czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka???

09.03.08, 17:57
mój ex próbował mi udowodnić na rozprawie że skoro mały teraz chodzi
do przedszkola za które płace 200zł to jak pójdzie do zerówki to
koszty zmaleją bo nie będzie tejże opłaty.
bardzo prosze mamy dzieci które chodza do zerówki ,jak wyglądają u
was koszty?

pozdrawiam i dziekuje
    • e_r_i_n Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 09.03.08, 18:26
      Niekoniecznie nie bedzie kosztow - zalezy, czy pojdzie do zerowki
      szkolnej, czy przedszkolnej.
      Na pewno dojdzie koszt wiekszej ilosci ksiazek.
      Przygotowuje sie do poslania mlodego do szkoly i po wstepnym
      rekonesansie wychodzi mi, ze koszty szkoly beda nie wieksze, niz
      koszt oplaty za przedszkole. Czyli koszt nie wzrosnie, ale i nie
      zmaleje.
      • bsl Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 09.03.08, 19:38
        koszty dziecka rosną wraz z wiekiem , niestety
        • bei Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 09.03.08, 22:59
          Koszty rosną w raz z wiekiem dziecka.
          Może juz w klasie zerowej dziecko będzie chciało smakować nauki
          języka obcego moze rytmiki, a moze będzie chciało chodzić na kurs
          karate?
          Moze nadal będzie w przedszkolu- klasa zerowa w szkole- to zajęcia
          trwają tylko 5 godzin , poźniej trzeba mu zapewnić opiekę..(płatną?)
          Dziecko rośnie, jest nadal bardzo żywe- koszt garderoby, odżywiania,
          zabawki, opieka zdrowotna, podreczniki, przybory itd itd...
          Powiedz eksowi, ze większe dziecko więcej zjadasmile, ma większe
          wymagania w stosunku do jakości garderoby mzoe razem uzgodnicie
          wybór szkoły społecznej- ech, dziecko to skarbonka...

          jejku- intuicja mi krzyczy, ze będziesz miała PRZEPRAWYsad((
          • annakate Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 09.03.08, 23:54
            bez przesady
          • annakate Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 00:09
            za szybko kliknęłam, przepraszam
            nie przesadzajmy, że pójście dziecka do szkoły powoduje nagły znaczący wzrost
            kosztów utrzymania, zmienia się natomiast ich struktura
            Potrzeby żywieniowe dziecka rosną cały czas, nie ma żadnego gwałtownego skoku w
            tym wieku
            Ubrania takoż - no, chyba, że uznajemy, że w szkole to juz wyłącznie markowe
            ubrania się nadają
            przedszkole kosztuje co miesiąc 200-300 zl,czyli 2000-3000 zl rocznie
            wyposażenie do szkoły w I klasie bez oszczędzania da się zamknąć w 500 zl
            (podręczniki ok 250, zeszyty i inne materiały piśmienne niech będzie 100,
            tornister kapcie i strój na wf w 150 tez się zmieszczą); ubezpieczenie płaci się
            w przedszkolu i w szkole, więc też nie ma róznicy, obiady w szkole zwykle
            kosztuja ok 70-80 zl miesięcznie, trochę więcej wydaje się na wyzywienie, bo
            dziecko w domu je śniadanie i zabiera drugie - wcześniej dostawało w przedszkolu.
            Dodajmy jeszcze rozmaite wyjścia (teatry itp) - powiedzmy 20 zł miesięcznie.
            Koszt jednego semestru angielskiego w dobrej szkole językowej w dużym mieście
            dla młodszych dzieci szkolnych to 400-500 zl a nie czarujmy się, że wszystkie
            dzieci tak pasjami chodzą na angielski - no, ale może na inne zajęcia
            czyli licząc bez szczególnego ograniczania się i bez ekstrawagancji to daje 1600
            zl plus dodatkowe wyzywienie. Zostaje jeszcze na luzie 400 zl na "zieloną
            szkołę" lub cos podobnego.
            • chalsia Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 09:36
              > Dodajmy jeszcze rozmaite wyjścia (teatry itp) - powiedzmy 20 zł
              miesięcznie.

              tu się nie zgodzę. Podliczyłam kiedyś koszt wycieczki do Zoo, wyszło
              mi 40 zł a bo to i to, i jeszcze tamto i jeszcze skakanie na linie
              itp.
              A taki basen czy lodowisko? Jednorazowo wychodzi nie mniej niż 20 zł
              na samo dziecka. A ja bym np. na lodowisko czy do Zoo czy do kina na
              film dla dzieci nie poszła, gdyby nie dziecko.
              Na czasopisma, książki i rozmaite wyjścia wychodzi miesięcznie duzo
              więcej niż 20 zł.
            • grzanka23 Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 20:12

              > wyposażenie do szkoły w I klasie bez oszczędzania da się zamknąć w 500 zl
              > (podręczniki ok 250, zeszyty i inne materiały piśmienne niech będzie 100,
              > tornister kapcie i strój na wf w 150 tez się zmieszczą); ubezpieczenie płaci si
              > ę
              > w przedszkolu i w szkole, więc też nie ma róznicy, obiady w szkole zwykle
              > kosztuja ok 70-80 zl miesięcznie, trochę więcej wydaje się na wyzywienie, bo
              > dziecko w domu je śniadanie i zabiera drugie - wcześniej dostawało w przedszkol
              > u.
              > Dodajmy jeszcze rozmaite wyjścia (teatry itp) - powiedzmy 20 zł miesięcznie.
              > Koszt jednego semestru angielskiego w dobrej szkole językowej w dużym mieście
              > dla młodszych dzieci szkolnych to 400-500 zl a nie czarujmy się, że wszystkie
              > dzieci tak pasjami chodzą na angielski - no, ale może na inne zajęcia
              > czyli licząc bez szczególnego ograniczania się i bez ekstrawagancji to daje 160
              > 0
              > zl plus dodatkowe wyzywienie. Zostaje jeszcze na luzie 400 zl na "zieloną
              > szkołę" lub cos podobnego.

              Mowa o jednej szkole ,a moje dziecko będzie chodziło rowniez do muzycznej.Z tym
              wiążą się podwojne wydatki ksiązki muz,instrument,dojazdy autobusem.
              Obecnie mam 700 zł na 5 latka.
    • every.woman Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 09:26
      Baby, do cholery, nie bądźcie takie głupie! Same na siebie kręcicie bicz.
      Pamiętajcie, że sąd bierze pod uwagę wydatki konieczne DO ZASPOKOJENIA
      NIEZBĘDNYCH POTRZEB, a nie fanaberie na tysiące złotych.

      Przedstaw w sądzie koszty utrzymania dziecka na tysiące złotych, a traf na
      mądrego exa i udowodni Ci, że żyjesz ponad stan i on nie będzie tego sponsorował.

      Moim zdaniem ma rację. Roczny koszt przedszkola to 2000 zł. Jeżeli zerówka jest
      darmowa (chyba tak jest, nie wiem), to nie ma wzrostu kosztów. Co najwyżej
      pozostają te same.

      Nie przeginajcie baby w sądach! I nie dajcie się pijawom-adwokatom (zawsze
      powtarzam: do sądu rodzinnego adwokat pasuje jak pięść do nosa). Te cwane
      pijawki często tak układają pozwy, aby były maksymalnie przesadzone. To tylko
      pożywka dla waszego eks, jeżeli ma łeb na karku. Krok po kroku udowodni, że
      wyliczenia, żądania, etc. są wygórowane, aż w końcu dostaniecie może połowę tego
      co w pozwie. A rozpraw (zamiast jednej, ugodowej) będzie cholera wie ile.

      Pytanie jest proste. Kto na tym korzysta? Twój były - nie, bo traci tylko czas.
      Sąd - też nie, ma ciekawsze rzeczy do roboty. Ty - nie, tracisz czas i KASĘ na
      adwokata. Zatem korzysta tylko pijawa.

      Jesteście dorośli. Można się dogadać. Sąd wam to zatwierdzi z mocą wyroku.
      Wylicz koszty rzetelnie. Dogadaj sie z byłym, że oprócz alimentów zapłaci
      dziecku np. za ten angielski, czy co tam jeszcze, a w zamian za to będzie go
      mógł tam zawozić i odbierać. Może mały będzie mógł u niego zostać, etc.. I
      omijaj łukiem pijawy! Chyba, że sąd ci przyzna 200 zł, to wtedy ewentualnie
      poradź się pijawy co zrobić z odwołaniem.
      • sowa_hu_hu every woman 10.03.08, 10:13
        nie rozumiesz ze z tym człowiekiem nie da sie dogadać??? litosći!
        próbowałam nie raz!
        olał dziecko ,olał płacenie na nie!!!
        ile jeszcze miałam sie DOGADYWAĆ???
        • every.woman Re: every woman 10.03.08, 10:40
          Ile razy się dogadywać? Według mnie? Chociaż raz, przy bezstronnych świadkach, a
          konkretnie z mediatorem ustawowym.

          Poza tym piszesz, że płacił nieregularnie po 600 zł. To się zdecyduj w końcu -
          płaci, czy nie. Ile to dawało średnio przez kolejne lata jak nie byliście razem?

          Piszesz też, że chce brać dziecko, a ty się wahasz by mu je dać bo "ma coś z
          głową". Czy na pewno to on ma coś z tą częścią ciała?

          Nie jestem wredna. Ja Cię tylko ostrzegam, bo 9 lat widziałam taką wojnę. Lepiej
          się dogadać przez mediatora niż włóczyć po sądach. Rozprawa będzie się ciągnąć i
          ciągnąć. Zwłascza jak masz mądrego oponeneta, a ty wynajmujesz adwokata. Będzie
          to przedłużał, a ty będziesz bulić na pijawę. I tylko będzie to wzajemne
          szarpanie. Sąd nie proponował wam na pierwszej rozprawie mediacji? Jak twój
          były, miał chęć takiego rozwiązania sprawy? A ty?
          • sowa_hu_hu Re: every woman 10.03.08, 10:53
            juz nie komentuje bo widze że to nie ma sensu...
            • every.woman Re: every woman 10.03.08, 11:10
              Jeżeli tak samo mówiłaś/pisałaś w sądzie, to i tak będziesz musiała to
              skomentować. Dałam Ci tylko próbkę tego, co cię czeka (oby nie).
              • bea53 Re: every woman 10.03.08, 11:21
                EVery Woman to pewnie facet i tak się modrzy!
                DOwa nie przejmuj się każda wredota moze sie zalogować jako kobieta i dokopywac
                o to mu przecież chodzi...
                • every.woman Re: every woman 10.03.08, 11:35
                  Widziałaś 9 lat jak się dwie dorosłe osoby żrą w sądzie? Byłaś na
                  kilkudziesięciu rozprawach jako osoba zaufania lub świadek? Widziałaś jak z
                  własnej siostry robią ci w sądzie idiotkę? Jeżeli nie, to nie mów sowie żeby się
                  nie przejmowała. Wybrała drogę bardzo trudną. Na dodatek daje się doić pijawie
                  już na starcie. Dlaczego ma popełniać szkolne błędy? Nie lepiej jej pomóc i
                  przygotować na to co ją czeka, a nie głaskać po główce i mówić żeby się
                  nieprzejmowała?
                  • bea53 Re: every woman 10.03.08, 13:21
                    Wiesz co nie kazdy adwokta jest pijawą, po prostu nie prac pijawy i tyle a
                    dobrego adwokata, dobry adwokat zapyta czy zaklezy Ci na walce czy na szybkeij
                    ugodzie.
                    moja rozprawa o alimenty skonczyla sie na pierwszym spotkaniui bo moja pani
                    adwokat wziela z gory pieniadze za wywalczenie rozpray i nie zalezalo jej zeby
                    do ciagnąc dłuzej jak i mi nie zalezało..dodam że była to trzecia adwokat u
                    jakiej byłam, pozostale chcialy wyciagac kasę przy kazdej wizycie.
                  • anita_zu Re: every woman 10.03.08, 13:26
                    pewnie to niewiele wnosi do sprawy i moja opinia jest tutaj nikomu
                    niepotrzebna, ale ja bym nie lekcewazyla rad every woman. Moim
                    zdaniem sa one bardzo madre i wcale nie zlosliwe. Przeciez nie o to
                    chodzi zeby autorke postu glaskac po glowie i mowic ze wszystko
                    bedzie dobrze, ale o to by jej szczerze przedstawic sytuacje w
                    jakiej sie znalazla. Ja mam w rodzinie kobiete po rozwodzie. Przed
                    rozprawami byla taka madra i twarda, bo przeciez wszystko sie da,
                    maz glupek, zly ojciec, itp,itd. Z sali sadowej niestety wychodzila
                    ona z rykiem, bo sie przeliczyla. I jeszcze sie na rodzine potrafila
                    obrazic rzucajac tekstami "nie stoicie po mojej stronie"- twierdzila
                    tak tylko dlatego, ze krytykowalismy jej kolejne posuniecia,
                    argumentujac ze jej maz nie taki glupi i latwo w sadzie to obali
                    (nie mylilismy sie) a ona obrazona chciala zebysmy kazdej jej
                    decyzji aplauzowali i tak ja wspierali. Jednak to chyba nie tak, co?
                    To tak jak by przyszla do mnie przyjaciolka w beznadziejnej fryzurze
                    i okropnych ciuchach, a ja w imie przyjazni powiedzialabym jej
                    super wygladasz. (to troche banalny przyklad, ale chyba wiecie co
                    mam na mysli). Podsumowujac- ja tam bym przemyslala rady every woman
                    a nie od razu posadzala ja o zle intencje. Kobieta chyba wie o czym
                    pisze.
                • pawel-szadko Re: every woman 11.03.08, 14:56
                  a to ciekawe, że jesli kobieta mądrze się wypowiada to inne piszą,
                  że to chyba facet.
          • pawel-szadko Re: every woman 11.03.08, 15:13
            > Piszesz też, że chce brać dziecko, a ty się wahasz by mu je dać
            bo "ma coś z
            > głową". Czy na pewno to on ma coś z tą częścią ciała?

            tak powiedzieć jest bardzo łatwo. Jesze łatwiej "on nie umie
            zajmować się dzieckiem". Alfy i Omegi jak się dziecko urodziło ich
            piewrwsze dziecko to miały juz taką wiedzę, zwłaszcza tą praktyczną.
      • burza4 Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 15:26
        Facet, o czym ty piszesz? wiesz chociaż ile kosztuje utrzymanie
        dziecka?

        pomijam już błąd w podaniu przepisu - kodeks mówi o UZASADNIONYCH, a
        nie NIEZBĘDNYCH potrzebach. A to zupełnie coś innego, uzasadnione -
        to coś więcej niż minimum socjalne.

        przedszkole PAŃSTWOWE w Warszawie kosztowalo 3 lata temu prawie 400
        zł! może są miasta, gdzie jest taniej, ale nie można mówić, że 2
        tysiące rocznie na przeszkole to świat i ludzie. Pomijam drobiazg -
        że nie każdy ma szansę się na państwowe załapać

        przyjmij do wiadomości, że dziecko ma prawo do takiego statusu
        życia, jaki mają rodzice, czy bogatszy z rodziców. Dodatkowo - stopa
        życiowa dziecka po rozwodzie nie powinna się pogorszyć.

        W związku z tym koszty utrzymania Jasia Kowalskiego w rodzinie
        dozorcy będą wynosić 800 zł a w rodzinie prezesa - 5 tysięcy. I w
        obu przypadkach będą tak samo uzasadnione. Dziecko dozorcy nie
        pojedzie nawet na 3 dniową wycieczkę szkolną, bo jest dla nich za
        droga, w przypadku dziecka prezesa normą będą np. 4 wyjazdy
        zagraniczne co roku. Dobrze zarabiający znajomi płacą alimenty w
        tysiącach zł - jeden 2, inny 3,5 a najbardziej hojny - 5 (mowa o
        kwocie na JEDNO dziecko). Dodam dla ułatwienia, że tylko jeden pan
        ma oficjalnie wysoką pensję, w drugim sąd ocenił możliwości
        zarobkowe pana na podstawie jego standardu życia (samochody, dom) i
        na tym oparł orzeczenie, a w trzecim - facet płaci dobrowolnie.

        P.S. jakby byli partnerzy mogli się dogadać, to by się nie
        rozstawali, nie sądzisz?


        • every.woman Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 16:00
          > wiesz chociaż ile kosztuje utrzymanie dziecka?

          Tak. Mam swoją dwójkę. A skoro je wychowuję, chociaż przynaję, że nie sama, to i
          mam pojęcie ile to kosztuje. A znając sprawę mojej siostry wiem, jakie bzdury
          przewijają się czasem w Internecie na temat wyliczania kosztów dziecka. Potem
          idziesz z czymś takim do sądu (np. 1600 zł miesięcznie 2 letnie dziecko) i nagle
          zdziwienie, kiedy sąd stwierdza, że to dużo za dużo.

          > pomijam już błąd w podaniu przepisu - kodeks mówi o UZASADNIONYCH, a
          > nie NIEZBĘDNYCH potrzebach. A to zupełnie coś innego, uzasadnione -
          > to coś więcej niż minimum socjalne.

          Niezbędne czy uzasadnione jest tożsame. Jeżeli uzasadnisz, że coś jest
          niezbędne. Dla mnie to jest oczywiste.


          > przedszkole PAŃSTWOWE w Warszawie kosztowalo 3 lata temu prawie 400
          > zł! może są miasta, gdzie jest taniej, ale nie można mówić, że 2
          > tysiące rocznie na przeszkole to świat i ludzie. Pomijam drobiazg -
          > że nie każdy ma szansę się na państwowe załapać

          Przeczytaj, sprawdż w innych miastach, potem się bulwersuj. Średnia cena za
          przedszkole to 250 zł. Za moją dwójkę wychodziło 415 miesięcznie z jedzeniem.

          > przyjmij do wiadomości, że dziecko ma prawo do takiego statusu
          > życia, jaki mają rodzice, czy bogatszy z rodziców.

          Bzdura. Poczytaj orzecznictwo. To, że dziecko ma np. bardzo bogatą matkę, z
          którą jest i ojca, który zarabia mało nie oznacza, że ojciec ma łożyć alimenty
          proporcjonalne do dochodów matki. I odwrotnie.

          > Dodatkowo - stopa
          > życiowa dziecka po rozwodzie nie powinna się pogorszyć.

          Znowu się rozpisujesz nie czytając. Przecież napisała, że nie byli małżeństwem.

          > W związku z tym koszty utrzymania Jasia Kowalskiego w rodzinie
          > dozorcy będą wynosić 800 zł a w rodzinie prezesa - 5 tysięcy. I w
          > obu przypadkach będą tak samo uzasadnione. Dziecko dozorcy nie
          > pojedzie nawet na 3 dniową wycieczkę szkolną, bo jest dla nich za
          > droga, w przypadku dziecka prezesa normą będą np. 4 wyjazdy
          > zagraniczne co roku. Dobrze zarabiający znajomi płacą alimenty w
          > tysiącach zł - jeden 2, inny 3,5 a najbardziej hojny - 5 (mowa o
          > kwocie na JEDNO dziecko). Dodam dla ułatwienia, że tylko jeden pan
          > ma oficjalnie wysoką pensję, w drugim sąd ocenił możliwości
          > zarobkowe pana na podstawie jego standardu życia (samochody, dom) i
          > na tym oparł orzeczenie, a w trzecim - facet płaci dobrowolnie.

          A o czym ja piszę? Właśnie o tych proporcjach. I jak powyższy, w sumie dobry
          przykład, ma się do sytuacji sowy? Sugerujesz, że z kapelusza dostanie 2000 zł
          alimentów? Sytuacja jest opisana pobieżnie ale jak dostanie po trzech
          instancjach więcej niż 400-500 zł to zjem swój kapelusz.

          > P.S. jakby byli partnerzy mogli się dogadać, to by się nie
          > rozstawali, nie sądzisz?

          Nie sądzę. Można się porozumieć co do spraw dziecka nie będąc ze sobą. Dystans
          bywa najlepszą kanwą porozumienia.
          • sowa_hu_hu Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 16:24
            czy to tak trudno zrozumieć że gdyby mozna sie było dogadac nie
            wnosiłabym sprawy??? wszyscy mi to radzili juz od roku czasu a ja
            zwlekałam wierzac jak głupia że tatus bedzie płacił dobrwolnie i że
            bedzie chciał zajmowac sie synem.
            w końcu po kilku mies braku jakiegokolwiek kontaktu i nie łożenia na
            dziecko co miałamz robić???
            • every.woman Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 16:30
              sowa, przepraszam że tak włażę na ciebie, ale mam w pamięci przejścia mojej
              siostry w sądach i niedobrze mi się robi na samo wspomnienie sad(

              Moja rada ciągle ta sama: skoro przylazł na rozprawę to zaproponować ugodę. Sąd
              zatwierdza takie coś i ma ona MOC PRAWNĄ TAKĄ SAMĄ JAK WYROK! Nie stosuje się
              eks do niego - krio określa co wtedy. Nie płaci ustalonej w ugodzie kwoty - jest
              komornik.

              Oszczędza to czasu, sił, pieniędzy i nerwów. Proponował wam sąd ugodę? Co na to
              twój eks?
              • sowa_hu_hu Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 16:41
                mój ex proponował mediatora ale nie zgodziłam sie z tego względu że
                znam go doskonale i wiem że robi to tylko po to aby sąd mu nie
                przywalił większej kwoty...

                dawałm mu już tyle szans że teraz sie nie poddam. jesli bym sie
                zgodziła to on znowu postawił by na swoim... wiem ze zrobił to po to
                aby nie wyszły pewne jego sprawki... a wyjdą... tyle że ja juz nie
                pozwole dłużej manipulowac sobą a przedewszystkim dzieckiem.

                unikałam sądu jak mogłam ale teraz to dla mnie ostateczne
                rozwiązanie. wszyscy mi pukaja po czole że tak długo to odciągałam a
                facet robił ze mnie debilke.

                naprawde wiem co mówie. i cholera daleko jestem od teo aby go
                oczerniać. ja mówie prawde. niejednokrotnie było mi go żal... on sie
                tłumaczył ze np. nie płaci z pewnych tam względów ,ok przystałam na
                to a potem wyszło że kłamał...

                z tym człowiekiem nie mozna sie porozumieć. zobaczymy co będzie na
                kolejnej rozprawie. ja sie nie poddam bo wiem że facet wyaje kase na
                różne pierdoły a dziecku odmawia...
                • every.woman Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 16:58
                  Problem w tym, co ja cały czas sugeruję. Że dla niego rozprawa może być idealnym
                  rozwiązaniem. Sąd pewnie coś mu tam zasądzi pierwszym postanowieniem. Będzie to
                  obowiązywać póki rozprawa będzie się toczyć w danej instancji. I co zrobi?
                  Powoła Ci 20 świadków, z czego 5 mieszkających za granicą i 2 chorych. I masz
                  rozprawę na 2 lata. Papuga powiedział ci, że tak może być?

                  W tym czasie (i oby mu tak zostało na stałe!) będzie cały czas przykładnym
                  ojcem. Pod koniec rozprawy okaże się, że spędzacie z dzieckiem prawie tyle samo
                  czasu. Sąd będzie miał podstawę do obniżenia alimentów.

                  Poza tym, sąd mu nic nie "przywali" jeżeli wykaże, że go nie stać, a stara się
                  zarabiać odpowiednio do wykształcenia i posiadanej wiedzy. I koniec. Sąd
                  rodzinny ma też w głębokim poważaniu "inne sprawki", jeżeli nie dotyczą
                  bezpośrednio sprawy.

                  Szczerze życzę powodzenia. Ale radzę nie nastawiać się na jakiś spektakularny
                  sukces.
                  • sowa_hu_hu Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 17:08
                    ale ja nie chce od niego nie wiadomo ile. zoobowiązał sie do
                    płącenia 600zł to niech tyle płaci.
                    na razie sąd kazał mu płacić 400zł z czym oczywiście ma już
                    problem... dopiero dostałam za jeden mies i to z mega opóźnieniem...
                    za drugi jakos nie widze wpłaty jak na razie...
                    • every.woman Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 17:53
                      Zobowiązał Ci się na piśmie? To już jest coś, o co się można zaczepić! smile

                      Pamiętaj, że sąd wyznacza mu termin do kiedy MA WPŁACIĆ dla Ciebie pieniądze.
                      Pilnuj sobie tego, jeżeli będzie się spóźniał. Może to się kiedyś przydać.

                      Zwyczajowo jest to do 10 dnia danego miesiąca (tzn. że do tego dnia ma wpłacić
                      czy w banku, czy na poczcie). Datę do kiedy ma wpłacać masz na pewno w
                      postanowieniu sądu (aha, nie podnoś alarmu za pierwszy miesiąc - nie wiadomo
                      kiedy odebrał list z postanowieniem sądu. Ale następne miesiące już pilnuj wink.
                      • pawel-szadko Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 11.03.08, 15:10
                        wiesz co ztym pilnowanie to tez nie można przeginać. Tu na tym
                        forum, był przypadek (napisany jakieś2-3 lata tem) oddania sprawy do
                        komornika za JEDEN DZIEŃ ZWŁOKI. Matka była cała dumna z siebie.
          • bea53 dobre rady Woman 10.03.08, 16:40
            Jeśli masz takie mądre rady czemu wcześniej nie doradziłes siostrze
            juz po roku tylko bujała sie 6 lat? Nie ejstes samodzielna więc za
            przeproszeniem Gó.. wiesz jak to jest, a widziałas z daleka!

            Wiesz co czasem sie robi pozew na 1600 zeby zejsc do 1200, jesli nie znasz zasad
            negocjacji to sie nie wypowiadaj!
            Owszem w Warszawie przedszkole kosztuje więcej i co mnie obchodzi ze u Ciebie
            koszty dziecka to 400zl, jesli masz chore dziecko itd to wydajesz więcej a jesli
            nie załapie sie do państwowego przedszkola jak Wawce gdzie nie ma szans to
            płacisz 1500 bo na przedszkola za 1000 zapisy były rok wczesniej, zresztą kasa
            tez jest proporcjonalna do wysiłku, jesli więcej ktos "robi" przy dziecku to
            czemu inny ma nie płacić więcej
            • sowa_hu_hu Re: dobre rady Woman 10.03.08, 16:43
              dokładnie tez o to chodzi ,jesli to ja sie opiekuje dzieckiem a
              tatuś ma to gdzieś to powinien zapłacić więcej...
              poza tym sam sie zoobligował do pewnej sumy a teraz co? nagle sie
              nie da? wystarszył sie bo sąd to nie przelewki i on wie że moga
              wyjśc pewne sprawy...
            • every.woman Re: dobre rady Woman 10.03.08, 17:02
              Bo siostra jest starsza, ja patrzyłam z boku. "Robiłam" za osobę zaufania i
              świadka wiele razy. Refleksje przychodzą na bazie doświadczenia. Wiele lat w
              sądach jest moim zdaniem doświadczeniem wystarczającym. Masz takowe, że mi tu
              gó...em rzucasz?

              Poza tym często pozwy opierają się na tak bzdurnych wyliczeniach, lub hipotezach
              o zarobkach matki czy ojca, że redukcja kwoty następuje o połowę. Czemu zatem
              nie spróbować na starcie mediacji i zaoszczędzić pieniądze i czas?

              Irytujesz się szybciej niż czytasz. Sowa napisała ile płaci za przedszkole.
              Doczytaj sobie.
              • guderianka Re: dobre rady Woman 10.03.08, 19:46
                Zgadzam się z every.woman

                Trzeba wiedzieć czy skórka warta jest wyprawki
              • bea53 Re: dobre rady Woman 11.03.08, 09:43
                Pani zdaje się rozumy pozjadała?
                "często pozwy opierają się na tak bzdurnych wyliczeniach, lub hipotezac
                > h
                > o zarobkach matki czy ojca, że redukcja kwoty następuje o połowę"
                Owszem mam doswiadczenie bo mam 2 letnei dziecko i przeszłam przez rozprawę
                zakończone ugodą. Niewiele wiesz bo wiesz z obserwacji jednego przypadku i
                chcesz oswiecac tutaj.
                Pozew nie opiera sie na bzdurnych wiliczeniach tylko konkretnych wyliczeniach i
                nie hipotezach o zarobkach tylko zarobkach popratych takim papierkiem jak PIT,
                wiec dla mnie mącisz..owszem raczej
                kazdy bedzie dązyl do ugody o ile jest to możliwe ale jesli nie wykarzesz czegos
                na podstawie wyliczen ile dziecko ma kosztowac i na podstawie popratych
                papierami dokumentacji o zarobkach to nie masz od czego zacząc, jesli ludzie od
                razu sie dogadują to chyba nie będą tutaj pisać co? moga isc od razu do sądu po
                ugodę a jeśli ktos chce komuś zrobic na złość i walczyć wykrwawiając sie to
                chyba nie myśli o ugodzie co? dobry prawnik tak czy inaczej Ci doradzi dobrze a
                kiepski będzie ciągnął kasę, to że trafiliscie na kiepskiego prawnika to pech i
                Wasz wybór
                • guderianka Re: dobre rady Woman 11.03.08, 09:51
                  Bea-ale pomyśl inaczej

                  Z wyliczeń koszt utrzymania dziecka wynosi 1000zł
                  Tata zarabia 300zł/mc (działalność gospodarcza)

                  Jak myślisz- ile sąd zasądzi alimentów ?
                  Faceci z reguły nie lubią sądów, i sama słowa : będzie sprawa w
                  sądzie przyprawiają ich o palpitacje i moga powodować opór.
                  Czasem ugoda poza sądem da więcej (materialnie) niż wyciąganie
                  brudów na sali sądowej
                  • bea53 Re: dobre rady Woman 11.03.08, 10:13
                    Sąd nie zasadzi alimentów wtedy na pdst tego ze tato zarabia 300zl tylko na
                    podst zeznan pani o jego standardzie zycia, mało to takich sąd widział? Przeciez
                    wiadomo ze facet powie jestem stratny na firmie, nic nie mam, mieszkanie na mamę
                    co? sąd zapyta jakim samochodem jezdi i gdzie spedza wakacje...tyle razy tu było
                    pisane ze licza sie mozliwosci zarobkowe tez faceta a nie tylko pit..
                    Jasne faceci nie lubią sadów, nie lubią zajmowac sie dziecmi itd..nie zgadzam
                    się z takim podejscie, wyrok sądowy nawet za ugoda daje Ci możliwośc egzekucji,
                    o tym kazdy pan wie i dlatego woli umowy u notariusza prawda? a czy my mamy byc
                    uległe i robić co on chce, co mnei obchodzi jaki jest opór, jesli facet zobaczy
                    ze kobieta wie czego chce i jest konsekwentna to i tak ustapi, jasne ze jak sie
                    nie da ugrac nic z tych 300 to brac ile daja i ja wziełam ile dawali ale
                    smiechu mialam jak facet wił sie jak piskorz pytany gdzie był na wakacjach i ile
                    w koncu tych domów ma mama a on nic..sąd nie jest głupi i naiwny wbrew temu co
                    sie pisze...
                  • bsl Re: dobre rady Woman 11.03.08, 10:57
                    juz za tydzien mam sprawe i alimenty ( obnizenie ) gosć zbiedniał z
                    12 tys miesięcznie do 1200 zł miesięcznie wink
                    to wam opowiem jak bylo
                    • madziulec Re: dobre rady Woman 11.03.08, 11:05
                      Moj zbiednial przed rozprawa o alimenty z kwoty okolo 15-18 tys na
                      okolo 1400 PLN wink))
                      Do tego okazalo sie, ze mimo, iz sie wyprowadzil to jakos nie moze
                      sie wymeldowac, a sadu nei obchodza przepisy. Tu oczywiscie sad nei
                      wysluchal mnie, ze ja ponosze z tego tytulu wyzsze koszty, bo pan
                      zameldowany u mnie a on na tym, ze u mnie juz nie mieszka i musi
                      wybnajmowac mieszkanie opieral swoje zeznania, ze ponosi wyzsze
                      koszty...

                      Teraz juz wiem, ze wszystko w sadzie jest mozliwe.
          • virtual_moth Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 10.03.08, 20:52
            every.woman napisała:

            > wiem, jakie bzdury
            > przewijają się czasem w Internecie na temat wyliczania kosztów dziecka. Potem
            > idziesz z czymś takim do sądu (np. 1600 zł miesięcznie 2 letnie dziecko) i nagl
            > e
            > zdziwienie, kiedy sąd stwierdza, że to dużo za dużo.


            Nie chce mi się odpowiadac na wszystkie Twoje posty i teorie (było to juz
            wałkowane 1000 razy przy okazji tego typu rewelacji), odniosę się tyko do tego
            zdania, które zacytowałam, a które dobitnie pokazuje, że 6 lat obserwacji jednej
            sprawy o alimenty NICZEGO Cię nie nauczyło, bo i nie mogło. Więcej daje
            4-letnia lektura tego forum, albo chociaż przeczytanie postu z dnia dzisiejszego
            autorstwa Chalsi, która na zadane pytanie ile alimentów otrzymuje odpowiedziała,
            że 1600 zl. (TAK, to oznacza ze dziecko "kosztuje" minimum 3200 zł") i sąd nie
            podważył (znacząco?) jej wyliczenia kosztów utrzymania dziecka mimo
            niewyobrazalnej - jak dla Ciebie - kwoty.
            Jesli na dane dziecko (ułatwienie - nie mówimy tu TYLKO o Twoich dzieciach)
            matka wydaje/wydawała razem z mężem 5000zł, to raczej nie jest wiekszym
            problemem udokumentowanie tego (skoro tak po prostu było i jest, na co pozwalały
            zarobki rodziców). Bzdurą jest pisanie w tej sytuacji, że SAM FAKT
            udokumentowania kosztów utrzymania 2-letniego dziecka na poziomie 1600 zł
            spowoduje ostrą reakcję sądu. Moze spowodować, moze nie spowodować, wszystko
            zalezy od mozliwosci zarobkowych rodziców.


            Co do Sowy to alimenty powinna jak najbardziej ustalic sądownie. Problem w tym,
            że po zasądzeniu facet najprawdopodobniej nie będzie płacił (skoro zdarzały mu
            się akcje z oszukiwaniem jej w kwestii pracy itd) i zaden komornik mu nie straszny.
          • burza4 Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 11.03.08, 13:47
            every.woman napisała:

            > Tak. Mam swoją dwójkę. A skoro je wychowuję, chociaż przynaję, że
            nie sama, to > i> mam pojęcie ile to kosztuje. Potem> idziesz z
            czymś takim do sądu (np. 1600 zł miesięcznie 2 letnie dziecko) i
            nagle zdziwienie, kiedy sąd stwierdza, że to dużo za dużo.

            przyjmij wreszcie do wiadomości, że sprawa twojej siotry nie jest
            miarodajna. Znam osoby, które na dzieci wydają parę tysięcy
            miesięcznie - naprawdę nie jest to wielka sztuka. I wydają nie na
            potrzeby sprawy sądowej, a po prostu zawsze miały taki standard
            życia, który takie koszty uzasadnia.

            dodatkowo powiem ci, że żadna matka w pełnej rodzinie nie liczy
            faktycznych kosztów utrzymania swoich dzieci, stąd też twoje
            szacunki mogą być znacznie zaniżone.
            >
            > Niezbędne czy uzasadnione jest tożsame. Jeżeli uzasadnisz, że coś
            jest> niezbędne. Dla mnie to jest oczywiste.

            Oczywiście się mylisz. Między kosztami uzasadnionymi a niezbędnymi
            jest kolosalna różnica. W bogatej rodzinie prywatna szkoła za 2500
            zł miesięcznie będzie jak najbardziej uzasadniona, choć nie jest
            niezbędna. Podobnie jak wyjazdy wakacyjne, chodzenie na prywatny
            angielski, basen, posiadanie komputera, nart czy skórzanych butów
            zamiast plastikowych z CCC. To są potrzeby uzasadnione, choć nie
            niezbędne.


            > Przeczytaj, sprawdż w innych miastach, potem się bulwersuj.
            Średnia cena za> przedszkole to 250 zł. Za moją dwójkę wychodziło
            415 miesięcznie z jedzeniem.

            Czytaj ze zrozumieniem - napisałam tyle, że nie można przyjmować
            GÓRNEJ granicy kosztów przedszkola na 2 tys. rocznie, bo są znaczne
            różnice, nawet w tym samym mieście.
            >
            > Poczytaj orzecznictwo. To, że dziecko ma np. bardzo bogatą matkę,
            z> którą jest i ojca, który zarabia mało nie oznacza, że ojciec ma
            łożyć alimenty> proporcjonalne do dochodów matki. I odwrotnie.

            Wiesz, może najpierw sama poczytaj, możesz się zdzwiwić.

            www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=26469
            "Zgodnie z utrwaloną w orzecznictwie zasadą, dzieci mają prawo do
            równej stopy życiowej z rodzicami, i to zarówno wtedy, gdy żyją z
            nimi wspólnie, jak i wtedy, gdy ŻYJĄ ODDZIELNIE. Oznacza to, że
            rodzice powinni zapewnić dziecku warunki materialne odpowiadające
            tym, w jakich żyją sami - PROPORCJONALNIE do swoich możliwości."

            BOGATSZY z rodziców wyznacza standard - i SAM ponosi wyższe koszty.
            Zarabiam więcej od eksa = sama płacę za narty we Wloszech, bo jego
            nie stać byłoby nawet na Białkę Tatrzańską. Gdyby było odwrotnie -
            on powienien płacić. Proste.

            > Znowu się rozpisujesz nie czytając. Przecież napisała, że nie byli
            małżeństwem.

            to bez znaczenia - po rozwodzie czy po rozstaniu - patrz wyżej.
            Stopa życiowa dziecka nie powinna się pogorszyć.

            A o czym ja piszę? Właśnie o tych proporcjach. I jak powyższy, w
            sumie dobry> przykład, ma się do sytuacji sowy? Sugerujesz, że z
            kapelusza dostanie 2000 zł> alimentów? Sytuacja jest opisana
            pobieżnie ale jak dostanie po trzech> instancjach więcej niż 400-500
            zł to zjem swój kapelusz.

            poczekamy, zobaczymy, w razie czego podeślij zdjęcie.
            tymi przykładami odniosłam się wyłącznie do twojego uporczywego
            wmawiania wszystkim dookoła, że nie ma w ogóle szansy na wyższe
            alimenty, bo nikt takich nie dostaje. Otóż dostaje.

            A jak się ma wałkowany przykład twojej siostry do sprawy sowy?
            dokładnie tak samo - jedna jaskółka wiosny nie czyni.

            > Nie sądzę. Można się porozumieć co do spraw dziecka nie będąc ze
            sobą. Dystans> bywa najlepszą kanwą porozumienia.

            gdyby mogli - bo by sowa nie musiała użerać się w sądzie. Uważasz,
            że robi to dla przyjemności? że ma z tego jakąś perwersyjną radochę?
            ze to sposób na zabicie nudy?

      • pawel-szadko Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 11.03.08, 14:49
        Dogadaj sie z byłym, że oprócz alimentów zapłaci
        > dziecku np. za ten angielski, czy co tam jeszcze, a w zamian za to
        będzie go
        > mógł tam zawozić i odbierać. Może mały będzie mógł u niego zostać,
        etc.. I

        Jeja to chyba najmądrzejsze stwierdzenie od kiedy czytam to forum.
        Oczywista jest sprawa z odbieraniem i zostawaniem, to dla normalnego
        rodzica wielka radość.

        Sytuacja kiedy się płaci za coś w bezpośredni sposób daje dużo
        więcej radości i nie jest już to tak rozumiany koszt. Alimenty to
        jednak (przynajmniej dla mnie) sytuacja podobna jak opłacenie
        rachunku telefonicznego, trzeba to ujścić. Istotnie matka dziecka
        przeznacza to na jego potrzeby, ale cięzko wymagać, aby się z tego
        rozliczała, gdyż dopóki dziecku niczego nie brakuje, alimenty są w
        miare znośne, to raz, że mnie to nie interesuje, że moje pieniądze w
        tym miesiącu poszły na to czy na to, a dwa staje się to jakimś
        problemem dla osoby wydającej owe pieniądze.

        Natomiast jeśli ja mogę zapałacić za coś w bezpośredni sposób w
        zamian płacąc mniejsze alimenty to wtedy ten koszt juz nie
        przypomina mi opłaty za telefon, tylko staje się przyjemnością,
        kiedy płace dziecku za np. angielski czy przedszole.

        Takie postawienie sprawy wygląda zupełnie inaczej. A i wyżej
        wspomniane malenie/rośnięcie kosztów przedszkola nie dotyczy
        zupełnie "rodzica bezpośredniego", gdyż obowiązek ma w lwiej całości
        ten drugi i problem się rozwiązuje sam.
    • wypalona Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 11.03.08, 05:43
      Nie chcę Cie straszyć ale z mojego doświadczenia im starsze dziecko
      tym wyższe koszty. Powodzenia i nie daj się
    • kicia031 Re: czy koszty maleją wraz z wiekiem dziecka??? 11.03.08, 13:22
      Placisz w przedszkolu za wyzywienie, prawda? jesli dziecko nie zle w
      przedszkolu, to bedzie muaialo zjesc w domu albo w szkole - na jedno
      wychodzi.

      Pozdrawiam i nie daj sie gnidzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja