doszłam do tekiego wniosku...

25.02.08, 10:00
Mam synka , myśle ,ze zostanę już sama....chyba potencjalnemu nowemu facetowi
łatwiej jest zaakceptować kobiete ,która jest sama z córką...

Nie chce się już ośmieszac czukając kogos na siłe...nienawidze swojej
samotności, braku dorosłego męzczyzny przy sobie, ale chyba musze się z tym
pogodzić....większość kobiet tutaj chyba nadal jest samotna ze swoimi
dziećmi...te , którym się udało kogos znależć, związac się znów- to wyjątek ,
który potwierdza regułe.... sad((
    • anetina Re: doszłam do tekiego wniosku... 25.02.08, 10:49
      nie ma reguły, jakiej płci jest dziecko
      ale akurat w moim otoczeniu praktycznie są tylko samodzielne mamy z
      synkami, które znalazły nową miłość
      ja też mam synka i chyba dla M. nie robiło różnicy, jakiej płci mam
      dziecko
      chociaż na pewno z chłopcem dzięki temu szybciej złapał kontakt

      nie ośmieszałam się
      nie szukałam nikogo
      lubiłam swoją samotność - chociaż z męską pomocą jest naprawdę
      lepiej, ale lubiłam i przywykłąm do swej sam,otności i samodzielności
    • 1kasia2007 Re: doszłam do tekiego wniosku... 25.02.08, 11:25
      Ja też uważam że dla mężczyzny nie ma znaczenia czy samotna kobieta
      ma synka czy córkę.Najważniejsze jest to aby pokochał dziecko jak
      swoje.Nie staraj się szukać szczęścia na siłę,chociaż wiem że
      samotność to nic przyjemnego.Ja też bylam samotna,często
      płakałam,zazdrościłam innym szczęśliwych związków próbowałam znalezć
      kogoś,ale w pewnym momencie zdałam sobie sprawę,że tak naprawdę mam
      córkę którą bardzo kocham i ona kocha mnie,mam dla kogo żyć.I gdy
      przestałam szukać po pewnym czasie szczęście znalazło mnie
      samo.Teraz jesteśmy już małżeństwem,a On jest najwspanialszym ojcem
      jakiego mogłam sobie wymarzyć dla mojego dziecka i osobą która mnie
      kocha.Więc głowa do góry i napewno wszystko się jeszcze ułoży w
      Twoim życiu,więcej wiary w siebie.Pozdrawiam.
      • m.nikla Re: doszłam do tekiego wniosku... 25.02.08, 11:34
        Jestescie szczęściarami smile fajniesmile

        Może "problem" polega na tym ,ze moje dziecko ma "za dobry" kontakt i jest
        mocno zwiazane z ojcem, nie ma mowy o tym ,ze szukam faceta dla siebie a ojca
        dla dziecka... to miałby byc ktoś dla mnie, akceptujacy moje dziecko-ale nie
        "ojcujacy" mu

        tak czy tak, skupiam sie teraz tylko i wyłącznie na dziecku...musze zapomnieć
        jak to jest być z dorosłym facetem sad
        • triss_merigold6 Re: doszłam do tekiego wniosku... 25.02.08, 12:36
          Mój syn również ma ojca kontaktowego i uczestniczącego w sprawach
          organizacyjnych i wychowawczych, IMO dla dziecka tak znacznie
          lepiej, bo tatuś chociaż nie mieszka pod jednym dachem to jest na
          stałe obecny w życiu dziecka. Partnera mam od dłuzszego czasu, nie
          mieszkamy razem ale siłą rzeczy część czasu spędza ze mną i z moim
          dzieckiem. Do roli ojca nie aspiruje, jest obecny jako osoba bliska
          dla mnie, dziecko akceptuje. Z zazdrością dzieciecą czy ze strony
          faceta zero problemów.
          • chainsmoker Re: doszłam do tekiego wniosku... 25.02.08, 19:25
            ja też mam synka i mój partner powiedział kiedyś, że to nawet
            lepiej, że to chłopiec bo chłopcami lepiej jest mężczyźnie nawiązać
            kontaktsmile
            Dlatego też nie trać nadziei kobietkosmile ciesz się że pomagasz
            swojemu małego chłopcowi pomagać poznawać świat i chodź silnym i
            pewnym krokiem przez życie a jakiś mężczyzna napewno się pojawi
        • aneczka22wawa Re: doszłam do tekiego wniosku... 25.02.08, 18:13
          ja jestem mama 5 letniego kuby i znalazlam partnera ,ktiory pokochal
          mnie i mjojego syna. Pimimo tego ze ojciec biologiczny ma kontakt
          bgardzo dobry z dzieckiemj. Nie ma na to reguly. Pozdrawiam i8 zycze
          szczescia wszystkim po przejsciach.
    • jagoda9939 Re: doszłam do tekiego wniosku... 25.02.08, 19:27
      i ja też mam syna, który ma kontakt ze swoim ojcem, syn nosi jego
      nazwisko, ojciec ma pełne prawa, a mimo to spotkałam facet, który
      nas pokochał...dzis jest moim mężem, ja znów jestem w ciąży...i
      chyba lepszego męża i ojca dla moich dzieci wymarzyć sobie nie
      mogłam...
      Więc skoro my mogłyśmy trafic na takich facetów to dlaczego Ty masz
      takiego nie spotkać??? Troszkę cierpliwości tylko i oczy szeroko
      otwarte...dookoła, bo czasem najważniejsze jest niewidoczne dla
      oczu wink
      • datelek Re: doszłam do tekiego wniosku... 26.02.08, 00:32
        a ja doszłam do wniosku... że wszystkie kobiety, które są po
        przejściach, odchodzą od beznadziejnych facetów, w końcu trafiają na
        wspaniałych mężczyzn. Moze kwestia doświadczenia...(?)
        • jagoda9939 Re: doszłam do tekiego wniosku... 26.02.08, 06:48
          Moze kwestia doświadczenia...(?)

          a może potrfia wyciągnąć wnioski, może się uczą, przez co są potem wartościowsze i wartościowi faceci potrafią to dostrzec i docenić...
          Najbardziej bałam się co powiedza Jego koledzy jak się dowiedzą o nas, zareagowali ok, w każdym bądź razie w żaden sposób nie dali mi odczuć, że cos mają przeciwko, a po jakims czasie mąż powiedział mi, że jeden z nich stwierdził, że ja bynajmniej znam życie i myślę poważniej a nie tak jak Jego żona - "małolata" (małolata w cudzysłowiu bo Jego żona jest ode mnie strasza) hehe
Pełna wersja