czy zaświeci dla nas słoneczko...??

21.02.08, 21:12
Jestem tu z Wami po raz pierwszy i...chyba już zostanę.Na własnym
przykładzie widzę,że czasami głupota ludzka nie zna
granic...Rozwiodłam się 5 lat temu,kiedy mieliśmy jednego
maluszka.Nie układało się i chyba nie dorośliśmy do
małżeństwa...Jednak po roku chciał wrócić a ja dla dobra córci-pełna
rodzina-i ,co tu ukrywać dla siebie samej,zgodziłam się.Sądziłam,że
ludzie się zmieniają,że wyrastają z arogancji,szczeniactwa,uczą się
szacunku dla partnera...cóż za głupie marzenia.Pierwsze 2 lata
były...nawet udane,ostatnie 2...koszmarem.Zrezygnowałam ze studiów,z
pracy,zajęłam się tylko domem i rodziną tak jak chciał,byłam zawsze
zadbana i urocza...jak sobie wymarzył.Zgubiłam własne JA liczył się
tylko ON...Urodziłam 2 dziecko,znosiłam awantury,sceny
zazdrości,wyzwiska,obojętność wobec dzieci i mnie...znosiłam bo
wierzyłam,że któregoś dnia się zmieni...że nasze dzieci będą miały
normalny dom i rodzinę.Wczoraj oznajmił mi,że z nowym miesiącem się
wyprowadza...Poczułam...ulgę...Nie wiem jak bedzie wyglądało nasze
życie,córcia ma 7 lat synek 1,5 roczku.Jestem na zasiłku dla
bezrobotnych(końcówka),córcia ma zasądzone alimenty i to
wszystko.Zaprzepaściłam studia,dobrą prace-po urodzeniu synka kazał
mi ją rzucić żebym spokojnie wychowywała małego.A dziś staję przed
lustrem i pytam się DLACZEGO???Czemu dałam tak sobą
rządzić,pozwoliłam zepchnąć się na dno,DLACZEGO??Nie wiem,wiem tylko
ze muszę wziąźć się w garść dal moich dzieci.Nie wiem jak to
zrobię...jestem kompletnie nie przygotowana finansowo na jego
odejśćie.Boję się czy sobie poradzę...Muszę znaleźć pracę co w
naszym pełnym bezrobocia miasteczku graniczy z cudem,znaleźć opiekę
dla synka-brak żłobka i stać się tą osobą,którą byłam zanim go
poznałam...Boję się czy podołam...a nie mogę się bać,nie moge
pozwolić sobie na strach...Ciężko mi,wiem że kiedyś Wy też tak się
czułyście i wiem że dałyście temu radę-to daje mi nadzieję na to,że
uda się i Nam smile))
    • obiwe Re: czy zaświeci dla nas słoneczko...?? 22.02.08, 22:12
      podobno co Cie nie zabije to wzmocni
      dasz rade i ....za jakis czas bediesz super silna (i szczesliwa )
      kobieta
      • exmaas Re: czy zaświeci dla nas słoneczko...?? 23.02.08, 07:56
        Twoja historia jest bardzo podobna do mojej.Ja natomiast mimo
        OSTRYCH awantur nie rzucilam studiow ani pracy.mialam tego dosc i
        odeszlam od niego w ciazy z drugim dzieckiem.To ze poradzisz sobie
        to na pewno,bo coz...innego wyjscia nie masz.Ale,ogromnym kosztem
        siebie!Bede szczera.Nam sie udalo.Ale,jest nam EKSTREMALNIE ciezko!
        Brakuje nam pieniedzy co miesiac.Zniedbalam swoje zdrowie,bo z
        dwojka malych dzieci nie mialam warunkow by chodzic po
        lekarzach.Wiem,ze nie pocieszylamsad
        • aguska_mala Re: czy zaświeci dla nas słoneczko...?? 23.02.08, 08:17
          Tak sobie wstałam wlasnie przed chwilą, mimo ze moja mała juz na
          nogach od godziny. wlasnie podpisalam umowe o wynajem mieszkania.
          mala kawalerka. zarabiam najnizsza krajową + prowizja od tego co
          sprzedam (nie jest łatwo).
          boje się ze nie dam sobie rady. kolejne postanowienie, oddaje ojca
          mojego dziecka sprawe do komornika. od 1,5 roku nie wywiazuje sie z
          obowiazku łożenia na dziecko. za długo wstrzymywałam sie z ta
          decyzja. nie utrzymuje kontaktu z naszym dzieckiem. unika nas. i
          przez ten okres szukania wlasciwej drogi w zyciu, narosł we mnie
          taki bunt, obudziała sie we mnie ostatnio jakaś dziwna siła...by
          walycz o siebie i o moja corke. a ex nie robi nic by naszemu
          dziecku było lepiej. strasznie sie boje, wiem ze bedzie nam bardzo
          ciezko, bo oplace mieszkanie i nie zostanie za duzo. ale wiem ze nie
          moge mieszkac z rodzicami i dwojka mlodszego rodzenstwa. ojciec
          mojego dziecka był osoba ktora bardzo kochałam...okazał sie
          nieodpowiedzialnym, niedojrzałym człowiekiem.
          jest ciezko, bo z kazdej strony tylko slysze:"a jak ty sobie
          poradzisz, nie dasz rady..."mozna sie momentami zalamac. mam 23 lata
          i boje sie perspektywy ze stane sie taką patologią, ktorej w naszym
          miasteczku pełno. pełno takich matek jak ja z dziecmi, ktore klepia
          biede...ktore sie staczaja wdół. także trzymam kciuki za ciebie, za
          siebie i za nas wszystkie.
          • mary171 Re: czy zaświeci dla nas słoneczko...?? 23.02.08, 09:19
            Dziewczyny ja tez trzymam za Was kciuki. Jesteście wspaniałymi mamami i
            kobietami. Nie poddawajcie sie a na pewno sobie poradzicie smile
            • myally Re: :))) 23.02.08, 09:42
              Czytam Wasze posty i wiem,że nie jestem sama-jest mi...lżej smile Na
              pewno lekko i przyjemnie nie będzie...ale będzie spokojniej!!!Już
              trochę okrzepłam i potrafię z względnym spokojem patrzeć jak mój (ex)
              mężczyzna szykuje swoje rzeczy do przeprowadzki.Staram się spokojnie
              i bez emocji(czy tak sie w ogóle da??) starszej córce wytłumaczyć
              jak teraz bedzie wyglądać nasze życie.Mała chyba nie bardzo to
              wszystko kuma...jeszcze...Rozpuściłam wici w poszukiwaniu
              pracy,przeszukuję internet.Wiem,że muszę wznowić studia...Tak macie
              rację łatwo nie będzie ...NA PEWNO...ale będzie...LEPIEJ smile))
              Trzymam kciuki za wszystkie samodzielne mamusie smile))
              • exmaas Re: :))) 23.02.08, 14:01
                Wiesz,nawet dzieci mamy w podobnym wiekusmileMoje maluchy maja 8 i 2smile
                • myally Re: exmaas 23.02.08, 15:53
                  wink)
Pełna wersja