tam.ma.ra.ma
14.01.08, 10:40
Witajcie, jestem tu nowa, także w sprawach problemowych wybaczcie
ewentualne moje wpadki. Przeglądałam forum, ale jest naprawdę dużo
różnych informacji, a nie znalazłam nic pasującego pod moje
pytanie /być może ominęłam, ale naprawdę ciężko ot tak wyszukać
konkretnego pytania pasującego do tego o co ja chciałabym Was
zapytać/.
A mianowicie:
mąż mnie zdradził, wyprowadził się, sąd orzekł rozwód bez orzekania
o winie /zdrada wyszła na jaw zaraz po uprawomocnieniu wyroku/,
wcześniej nie miałąm jak udowadniać, miałam tylko podjrzenia. Mamy
dziecko, nieawno skończyło roczek. Ojciec /ex/ wyrzekł się go po
porodzie, ale teraz udaje czułego, choć tak naprawdę wizyty jego są
po to, by wszczynać awantury i pokazywać kto tak naprawdę jest górą.
Mamy też starsze dziecko i to głównie do niego ex
przyjeżdża /maluszek jest tylko "przy okazji odwiedzany".
Odwiedziny te są średnio co sobotę.
Ex mieszka już z tą kobietą, z którą mnie zdradzał za czasów
małżeństwa. Wymyślił, że tamtej pasuje dzidziuś, więc marzy mu się
pożyczanie małęgo na wizyty ich wśród jakiś bliżej niesprecyzowanych
znajomych i nieznajomych.
Ja się jeszcze nie ustosunkowałam do tych rewelacji, bo
stwierdziłam, że na to jest czas, by o tym kiedyś pogadać, natomiast
nie wyobrażam sobie, by takie coś miało dojść do skutku.
Dziecko to nie jest zabawka typu bejbi born, by robić cyrki. Zresztą
mały naprawdę bardzo przeżył rozstanie, musi spać ze mną inaczej
całe noce płacze. Bardziej czuje więź ze mną, niż z nim.
Ojciec ma pełne prawa rodzicielskie.
I moje pytanie brzmi. Ponieważ gdzieś obiło mi się o uszy, że takie
małe dzieciaczki nie mogą być traktowane jak zabawki. Czyli "mam
ochotę, to go sobie wezmę na parę godzin". JA się nie zgadzam, by
wizyty u dzieciaczka były poza moją kontrolą, by był zabierany. Co
mogę zrobić w tej sprawie. Uważam, że jest stanowczo za mały i
wszelkie wizyty ojca u maluszka powinny odbywać się na znajomym
małemu terenie oraz w mojej obecności.
Czy są jakieś uwarunkowania prawne w takich sytuacjach?
Jak obronić dziecko?
Ktoś mógłby uznać, że chcę uciąć kontakt, co jest nieprawdą, sama
exa namawiam na utrzymywanie kontaktu z dziećmi, dlatego tak częste
wizyty. Niestety on nie czuje się za ni nijak odpowiedzialny.
Pomijam fakt, iż chce wymusić na mnie notarilne przyznanie się, że
wziełam od niego pieniądze na 10 lat alimentów /które nie będą nigdy
istniały/, by nie płacił nic na dzieci.
Ale boję się, bo była już taka sytuacja, gdzie ze stoickim spokojem
wysyczał mi, że on mi jeszcze pokaże i będę płakać, jak porwie
małego i wywiezie w świat.
Dlatego nie wiem, co mam robić. Nie chcę zadrażniać sytuacji, bo to
bardzo mściwy człowiek, pokazał już nie raz, ale też chcę być fair
względem dzieci oraz prawa. By nigdy ojciec dzieci nie miał podstaw
do jakichkolwiek wal na miecze ze mną, co na pewno źle odbiłoby się
na pociechach.
Czy możecie mi coś konkretnego doradzić? Czy ktoś z Was spotkał się
z podobnym problemem?
Czy mogę chronić maluszka?
Czy jest takie coś, jak ochrona dziecka małego na wizytach? /np pod
okiem mamy do ukończenia lat?/
Przepraszam za nieskładność tekstu, ale dzidziu mi tu goni naokoło i
muszę szybciutko opisać mój problem, nie mając czasu na ewentualne
stylistyczne poprawki.