Proszę o radę

12.02.08, 17:06
Witam. Piszę tu b wlaściwie nie wiem gdzie. Moj problem to mój syn.
Facet ma 30 lat. Za sobą prawie dwa nieudane małżenstwa. Z
pierwszego 8 letnie córke, której nieodwiedza bo uważa ze córka go
juz nie pamieta wiec po co....
z drugiego zwiazku ( oba małżeństwa) ma synka i córke. Razem 3
dzieci. Drugie małżenstwo tez mu sie nie uklada bo podbnie jak w
pierwszym syn nie moze utrzymac pracy ... nie płąci na starsza
córkę alimentow ma komornika na głowie. Druga synowa nakazała mu
sie wyprowadzi( podobno syn ja zdradzał co jest całkiem mozliwe)
moje pytanie to takie... czy ja po raz kolejny powinam syna przyjąc
pod swój dach? dodam ,ze jestem wdowoą w drugim malzeństwie i moj
obecny mąz nie przepada za synem.
    • zakatekdumania Re: Proszę o radę 12.02.08, 17:22
      Dosc nieciekawie i nie zazdroszcze. Ale jednoczesnie nie pisze nic
      Pani, kiedy dokladnie zaczely sie problemy syna? Kiedy zmarl jego
      ojciec a kiedy w zycie wszedl ojczym? Sytuacja zlozona i
      skomplikowana. Zadna z nas nie powie Pani, czy Pani powinna go z
      powrotem przyjac czy nie?
      Jakkolwiek fakt, ze wlasnie tutaj Pani pisze juz dosc duzo mowi...
      Ale z drugiej strony, facet 30 na karku, trojka dzieci, w jednym
      przypadku nieplacone alimenty i bezkontaktowy, idacy na latwizne, 2
      malzenstwo w rozsypce, a juz po pierwszym powinnien pojsc po rozum
      do glowy...
      Problemy z synem od czegos sie zaczely, a reszta to ciag dalszy. Ale
      na pocieszenie dodam, mam brata 30 latka i kielbie we lbie...
      niektorzy widac tak maja. Swoja droga nie moze Pani za syna
      problemow rozwiazywac - jest dorosly i powinien byc odpowiedzialny,
      ale wiem - latwo sie mowi...
      • annawuwu Re: Proszę o radę 12.02.08, 17:37
        zakatekdumania napisała:

        > Dosc nieciekawie i nie zazdroszcze. Ale jednoczesnie nie pisze nic
        > Pani, kiedy dokladnie zaczely sie problemy syna?
        problemy syna zaczeły sie wasciwie trzy miesiace po slubie.
        naswiecie byla juz wtedy jego starsza córka. Nie mial ochoty ( do
        dzis nie wiem dlaczego) jechac z znona i córka na dzialke na
        wakacje. Dziś wiem ze juz przed slubem spotykał sie z
        jakas "kolezanką". Pierwsza żona mu raz wybaczyła ale on nie
        zamierzał rezygnowac ze związku. Potem zmusił swoją zone do aborcji
        ( o czym tez dowiedzialm sie po wielu latach konkretnie po4 od
        byłej synowej) Więc nie dziwięsie ze pierwsza zona odeszła. Dalej
        niby chciał spotykac sie z dzieckiem ale zawsze cos wymyslił. Np. że
        ma żóltaczke. Wiem ze to mój syn ale naprawdę sam go nie poznaje ze
        ma takie pomysły. potem poznał przez gg drugą zone. ona mieszka poza
        nasza miejscowości . Liczylam ze on sie wreszcie uspokoi. Dodam ze
        często tracił pracę bo spierał sie z szefem, wiec to tez nie jest
        dobre w związku. Z drugiego małżeńatwa, któremu ja byłam absolutnie
        przeciwna narodziły sie dzieci syn i córka. ale Mój syn znow zaczał
        swoje : zdrady, kłamstwa; denerwowłao go ze dzieci płaczą, że żona
        coś od niego chce..... Tracił prace. dodatkowo pierwsza zona zresztą
        zgodnie z prawem dał mu w prezencie komornika. ......

        >Kiedy zmarl jego
        > ojciec a kiedy w zycie wszedl ojczym?

        mój pierwszy maz zmarł ponad 16 lat temu. a ojczym ? hmmmmmmmmm
        powiedzmy ze póltroraroku temu

        >Sytuacja zlozona i
        > skomplikowana. Zadna z nas nie powie Pani, czy Pani powinna go z
        > powrotem przyjac czy nie?
        > Jakkolwiek fakt, ze wlasnie tutaj Pani pisze juz dosc duzo mowi...


        ja poszukuje rady....

        > Ale z drugiej strony, facet 30 na karku, trojka dzieci, w jednym
        > przypadku nieplacone alimenty i bezkontaktowy, idacy na latwizne,
        2
        > malzenstwo w rozsypce, a juz po pierwszym powinnien pojsc po rozum
        > do glowy...

        no ale co zrobic skoro on wszystko robi po swojemu...?

        > Problemy z synem od czegos sie zaczely,


        na pewno to w dużej kierze moja wina.....


        > ale wiem - latwo sie mowi...

        własnie łatwo
        • zakatekdumania Re: Proszę o radę 12.02.08, 17:49
          Prosze Pani, syn jest dorosly, a Pani jako matka nie odpowiada za
          jego czyny. Moze Pani byc dobra tesciowa, dobra babcia. Bedzie Pani
          za niego alimenty splacac? Nie wiem, moze jakas terapia rodzinna dla
          syna? Generalnie jak czytam, dobrze, choc Pani ma zdrowe podejscie w
          tej sytuacji. Skoro syn nie zdaje sobie sprawy - pownien udac sie na
          terapie. Takie jest moje zdanie. Dodatkowo wziac sie w koncu za
          robote - dzieci powietrzem sie nie najedza.Albo nie dorosl do bycia
          ojcem i mysli, ze wszystko jakos sie ulozy, albo wciaz liczy na
          Pania - ze Pani za niego zalatwi ( a konkluzja wziela sie stad - ze
          sama Pani apytala, czy powinna go przyjac z powrotem ). Rozumiem, ze
          okres wychowania go juz Pani zakonczyla i nie chce juz go nianczyc?


          > no ale co zrobic skoro on wszystko robi po swojemu...?
          nic nie zrobic - w koncu dostanie to, na co uczciwie zapracowal - a
          jak zwykle ucierpia dzieci.
          • oliwija Re: Proszę o radę 12.02.08, 18:05
            jak czytam to co napisal annawuwu to ma wrażnei ze to moja ex
            teściowa. przepraszam jesli pania urazilam ale wszytsko mi sie
            składa poza córka tą najmłodszą o której ja nic nie wiem ale nie
            muszę. no i nick... eh
        • zakatekdumania Re: Proszę o radę 12.02.08, 18:11
          Wie Pani, 14 lat i stracic ojca, na tym etapie dojrzewania, nie bylo
          Pani lekko.
          22 lata i corka na dzien dobry ( za wczesnie jak na faceta moim
          zdaniem, choc niektorzy to i po 40 tak maja )
          Syna problemy z nieba nie spadly. I Pani ciezko i dzieciom i ex
          zonie i tej obecnej - ja proponowalabym terapie. Wiecej nie doradze.
          Kazda z nas martwi sie, czy podola sama, czy wychowa madrze i
          dobrze, czy dziecko sobie poradzi, bo bez ojca.
          Zycze powodzenia.
    • virtual_moth Re: Proszę o radę 12.02.08, 17:26
      Myśle, ze jesli już Pani chce komus pomagać, to nie dorosłemu, jak rozumiem
      zdrowemu (przynajmniej fizycznie) bykowi, tylko DZIECIOM, które zostawił i
      zamierza zostawić.
      • izunia_milo Re: Proszę o radę 12.02.08, 18:12
        virtual_moth - jak najbardziej popieram Twoje zdanie. Jeśli pomoc - to przede
        wszystkim dzieciom.
    • burza4 Re: Proszę o radę 12.02.08, 18:24
      kwintesencja tego jest taka, że chłopak nie ma potrzeby dorosnąć -
      bo zawsze spada na 4 łapy. Jak się domyślam - poprzednio też pomogła
      mama...?

      z jednej strony - wiem, że ciężko jest odwrócić się od własnego
      dziecka, z drugiej - powiedzmy sobie szczerze - wychowałaś go
      najlepiej jak umiałaś, na pewno popełniałaś błędy - ale TO GO NIE
      USPRAWIEDLIWIA. Bez sensu płakać nad rozlanym mlekiem, ale najwyższy
      czas, żeby facet zaczął odpowiadać za swoje czyny.

      jak sobie pościele - tak się wyśpi. Rozwalił 2 małżeństwa, ojcem
      jest do bani - i pora na wypicie piwa, którego sobie nawarzył.
      Niestety - ale na twoim miejscu kategorycznie odmówiłabym pomocy.
      Żadnego wyjścia awaryjnego, przygarnięcia pod skrzydła mamusi,
      ciepłego obiadku podsuniętego pod nosek... pora go otrzeźwić.

      niech zarobi na wynajęcie mieszkania, poczuje jak to jest samemu się
      zająć własnym życiem, łącznie z praniem, gotowaniem i sprzątaniem, w
      sytuacji, kiedy NIE MA zaplecza, i na to życie trzeba sobie samemu
      zarobić, nie oglądając się na matkę.

      rada - w żadnym wypadku nie przyjmuj go pod swój dach i wyraźnie to
      powiedz. Twoja pomoc - staje się dodatkowym katalizatorem rozpadu
      małżeństwa, bo po co facet ma się postarać, przemyśleć swoje
      postępowanie, skoro może wszystkie swoje problemy rozwiązać
      wprowadzając się do matki, która resztę weźmie na siebie? pomijam
      drobiazg - że zrobisz sobie piekło z życia, a szczerze mówiąc - w
      tym wieku niedługo możesz potrzebować pomocy - i tej sytuacji lepiej
      żeby priorytetem był mąż - bo na niego zdaje się bardziej możesz
      liczyć, w przeciwieństwie do swojego syna.
    • obiwe Re: Proszę o radę 12.02.08, 20:19
      A ja uwazam, ze powinna Pani pomoc synowi i go przyjac pod swoj dach
      bo zarowno dzieci wobec rodzicow jak i rodzice wobec dzieci maja
      obowiazek alimentacyjny i powinni sobie pomagac.
      • triss_merigold6 Re: Proszę o radę 12.02.08, 20:51
        ROTFL. Ten gentelman ma 30 lat i jest pełnosprawny więc może i
        powinien biorąc pod uwagę zobowiązania finansowe iść do pracy. Matka
        przyjmując go do domu zepsuje sobie relację z mężem a synkowi da do
        zrozumienia, że może dalej nieodpowiedzialnie szaleć. Gość machnął
        trójkę dzieci więc niech potomstwo utrzymuje.
      • izunia_milo Re: Proszę o radę 12.02.08, 21:04
        obiwe napisała:

        > A ja uwazam, ze powinna Pani pomoc synowi i go przyjac pod swoj dach
        > bo zarowno dzieci wobec rodzicow jak i rodzice wobec dzieci maja
        > obowiazek alimentacyjny i powinni sobie pomagac.

        To chyba jakiś żart nie na miejscu??

        A co z obowiązkiem alimentacyjnym "tatusia" w stosunku do swojej trójki
        MAŁOLETNICH dzieci??
        • triss_merigold6 Re: Proszę o radę 12.02.08, 21:10
          Jak tatuś nieściągalny to obie eks żony mogą postarać się aby babcia
          płaciła.wink W interesie autorki wątku jest wykopywanie syna do roboty
          za wszelką cenę.
      • natasza39 Re: Proszę o radę 13.02.08, 09:54
        obiwe napisała:

        > A ja uwazam, ze powinna Pani pomoc synowi i go przyjac pod swoj
        dach
        > bo zarowno dzieci wobec rodzicow jak i rodzice wobec dzieci maja
        > obowiazek alimentacyjny i powinni sobie pomagac.


        Powinna mu "pomóc" dokładnie tak jak on "pomaga" swojej córce z
        pierwszego małżeństwa, a pewnie zaraz będzie "pomagał" dzieciom z
        drugiego małżeństwa.
        Facet nie jest malutkim chłopczykiem, tylko dorosłym bykiem!
        Jedyna "pomoc" jaką ja zaproponowałabym w jej sytuacji, a piszę to
        jako matka dorosłego faceta, to zafundowanie mu prezerwatyw, żeby
        więcej nie robił juz dzieci.
        Facet zdecydowanie powinien stać się odpowiedzialny.
        Mój syn tez stracił ojca w wieku lat 14-stu. Ani to nie moja wina,
        ani jego. Ale wychowywanie dziecka w syndromie "biednej sierotki"
        powoduje tylko to, że ono nigdy nie dorosło.
        Trudno! Life is brutal!
        To dorosły facet i zapewne pomocy matki nie szukał kiedy następnej
        kobiecie dzieci robił.
        Z zatem po co mu teraz pomoc matki?
        Są granice pomagania dzieciom. Nawet własnym!


        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
        jest z głupcami.
    • braktalentu Re: Proszę o radę 13.02.08, 12:28
      Oczywiście, że pomóc synowi! Ale zdjęcie z Niego odpowiedzialności
      za własne życie to nie pomoc. Oferowanie lokum, za każdnym razem,
      gdy ucieka od konsekwencji swoich czynów, to nie pomoc.
      Nawet jeżeli była Pani fatalną matką, to od dziś może Pani być
      bardzo dobrą. Bardzo dobra matka 30 latka pomaga Mu w zostaniu
      dorosłym facetem. A dorosłemu facetowi nie zmienia się pieluch, nie
      podaje rosołku i nie przyjmuje pod dach gdy pod swoim rodzinnym
      nabroił.
      Bardzo dobra matka 30-latka może Mu pomóc realizując się w innych
      rolach społecznych, w których obsadził Ją syn-smile. Może być pomocną
      teściową i super babcią dla swoich wnucząt.
    • annawuwu Re: Proszę o radę 13.02.08, 13:50
      moje drogie wszytkie rady sa super. tylko trudniej to wykonac.
      Wiem, ze za brdzo pobłażałm synkowi. wiecznie maił zmienianą
      pileuchę, poawany rosołek. Taaaaaaaaak to był bład, ale jako matka
      posmierci ojca syna który to byl dla dziecka wielkim autorytetem
      chcialm mu nieba przychyli no to mam.
      Co do wnucząt z najstarsza nie widzialm sie od 3 lat. Moja wina bo
      wierzylam ba nadal wierze synowi ze to matka niuni nie chce
      kontaktu. Ale to głupie prawda? Zabraniac kontaktu z babcią , mysle
      że ona taka nie jest..... myśle ze to głownie moja wina byłam w
      szoku kiedy dowiedzialm sie ze mój syn zmusił ją do usuniecia ciazy.
      Jak ja jej teraz spojrzę w oczy? Mój syn jej mąz zamordował ich
      własne dziecko ba zlecił morderstwo... myśle ze ona była
      zdesperowana, bał sie mnie coś powiedzie. dodam ze Dziewczyna była
      świadoma tego ze syn poinformowałm mnie o ciąży a tu buuuuum io
      ciazy dowiedziałm sie na 3 tygodnie przed rozwiązaniem. Poniewaz
      synowa to taki typ urody kobiecej ze nic po nie j nie było widac, ba
      nawet dzień przed porodem nikt by sie nie domyślił ze dziewczyna
      jest w ciązy. Dwójki młodszych wnuków też nie widuje..... synowa ta
      nowa mnie nie znosi.....
      Same widzicie ze moej zycie teraz jest pokręcone.
      • zakatekdumania Re: Proszę o radę 13.02.08, 14:01
        Na poprawe nigdy nie jest za pozno. Wystarczy przeprosic a potem do
        dziela.
        U mnie na sprawy ex stawia sie z obstawa ( rodzicacmi ), trzyma ich
        na dystans, zeby czasem do mnie nie podeszli, po rozprawie migiem
        uciekaja z sadu. Za pierwszym razem stac mnie bylo na
        powiedzenie "dzien dobry", szanowni nie raczyli odpowiedziec, za
        drugim razem mimo tego faktu tez powiedzialam "dzien dobry" - znow
        bez odpowiedzi. Przed trzecia tez pewnie powiem to glupie"dzien
        dobry" - w koncu pewne rzeczy wynosi sie z domu. Facet ma prawie 40
        lat, przychodzi z rodzicami, pilnuje, zeby czasem czegos sie nie
        dowiedzieli, itd. Tylko, czy w takiej sytuacji, przy braku kontaktu,
        ciezko bylo wziac sluchawke i zadzwonic te powiedzmy raz w miesiacu
        i zapytac jak wnuk, jak sobie daje rade, czy moze czasem potrzebuje
        jakiejs pomocy? Jak widac - rodzinne. Masz szanse naprawic swoje
        stosunki z synowymi i wnukami - napraw.
        U mnie po 3 rozprawie nie bedzie juz odwrotu, a ze jestem
        konsekwentna - moj syn bedzie mial nadal tylko jednego dziadka i
        jedna babcie.
        • oliwija Re: Proszę o radę 13.02.08, 14:06
          tak jak mówilam pachie mi tu moje ex teściową. Jesli nią jesteś to
          ja bardzo chetnie odnowilabym kontkaty. tylko ze ja po pierwse nie
          wiem gdzie mieszkasz- wyprowadziłaś sie po slubie ze swojego dawnego
          mieszkania, pozmieniałas numery telefonów. Cóż Twoje prawo. Ale
          Dziecko tęskni. Nie za tatą tylko za babcią. zadzwoń. Telefon ten
          sam mieszkanie to samo. Tylko wnuczka ma juz 8 lat.
Pełna wersja