Tak sobie Was czytam...

31.03.08, 08:25
... o tym, jak ciężko jest być samotną mamą, jak się ryczy po
kątach, jak się ma poczucie winy, że dziecko nie ma normalnej
rodziny, jak na spacerach Iksińska idzie z mężem, a sama mama idzie
sama. I wiecie co? Trochę mnie to wkurza. Z tych wszystkich
wypowiedzi wyłania się wizerunek zahukanej, szarej, zaryczanej,
uciemiężonej kobiety, która uśmiecha sie tylko na pokaz, dla
dziecka, a w łazience sama na siebie patrzeć nie może. Bo co? Bo nie
ma faceta? Bo okazał się kawałem chama? Trudno, zdarza się. Takie
jest życie.
Ja też chciałam stworzyć mojemu dziecku idealną rodzinę. Nie
udało się, od 6 lat jestem sama. I jest dobrze.
"Pełna", "normalna" rodzina - a tak naprawdę to co to?
Jedne dzieci nie mają matki, jedne nie mają dziadków. Moje nie ma
ojca ale ma kochającą mamę, babcie, dziadka, ciocie. I dzięki temu
ma (jak dla mnie) jak najpełniejszą rodzinę. I nie jest to dla
mojego dzieck żadnym problemem, choć jest już w tym wieku,w którym
zdaje sobie sprawę z sytuacji. Jeśli WY nie zrobicie ze swojej
samodzielności problemu, dziecko tego nie zrobi tym bardziej.
I nie jest łatwo ale co w związku z tym? Zycie toczy się dalej.
Ja, po wielu nieprzespanych nocach doszłam pewnego razu do pewnego
wniosku. Jeśli kobieta, samotna, samodzielna nie pogodzi się sama ze
sobą i z sytuacją, w jakiej się znalazła, nie będzie szczęśliwa ani
ona, ani jej dzieci. Brak mężczyzny, rozpad związku będzie jej
osobistą porażką do końca świata, nad którą bedzie bolała sama w
sobie. Powtórzę jeszcze raz - trudno.Stało się to, co się stało.
należy się cieszyć, że mamy super dzieci, że mimo wszystko dajemy
sobie radę,że czytając czasem gdzie indziej wypowiedzi "nie
wyobrażam sobie życia bez mojego męża" wiemy, że my potrafimy sobie
wyobrazić już wszystko i nasz światnie jest zbudowany na kimś. Bo
nie powinien.
Mamy doświadczenie, które nie jest na pewno najmilsze ale duuuużo
nas nauczyło o sobie i o innych.

Trzeba wziąć się w garść i żyć. I wyjść po za ramy poglądu,
że "szczytem szczęścia kobiety jest posiadanie męża". Bo bez
mężczyzny klęska niczym kryzys w Unii Europejskiej smile)))

I do przodu, wielkimi krokami, małymi tiptopkami ale do przodu.
Świadome swojej wartości.

No. I już

Ściskam mocno.
    • madzik791 Re: Tak sobie Was czytam... 31.03.08, 08:30
      Witam! Podpisuję się pod tym co Pani napisała,obiema rękamismile))
      Pozdrawiam serdecznie!

      Ogólnie zadowolona samodzielna mama!smile
      • guderianka Re: Tak sobie Was czytam... 31.03.08, 08:57
        Do wszystkiego w życiu trzeba dojrzeć. Nie wymagaj by kobieta po
        rozstaniu z facetem , którego kochała skakała pod sufit ze szczęscia
        i emanowała radością.
        Z rozstaniem jest jak ze śmiercią bliskiej osoby. Trzeba przejść
        etap smutku i otępienia, etap buntu i wściekłości aż w końcu
        pogodzenia się. Jednej kobiecie zajmie to pół roku a innej 2lata.
        Kwestia cech osobowych. TY jesteś teraz pogodzona i szczęśliwa- i
        fajnie że napisałaś coś optymistycznego. Ale gdybyś trafiła tu na
        początku swej drogi (a moze trafiłaś)-byłoby w Tobie tyle samo
        goryczy co w innych samotnych mamach.
        • zuza145 Re: Tak sobie Was czytam... 31.03.08, 11:32
          tiaaa- nie ma harmonogramu.
          I każdy inaczej to przechodzi.
          Ja jestem ogarnięta- w sensie energiczna, pilnująca wszystkiego co
          trzeba- na ile potrafię, opanowująca strach, wyglądająca normalnie0-
          czyli daleko mi do smutku obecnie- ale smutek jest.
          I tęsknota- ale nie przeszkadza mi życ tak- aby dzieci widziały
          matke dumną, godną, odważną- bo potrafiącą strach okiełznać.
          Jestem stadna raczej- i niegdy nie używałam teorii- mam dzieci do
          zalepienia dziury jaką mąz zrobił w moim życiu.
        • ca.melia Re: Tak sobie Was czytam... 01.04.08, 19:42

          guderianka napisała:
          . Ale gdybyś trafiła tu na
          > początku swej drogi (a moze trafiłaś)-byłoby w Tobie tyle samo
          > goryczy co w innych samotnych mamach.

          Trafiłam. W ciąży, bez pracy, w trakcie studiów dziennych. Ale
          wiedziałam, że jeśli nie wezmę się w garść, to nikt inny tego za
          mnie nie zrobi. A długie rozczulanie się nad sobą i swoim losem nic
          nie da i zaprowadzi do nikąd.
          A czytanie forum dużo mi dało, fakt.

          Podrawiam serdeczniesmile)
    • eevita Re: Tak sobie Was czytam... 31.03.08, 12:20
      Muszę sie przyznać, ze rzadko ostatnio czytam to forum, bo właśnie
      absolutnie nie identyfikuję się z najczęsciej pojawiającym sie tu
      modelem kobiety - spełnionej jedynie poprzez związek z mężczyzną i
      szczęsliwej tylko w małżeństwie. Czytam te wątki o tym,czy kobieta
      po rozstaniu z męzem będzie jeszcze szczęsliwa ( a w domyśle, czy ją
      jeszcze ktoś zechce ) i musze przyznć,że nie rozumiem tego toku
      myslenia, nie potępiam, ani nic z tych rzeczy, po prostu nie
      rozumiem...
      • alabama8 Re: Tak sobie Was czytam... 31.03.08, 14:35
        Też sądzę że MANIE chłopa nie jest priorytetem w życiu. Rozwód i
        rozstanie przeszłam bezboleśnie, nie licząc oczywiscie trudu
        wychowywania dziecka - czasem to naprawdę harówa, zwłaszcza gdy
        dziecko jest przewlekle chore. No i teraz kiedy się odbiłam od dna i
        ustabilizowałam w miarę sytuację - przychodzi czas na refleksję.
        Całe moje życie ustawione jest pod dziecko.
        Moje koleżanki po pracy wpadają jescze na drobne zakupy (ja lęcę
        pędem żeby zwolnic nianię), one co jakiś czas wyrywają się na kawę z
        psiapsiułkami (a ja na rower z synem), one bywają w kinach na
        filmach dla dorosłych (ja chadzam tylko na kreskówki), w sobotę jadą
        kupic ciuchy (jeżeli ja mogę raz na 2-3 miesiące podrzucic mlodego
        do rodziny to po sklepach łażę do upadłego - najbliżasza okazja nie
        wiadomo kiedy), w niedzielę one sprzątają i gotują obiad kiedy
        dzieci są na spacerze z ojcami (ja sprzątanie i obiad robię po
        spacerze - non stop w ruchu)...
        I najgłupsze jest to że wcale nie chcę drugiej połówki, wcale nie
        mam ochoty na nowe życie w nowym związku - czy to masochizm?
        Co będzie za 5-10 lat, kiedy dziecko będzie odchowane, a ja
        podstarzała? Wielka niewiadoma.
    • ewik35 Re: Tak sobie Was czytam... 31.03.08, 15:01
      To trochę polska rzeczywistość, kultura nam wbija, że musi być
      facet... Sama pamiętam.. jak w wieku 29 lat.... drżałam z lęku, że
      będę na wieki sama, samotna, stara, pusta jak wydmuszka i wiodła
      bezsensowne życie....bez dzieci, wnuków... A byłam mloda, ładna,
      wykształcona, łatwo nawiązująca kontakty... jak się w końcu
      napatopczył jakiś względny obiekt, to bach: związake, dzieci
      itp.byle szybko.. byle zajść w ciąże.. I co ? Jestem samodzielną
      mamą.. tyle, że ojcem jest nieodowiedni facet, niewystarczająco
      poznany facet... Teraz mam 10 lat więcej, przez te 10 lat poznawałam
      facetów i dalej poznaję.... i przestałam drżeć z leku przed
      samotnością. Cieszę się życiem. Jestem szczęśliwa. Ostatnio mam
      kogoś, kto lubi mnie i dzieci...Jest mi dobrze.
      Ostatnio też moja 48 znajoma samotna... zakochała się ze
      wzajemnością.
      Dziewczyny, nie panikujcie, wiele szans przed Wami, przed nami....
    • jufalka Re: Tak sobie Was czytam... 01.04.08, 11:23
      generalnie podzielam Twój pogląd... i staram się do tego dążyć, do takiego myślenia, i czasem mi się udaje, a czasem jest trudno, ale do tego trzeba dążyć, także, a może głównie, dla dziecka

      Oliwia
    • aneta_mil Re: Tak sobie Was czytam... 02.04.08, 10:58
      Nawet nie wiecie, jak mi pomaga czytanie mądrych i dumnych Mam Samodzielnych.
      Niedługo też dołączę, teraz mam okres przejściowy, organizacyjny. Rozwód
      nieunikniony. Chciałam dodać, że patrząc na moją 3-latkę mam świadomość, ile
      krzywdy jej wyrządziliśmy i jak już po niej widać nienormalny dom. Męża nie chce
      mi się komentować, ja najbardziej zawiniłam tym, że ciągnęłam to za długo z
      miłości, głupoty i strachu. W myśl zasady -inne mają gorzej, obydwoje rodzicie
      muszą być. Po porządnym kopie w d... wreszcie do mnie dotarło. Idę małymi
      krokami do przodu, bez pewności, jak będzie. Ale teraz mam odwagę i wiarę, że
      jak będzie jakiś czas niefajnie, to i tak się postaram dla dziecka i siebie. Bez
      męża przy boku. Wiem, że to on tak naprawdę traci najwięcej.
    • mareike Re: Tak sobie Was czytam... 06.04.08, 19:01
      Kochane Mamy,

      I ja się zgadzam. Mój związek sie rozpadł tak zaskakująco że długo
      nie mogłam sobie poradzić. dzisiaj jestem dwa lata sama z dzieckiem.
      Moja córka miała 8 miesiecy kiedy eks uznał że się pomylił. Miałam
      fajna ale kiepsko płatną pracę w tym musiałam opłacić opiekunkę
      byłam mniej więcej 1000 zł do tylu co miesiąc. Widziałam że dłużej
      tak nie dam rady mogłam zwrócić się do Rodziców ale bałam sie ze
      kiedy sobie pofolguję już sie nie podniosę. Zmieniłam pracę od tego
      czasu dwukrotnie, pomimo strachu udało się lubię ją i pozwala mi
      naprawde godnie żyć. Zrobiłam prawo jazdy aby było wygodniej abym
      mogła z dzieckiem pojechać w wolnej chwili gdzie oczy poniosą.
      Kupiłam auto. W maju jade na nasze wspólne wakacje. Oczywiście
      miałam pomoc w opiece wspaniałej Niani i jej męża, którzy stali się
      moją rodziną w mieście gdzie jestem zupełnie sama. Jestem szczęśliwa
      a moja córka jest najsłodszym dzieckiem, bardzo pogodnym otwartym smile

      Po bólu przychodzi ukijenie to pewne. Nalezy sie odciąć nie drązyć
      nie wszczynać niepotzrebnych afer. Skulić się w sobie na pewien czas
      a ból minie, To mogę Wam obiecać. Co z tego ze potem będziecie same
      to również życie które ma worek plusówsmile))
Pełna wersja