? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie małego/

14.01.08, 10:40
Witajcie, jestem tu nowa, także w sprawach problemowych wybaczcie
ewentualne moje wpadki. Przeglądałam forum, ale jest naprawdę dużo
różnych informacji, a nie znalazłam nic pasującego pod moje
pytanie /być może ominęłam, ale naprawdę ciężko ot tak wyszukać
konkretnego pytania pasującego do tego o co ja chciałabym Was
zapytać/.

A mianowicie:
mąż mnie zdradził, wyprowadził się, sąd orzekł rozwód bez orzekania
o winie /zdrada wyszła na jaw zaraz po uprawomocnieniu wyroku/,
wcześniej nie miałąm jak udowadniać, miałam tylko podjrzenia. Mamy
dziecko, nieawno skończyło roczek. Ojciec /ex/ wyrzekł się go po
porodzie, ale teraz udaje czułego, choć tak naprawdę wizyty jego są
po to, by wszczynać awantury i pokazywać kto tak naprawdę jest górą.
Mamy też starsze dziecko i to głównie do niego ex
przyjeżdża /maluszek jest tylko "przy okazji odwiedzany".
Odwiedziny te są średnio co sobotę.
Ex mieszka już z tą kobietą, z którą mnie zdradzał za czasów
małżeństwa. Wymyślił, że tamtej pasuje dzidziuś, więc marzy mu się
pożyczanie małęgo na wizyty ich wśród jakiś bliżej niesprecyzowanych
znajomych i nieznajomych.
Ja się jeszcze nie ustosunkowałam do tych rewelacji, bo
stwierdziłam, że na to jest czas, by o tym kiedyś pogadać, natomiast
nie wyobrażam sobie, by takie coś miało dojść do skutku.
Dziecko to nie jest zabawka typu bejbi born, by robić cyrki. Zresztą
mały naprawdę bardzo przeżył rozstanie, musi spać ze mną inaczej
całe noce płacze. Bardziej czuje więź ze mną, niż z nim.
Ojciec ma pełne prawa rodzicielskie.

I moje pytanie brzmi. Ponieważ gdzieś obiło mi się o uszy, że takie
małe dzieciaczki nie mogą być traktowane jak zabawki. Czyli "mam
ochotę, to go sobie wezmę na parę godzin". JA się nie zgadzam, by
wizyty u dzieciaczka były poza moją kontrolą, by był zabierany. Co
mogę zrobić w tej sprawie. Uważam, że jest stanowczo za mały i
wszelkie wizyty ojca u maluszka powinny odbywać się na znajomym
małemu terenie oraz w mojej obecności.
Czy są jakieś uwarunkowania prawne w takich sytuacjach?
Jak obronić dziecko?

Ktoś mógłby uznać, że chcę uciąć kontakt, co jest nieprawdą, sama
exa namawiam na utrzymywanie kontaktu z dziećmi, dlatego tak częste
wizyty. Niestety on nie czuje się za ni nijak odpowiedzialny.
Pomijam fakt, iż chce wymusić na mnie notarilne przyznanie się, że
wziełam od niego pieniądze na 10 lat alimentów /które nie będą nigdy
istniały/, by nie płacił nic na dzieci.
Ale boję się, bo była już taka sytuacja, gdzie ze stoickim spokojem
wysyczał mi, że on mi jeszcze pokaże i będę płakać, jak porwie
małego i wywiezie w świat.
Dlatego nie wiem, co mam robić. Nie chcę zadrażniać sytuacji, bo to
bardzo mściwy człowiek, pokazał już nie raz, ale też chcę być fair
względem dzieci oraz prawa. By nigdy ojciec dzieci nie miał podstaw
do jakichkolwiek wal na miecze ze mną, co na pewno źle odbiłoby się
na pociechach.
Czy możecie mi coś konkretnego doradzić? Czy ktoś z Was spotkał się
z podobnym problemem?
Czy mogę chronić maluszka?
Czy jest takie coś, jak ochrona dziecka małego na wizytach? /np pod
okiem mamy do ukończenia lat?/
Przepraszam za nieskładność tekstu, ale dzidziu mi tu goni naokoło i
muszę szybciutko opisać mój problem, nie mając czasu na ewentualne
stylistyczne poprawki.
    • oliwija Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 14.01.08, 10:56
      tam.ma.ra.ma napisała:

      >>
      > A mianowicie:
      > mąż mnie zdradził, wyprowadził się, sąd orzekł rozwód bez
      orzekania
      > o winie /zdrada wyszła na jaw zaraz po uprawomocnieniu wyroku/,

      to bardzo "wesolutko masz" a czemu macie rozwód? bo tak?

      >. Mamy
      > dziecko, nieawno skończyło roczek. Ojciec /ex/ wyrzekł się go po
      > porodzie,

      znaczy dziecko nie ma w papierach wpisanego exa jako ojca?

      >ale teraz udaje czułego, choć tak naprawdę wizyty jego są
      > po to, by wszczynać awantury i pokazywać kto tak naprawdę jest
      górą.

      nic nowego wiele z nas tak ma

      > Mamy też starsze dziecko i to głównie do niego ex
      > przyjeżdża /maluszek jest tylko "przy okazji odwiedzany".

      Zaraz młodszego sie wyrzekł ale go odwiedza przy okazji? To albo sie
      go wyrzekł albo nie

      > Odwiedziny te są średnio co sobotę.
      > Ex mieszka już z tą kobietą, z którą mnie zdradzał za czasów
      > małżeństwa. Wymyślił, że tamtej pasuje dzidziuś, więc marzy mu się
      > pożyczanie małęgo na wizyty ich wśród jakiś bliżej
      niesprecyzowanych
      > znajomych i nieznajomych.


      A co to wyporzyczalnie dzieci prowadzisz? Moze jeszcze wzazyczy
      sobie model nie sikający nie jedząc i nie przeszkadzający.

      > Ja się jeszcze nie ustosunkowałam do tych rewelacji, bo
      > stwierdziłam, że na to jest czas, by o tym kiedyś pogadać,

      Jakich rewelacji? pożycza sobie jak móiwsz "nie swoje" dziecko bo
      jego lal chce zobaczyc czy jej to bedzie pasowało mie dziecko? A
      nie pomyslał ze każde jest inne. To Twoje moze by aniołkiem nie
      płakac cicho siedzie a jej wręcz przeciwnie. Jak chce zobaaczyc jak
      to jes jak dziecko zrobi kupke do pileuchy jak to jest jak płacze
      itp niech sobie kupi lalkę.


      Zresztą
      > mały naprawdę bardzo przeżył rozstanie, musi spać ze mną inaczej
      > całe noce płacze. Bardziej czuje więź ze mną, niż z nim.
      > Ojciec ma pełne prawa rodzicielskie.


      Hmmmmmmmmm czyli jednak uznał dziecko
      >
      > I moje pytanie brzmi. Ponieważ gdzieś obiło mi się o uszy, że
      takie
      > małe dzieciaczki nie mogą być traktowane jak zabawki.

      I male i duże nie powinny by traktowane jak zabawki czy karta
      przetargowa. Tylko 4-5-6-7 latek sam juz potrafi sie obroni. A taki
      roczniak to raczej ci nie powie ze tata cos tam mu zrobił nie tak.


      > Czyli "mam
      > ochotę, to go sobie wezmę na parę godzin". JA się nie zgadzam, by
      > wizyty u dzieciaczka były poza moją kontrolą, by był zabierany. Co
      > mogę zrobić w tej sprawie. Uważam, że jest stanowczo za mały i
      > wszelkie wizyty ojca u maluszka powinny odbywać się na znajomym
      > małemu terenie oraz w mojej obecności.
      > Czy są jakieś uwarunkowania prawne w takich sytuacjach?
      > Jak obronić dziecko?

      ustal sądownie wizyty ojca i po kłopocie. Oczywiście powinnas w
      sadzie opowiedziec o swoich obawach.


      > Ktoś mógłby uznać, że chcę uciąć kontakt, co jest nieprawdą, sama
      > exa namawiam na utrzymywanie kontaktu z dziećmi, dlatego tak
      częste
      > wizyty. Niestety on nie czuje się za ni nijak odpowiedzialny.
      > Pomijam fakt, iż chce wymusić na mnie notarilne przyznanie się, że
      > wziełam od niego pieniądze na 10 lat alimentów /które nie będą
      nigdy
      > istniały/, by nie płacił nic na dzieci.
      > Ale boję się, bo była już taka sytuacja, gdzie ze stoickim
      spokojem
      > wysyczał mi, że on mi jeszcze pokaże i będę płakać, jak porwie
      > małego i wywiezie w świat.

      nawet o tym nie myśl zeby cos takiego podpisywac. druga sprawa.
      dziecko bez paszportu niegdzie nie pojedzie... poza tym mozesz
      zgłosi porwanie.

      > Dlatego nie wiem, co mam robić. Nie chcę zadrażniać sytuacji, bo
      to
      > bardzo mściwy człowiek, pokazał już nie raz, ale też chcę być fair
      > względem dzieci oraz prawa. By nigdy ojciec dzieci nie miał
      podstaw
      > do jakichkolwiek wal na miecze ze mną, co na pewno źle odbiłoby
      się
      > na pociechach.
      > Czy możecie mi coś konkretnego doradzić? Czy ktoś z Was spotkał
      się
      > z podobnym problemem?
      > Czy mogę chronić maluszka?
      > Czy jest takie coś, jak ochrona dziecka małego na wizytach? /np
      pod
      > okiem mamy do ukończenia lat?/




      jest kurator sadowy.ale to dopiero po wizycie w RODK

      >
      • tam.ma.ra.ma Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 14.01.08, 11:17
        Wyrzekl sie sLownie przede mną i moimi rodzicami/ /tak jest jak sie
        pisze na szybko/, tutaj duża niescislość wynikła.
        Po prostu stwierdził, ze go wrobiłam w to dziecko i że on go nie
        chciał i nie chce.

        Ex wymyślił sobie zabieranie małego, ale nigdzie nie napisałąm, ze
        go zabiera, czy zabierze, ja na takie coś nie chcę pozwolić.

        W życiu exowi nie podpiszę żadnego takiego ani podobnego dokumentu.
        Na mózg jeszcze mi nie padło.
        • oliwija Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 14.01.08, 11:52
          tam.ma.ra.ma napisała:

          > Wyrzekl sie sLownie przede mną i moimi rodzicami/ /tak jest jak
          sie
          > pisze na szybko/, tutaj duża niescislość wynikła.
          > Po prostu stwierdził, ze go wrobiłam w to dziecko i że on go nie
          > chciał i nie chce.


          no moj ex tez tak gadał. A co to ona niby swiety. Tylko To twoja
          wina ze dziecko sie poczeło on oczywiście umywa ręce? Rany....
          >
          > Ex wymyślił sobie zabieranie małego, ale nigdzie nie napisałąm, ze
          > go zabiera, czy zabierze, ja na takie coś nie chcę pozwolić.


          ale skoro to jego dziekco to bedziesz musiał sie zgodzic. tak czy
          siak. tylko proponuje albo z nim pogadac na poczatek albo ząłoyc
          sprawe o ustalenie kontaktów.
          mnie jest łatwiej bo ex nie widział córki od 2-3 lat. Nie kontaktuje
          sie z nia wcale.
          >
          > W życiu exowi nie podpiszę żadnego takiego ani podobnego
          dokumentu.
          > Na mózg jeszcze mi nie padło.

          no i tak trzymaj. poza tym nawet jesli bys cos takiego podpisał to
          polcz ze dzieci rsa i za 5 lat beda wymagały wiekszej opieki wiecej
          kaski.. nie jestes w stanie przewidziec ile.... 1000 z? 5000?
    • sweetjoyce Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 15.01.08, 13:56
      nie bój się iśc do sądu, tylko w ten sposób odzyskasz jako taki spokój,
      będziecie mieć ustalone w jakie dni w jakie godziny ojciec widzi się z dziećmi,
      nie będzie musiała czekac jak na zbawcę, że może przyjdzie dziś a może jutro. W
      sądzie oczywiście powiedz o swoich wszystkich obawach, żaden sąd chyba nie jest
      głupi i rozumie, że roczne dziecko powinno być przy matce. Sąd wysłucha
      oczywiście i jego argumentów (ciekawe co powie, dlaczego koniecznie dzieci musi
      brać do siebie), ale prawda jest taka, że przy tak małym dziecku sąd przede
      wszystkim kieruje się tym na co matka się zgadza a na co nie.
    • a.l.o.e.s Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 15.01.08, 22:23
      > JA się nie zgadzam, by
      > wizyty u dzieciaczka były poza moją kontrolą, by był zabierany. Co
      > mogę zrobić w tej sprawie. Uważam, że jest stanowczo za mały i
      > wszelkie wizyty ojca u maluszka powinny odbywać się na znajomym
      > małemu terenie oraz w mojej obecności.
      > Czy są jakieś uwarunkowania prawne w takich sytuacjach?

      Osobami najbliższymi dziecku są mama i tata,to oni stanowią gwarancję poczucia
      bezpieczeństwa dziecka,a nie miejsce.Gdyby poczucie bezpieczeństwa małego
      dziecka i jego harmonijny rozwój zależały od miejsca,nie moglibyśmy,my
      rodzice,chodzić z naszymi dziećmi do naszych rodzin,przyjaciół czy znajomych,nie
      moglibyśmy z nimi nic załatwić ani zrobić zakupów,żadnych wyjazdów na
      wakacje,czy chodzenia na basen.Więź taty z dzieckiem zależy od częstotliwości
      spotkań i ich jakości.Tata chce zabrać dziecko do znajomych,niech zabierze,ty
      zapewne też chodzisz do swoich znajomych z dziećmi i nie widzisz w tym nic złego
      dla dzieci.Tata chce,żeby dziecko u niego zanocowało,zgódź się.Po pierwsze sama
      prześpisz całą noc bez przerwy,po drugie pogłębi się więź miedzy tatą a
      dzieckiem.Spotkania pod czujnym okiem mamy naprawdę nie sprzyjają kontaktom.Czy
      gdybyście nadal byli razem,też nie spuszczałabyś z męża oka gdyby był z dzieckiem?


      > Jak obronić dziecko?

      Na miłość boską,przed kim?Przed własnym tatą???

      > Pomijam fakt, iż chce wymusić na mnie notarilne przyznanie się, że
      > wziełam od niego pieniądze na 10 lat alimentów /które nie będą nigdy
      > istniały/, by nie płacił nic na dzieci.
      > Ale boję się, bo była już taka sytuacja, gdzie ze stoickim spokojem
      > wysyczał mi, że on mi jeszcze pokaże i będę płakać, jak porwie
      > małego i wywiezie w świat.
      > Dlatego nie wiem, co mam robić. Nie chcę zadrażniać sytuacji, bo to
      > bardzo mściwy człowiek, pokazał już nie raz,


      To,o czym tu piszesz ma się nijak do kontaktów taty z dziećmi.To są sprawy
      między wami,a nie między tatą,tobą i dziećmi.Zgadzam się,że z tego co napisałaś
      wynika,że twój były partner jest w stosunku do ciebie wredny,ale też nie ciebie
      chce gdziekolwiek zabierać tylko swoje dziecko/dzieci i nie z tobą się chce
      spotykać tylko z dziećmi właśnie.


      >ale też chcę być fair
      > względem dzieci oraz prawa. By nigdy ojciec dzieci nie miał podstaw
      > do jakichkolwiek wal na miecze ze mną, co na pewno źle odbiłoby się
      > na pociechach.

      Jakie jest prawo w tym kraju każdy widzi,ono też nie ma tu nic do rzeczy,jeśli
      tata i mama chcą oboje nadal być dobrymi rodzicami mimo,że ich związek się
      skończył.Chcesz być fair w stosunku do dzieci?OK.To zwyczajnie niech się tata
      kontaktuje z dziećmi ile się da i nie szukaj 'kruczków prawnych' żeby to jakoś
      kontrolować i 'pokazywać kto tu rządzi' bo to dzieciom na dobre nie wyjdzie.


      > Czy możecie mi coś konkretnego doradzić? Czy ktoś z Was spotkał się
      > z podobnym problemem?
      > Czy mogę chronić maluszka?
      > Czy jest takie coś, jak ochrona dziecka małego na wizytach? /np pod
      > okiem mamy do ukończenia lat?/

      Pytam jeszcze raz?Chcesz chronić dzieci w czasie spotkań z tatą, przed ich
      tatą?Przed znajomymi taty?No to przed swoimi też musiałabyś je chronić.Przed
      miejscami innymi niż twoje mieszkanie?Przecież wychodzisz z dzieckiem w różne
      miejsca i nie dzieje mu się krzywda,a nawet,jak większość znanych mi maluchów
      jest w 90% takich wyjść zadowolone.
      • tu_nia Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 18.01.08, 22:30
        zal mi ciebie, pewnie jestes biednym pokrzywdzonym tatusiem ktoremu zla niedobra
        zolza zabrala dziecko ktore tak kochasz. przynajmniej tak gadasz.
        • a.l.o.e.s Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 19.01.08, 11:22
          > zal mi ciebie, pewnie jestes biednym pokrzywdzonym tatusiem ktoremu zla niedobr
          > a
          > zolza zabrala dziecko ktore tak kochasz. przynajmniej tak gadasz.

          tu_nia, jestem na forum jeszcze od czasów,gdy nie było ono jeszcze częścią forum
          gazetowego,a ja byłam szczęśliwą mężatką w drugiej ciąży.Jeśli umiesz (ja nie
          umiem),poszukaj moich postów w archiwum,poczytaj te z czasów małżeństwa i te z
          czasów gdy ono już nie istniało,wtedy dowiesz się czegoś o mnie,o tym kim jestem
          i jaka jest moja sytuacja.A póki nic o mnie nie wiesz,nie wyrażaj opinii o
          mnie.Ja rozumiem,to jest net,tu jesteśmy anonimowe/wi,każda/y każdej/mu może
          nawrzucać co chce i ile chce,tylko czy po to są fora...?
          • justyna_w24 Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 19.01.08, 13:45
            To wszystko zalezy od faceta, jesli jest odpowiedzilany, potrafi
            zadbac o dziecko to nie powinno byc problemu z zabieraniem malego do
            siebei.
            Ja niestety trafilam na tyma, ktoremu w zyciu nie pozwole na
            zabranic corki do siebie, ani na kontakty bez kontroli (mowi dziekcu
            ze bedzie mialo inna mamusie itp - a ja musze pozniej wszystko
            tlumaczyc i uspakajac)
            Co do poczucia bezpieczenstwa to nie dokonca sie zgodze ze miejsce
            nie ma znaczenia, dziecko duzo pewniej czuje sie w otoczeniu ktore
            dobrze zna niz w obcym miejscu.

            Skad przypuszczenie, ze obecna partnerka meza "chce sprawdzi jak to
            jest miec dziecko?" moze poprostu chce miec z dziecmi "meza?
            narzeczonego?' dobry kontakt, co ejst jaknajbardziej wskazane, ty
            tez jak bedziesz miala nowego partnera bedziesz chiala zeby
            akceptowal, a nawet kochal twoje dzieci.

            Czujesz sie zraniona, maz cie zdradzil, zostawil dla innej i boisz
            ise ze ona odbierze ci rowniez dzieci, ale tak nie jest.
            Piszesz ze wielkorotnie maz ci pokazywal jaki potrafi byc wredny, no
            wiec ciesz sie teraz ze bedzie "uszczesliwial" inna..
            A dzieci powinny miec kontakt z ojcem, narazie jestes jeszcze tym
            wszytskim rozzalona, ale za jakis czas jak ochloniesz, emocje
            opadna, zobaczysz jakie to wygodne, np w naglym przypadku moc liczyc
            na tate i jego partnerke, ze sie zaopiekuja, ze dzieci maja z nimi
            dobry kontakt...
            • tam.ma.ra.ma Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 19.01.08, 14:14
              Jednak sprawa wygląda tak, że ojciec nawet jak z nami był, to
              malutkiego nie traktował jak swoje dziecko, kontakty były żadne, ot,
              tata w domu i nic poza tym. Ale sprawa zabierania małego się powoli
              sama rozwiązuje, bo starsze dziecko dostało rozkaz zamieszkania z
              nim, jego nową kobietą i córką tamtej kobiety - dziecko nie chce i
              nie będzie tam mieszkać /nie będę komentować debilizmu myslowego
              exa, bo to jest po prostu żałosne/. Natomiast małe zostało rozkazem
              przydzielone mnie, bo "jest w jego życiu zbędne i najprawdopodobniej
              nie jego" - jego słowa.
              Tak więc nie ma mowy, bym pozwoliła mu na więcej niż kontakt z małym
              w mojej obecności. Nie ma mowy.
              Starsze dziecko się zbuntowało i dziś, choć jest czas wizyty, to
              odmówiło ojcu spotkanie /samo, bo ma do tego prawo, bez mojej
              ingerencji/.
              Nic więcej w temacie nie dodam, bo uważam go za zamknięty. Nie każdy
              ojciec jest tatą, niestety...
              • justyna_w24 Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 19.01.08, 14:21
                co to znaczy rozkaz zamieszkania z nim???
                widze ze ci sie trafil typ nie lepszy od mojego...
                Ale skoro jestescie po rozwodzie to sprawa pieki nad dziecmi powina
                byc uregulowana, wiec jego "rozkaz" to on moze sobie w du... wsadzic

                Co nas nie zabije, to nas wzmocni
      • tu_nia Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 18.01.08, 22:33
        nie sluchaj takich aloesow, chron dziecko , twoj facet najwidoczniej jak wielu
        nie zdaje sobie sprawy ze dziecko to nie jest zabawka, gadzet ktorym mozna sie
        pochwalic przed znajomymi, a potem co? pa? dziecko wraca do domu i nie rozumie
        dlaczego mam nie jest z tata, szczegolnie tak male.dziecko potrzebuje
        stabilizacji, a tego od niego nie dostanie na pewno.
    • onyx22 Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 20.01.08, 11:53
      Byłam w podobnej sytuacji jak Twoja- opowiedziałam o moich obawach,
      oraz o tym , że eks odgrażał się, że nie zobaczę więcec córki, mój
      miał pecha mówił to w towarzystwie osob trzecich, sąd mi uwierzył
      (dziękuję za to, same wiecie jak czasami bywa w sądzie)ojciec mógł
      widzieć, się z dzieckiem tylko w mojej obecności i w moim miejscu
      zamieszknia, mógł- ale tego nie robił od ostatniego spotkania z
      dzieckiem minęły prawie 3 lata, jego nie ma nadal w życiu mojej
      córki, 16 stycznia sąd ograniczył mu władzę rodzicielską...
      • margerita75 Re: ? Roczne dziecko a wizyty ojca /zabieranie ma 20.01.08, 23:16
        To może opowiem coś o własnych, dwukrotnychwink doświadczeniach z samodzielnej
        opieki tatusia nad naszą córką, wtedy mniej więcej roczną.
        1. Córcia ma trochę ponad rok, zabrał na spacer, zasnęła w wózku, robi sie
        paskudnie, wysyłam smsy typu wracajcie, dzwonię... Zero reakcji. W końcu wracają
        ponad pół godz później, zimno, wieje, mała w zasikanych spodniach, lodowata,
        nawet jej kocem nie przykrył.
        2. Na jesieni, córcia ma 16 m-cy, ja pędzę po zakupy i mam do nich dołączyć na
        placu zabaw. Zdążam w samą porę, posadził ją na ślizgawce, namawia z dołu do
        zjazdu, za nią kłębi sie tłum o wiele większych dzieciaków, jakby tak ją któryś
        strącił i spadłaby głową w dół. W ogóle nie była asekurowana! Wyraźnie sie bała,
        siedziała Bóg wie ile czasu na tej zimnej metalowej ślizgawce.
        Zaznaczam, że nie jest to człowiek, który chciałby coś zrobić na złość dziecku,
        wyżywa się na mnie i to mu wystarczawink. Po prostu - brak wyobraźni, lenistwo
        umysłowe, niedbalstwo, a może brak na tyle silnej więzi uczuciowej, żeby się o
        kogoś zatroszczyć i przewidzieć konsekwencje?
        • margerita75 A poza tym... 20.01.08, 23:21
          I kieruję to głównie do "mądrości" takich osób jak aloes. Wydaje mi się, że
          jeśli chodzi o kontakty z dzieckiem, to chyba należałoby się kierować przede
          wszystkim dobrem i interesem dziecka, a nie rodziców. Nie widzę jakoś nic
          dobrego w ciąganiu rocznego dziecka, bez matki, do obcego mieszkania, w
          chodzeniu z nim po znajomych tatusia i jego nowej kobiety. Czy to służy dziecku?
          Taki maluch akurat potrzebuje spokoju, kontaktu ze znanymi mu osobami, a nie
          ciągłych zmian. Wymaga pilnowania, pielęgnacji, ciekawe czy tatuś albo jego pani
          faktycznie umieliby sie tego podjąćwink.
          • to.ja.kas Tamara 21.01.08, 09:35
            a powiedz czy zadasz alimentów na dziecko czy nie?
            Czyli czy uwazasz go za ojca i oczekujesz iz ma obowiazki wobec
            dziecka czy nie?
Pełna wersja