I JUZ PO ROZWODZIE

20.08.03, 15:46

Hej Dziewczynki,

rzadko udzielam sie na tym forum ale chętnie czytam wasze wypowiedzi.

W zeszłym tygodniu miałam ostatnia sprawę i juz jestem po.
Jakos na początku się cieszyłam że w końcu mam wszystko uregulowane, nie
musze się martwić o długi męża, będę sobie teraz wiodła spokojne życie z moim
synkiem ale tez i mam taka pustke w sercu, czy aby na pewno dobrze zrobiłam.

znajomi juz dawno namawiali mnie na rozwód i trzymali kciuki za mnie bo mąż
opuścił nas ponad 3 lata temu a teraz jakoś czuję obgadywanie za plecami,
ostatnio usłyszałam uwagę że dziecko powinno żyć w pełnej rodzinie.

I tak naszła mnie melancholia,
kobitki tez miałyście takie klimaty po rozwodzie, czułyście sie bardziej
samotne i przygnebione ??

mam nadzieję że ten okres minie mi szybko i będzie ok

Trzymajcie się

Evitka
    • mag_p Re: I JUZ PO ROZWODZIE 20.08.03, 16:15
      Zawsze jest jakis smutek.. Podsmuwoanie . Jednak cos nie wyszlo!
      Ale .. No wlasnie - ja cieszylam sie , ze moge zaczac od nowa itd..
      Tak dziecko powinno zyc w pelnej rodzinie , ale Rodzinie przez duze R.
      A taka monzna mu stworzyc rowniez po rozwodzie!
      Dac cieplo, poczucie bezpieczenstwa, dom.....

      Mnie wyzwlic sie i rozwziwsc tak naprawde pozwolila rozmowa u psychologa
      naszego dziecka , gdzie moglam powiedziec wszystkie swoje przemyslenia na temat
      malzenstwa , a On musial w tej rozmowie uczestniczyc...
      Wtedy poczulam , ze cos z siebie wyrzucilam , o czym moge zapomniec.. poczulam
      sie naprawde WOLNA!
      I od tamtego czasu nie mam juz takich dylematow....

      Pozdrawiam
      Mag

    • mama.ali Re: I JUZ PO ROZWODZIE 26.08.03, 22:03

      Witam smile
      Ja też nie często się udzielam...
      Ten okres minie, uwierz mi. Tak jakoś dziwnie jesteśmy skonstruowani, że
      formalny rozwód często wywołuje w nas cholerny powrót wątpliwości, ponownych
      rozmyślań i smutku. Ja przezywałam dokładnie to samo o czym piszesz i to
      bardzo długo. Właśnie po rozwodzie wróciłam na terapie, mimo ze wcześniej nie
      była mi już potrzebna, bo miałam wrażenie że uporałam się już z grubsza z
      rozstaniem. A jednak, właśnie „po wszystkim” wróciła cholerna melancholia i
      odejść nie chciała. Rozstałam się z moim ex prawie 2 lata temu a ostatnią
      rozprawę miałam w styczniu. I dopiero od jakichś 4 miesięcy mogę powiedzieć,
      ze jestem wolna i szczęśliwa, ze nie kocham już tego śmiesznego i
      nieodpowiedzialnego człowieka.
      Mamy dzieci dla których jesteśmy całym światem; ja córeczkę, Ty synka.
      Świadomość tego pomaga przetrwać krytyczne momenty i sprawia, że jest ich coraz
      mniej, coraz mniej aż całkiem znikają smile
      Nie czuj się więc samotna bo obok masz swoje dziecko i wokół Ciebie jest
      mnóstwo kobiet, które świetnie rozumieją co czujesz. Nie ma co rozpaczać za
      kimś kto nie jest tego wart. Głowa do góry.
      Powiem Ci też że świat jest pełen głupich ludzi, którym się wydaje, że maja
      prawo Cię oceniać i którym się wydaje że lepiej wiedzą co jest dobre dla
      Twojego dziecka. Na głupotę nie ma lekarstwa, takich ludzi trzeba po prostu
      albo żałować, że taka nieuleczalna choroba ich dotknęła, albo po prostu olać.
      Ja np. przestałam mówić dzień dobry tym, którym odpowiedź dziwnie przez zęby
      przejść nie chciała. Ich strata, nie moja. Niech żyją sobie w swoim dziwnym
      świecie.
      Słońce świeci zawsze, musimy się tylko nauczyć je dostrzegać. Będzie dobrze.
      Nie jesteś sama. Pozdrawiam.
      • mayka_g Mam do Was pytanie 31.08.03, 19:26
        Mam pytanie. wszystkie jesteście już po rozwodzie. Chciałabym zaytać kiedy
        zdecydowałyście się na złożenie pozwu o rozwód [jestem przed wizytą u prawnika
        i on pewnie wyjaśni mi wszystkie kwestie prawne], to znaczy ile czasu już nie
        byliście ze sobą. Ja czuję się jeszcze nie gotowana rozwód, może to jest
        spowodowane tym, że strasznie się boję tego jak to będzie w sądzie. Nie chcę
        być już z moim jeszcze mężem, ale chciałbabym przystosować się do nowej
        sytuacji, do tego, że już nie mieszka z nami [od 9 kwietnia]. Czy też tak
        miałyście??? Czy któraś z Was miała orzeczoną winę byłego przy rozwodzie???
        Bardzo proszę o jakieś informacje na ten temat.
        • mama.ali Re: Mam do Was pytanie 01.09.03, 00:57
          ...Pisze jak najkrócej bo padam:
          Rozstaliśmy się ostatecznie (bo wcześniej były większe i mniejsze próby, ale
          nieudane z mojej strony...) w styczniu 2002. We wrześniu złożyłam pozew o
          rozwód a w styczniu 2003 była ostatnia, druga rozprawa. Obyło się bez
          orzekania o winie i bez prawnika.
          Ja o rozwodzie wiedziałam tyle co w necie na „babie” i „eprawniku” . A czekałam
          ze złożeniem pozwu 9 miesięcy dlatego, że... byłam głupia i zakochana albo
          głupio zakochana jak kto woli... Gdyby nie przyjaciele, terapia i „palec Boży’
          to by do tego rozwodu w ogóle nie doszło...
          Tyle ode mnie w odpowiedzi na Twoje pytania. Pozdrawiam.


          Aaaaa w razie wątpliwości mogę rozwinąć, ale już nie dziś smile
          • mayka_g Re: Mam do Was pytanie 04.09.03, 21:15
            Dzięki straszne, przepraszam, że dopiero dziś. A co do prawnika, to poleciła mi
            go moja pani psycholog [bezpłatna porada]
        • evita_27 Re: Mam do Was pytanie 01.09.03, 12:06

          Ja zanim zdecydowałam się na rozwód to minęły 2 lata, odkąd mój mąż nas
          zostawił. Miałam cały czas nadzieję że wróci tak jak obiecywał ale to były
          tylko nadzieje, a z jego strony czysta gra.
          Załuję że wcześniej się nie zdecydowałam bo nasz rozwód trwał ponad rok a teraz
          sprawa przejdzie do sądu apelacyjnego, bo on nadal sie nie chce zgodzić na
          rozwód.
          U mnie orzekli rozwód z winy dwóch stron, ponieważ on do ostatniej sprawy nie
          zgadzał sie na rozwód,
          najlepiej mieć rozwód bez orzekania o winie

          trzymaj się i nie bój, sędziowie nie są tacy źli wcale
          najgorsze są tylko zeznania, bo wypomina sie stare brudy a to jednak boli

          zalezy tez od twojego byłego, czy jest tolerancyjny, jesli się ugadacie to na 2
          sprawie możecie juz być wolni

          powodzenia

          Ewita
        • julka180 Re: Mam do Was pytanie 02.09.03, 13:23
          mayka_g napisała:

          > Mam pytanie. wszystkie jesteście już po rozwodzie. Chciałabym zaytać kiedy
          > zdecydowałyście się na złożenie pozwu o rozwód [jestem przed wizytą u
          prawnika
          > i on pewnie wyjaśni mi wszystkie kwestie prawne], to znaczy ile czasu już nie
          > byliście ze sobą. Ja czuję się jeszcze nie gotowana rozwód, może to jest
          > spowodowane tym, że strasznie się boję tego jak to będzie w sądzie. Nie chcę
          > być już z moim jeszcze mężem, ale chciałbabym przystosować się do nowej
          > sytuacji, do tego, że już nie mieszka z nami [od 9 kwietnia]. Czy też tak
          > miałyście??? Czy któraś z Was miała orzeczoną winę byłego przy rozwodzie???
          > Bardzo proszę o jakieś informacje na ten temat.


          Piszesz kiedy któraś z nas zdecydowała się na rozwód tzn. że Ty jeszcze się nie
          zdecydowałaś. Jesli tak to mocno się zastanów czy chcesz rozwodu....
          Ja jestem rozwiedziona od maja tego, ale to nie ja wniosłam pozew, zgodziłam
          sie na rozwód bo nie było sensu się nie zgadzać, od 2 lat nie mieszkaliśmy
          razem , nie było z jego strony nici porozumienia, i nie bez znaczenia było
          ciągłe wtrącanie się teściowej. Mamy 2 dzieci, mam 32 lata. Po rozwodzie mój
          były mąż się zmył, sama załatwiam wszystko.
          I radzę mocno się zastanów czy nie warto przeczekac choćby rok, ochłoniecie
          trochę, nabierzecie dystansu.
          Jeśli jednak zdecydujesz się na ostateczny krok załatw wszystkie możliwe sprawy
          przed rozprawą /mieszkaniowe, z dziećmi np. paszporty/

          Pzdr Julka180
          • mayka_g Re: Mam do Was pytanie 04.09.03, 21:35
            Dzięki za odpowiedzi.

            Julka ja jestem zdecydowana na rozwód. Ja nie wyobrażam juz sobie życia z tym
            człowiekiem. Więcej napisałam Ci na konto gazetowe.

            Pozdrowienia.
            • julka180 Re: do Mayki 05.09.03, 13:11
              Mayka, odpowiedziałam na konto pocztowe.
              Julka180
Pełna wersja