Co mówicie dzieciom o ojcu bezkontaktowym?

03.01.08, 09:41
Moja dwulatka zaczyna mnie wypytywać, jestem zupełnie zaskoczona,
myślałam, że zacznie się troche później, hmm...

Swojego ojca nie pamięta, odszedł gdy była niemowlęciem, nie
kontaktuje się z nią wcale. Ale widzi ojców w żłobku, w bajkach,
książeczkach, widzi wujka, który jest tatą dla jej kuzynki.

Mimo, że prowadzę z nią dialog jakby nigdy nic, widać że ten temat
ją nurtuje. Mówię, że tata jest daleko i jakoś naokoło tego jej
nawijam. Ale ona sama na pytanie: "GDZIE TATA?" i po mojej
odpowiedzi, stwierdza: "TATA NIE MA", . Co jej powiedzieć? Mam
ochotę zamknąć temat "Nie ma tata, ale jest mama, baba, dziadzia,
ciocia, wuja i dzidzi". Przecież tłumaczenie jej czegokolwiek w tym
wieku i tak nic nie da, bo nie zrozumie.

Pociesza mnie, że ona wcale nie jest smutna, po prostu stwierdza
fakty i ją to ciekawi.

Aha, i co robicie ze zdjeciami? Schować je głęboko do szafy, czy
kiedyś tam pokazać?

Nie wiem czy kiedykolwiek on pojawi się w jej życiu, ale
przypuszczam, że nie... chociaż kto tak tego człowieka wie.
    • alabama8 Re: Co mówicie dzieciom o ojcu bezkontaktowym? 03.01.08, 10:15
      Zapewniam cię że lepszy ojciec bezkontaktowy niż taki który pojawia
      się raz na 2-3 miesiące, wzbudza tęsknotę i nadzieje dziecka a potem
      znowu przepada na jakiś czas.
      Dziecko nie tęskini za wyimaginowanym osobnikiem o nazwie tata, tak
      jak ty nie tęsknisz za Stryjkiem Stefciem ...
      • asca25 Re: Co mówicie dzieciom o ojcu bezkontaktowym? 03.01.08, 10:27
        No tak, ale ja pytałam co mamy bezkontaktowych ojców, których
        dziecko nigdy nie znało, odpowiadają na tego typu pytania smile

        Trochę poszukałam w archiwum, widzę że niektóre z Was pokazują
        zdjęcia i opowiadają o ojcu, jak ma na imię, jak wyglądał, itp., a
        dzieci przyjmują to zupwłnie normalnie. Jakoś sercem czuję, że też u
        nas tek będzie, ale jeszcze poczekam, jak będzie trochę starsza i
        rozumniejsza. Zresztą jak na razie nie czuję mocnego nacisku z jej
        strony, pyta tak samo jak o pluszowego kota, którego zapomniała
        wziąć od babci.
        • oliwija Re: Co mówicie dzieciom o ojcu bezkontaktowym? 03.01.08, 11:19
          mysle ze powinnas juz zaczac. pokaż zdjecia powiedz ze tata jest
          daleko to jej wystarczy.
          • guderianka Re: Co mówicie dzieciom o ojcu bezkontaktowym? 03.01.08, 13:03

            dopóki nie pojawił się mój obecny M czasem wspominała, jak ma na
            imię, gdzie mieszka, dlaczego nie mieszka z nami. Spokojnie
            odpowiadałam. Gdy pojawił się mój obecny M po pół roku zaczeła pytać
            konkretnie czyli : X jest moim tatą ale nie był w szpitalu? Nie
            kupuje zabawek a Y kupuje? X nie kupuje pieluch a Y kupuje? X sie
            bawi a Y sie bawi? Itp aż w końcu spytała czy Y może być jej tatą bo
            ona nie chce takiego taty jak X. Powiedziałam że ma się spytać Y no
            i się spytała a gdy on odpowiedział twierdząco rzekła cyt . " To
            skolo jesteś już moim tatusiem to ja chce blaciska" wink
            Y stał się tatą a córka wyparła X ze swej pamięci
    • zakatekdumania Re: Co mówicie dzieciom o ojcu bezkontaktowym? 03.01.08, 15:50
      W tej chwili juz nic nie mowie, bo maly przestal pytac. Natomiast
      jakies 2 lata temu, kiedy zaczal sie okres nieprzyjezdzania ( maly
      mial wtedy niecale 3 lata ) mowilam spokojnie ( bez zadnych
      grymasow, zlosci itp. ), ze nie wiem, czemu tata nie przyjezdza (
      wydawalo mi sie rozsadne, przeciez nie powiem, ze tatus szantazuje
      mamusie alimentami ). Natomist zawsze mowilam, ze kazde dziecko ma
      mame i tate, ale czasem w zyciu tak sie dzieje, ze dziecko jest
      tylko z mama, bo tata jest gdzie indziej. I ze to nie jest powod do
      wstydu, albo do tego, zeby maly czul sie z tego powodu winny. Maly
      wie, ze to nie jego wina, ze tata gdzies tam jest, mieszka tu i tu z
      taka pania i ich corka. Problemem bylo wyjasnienie, czemu tata
      mieszka z innym dzieckiem i tym dzieckiem sie zajmuje, a nim akurat
      nie. Tu mialam niezly orzech do zgryzienia, ale po pewnym czasie
      maly zrozumial, ze tata po prostu ma takie swoje wlasne zycie, a my
      mamy swoje, tez inne. Dzieci wbrew pozorom to doskonali obserujacy i
      sluchajacy. Natomist problem lezy w tym, ze my jako matki nie zawsze
      wiemy, co maluchom chodzi po glowkach. Tlumacz przede wszystkim, ze
      to nie malej wina.
      A, zdjecia do niedawna lezaly dostepne, maly mogl w dowonej chwili
      je ogladac, ale po remoncie jakos tak mi sie wziely i zapodzialy (
      mam dosc patrzenia na pysk faceta, ktory zhandlowalby chetnie wlasne
      dziecko za alimenty,a ktore to tak strasznie kocha )
      • asca25 Re: Co mówicie dzieciom o ojcu bezkontaktowym? 04.01.08, 08:53
        Dzięki, mniej więcej nakreśliłyście tor smile

        W sumie nie jest tak źle, kiedyś myślałam, że gorzej będzie, ale
        czas ostudził wszystko i mnie samej łatwiej o tym mówić.
    • anetina Re: Co mówicie dzieciom o ojcu bezkontaktowym? 04.01.08, 09:55
      jako niespełna 2 latek był zaskoczony, że dzieci w piaskownicy
      wołają tatę
      niby wiedział, że każdy ma tatę - spotykał się z dziećmi, które mają
      tatę
      ale w tej piaskownicy pierwszy raz takie zdziwienie pokazał

      Mały ma ponad 4 lata i nadal do końca nie pojmuje tego, że ma gdzieś
      tam w świecie ojca
      już sobie wytłumaczył, dlaczego kiedyś taty nie miał - bo M. musiał
      psa pilnować u siebie w domu smile
      dla niego nie istnieje fakt ojca biologicznego

      dlatego ten temat rozmowy u nas zostanie później omawiany smile

Pełna wersja