m.k.25
31.01.08, 16:17
Spotkałam dziś koleżankę ze szkoły, która ma kilkumiesięczne
dziecko, nie ma pracy, a "niemąż" ją zosatawaił na lodzie(on do tej
pory ją utzymywał).Daje jej 400zł na dziecko.Dzwoniłam do MOPSU bo w
tcyh sprawach jestem zielona, ale z tego co mówiła mi ta pani to
niewiele zrozumiałam.Ciżko mi latać po urzędach bo jestemw
zagrożonej ciąży i wsumie to głównie leżę.Dziewczyny jeśli wiecie na
co może liczyć taka mam to napiszcie.Aha.Dziewczyna mieszka ze swoim
ojcem w mieszkaniu(ok 62 metry), ale ojciec się nią ani jej
dzieckiem nie interesuje i jej nie pomaga finansowo-prowadzą odrębne
gospodarstwa domowe.Ona nie pracuje i nie ma zbytnio jak podjąc
pracy bo nie ma z kim dziecka zostawić, a na żlobek się czeka kilka
miesięcy.Nie ma matki,ciotek, któreby mogły jej pomóc.
Dzięki za wszelkie wiści.