na ile samotna?

02.01.08, 14:57
z ojcem dziecka rozstaliśmy się zanim dowiedział się o ciąży... z ważnych
powodów na dodatek, ale on tego chciał, bo ja ciągle próbowałam jakoś walczyć
żebyśmy byli razem. Teraz obudził się w nim instynkt opiekuńczy, zajmuje się
mną, bo ktoś musi te moje humorki znosić, chce wychowywać dziecko... no
właśnie. Chce to robić ze mną, a nie obciążać moich rodziców, mówi już o
zamieszkaniu razem... Na ile ja mam pozwalać? Chcę jak najlepiej dla dziecka,
ale trudno wiązać przyszłość z kimś, kto pewnie po jakimś czasie będzie chciał
związku z kimś kogo pokocha... a jego argumenty- tzn. "można spróbować, w
końcu nic nie jest nigdy pewne" jakoś mnie nie przekonują... a przywiązuję się
do niego coraz bardziej.
    • asiapie3yk Re: na ile samotna? 02.01.08, 15:41
      Witaj
      A jak ważne były powody waszego rozstania jeśli można wiedzieć??
      Bo może faktycznie przejął się i chce być przy tobie i maluszku. Nie
      można tego przewidzieć, ale skoro wrócił? Wiem, że związek ze
      względu na dziecko to nic ciekawego, ale nie można go odciąć od
      maleństwa jeśli tak jak piszesz chce się tobą i nim zjamować. W
      końcu mógł was zostawić, ale wrócił a to o czymś świadczy. Z tego co
      tu piszesz wynika, że jest odpowiedzialny więc czemu nie spróbować?
      Ale wybór należy do ciebie.
      • piotrusiapanna Re: na ile samotna? 03.01.08, 12:04
        Rozstaliśmy się bo mnie nie kocha... trochę za szybko nam to poszło, ta cała
        znajomość, i w sumie nawet nie zastanawialiśmy się do czego prowadzi- ja miałam
        nadzieję że do czegoś poważnego. A teraz- no właśnie, to nie byłoby ze względu
        na dziecko, tylko ze względu na mnie również... chce mieszkać ze mną, chce
        żebyśmy razem wychowywali dziecko, a nie chce związku... nie rozumiem sad
        • asiapie3yk Re: na ile samotna? 03.01.08, 13:06
          Szczerze to nie wiem co ci poradzić. Może po prostu poważną rozmowę.
          Zastanówcie się czy ma to jakiś sens. Bo jeśli się nie kochacie i
          jakoś nie ciągnie was do siebie to w razie jakichkolwiek problemów
          czy kłótni może zacząć się wytykanie, że jesteście ze sobą ze
          względu na maleństwo. A to do niczego dobrego nie doprowadzi. Jeżeli
          chce być w porządku w stosunku do was to nikt mu tego nie broni? Ale
          nie musi od razu mieszkać z wami. Może pomagać w inny sposób.
    • a.l.o.e.s Re: na ile samotna? 04.01.08, 18:21
      Ja bym spróbowała,ale o mnie moi przyjaciele mówią,że jestem 'stuknięta' na
      punkcie dobra dzieci.Poza tym,jak się zaczyna być z kimś z miłości to też często
      nic z tego nie wychodzi i ludzie od siebie odchodzą.Po zachowaniu sądząc wydaje
      się być odpowiedzialny więc spróbowałabym,ja,ty musisz tą decyzję podjąć sama?/z
      nim?
Pełna wersja