Samotne oczekiwanie

31.12.07, 08:16
W kwestii ustalania ojcostwa najprostszym rozwiązaniem byłoby badanie DNA, ciekawe dlaczego nie jest to stosowane automatycznie i z urzędu?
Może dlatego, że kobietom udawałaby się zaledwie 1 na 10 prób wrobienia faceta w dziecko?
    • noseporque [...] 31.12.07, 09:50
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • obiwe Re: Samotne oczekiwanie 31.12.07, 09:59
      jezeli czujesz sie wrobiony w dziecko to wlasnie mozesz o te badania
      wystapic

      • tarura To straszne być w ciąży samemu 07.01.08, 15:52
        a nawet we dwóch

        samej już znacznie łatwiej...
    • pelagaa Re: Samotne oczekiwanie 31.12.07, 12:17
      Naucz sie sypiac z rozsadnymi kobietami, albo zakladac gumke, nie
      bedziesz mial problemu. Jak sie wklada byle gdzie, to potem sie
      jajoczy, jaka to niesprawiedliwosc spotkala.
      I coz to za fantazyjny nick...
      • pustulka_75 Re: Samotne oczekiwanie 31.12.07, 14:56
        popieram
    • agoraj pod górkę? 04.01.08, 12:07
      Samotne matki mają pod górkę? W życiu osobistym może i tak, ale tego "państwo"
      im nie wyrówna. Za to - na przykład pierwszeństwo przy przyjmowaniu dziecka do
      żłobka czy przedszkola. A przecież organizacja życia samotnej matki z jednym
      dzieckiem jest o niebo łatwiejsza niż rodziny pełnej z np. czwórką dzieci.
      • madziulec Re: pod górkę? 04.01.08, 12:17
        Super, ze mamy pierwszenstwo.
        Moje dziecko zostalo odrzucone.

        Niepelnosprawne z orzeczeniem o niepelnosprawnosci, dziecko
        samodzielnej samotki (z dolaczonymi odpowiednimi dokumentami) i nie
        zostalo przyjete do zlobka.

        Dopiero po osobistym BLAGANIU pani kierownik zlobka otrzymalam
        obietnice, ze maly zostanie przyjety, ale tez nie od 1 wresnia, ale
        moze od 15...
      • pelagaa Re: pod górkę? 04.01.08, 18:48
        > Samotne matki mają pod górkę?

        Alez skad miodem i mlekiem Kanade maja plynaca, szczegolnie jak na
        pomoc rodziny nie moga liczyc.

        > W życiu osobistym może i tak, ale tego "państwo"
        > im nie wyrówna.

        Jasne... Bo przeciez zycie z jednej pensji osoby niedyspozycyjnej ze
        wzgledu na dziecko, to niemalze to samo, co zycie z dwoch pensji,
        gdzie meska ZAZWYCZAJ (przy NORMALNYM facecie) jest wieksza.

        > Za to - na przykład pierwszeństwo przy przyjmowaniu dziecka do
        > żłobka czy przedszkola.

        Przyjeto mi dziecko do czwartego dopiero przedszkola ze wzgledu na
        alergie pokarmowa, samotne macierzynstwo NIKOGO nie interesowalo.
        Przyjeto mi, jak ublagalam, ze bede SAMA przynosic jedzenie, jesli
        bedzie cos, czego nie moze jesc dziecko, a placic musialam
        normalnie. Wielokrotnie zalergizowano mi dziecko, mimo, ze robilam
        listy rzeczy, ktorych nie moze jesc, nie moglam interweniowac, bo
        wywaliliby mi dziecko z przedszkola. SAME PREFERENCJE, zaiste!

        > A przecież organizacja życia samotnej matki z jednym
        > dzieckiem jest o niebo łatwiejsza niż rodziny pełnej z np. czwórką
        > dzieci.

        A ilu ludzi ma teraz czwroke dzieci??? To po pierwsze. A po drugie
        uwazam,z e organizacja zycia w DWOJKE nawet z trojka dzieci jest
        latwiejsza niz bedac samemu z jednym, czy dwojka, ale to chyba
        trzeba przezyc, aby zrozumiec ograniczenia. Pomijam juz fakt, ze
        wiele samomam ma wiecej niz jedno dziecko.
    • asca25 Re: Samotne oczekiwanie 04.01.08, 13:01
      Też mi kiedyś dziecka nie przyjęto, bo był komplet i już. Musiałam
      kombinować różnymi sposobami.
    • gosia.dwa Samotne oczekiwanie 05.01.08, 23:12
      amotna ciąża-czy ten czas kiedyś się zapomina??? do mnie to ciągle
      wraca.mój synek ma 15 m-cy a ja cały czas nie mogę zapomnieć tego
      okresu...
      zostałam sama w 7 tygodniu ciąży.ojciec dziecka najpierw chciał bym
      usuneła ciąże-nie zgodziłam się.nasze drogi się rozeszły.nie byliśmy
      małżeństwem więc nie było jakiś szczególnych utrudnień.ojciec
      dziecka związał się z inną kobietą.rozpoczął się
      koszmar:awantury,nie jego dziecko,wyciąganie starych spraw...
      wyjechałam do innego miasta.chciałam mieć spokój.byłam tam zupełnie
      sama.płakałam w nocy,rano,w dzień-gotujac obiad,czytając
      książkę,robiąc zakupy.nie mogłam sobie z tym wszystkim poradzić.nie
      kochałam tego dziecka.nie umniałam się nim cieszyć,brakowało tej
      drugiej osoby....
      na początku ósmego miesiąca ciąży wróciłam do rodzinnego
      miasta.zaczeło się -życzliwi sąsiedzi i ich pytania,szepty za
      plecami,a ja ciągle w biegu zajmowałam się wszystkim by nie myśleć...
      w końcu nadszedł sądny dzień.dziesięć dni po terminie porodu
      musiałam zgłosić się do szpitala.zawiozła mnie mama z siostrą.nie
      pozwoliłam by ze mną weszły.bałam się jak cholera,ale nie chciałam
      by ktoś o tym wiedział.chciłam być dzielna....
      pamiętam izbę przyjć i te kobiety czekające razem z mężami.panowie
      wspierały je jak mogły.a ja??? sama.... pamiętam dziewczynę która
      bardzo płakała.pocieszałam ją.potrzebowałam kogoś na kim mogę skupić
      swoją uwagę by nie myśleć.
      osiemnastego pazdziernika 2006 roku o godz 11tej urodziłam
      zdrowego,ślicznego chłopca.powiadomiłam o tym ojca dziecka smsem
      napisałm:dziś na swiat przyszedł mały człowiek.nie musisz się bać że
      będzie walczył o twoje uczucia ojcowskie bo ty przez ostatnie osiem
      miesięcy pokazałeś jak bardzo go nie chcesz.możesz mówić co chcesz
      wymyślać różne historie,ale pamiętaj to twój syn-nie skrzywdz
      go..zyczymy wszystkiego najlepszego z okazji imienin/mały urodził
      się w imieniny swojego ojca/. dostałam odpowiedz-wole nie pamiętać
      jaką...
      po porodzie w szpitalu nie mogłam patrzeć na tych kochających
      tatusiów,radość tych kobiet.ja swojego dziecka nie kochałam...
      miałam okropną depresje.tydzień po wyjściu ze szpitala zostałam z
      małym sama.uczyłam się go kochać.tak bardzo chciałam!!!! zajeło mi
      to miesiąc.
      teraz kocham mojego synka najbardziej na świecie!!! nie umniem zyć
      bez niego nawet chwili!!!
      tak wyglądała moja samotna ciążą.nisamowity wewnętrzny ból...
      kocham cię synku...
      • anna25 Re: Samotne oczekiwanie 06.01.08, 22:07
        Gosiu, ja mialam podobnie...dlatego Cie rozumiem... ja mialam jeszcze trudniejsza sytuacje. Szkoda teraz czasu zeby o tym pisac, ale tez mi bylo ciezko patrzec na opiekunczych tatusiow. Co prawda teraz po wielu miesiacach moja dziwcynka spotyka sie z ojcem, ale nigdy mu nie wybacze jego zachowania i zawsze bede dla niego zimna jak lod. Stara sie to przelamac, ale to nie do przelamania... Chcialabym tylko kiedys stworzyc mojej kochanej coreczce normalny dom, czytaj: coreczka +ja+ maz+ moze jeszcze jakis mluszek jak Bog dawinkBardzo mocno Cie sciskam i jestem z Toba!!!!
    • zuju2 Samotne oczekiwanie 06.01.08, 15:21
      Myślę, ze to bez sensu spierać się kto ma trudniej: rodzic samotny czy rodzice
      wielodzietni..... Każdy bez wsparcia ma trudno na swój sposób i tyle. Trudności
      są różne a nie łatwiejsze i trudniejsze. Pozdrawiam.
    • kasia.p.t Samotne oczekiwanie 06.01.08, 18:33
      Samotność jest straszna, szczegolnie jesli kobieta jest w ciazy, nie
      wie co trzeba robic i jak sie opiekowac dzieckiem, a w przypadku
      problemow jest ona z nimi zupelnie sama. To prawda, ze sa rodzice,
      ktorzy sa wyrozumiali i nadal kochajacy, ale niestety nie wszystkie
      rodziny sa tak poukladane. W wielu rodzinach rodzice po prostu
      wyrzucaja corke czy syna na ulice, ze niby za kare, by sie czegos
      nauczyl, cos zrozumial. Potem oczywiscie tego zaluja, ale czesto
      jest juz za pozno na ponowne "stworzenie rodziny".
    • vzetv Samotne oczekiwanie 06.01.08, 19:15
      nie podoba mi sie artykul....płytki.... pomieszne pojęcia....
      • fake_plastic_goch Re: Samotne oczekiwanie 06.01.08, 20:37
        Prawnicza katastrofa w artykule.
        Nawet przed urodzeniem się dziecka kobieta nie jest pozostawiona na lodzie.
        Jeśli uwiarygodni ojcostwo mężczyzny który nie jest jej mężem (jeśli facet jest
        jej mężem, sprawa jest o wiele prostsza, może żądać wyłożenia przez niego
        pienieedzy na 3 miesiące ciąży i 3 miesiące utrzymania dziecka. Fakt, nie są to
        ścisłe alimenty, ale coś można wywalczyć.
        Żeby dostać adwokata z urzędu, należy być najpierw zwolnionym od kosztów
        sądowch. Po to składa się oświadczenie (można je sobie wziąć w sądzie). Poza tym
        bezpłatnej pomocy udzielają poradnie prawne, np. Academia Iuris.
        A najważniejsze jest wierzyć że sie uda i nie rezygnować z dochodzenia alimentów.
        Skomplikowana jest droga do ustalenia ojcostwa, i w tych sprawach nie robi się
        badań DNA z marszu, bo są po prostu za drogie. Trzeba też powiedzieć, że jest
        kilka metod takich badań i nie wszystkie dają taką samą pewność.
    • fakej ile razy doszło do współżycia 06.01.08, 21:44
      Jak ograniczonym matołem trzeba być, żeby w sprawie alimentów używać tak
      nieprecyzyjnego określenia? No bo co to właściwie jest "współżycie"? Wspólne
      życie, umawianie się na randki do kina, wciapnięcie, zaru..ie? A w ogóle jakie
      to ma znaczenie, bo przecież mogło dojść do współżycia 0 razy. Choćby w
      przypadku zapłodnienia in vitro albo sklonowania DNA albo jeśli kotleś
      zwyczajnie strzepnął sobie w basenie i plemnik dopadł jakiejś szparki. Poza tym
      cały artykuł jest seksistowski bo traktuje o głupich ciziach, które puściły się
      bokiem i każdy uczestnik imprezy w akademiku sobie w nich zamoczył albo miały
      intratny etat w samoobronie. No i po co w ogóle sądy przyznają opiekę nad
      dzieckiem osobom, których nie stać na ich wychowanie...
      • anna25 Re: ile razy doszło do współżycia 06.01.08, 22:15
        Ale Ty kretyn jestessmile Taki pewnie prawniczyna bez emocji... Wyobraź sobie, że zdarza sie, że mozna zrezygnować z pomocy i bycia z takim własnie prawniczyna jak Ty... Ze nie wystarczy tylko stanowisko by kobieta w ciazy musiala sie zmuszac do tego zeby zyc z zalosnym dupkiem. Ja tak zrobilam i wiem, ze to byla najlepsza decyzja na swieciewink)) Przynajmniej sie nie mecze. A to, ze spotkamy sie w biegu raz na dwa tygodnie to nie problemwink
        • fakej Re: ile razy doszło do współżycia 06.01.08, 23:27

          > Ale Ty kretyn jestessmile Taki pewnie prawniczyna bez emocji...
          > Wyobraź sobie, że zdarza sie, że mozna zrezygnować z pomocy i bycia
          > z takim własnie prawniczyna jak Ty... Ze nie wystarczy tylko
          > stanowisko by kobieta w ciazy musiala sie zmuszac do tego zeby zyc
          > z zalosnym dupkiem. Ja tak zrobilam i wiem, ze to byla najlepsza
          > decyzja na swieciewink)) Przynajmniej sie nie mecze. A to, ze
          > spotkamy sie w biegu raz na dwa tygodnie to nie problemwink

          A Ty pewnie jesteś księgową i dawno Cię nikt nie bzyknął.
      • aest Re: ile razy doszło do współżycia 26.06.08, 06:32
        Współżycie, matole, to akt seksualny. I mogę cię zapewnić, że problem nie
        dotyczy lasek z akademika. Mam prawie 40 lat, żyłam z facetem przez rok, jak mąż
        i żona. Gdy przytrafiła nam się wpadka, "mężczyzna mojego życia" zmył się z
        pokładu i zostawiłam nas swojemu losowi.
    • aga999929 Samotne oczekiwanie 07.01.08, 01:13
      Wiecie co? Mam czworo dzieci najpierw syna (dziś 18 lat) po 18
      miesiącach córkę i potem 10 latka i 5 latkę. Pierwsze podobno z
      defonocji samotna matka (mam 37 lat) drugie bo miałam kompleks
      szybkiego poszukiwania taty dla synka i dwoje małżeńskich (nawet
      kościelnie). Nigdy nie wiesz która kobieta jest najbardziej samotna
      w ciąży. Widziałam wiele ciężarnych różnej maści, naści wink , wieku,
      pochodzenia, statusu, ekonomicznego. Sama mam taką rozpiętośc
      doświadczeń, że mogę siebie uważać za kogoś kto sięna tym zna.
      Wszystko zależy od popierwsze podejścia kobiety, od jej stanu
      zdrowia ogólnie i zdrowia i sposobu prowadzenia ciąży przez lekarzy
      ale także od.... najdrobniejszych czasem szczegułów. Powiem, że
      wolałam mieć pewność, że po mnie przyjedzie obca osoba do szpitala
      niż to co widziałam co wyczyniają swoim kobietom ślubni. Fajnie mieć
      dzieci jednego nazwiska ale jeżeli ktoś chce cie źle potraktować to
      to zrobi bez względu na wszystko a jak chce pomóc i spowodować że
      dziecko przed narodzinami się uśmiechnie (razem z mamą) to to zrobi.
      Ale jaka wielka może być odpowiedzialność kogoś kto nieopatrznie
      zdenerwuje kobietę i jakie są tego skutki to lepiej nie opowiadać.
      Lepiej założyć, że każdy "pełen piekarniczek" jest po prostu
      bezcenny w każdym się piecze coś smacznego i pilnować ciasta trzeba
      to chyba każdy wie (a przynajmniej by się chciało aby wiedział i
      zawsze pamiętał). A jak samodzielna mama jest każda mama wiadomo (za
      nią nikt nie urodzi- wiem smile wiem i to mam cesarkę za sobą i pytanie
      niech się ktoś da dobrowolnie za kogoś pokroić to będzie mniej
      więcej to samo co urodzenie przez cięcie smile
    • agr2006 Samotne oczekiwanie 07.01.08, 01:50
      A ja pisze z perspektywy ojca. Płacę "po bożemu" alimenty (całkiem wysokie,
      600PLN) a problem jest taki, że praktycznie nie mam możliwości widywać dziecka.
      Matka dziecka nienawidzi mnie. Na sądy nie liczę, bo tylko wydam kasę a i tak
      niewiele zdziałam (jak matka nie będzie chciała mi dać możliwościowi widywania
      to zawsze wygra i szkoda moich nerwów). Ona chciała "złapać" mnie na dziecko i
      jej się udało sad Zażądałem badań DNA, aby mieć absolutną pewność, że płace na
      swoje dziecko. Dobrze, że nie udało jej się złapać mnie na małżeństwo (a wiele
      nie brakowało), bo miałbym już do końca "przechlapane". Czasem kobiety tak
      bardzo pragną mieć dziecko, że robią takie rzeczy, o których piszę (ona miała
      już 34 lata i raczej jej się bardziej śpieszyło niż mniej). Była po pierwszym
      nieudanym związku, o którym mi nie powiedziała i o to mam do niej b. duży żal. A
      o wszystkim dowiedziałem się zupełnie przypadkowo - jak to zwykle bywa. Tak wiec
      czasem (pewnie dość często) to "samotne oczekiwanie" jest jakby na własną prośbę.
    • zielonysmok Samotne oczekiwanie 07.01.08, 01:52
      Tylko czemu na głównej stronie Gazety ogłaszają ten artykuł tak męsko: "To
      straszne przechodzić ciążę samemu"? Samej! Osobo od korekty pobudka.
    • onufry.zagloba Mama Amelki szczesliwie ma prawie trzy dychy:) 07.01.08, 05:17
      Jesli w tym wieku kobieta ma problemy psychiczne z samotnym
      macierzynstwem, to powinna juz miec dosc rozumu, by samotna matka
      nie zostac. Denerwuja mnie takie brednie.
    • maaac Alimenty/samotna matka 07.01.08, 06:32
      Jakoś tak mi ciężko idzie wyobrazić sobie "samotną" matkę i
      alimenty.
      Rozumiem sytuację - facet ucieka od swojego dziecka i
      odpowiedzialności za nie. Rozumiem - jego decyzja, może ograniczyć
      się tylko do płacenia. Zupełnie co innego jeżeli on takiej decyzji
      nie pragnie podjąć. Nie bardzo mogę sobie wyobrazić "słuszność"
      prawa, które pozwala facetowi ponosić pełnię kosztów wychowania
      dziecka i jednocześnie albo zabraniać mu z nim kontaktów albo
      ograniczać do pojedynczych wizyt.
      Nie tak drogie panie, albo więc "samotność" wynika z decyzji pana i
      macie prawo go oskubać z pieniędzy, albo z waszej własnej. Wtedy o
      ile on nie żąda prawa do ojcostwa, a co za tym idzie ponoszenia jego
      kosztów ale i przywilejów wpływu na losy dziecka to nic wam do jego
      pieniędzy. Chciałyście mieć "własne" dziecko - to je miejcie - w
      100%!
      • pelagaa Re: Alimenty/samotna matka 07.01.08, 07:46
        > Rozumiem sytuację - facet ucieka od swojego dziecka i
        > odpowiedzialności za nie. Rozumiem - jego decyzja, może ograniczyć
        > się tylko do płacenia.

        No popatrz a ja nie rozumiem.

        > Nie bardzo mogę sobie wyobrazić "słuszność"
        > prawa, które pozwala facetowi ponosić pełnię kosztów wychowania
        > dziecka i jednocześnie albo zabraniać mu z nim kontaktów albo
        > ograniczać do pojedynczych wizyt.

        A ja nie moge sobie wyobrazic slusznosci prawa, ktore zwalnia ojcow
        z odpowiedzialnosci za wlasne dzieci. I nie moge zrozumiec nijak
        ROZUMIENIA tego faktu i jego pelnej akceptacji spolecznej.
        • maaac Re: Alimenty/samotna matka 07.01.08, 12:15
          > No popatrz a ja nie rozumiem.
          Zmusisz kogoś na siłę do pokochania? Jak sobie to wyobrażasz?
          Elektrowstrząsy? Pigułki? Okazał się niedojrzały do ojcostwa i tyle.
          Ale płacić musi za to że... nie pomyślał sam, albo ona go okłamała
          (nie pomyślał że może go okłamać). Czy podobne podejście masz do
          matek, które zostawiają w szpitalu dzieci? Też pigułki,
          elektrowstrząsy i inne pranie mózgu by jednak zgodziła się
          być "dobrą
          mamusią"?

          > A ja nie moge sobie wyobrazic slusznosci prawa, ktore zwalnia
          > ojcow
          > z odpowiedzialnosci za wlasne dzieci. I nie moge zrozumiec nijak
          > ROZUMIENIA tego faktu i jego pelnej akceptacji spolecznej.
          A ja nie rozumiem jak ktos nie potrafi zrozumieć prostego tekstu.
          Możesz mi powiedzieć jakim prawem kobieta, która "zrobiła samej
          sobie
          dziecko" może jednocześnie od jego ojca żądać łożenia pieniędzy na
          jego wychowanie i zabraniać mu realizacji ojcostwa w równym stopniu
          co
          ona chce realizować swoje macierzyństwo? Jak facet płaci na dziecko
          i
          chce się nim zajmować powinien mieć dokładnie takie same prawo do
          opieki nad nim. TAKIE SAME, a nie np. jeden weekend w miesiącu.

          A prawo dokładnie tak samo pozwala "zwolnić się" ojcu z
          odpowiedzialności jak i matce. Nie ma żadnych przywilejów.

          A akceptacja społeczna? Po części wynika z prostego faktu, że wpływ
          kobiety na to czy zajdzie w ciąże czy nie jest znacznie większy od
          wpływu mężczyzny. Jasne że gdy do niczego pomiędzy nimi nie doszło
          to
          szansa jest bardzo mała (choć nie zerowa). Jednak ilość możliwości
          kiedy kobieta może być "święcie przekonana", że jest zabezpieczona
          od
          niechcianej ciąży przez mężczyznę, jest znikoma w stosunku do
          możliwości że to on może mieć takie przekonanie. Dodatkowe aspekty
          to
          fakt, że matka jest zawsze znana (o ile dziecko nie jest
          podrzutkiem),
          a pewności co do ojcostwa uzyskuje się dopiero po badaniach
          genetycznych. No i to że mężczyzna nie może ukryć faktu skutecznej
          prokreacji przed kobietą, ona zaś może skutecznie to przed nim
          zataić.
          Spokojnie może robić z "tatusia" nie wiadomo jakiego potwora,
          podczas
          gdy on 100% chętny do tej roli może o niczym nie wiedzieć.
          Suma summarum szansa na to że ojciec dziecka jest "niewinny" bo
          wcale
          nim nie jest, albo że do prokreacji doszło bez jego zgody, lub fakt
          ten przed nim ukryto, jest znacznie większa niż w odniesieniu do
          kobiety.
          Czysta biologia i na nią proszę się obrażać. Gdyby nie tylko do
          prokreacji, ale i wzrostu w czasie ciąży, a potem urodzenia
          potrzebna
          by była czynna rola obu płci (u niektórych gatunków zwierząt - np
          koniki morskie - rola samca jest znacznie większa) sytuacja
          społeczna
          była by zupełnie inna.
          • pelagaa Re: Alimenty/samotna matka 07.01.08, 21:35
            > Zmusisz kogoś na siłę do pokochania?

            Nie nie zmusze, ale prawo powinno w sposob jednoznaczny np. karac
            ojcow z zaniedbywanie dzieci np. pozbawianiem praw rodzicielskich z
            automatu.

            > A akceptacja społeczna? Po części wynika z prostego faktu, że
            > wpływ kobiety na to czy zajdzie w ciąże czy nie jest znacznie
            > większy od wpływu mężczyzny.

            Bzdura.

            Kobieta nie jest w stanie SAMA SOBIE ZROBIC DZIECKA. Facet jak wie,
            ze nie chce miec z dana pania dziecka zakladac powinien dwie gumki
            dla pewnosci, albo wypic szklanke wody zamiast. Dorosli ludzie
            wiedza, ze kazdy stosunek MOZE prowadzic do ciazy. I nie ma co
            zwalac winy na innych, tylko trzeba wiedziec, gdzie sie wsadza.
            Jak sie jedzie na wariata, to pretensje mozna miec tylko do siebie.

            Odpowiedzialnosc - trudne slowo.
    • miauka SAMEMU??? Jęz. polski jest fleksyjny!!! 07.01.08, 10:22
      Może byście się państwo dziennikarstwo na jakieś kursy doszkalające udali w
      zakresie języka polskiego, skoro w podstawówce nie nauczyli!!! Boszsz...
    • gosia.dwa biedni panowie :-( 07.01.08, 13:13
      czegoś chyba nie rozumiem....
      "wrobiony w dziecko,ona chciała on nie chciał itd."
      panowie,po co idziecie do łóżka z kobietą z którą nie chcecie mieć
      nic wspólnego??? brak w was uczucia?,godności?,szacunku do własnej
      osoby?.tak na dobra sprawę to kobieta sama nic nie zdziała.
      ja po trzech latach związku/wspólne mieszkanie/ zaszłam w ciąże.na
      sali sadowej dowiedziałam się ze z ojcem dziecka miałam zawarty
      układ?jaki-ze nigdy ze sobą nie będziemy...
      to po co ja do cholery marnowałam te wszystkie lata.gdybym była
      poinformowana o tym ze uczestnicze w jakimś układzie a nie zyciu
      napewno bym się nie zgodziła.
      matka mojego byłego powiedziała ze zgwałciłam jej synasmile ludzie
      szok!!! ja 46kg wagi on 82!!! biedny synuś i jego mamusia...
      mimo wszystko ojciec dziecka ma kontakt z synem.troszkę pózno sie
      obudził,ale dobre i to.pomógł mu w tym sąd.pokochał
      tego "niechcianego bachora" w którego został wrobiony.
      chyba już mu to wybaczyłam,ale nigdy nie zapomnę...
      • anders76 Re: biedni panowie :-( 07.01.08, 13:48
        I z Twojego i z innych przykladow wyraznie wynika, ze nasze Drogie Panie moglyby
        bardziej sie zastanowic z kim i po co ida do lozka. Jezeli przez 3 lata
        wspolnego loza nie ustaliliscie po co tam razem jestescie to wspolczuje. To samo
        dotyczy partnera, bardzo rozrywkowy egzemplarz, z tym, ze on w ciaze nie
        zachodzi, ale to tez wiadomo z gory. Dla mamusi osobne gratulacje, dobrze, ze do
        prokuratora Cie nie zglosila, systematyczne gwalcenie synka przez 3 lata to
        powazna sprawa.
        Czesc naszych drogich pan dlugo przebiera i wybiera a jak je uczucie
        macierzynstwa opanuje to ida zywiolowo w ciaze, nie zstanawiajac sie co potem,
        bo "jakos to bedzie". A nawet w malzenstwie jest to sporo wysilku, samodzielnie
        wielokrotnie wiecej.
        Tak wiec Drogie Panie, przyroda jest jaka jest i chlopcy tez o rozmaitej
        wrazliwosci na ojcowstwo. Wiedzac to z gory noscie jednak prezerwatywy w torebce
        jezeli chcecie swoim macierzynstwe kierowac w sposob nieprzypadkowy.
        • gosia.dwa Re: biedni panowie :-( 07.01.08, 14:28
          a więc te kobiety które zostały same z trojgiem dzieci po 15 latach
          wspólnego zycia to tez się nie zastanowiły po co i z kim ida do
          łóżka tak?
          nie ważne,że przez 15 lat były szczęśliwe i że nagle ich życiowy
          partner zapragnął zmian.zle zrobiły że maja z nim dzieci....
          to jak przezyć to zycie?
          z kim się związać żeby miec gwarancje ze ktoś po dwudziestu latach
          się nie rozmyśli?
          nitk nam takiej gwarancji nie da.takie czasy że ludzie przysięge
          małżeńską mają w d...
          gdyby każda kobieta chciała poznać dokładnie swojego partnera ,to
          brakło by czsu i zycia.
          ludzie się zmieniają-pamiętajmy o tym.
          • maaac Re: biedni panowie :-( 07.01.08, 15:08
            > a więc te kobiety które zostały same z trojgiem dzieci po 15
            latach
            > wspólnego zycia to tez się nie zastanowiły po co i z kim ida do
            > łóżka tak?
            > nie ważne,że przez 15 lat były szczęśliwe i że nagle ich życiowy
            > partner zapragnął zmian.zle zrobiły że maja z nim dzieci....
            > to jak przezyć to zycie?

            Jestem ciekaw ile realnie rozwodów jest dla tego, że "partner
            zapragnął zmian", a ile dla tego, że "partnerka zapragnęła zmian"?
            Ile jest "bo ona przestała być atrakcyjna", a ile "bo on pochłonięty
            pracą zupełnie mnie nie zauważał".
            Może wrażenie pań jakoby to one "były stroną pokrzywdzoną" wynika z
            dokładnie tego samego mechanizmu społecznego, który panom łatwiej
            zdrady wybacza niż paniom. Po prostu nawet wtedy jak ona mu rogi na
            lewo i prawo dorabiała on woli dla zachowania swojej samczej dumy
            przedstawiać się jakoby to on przestał nią się interesować.

            > nitk nam takiej gwarancji nie da.takie czasy że ludzie przysięge
            > małżeńską mają w d...
            smile Kocham ludzi piszących "takie czasy". Ano "czasy" się tylko o
            tyle zmieniły, że ludzie nie maja zamiaru już utrzymywać małżeństw,
            które nie tylko stały się farsą, ale nawet juz czasem tragedią.
            Zdrady małżeńskie były odkąd pojawiła się instytucja małżeństwa,
            także prosze nie tragizować że "takie czasy" bo to nie prawda.
            • virtual_moth Re: biedni panowie :-( 07.01.08, 22:03
              maaac napisał:

              > "takie czasy" bo to nie prawda.

              Prawda, a to wszystko przez emancypację kobiet, które:
              - nie chcą się godzić na bycie z facetem, który je zdradza
              - przyzwalają sobie na skok w bok w przypadku, gdy facet ich nie zadowala i
              ostatecznie odchodzą.
              Ze względu na finansową niezależność (choć jeszcze na zbyt małą skalę) kobiety
              doszły do głosu i stąd te "czasy", gdzie mimo tej samej liczby zdrad/wad
              partnerów jest więcej rozwodów i coraz więcej samotnych matek. Kobiety coraz
              częsciej mają większe ambicje niż bycie żoną-prostytutką. Dodać należy, ze wraz
              ze wzrostem tych ambicji coraz więcej facetow realizuje czynnie partnerski model
              rodziny i co by o nim nie powiedzieć, z ogromną korzyścią dla dzieci. My,
              samotne matki po prostu jesteśmy niekorzystnym objawem przemian, jakich dokonuje
              emancypacja kobiet, z czasem będzie nas mniej, tak samo jak mniej będzie
              facetów, którzy nie rozumieją, ze seks = potencjalna ciąża.
Pełna wersja