko ma swój may swiat i trzeba sie do niego
                dostosowac . opowiedziec tak aby swoim malym jeszcze rozumkiem
                ogarneło powage sytuacji.opowiedziec tak aby zrozumialo a
                jednocześnie sie nie bało.tu śmierci..... zawsze sie opowiada ze
                śmierc to coś strasznego coś co boli..... coś czego trzeba sie bac.
                ta mala która rok temu stracila dziadka.... chyba na swoj wiek
                sie pogodzila ze stratą dziadka. była ze dwa razy na grobie a to
                dlatego ze grób daleko od jej miejsca zamieszkania.... zrozumial ze
                to takie łóżeczko dla dziadka na zawze ze jest mu tam dobrze ze snią
                mu sie same różowe sny - dzierwczynka jest w wieku ze róż jest dla
                niej kolorem nadrzędnym. poczekamy co bedzie dalej
                • madziulec Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 15.12.07, 21:08
                  Mam w domu "Bajki terapeutyczne".. Jest rozdzial o smierci.
                  Jest wyraznie napisane, by przed dziecmi nie ukrywac, bo to jest naturalne. Smierc jest czyms naturalnym, tak jak narodziny i dziecko ma prawo to przezyc w swoim zyciu.

                  Jednoczesnie jest napisane, ze nie ma co izolowac dzieci od osob chorych (nawet lezacych na oddzialach intensywnej terapii), trzeba tylko dzieciom tlumaczyc po co sa te wszystkie urzadzenia.

                  Jako ciekawostka: Myszol dostal wysokiej goraczki praktycznie o godzinie smierci ukochanego Dziadziusia, po czym wieczorem juz bylo wszystko ok....
                  • oliwija Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 15.12.07, 22:01
                    to tak było z ta małą. ona sie obudizla w nocy z rykiem i
                    powiedziała ze dziedek jest w niebie. Oczywiście starsi mówili ze
                    sie sniło. a na drugi dzień okazało sie ze smier dziedka nasąpila
                    wtedy jak sie mała obudzila z rykiem
    • protozoa Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 16.12.07, 20:24
      Dla tak małego dziecka smierc jest czyms abstrakcyjnym, nieznanym i
      moze budzić lęk. Trudna rozmowa. Mysle jednak, ze trzeba powiedzieć
      unikajac słów "zasnął", "jest w niebie" itd.
      Czy dzieci trzeba izolowac od chorób i smierci? Nie mam
      jednoznacznej odpowiedzi. Moje blixniaki widziały OIOM wielokrotnie,
      znają szopital jak własna kieszeń, ale.... Gdy mój ojciec bardzo
      cięzko zachorował, leżał pod respiratorem i w oczy zaglądała mu
      smierc, nie zdecydowałam się, aby 14 letnie wówczas bliźniaki (
      bardzo zżyte z dziadkiem) oglądały go w bardzo ciężkim stanie, choć
      zdawałam sobie sprawę, że mogą go nie zobaczyc już żywego. Na
      szczęście stało się inaczej i odwiedzili dziadka gdy leżał juz na
      normalnej sali. Co nie oznacza, że kilka tygodni później i znacznie
      wczesniej nie widzieli ludzi pod respiratorem.
      Inny przykład . Ciężko zachorowała moja teściowa. Chłopcy - wtedy 16
      leni - nie chcieli ogladac babci w stanie terminalnym ( wyniszczona
      choroba nowotworową), nie nalegaliśmy. Uszanowalismy ich zdanie.
      Nigdy nie zobaczyli teściowej żywej, nie oglądalismy jej po smierci.
      • oliwija Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 17.12.07, 20:41
        protozoa...
        a jak twoim zdaniem wytłumaczy 3 lateniej istotce ze nie ma juz
        dziadka, babci......
        czy dziecko które ma malo rozumny rozumek i dla niego śmier jest
        czymś nierealnym zrozumie ze dziadek umarł dusza poszła do nieba
        czy gdziekoliwek a ciało czyli opakoanie zakppuje sie w ziemi...
        myśle ze taką prawdę mozna sprzeda najwceśniej 7 latkowi. tu ie
        chodzi aby dziecku mówi bajki.... ze jest wśród aniołkow, diabłów
        (jesli sie dziadka nie dazyło sympatią) tylko wytłumaczyc prosto. To
        tak samo jak wytłumaczyc dziecku ze Mikołaja nie ma..... ciezka
        sprawa.
        • chalsia Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 17.12.07, 22:31
          > czy dziecko które ma malo rozumny rozumek i dla niego śmier jest
          > czymś nierealnym zrozumie ze dziadek umarł dusza poszła do nieba
          > czy gdziekoliwek a ciało czyli opakoanie zakppuje sie w ziemi...
          > myśle ze taką prawdę mozna sprzeda najwceśniej 7 latkowi.

          bo ja wiem? Moje dziecko nie miało jeszcze 4 lat, gdy uzyskało
          nastepujące wyjaśnienie - że martwa istota jest jak kamień - nie je,
          nie rusza się, nie oddycha, po prostu - leży, i takich właśnie
          umarłych ludzi kładzie się trumnie i zanosi do ich nowego domu czyli
          grobu - na cmentarzu. I on sobie tam leżą.
          Wyjaśnienie zostalo przyjęte, jedyne pytania w temacie były czy w
          grobie jest ciemno, bo jak tak, to dziecko w swoim domku na
          cmentarzu to by chciało mieć szklaną trumnę i lampke w grobie smile)
          • madziulec A jak zaczac rozmowe z dzieckiem? 17.12.07, 22:47
            Wiadomo te nasze dzieci w jakims sensie maja brak jakiegos rodzaju milosci.
            Moje dziecko nie ma kontaktu z drugimi dziadkami, wiec tym bardzije ci dziadkowie sa na tyle wazni..
            Ojciec.. Coz co to jest 13 godzin w tygodniu. Homeopatia...

            I raptem braknie waznej osoby - ukochanego dziadziusia. Osoby, ktoa razem z babcia wychowywali malego przez 2 lata.

            Narazie maly wie, ze dziadzius jest w szpitalu, ze jest bardzo chory.
            Tymczasem dziadzius nie zyje od piatku.
            Nie umiem porozmawiac.
            Wczoraj probowalam zaczac rozmowe, nie umiem.
            Po prostu... Trudno, za trudno.
            • escribir Re: A jak zaczac rozmowe z dzieckiem? 18.12.07, 00:18
              Madziulec, nie zaczynaj sama. Poczekaj na pytanie/pytania. A jak juz
              padna, to weź głęboki oddech i mów prawdę. Zdziwisz się jakie
              pojmowanie rzeczywistości może zademonstrować taki maluch.
              • mama_sama2 Re: A jak zaczac rozmowe z dzieckiem? 18.12.07, 09:29
                mala miala 3 lata jak umarla babcia.
                caly czas wiedziala ze jest bardzochora i moze nie wyzrdrowiec.

                powiedzialam ze babcia umarla. ze juz nie ma jej i nie mozemy jej odwiedzic w
                domku i ze do nas nie przyjdzie. ze juz dlugo zyla.

                zapalilysmy swieczke i postawilysmy na balkonie i powiedzialam malej ze w nocy
                miśaniolki(-to sa "nasze " wimaginowane" duszki co przychodza w nocy tylko kiedy
                spimy) zabiorą to swiatelko do babci.

                a na pytanie gdzie jest babcia teraz, wytlumaczylam ze moze na chmurkach,moze w
                niebie, a mala dodala: a moze jest słonikiem? (babcia zbierała słonikiwszelkiej
                masci)
                i sie usmiechnełasmile i mysle ze zrozumiala na swoj sposób

        • protozoa Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 18.12.07, 11:54
          Rozmowy o śmierci są bardzo trudne, znacznie trudniejsze niż te o
          poczęciu czy narodzinach.
          Dzieci 3-5 letnie nie rozumuja abstrakcyjnie, nie potrafią pojąc
          istoty śmierci ( co więcej maja z tym kłopoty także dorośli). Był i
          nie ma - to znaczy gdzie jest? Zasnął? Nie- bo pojawią się kłopoty
          ze snem. Wyjechał? To dlaczego się nie pożegnał, zostawił i uciekł.
          Czy zatem nie uciekną inni bliscy - mama, babcia?
          Zakopali go do ziemi? Dlaczego? Czy mnie nie zakopią?
          Aspekt religijny tez wydaje się dośc trudny, choć pewnie przez
          wierzących możliwy do zaakceptowania.
          A do tego dochodzi smutek. Płacząca mama, babcia, ludzie w czerni,
          jacyś obcy ( wujkowie, ciocie itd), ktoś gdzieś idzie, coś załatwia,
          ludzie mówią dużo niezrozumiałych słów ( "żałoba", 'kondolencje"
          itd), komus coś się wyrwie.
          Od dziecka wymaga się zajęcia się soba, poświęca mu się mniej uwagi.
          A 3-4-5 latek pyta, pyta, pyta - jak o wszystko czego nie rozumie,
          nie wie. Może widzieć jak mama wynosi gdzieś ubranie dziadka, może
          zdziwić się dlacvzego mama chodzi ubrana na czarno.
          Co bym zrobiła? Pewnie powiedziała, że są choroby, które dotycza
          bardzo starszych ludzi ( tu - niestety- kłamstwo, bo dziecko może
          zacząć się bac jak złapie katar, biegunke albo zagorączkuje),
          których nie daje się skutecznie wyleczyć. I tak się stało w
          przypadku dziadka. A to oznacza, że umarł czyli przeniósł się tam
          gdzie był przed urodzeniem czyli bardzo, bardzo daleko. Po prostu
          już go nie ma. {Tu ludzie wierzący mogą wtrącić coś o Bogu itd}. I
          wszyscy bardzo, bardzo tego żałuja, płaczą, są zmartwieni. A
          symbolem tego smutku jest czerń, żałoba.
          Dziecko powinno zrozumiec, przetrawić, choc nie oczekiwałabym
          rewelacji i spodziewała się gradu róznych, trudnych do przewidzenia
          pytań.
          • aneczka50 Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 19.12.07, 01:55
            Witam, akurat dzisiaj mój synek (3 latka) zapytał o swojego dziadka. Mój tata zginął tragicznie 2 lata temu jak mały miał trochę ponad rok, więc wydawałoby się, że takiemu maluchowi to nie trzeba nic tłumaczyc i że teraz już się do tego przyzwyczaił. Tymczasem chyba mu to w główce siedzi, bo dziś powiedział, że on pamięta dziadziusia ( tu dokładnie opisał całą sytuację) i że by się bardzo cieszył, jakby dziadziuś do niego przyszedł. Zatkało mnie, ale mu prostu z mostu powiedziałam, że ja też bym chciała,ale dziadziuś nie żyje i jest niemożliwe, żeby przyszedł, nigdy. I mały przyjął to jako rzecz oczywistą, powiedział tylko, że szkoda bo on by bardzo chciał. Nigdy mu nie opowiadaliśmy, jakiś bajek, po prostu prawdę: dziadziuś nie żyje, umarł i go nie ma i nie będzie, jest w niebie. Nie wiem co sobie w główce myślał, ale przyjął to ze spokojem. Współczuje Ci bardzo i życzę dużo siły, pozdrawiam
          • geve Re: Smierc bliskiej osoby a male dziecko 20.12.07, 23:34
            Nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi, jak przekazywać takie
            informacje–dużo zależy bowiem od danej sytuacji, ale też od warunków
            w jakich wychowuje się dziecko, świata wartości, czy kwestii wiary.
            Na pewno nie należy dziecka zbywać czy okłamywać, raczej rozmawiać
            szczerze, dzieci są więcej w stanie pojąć, niż nam, dorosłym, się
            wydaje (czy w ogóle udaje). Tego nauczyły mnie wydarzenia ostatniego
            roku (nieoczekiwana śmierć naszego P, problemy zdrowotne córeczki,
            operacje, odejście zaprzyjaźnionej w szpitalu koleżanki, której już
            nie było po naszym powrocie z przepustki), a także rozmowy z
            lekarzami, psychologiem i rodzicami dzieci ze szpitalnych oddziałów,
            na których bywamy od wielu miesięcy, a na których dzieci często
            przechodzą uciążliwe terapie co do których rokowania nie zawsze są
            przewidywalne.
            Czy mnie się udało – nie wiem, teraz jest nieźle, córka jest
            radosnym, aktywnym przedszkolakiem, powraca czasem do rozmów na
            temat życia i śmierci, ale nie drąży tematów. Jednak przyznam,
            obawiam się, co będzie, kiedy po nowym roku znów wrócimy do szpitala
            (nie wiem, czy odważę się poinformować ją o tym przed Świętami),
            sama z trudem dźwigam wydarzenia.
Pełna wersja