ja_basia85
08.02.08, 13:30
Wiem, że pewnie sporo na ten temat już było, ale w tych sprawach
każdy przypadek jest inny... Może powiem jak sprawa wygląda i co
chciałabym zrobić a Wy mi doradźcie i pokierujcie dalej

Mam 2-letnią córcie. Z jej ojcem byliśmy związani(bez slubu),
mieszkalismy razem rok. Kiedy dowiedzieliśmy sie o ciazy, on
wyjechał do siebie(do mamy, niby na wakacje - wczesniej mieszkalismy
200km od siebie, ale studiowalismy w tym samym miescie), a jak
wrocil to sie wyprowadził. Krótko po tym wyjechał za granice. Ja w
tym czasie trafilam do szpitala z zagrozona ciążą, i do porodu już
leżałam, urodzilam wczesniaka. Kontakt ze strony ojca był znikomy,
głownie byly to smsy w ktorych tylko sie ze mna klocil, wyzywal...
bo bylam jego najwiekszym bledem, zniszczylam mu zycie, itp.
Oczywiście o jakichkolwiek pieniadzach od niego moglam pomarzyc. Raz
cos przesłał, krótko przed tym jak wracal do Polski i chcial
zobaczyc Mała(miała wtedy 10m-cy). Zobaczył i znów wyjechał. Wrócil
po kolejnych 2 miesiacach, wtedy umowilismy sie bez sadu że bedzie
mi dawal 200zl/mies - i po 2 miesiacach i całych 400zł przepadł.
Mijały tygodnie, później wróciły znów te same smsowe kłótnie bo
gdybym ja "była inna to by sie nam ułożyło". Oczywiście o uznaniu
Małej nie wspomniał.
1,5 miesiaca temu wrócił do kraju chyba na stałe, pare razy nas
odwiedził, pracuje i mieszka teraz w tym samym miescie co my. Cos
wspomniał o uznaniu dziecka, ale to był tekst w stylu "trzeba
by...", wyglada na to że mama go naciska

Pieniadze dał nam 2
razy, w tym mies powinien dac pare dni temu i cisza, pewnie czeka na
wypłate. Mniejsza o to. A i teraz zaczal cos wspominac ze chce
szybciej uznac Małą, bo jako ojciec bedzie dostawał większą wypłatę!
rozwaliło mnie to, bo jemu tylko o to chodzi... zeby wiecej zarobic,
a nie zeby w pełni być ojcem.
Mam wiec do Was pytanie jak to wszystko rozwiazac. Przyznam, że sama
chciałam wystapic do sądu o uznanie ojcostwa i nie nadanie jemu
praw - ale jak to wygląda w praktyce? jak wygladaja takie sprawy?
czy to, że tyle czasu nam nie pomagał i niczym sie nie intereswał
wystarczy? czy po jakims czasie on bedzie mógł ponownie ubiegac sie
o prawa? gdzies slyszalam, ze jak po takim czasie tzn jak dziecko ma
juz 2 lata, to sprawa "idzie" przez prokurature, ze ja skladam
wniosek a prokurator wystepuje w moim imieniu. Naprawde tak jest? A
jakie dokumenty do sprawy beda mi potrzebne? czy np. to ze ciaza
byla zagrozona na skutek stresu(który on mi regularnie dostaczał) ma
jakies znaczenie? A czy moge sie ubiegac o zwrot jakichs kosztów?
pytań jest mnóstwo, same wiecie... Ale prosze napiszcie mi co moge
zrobić, do czego mam prawa, od czego zaczac ta sprawe aby wreszcie
to zakonczyc...