doradźcie coś załamanej

29.02.08, 23:36
dziewczyny, jestem w ciąży a mój mąż po poczatkowej radości
powiedział mi, że mnie nie kocha i że zostawi mnie prędzej czy
później. na razie razem mieszkamy, żebym nie była sama w czasie
ciąży. jestem załamana, płaczę codziennie i tylko czasami tłumaczę
sobie, że muszę się cieszyć, że oczekuję dziecka, że będzie ono dla
mnie wielkim darem i że to ojciec/nieojciec powinien już żałować jak
ochoczo rezygnuje z takiego malutkiego aniołka.
oprócz tego, że poczytałam wasze historie i widzę, że nie jestem
sama, chciałąm was prosić o jakieś rady jak odnaleźć światełko w
tunelu i wytłumaczyć samej sobie, że nie mogę się denerwować w ciąży
dla dobra dziecka i jak przekonać samą siebie, że sobie poradzę.
jak już nawet mam lepszy dzień, to zaraz się wszystko zmienia, na
nowo płaczę, jak sobie o tym wszystkim pomyślę...
    • mary171 Re: doradźcie coś załamanej 01.03.08, 00:14
      Poradzisz sobie na pewno. Teraz dodatkowo przewagę biorą hormony w ciązy. Ale
      widać, ze jesteś silną kobietą.Jak długo jesteście razem? Może nie dojrzał do
      związku. Dbaj o siebie i o maleństwo i napisz coś więcej o sobie. Trzymaj się
      cieplutko.
      • guderianka Re: doradźcie coś załamanej 01.03.08, 08:59
        Jolka-faceci są dziwni. Może on w ten sposób przezywa jakieś swoje
        niepewności?-Boi sie że sobie nie poradzi, że jako "głowa rodziny"
        nie da rady zarobic wystarczająco dużo, itp?
        • katarzynka.30 Re: doradźcie coś załamanej 01.03.08, 14:30
          uspokój się, wycisz, przeczekaj, dla Was dwojga będzie to chyba
          najlepsze rozwiązanie. Faceci tak czasami mają. Teraz myśl o dziecku
          i o sobie. Zajmij się czymś- to pomaga.
          • tu_nia Re: doradźcie coś załamanej 02.03.08, 21:23
            moj tez mi powiedzial ze za najdalej 2 lata od urodzenia dziecka wyjezdza, a ja
            moge jechac z nim albo koniec, ja nigdzie nie chce jechac, i tak od 4 miesiaca
            ciazy jestem sama z rodzicami, mysle ze tak lepiej, niz gdybysmy ja i dziecko
            mieli sie do niego przyzwyczaic a on itak by nas potem zostawil, nie dal mi ani
            gorsza na wyprawke dla malej, w niczym nie pomog, nie zwiozl do lekarza, nawet
            nie pyta jak sie czuje, nie mieszka ze mna,nie dzwoni, wyprowadzilam go- dom
            jest moich rodzicow.mysle ze tak lepiej.
Pełna wersja