a.l.o.e.s
04.03.08, 09:15
Mój były mąż ma siostrę,mężatkę.Jej mąż nienawidzi mnie z całego serca i dużo
robi,żeby mi było źle.Ponieważ mnie zna i wie,że dużą przykrość można mi
zrobić raniąc moje dzieci,robi to od 4 lat,tzn. od początku choroby mojego
wtedy jeszcze męża wprowadził dyrektywny zakaz kontaktu między kuzynostwem (ja
mam 2 dzieci,oni też dwoje,wcześniej dzieci miały regularny kontakt,były ze
sobą zżyte,moje do tej pory tęsknią).Ostatnio doszedł do wniosku,że moja była
teściowa nie powinna mi płacić alimentów (płaci bo chce,to jej decyzja,nawet
jej o to nie prosiłam,ale zawsze przyjmuję i dziękuję),a ja nie powinnam ich
od niej brać,bo to jest okradanie jej.Teściowa nie zgodziła się z jego
zdaniem,więc jego żona,a jej córka pod pozorem zrobienia zakupów wzięła kartę
swojej mamy i... nie oddała.Gdyby była to kwestia wyłącznie alimentów,może bym
odpuściła,ale,niestety,nie jest.Teściowa straciła dostęp do gotówki i efekt
jest taki,że ilekroć tam przyjeżdżam (tam mieszka mój były i zawożę do niego
dzieci), lodówka jest pusta, a z produktów żywnościowych są zupy w torebkach i
puszki(to przywozi mój były szwagier raz na 2 tygodnie i uważa,że sprawa
załatwiona,córka teściowej nie pojawia się tam wcale,lub raz na bliżej mi
nieznany czas).Moja teściowa ma 75 pięć lat,jest mało sprawna i chora.Dbam o
nią,robię co tydzień zakupy,świeże produkty,jak przywożę dzieci, przywożę
również obiad na dwa trzy dni,jak jest chora,przywożę lekarstwa.Co można
zrobić,żeby jej córka i zięć nie robili takich 'numerów'?Im zależy na
tym,żebym ja nie dostawała pieniędzy na dzieci,efekt jest taki,że stara,chora
kobieta jest bez środków do życia,zależna ode mnie i swojej młodszej i ciut
zdrowszej siostry.