podwyzszenie alimentow a nowa rodzina

23.04.08, 20:03
A ja jestem po drugiej stronie barykady... Byla żona otrzymuje na 14-
letniego syna 420 zł miesiecznie (sad zasadził mniej - 400 zł). Mam
drugą rodzinę, żonę oraz niespełna 4 letnią córkę. Zarabiam netto
2900 zł, żona obecnie jest na bezrobotnym, ale zamierza otworzyć
działalność gospodarczą (to bezrobocie to ze względu na
dofinansowanie z Unii pierwszej DG). Mamy opłat (mieszkanie, gaz i
prąd) ok 700 zł. Do tego przedszkole młodszej córki - 250 zł. Z
obecną żona staramy się traktować syna na równi z córką, gdy
kupujemy coś małej, dajemy mu również pieniądze dodatkowe lub
prezenty. zabieramy na wycieczki - w maju np. do Tunezji. Pod
koniec ubiegłego roku wydaliśmy na syna ponad 800 zł na prywatnego
dentystę bo miał bardzo zaniedbane zęby. Gdy powiedziałem o tym
byłej żonie stwierdziła że raz na pare lat to chyba normalne. Kiedy
możemy sponsorujemy mu różne przyjemności i zabieramy na zakupy, czy
wyjazdy wspólne. Była żona - chyba z zazdrości o te zagraniczne
wycieczki (które w większości funduje obecna teściowa mieszkająca za
granicą, bo nas nie stać by było na wyjazd całą rodziną za 6 tys za
granicę) żąda podwyższenia alimentów. Faktycznie syn dostaje od nas
znacznie więcej - niekiedy wychodzi ok 500-700 zł miesięcznie
podliczając ubrania dodatkowe etc. Nie chcę podwyższenia alimentów,
bo wiem że te pieniądze nie pójda na syna. Co powinienem robić?
    • delecta Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 23.04.08, 23:28
      Pytasz, co powinieneś zrobić? Ano, stuknąć się w głowę.
      Z zarobków 2900 na syna wydzielasz 420 zł i jeszcze podkreślasz, że
      to o 20 zł więcej niż zasądził sąd.
      I jednocześnie nie widzisz w tym nic dziwnego, że korzystasz ze
      sponsoringu teściowej.
      To podpucha, prawda?

    • nicol.lublin Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 08:20
      a ja się nie będę oburzać. jeśli ktoś uczestniczy w wychowaniu
      dziecka, zabiera na fajne wakacje, robi drobne zakupy (zabawki,
      ubranka) i płaci za dentystę (to są duże kwoty). to ja uważam, że te
      400 zł jest ok. zaznaczam, że nie jestem expertem w wychowaniu 14-
      latków, więc nie wiem jakie są realne koszty utrzymania.
      dlaczego zedrzeć z ojca tak, zeby nie mógł zabrać dziecka na
      wakacje? nie ma tu żadnego znaczenia, że finansuje to teściowa.
      czasem obiektywizm by się przydał.
    • nicol.lublin Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 08:21
      a jaka jest sytuacja matki dziecka? jest w nowym związku? pracuje?
      ma gdzie mieszkać?
      • oliwija Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 08:24
        wszystko zlaezy od sytuacjai finansowej matki. ale powiem ci tak. to
        ze kupujesz dziecku ciuchy za 1000 zl zamiast 100 zł to wyłącznie
        Twoja sprawa. Jesli potrafisz udowodnic ze te 420 zł nie ida na
        dziecko tylko na zachciwajki matki to zrob to w sadzie. jęsli
        sądzisz ze 420 zł plus drugie tyle ze strony matki wystarcxa na
        godne zycie dziecka w jakim kolwiek wieku to sie grubo mylisz.
        dziecko to studnia bez dna.
    • olik7 Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 08:58
      Mimo że z drugiej strony barykady... myślę, że mądra matka gdy widzi, że ojciec
      angażuje się czasowo i finansowo w życie dziecka nie będzie podwyższała
      alimentów. Może ta kobieta nie jest świadoma, ale tak naprawdę ma szczęście...
      A to, jaka jest jej osobista sytuacja to jej sprawa, może pracować i nieźle
      dawać sobie radę, jak będzie chciała.
      • derena33 Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 09:16
        A ja mysle ze 420 zl na nastolatka to wielki skandal, 14-latek to
        nie male dziecko, zje za dwoch a ciuchy wydziera jak dziecko, nie
        wspomne o butach ( noga rosnie) ksiazkach do szkoly i innych
        koniecznych wydatkach. Facet ktory zarabia 2900 i na swoje
        dorastajace dziecko daje taka minimalna kwote, to dla mnie gosc bez
        honoru. Nawet jak zabierze swoje dziecko na wakacje do Tunezji raz
        na kilka lat.
        I jeszcze ta bezczelna insynuacja ze matka tych 420 zlotych nie wyda
        wlasciwie.
    • kammik Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 10:12
      400zł na czternastolatka jest kwotą żałosną, nawet jesli uwzgledni sie twój
      łaskawy dwudziestozłotowy bonus (na bilet do kina?). Sugerowanie, ze z tej kwoty
      matka sobie jeszcze przyoszczędza na wlasne potrzeby jest hmmm... chamskie?
      Miło robić prezenty za cudzą kasę, prawda? Teściowa się jeszcze nie zbuntowala,
      że staremu chłopu finansuje wakacje dla calej rodziny, bo nie jest sam w stanie
      na nie zarobic?
      Z ciekawosci zapytam - a z czego wy tak "sponsorujecie" te przyjemnosci, zakupy
      i wyjazdy? Z pobieznych wyliczen wynika, ze po odliczeniu wszystkich oplat
      zostaje wam kilkanascie złotych na osobę dziennie (nie licząc syna). Chyba się
      zapiszę na kurs gospodarnosci do ciebie.
    • burza4 Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 11:27
      chyba się nie spodziewasz, że kwota 420 zł powinna wystarczyć na
      wszystkie wydatki, łącznie z prywatnym dentystą? skoro zarzucasz
      matce zaniedbanie, trzeba było może wcześniej pomyśleć, że twoje
      alimenty nie wystarczają na ogarnięcie realnych kosztów utrzymania
      twojego syna? faktycznie nie ma nic dziwnego że raz na parę lat
      ojciec dołoży do grubszego wydatku, skoro na co dzień płaci za mało.

      skrupulatnie wyliczasz własne rachunki - a nie przysżło ci do głowy,
      że matka twojego syna też takie ponosi? i sam udział syna w
      rachunkach mieszkaniowych jest niewiele niższy od alimentów, które
      łaskawie płacisz? a gdzie jedzenie (400 zł to moja córka przejada),
      ubrania (a chłopak jest w wieku intensywnego wzrostu, nawet tanie
      ciuchy sporo kosztują, jeśli trzeba wymieniać całą garderobę).

      nawet PODSTAWOWE koszty wskazują, że twoje alimenty nie pokrywają
      nawet POŁOWY kosztów utrzymania twojego dziecka, a ty gloryfikujesz
      kupowane NIEKIEDY prezenty. A co z potrzebami codziennymi, które
      trzeba realizować niezależnie od pańskiego gestu tatusia?

      raz piszesz, że wydajesz więcej, a z drugiej strony udowadniasz, że
      absolutnie cię na to nie stać. Zdecyduj się na coś.

      wyliczasz jako WŁASNE koszty wycieczkę zafundowaną przez swoją
      teściową? No litości. Choć może nie powinno mnie to dziwić, mój eks
      we WŁASNE wydatki na dziecko wliczył prezenty gwiazdkowe od
      dziadków... Żenada

      Ja osobiście wolałabym żeby zamiast drogich 2 tygodniowych wczasów
      zafundował 2 wyjazdy na obozy, bo przypominam, że wakacje trwają 2
      miesiące, a nie 2 tygodnie i zagospodarowanie reszty czasu spada na
      matkę.

      jak zwykle sęk w tym, żeby nie dać byłej żonie, bo wyda na siebie.
      Uświadom sobie, że gdyby twoja eks NIE WYDAWAŁA co najmniej drugie
      tyle na twoje dziecko, to mieszkałoby pod mostem albo wyjadało
      resztki ze śmietnika.
    • kluchaleniwa Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 12:50
      ty jakis stukniety jestes-4oo zlotych to polowa monitora do kompa
      mojego dziecka kosztowala.faceci robia wszystko zeby udowodnic,ze TE
      OGROMNE SUMY placone przez nich ida na zachcianki bylych zon.wez
      sobie dodatkowa prace i plac normalne pieniadze,a to co wypisujesz
      jest zenujace!
    • triss_merigold6 Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 13:05
      Szaleństwo po prostu te 400 zł na nastolatka...
      Dno i kilo mułu, lepiej weź się do roboty i zacznij rzeczywiście
      pokrywać co najmniej połowę kosztów utrzymania dziecka.
    • magdmaz Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 13:08
      Może nie jestem taka skłonna do ferowania wyroków ani mieszania tu kogokolwiek z
      błotem jak przedmówczynie smile ale mimo wszystko suma 420 zł alimentów na 14-latka
      to nie są kokosy. Naprawdę chłopak z pewnością zjada za znacznie więcej, a co tu
      mówić o innych wydatkach (a to już kwestia indywidualna - np. dojazd moich
      dzieci do szkoły to 200 zł miesięcznie na głowę) więc spokojnie możesz przyjąć,
      że matka wydaje na syna znacznie więcej niż 400 zł miesięcznie. Na przykład: 800
      zł miesięcznie. Jeśli natomiast Ty zapłacisz 600, to ona albo zaoszczędzi SWOJE
      WŁASNE i wyda sobie na te cholerne waciki - albo nadal będzie wydawać na syna
      rzeczone 800, łatając w ten sposób zaległe "dziury" (np. właśnie dentysta lub
      coś w podobnym stylu - a poza tym, jeśli twierdzisz, ze syn jest zaniedbany - to
      może właśnie z tego wynika, że matka np. zmuszona jest ubierać go w lumpeksie).
      Dopiero jeżeli wiesz z pewnością, że matka Twojego dziecka jest hazardzistką
      albo alkoholiczką - no to masz uzasadnione podstawy, żeby sądzić, że nie wyda
      alimentów na syna.

    • wawrzyniecpruski Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 15:40
      Chłopaku, na tym forum nie znajdziesz zrozumienia, tu same sfrustrowane kobitki
      są. Polecam forum na stronie: www.wstroneojca.pl
      Tutaj pazerne baby oczy Ci wydrapią i napiszą, ze to w trosce o Twoje dziecko...
      pozdrawiam
      • mamba30 Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 16:12
        To akurat pisze kobieta..... obecna partnerka byłego tej wrednej
        exiary.....

        Taki sam wątek załozyła na innym forum. Skandal, bo dzieciak musi
        mieć korepetycje i matka chcę te koszty uwzględnić w alimentach.
        Została posądzona o zaniedbywanie dzieciaka, bo autorka takowych nie
        miała i zyje, a matka po raz kolejny zaniedbuje dziecko, bo skoro
        korki, to nie nauczony. A gdzie jest OJCIEC???? Dlaczego on nie
        odrabia z dzieckiem lekcji????

        I cały czas te 20 ZETA weięcej, od 2002 roku. No, w mordeczkę, tyo
        już ładna kwota się uzbierała z tych gratisów - 1.200,00 zł. przez 6
        lat. ŻAŁOSNE
      • mamba30 a żeby była jasność 24.04.08, 16:15
        ja exiara z alimentami (wtedy 500 zł. nie płaconych w całości na 12
        latka) i nexiara - mój M dobrowolnie płacący alimenty w wysokości
        600 zł. (regularnie + inne wydatki) na 6 letnie dziecko, przy swoich
        zarobkach 2200-2500 netto....
      • triss_merigold6 Re: podwyzszenie alimentow a nowa rodzina 24.04.08, 17:45
        Wypraszam sobie. Pracuję, zarabiam, sfrustrowana nie jestem. Moje
        wydatki na dziecko 3,5-letnie znacznie przekraczają 400 zł czy 800
        zł (jesli rodzice mają płacić po połowie). Jeszcze mąż płaci
        regularnie 700-800 zł + pokrywa część kosztów większych zakupów i
        rozrywek we własnym zakresie. Biorąc pod uwagę, że ja ogarniam
        jakieś 4/5 domowej logistyki to IMO fair, że pokrywa nieco większą
        część kosztów utrzymania własnego dziecka.
    • pelagaa Policzmy bez linczu, moze dotrze 25.04.08, 09:59
      > Mamy opłat (mieszkanie, gaz i
      > prąd) ok 700 zł. Do tego przedszkole młodszej córki - 250 zł.

      Czyli 700 zl oplat na 3 osoby = 233 zł/ osobę, czyli jest to kwota
      oplat przypadajaca na Twoje mlodsze dziecko. Jesli dodamy do tego
      250 zl za przedszkole, wychodzi nam 483 zł kosztow utrzymania
      mlodszego dziecka. Dodaj sobie do tego jedzenie, ubrania, srodki
      higieniczne, jakis wyjazd wakacyjny, koszty leczenia, wyjdzie Ci
      kwota zapewne wieksza niz 1000 zl na mlodsza corke, czyli zalozmy po
      500 od kazdego z rodzicow.
      Jak rozpatrzysz tak starsze dziecko dolicz koszty zeszytow, ksiazek,
      szkoly (ubezpieczenie, wycieczki, teatry, kina, skladki klasowe),
      zapewniam Cie, ze wyjdzie Ci kwota, ktora Cie zaskoczy i bedzie
      wyzsza niz 1200 zl bez wiekszych szalnstw, gwarantuje.
      A jak juz policzysz, zastanow sie, czy slusznie oskarzasz byla zona
      o zazdrosc o Twoje zycie i wycieczki zagraniczne i wydawanie
      niewielkich alimentow dziecka NIBY na siebie.
      ROZSADKU zycze.
      • e_r_i_n Re: Policzmy bez linczu, moze dotrze 25.04.08, 10:25
        pelagaa napisała:

        > Jak rozpatrzysz tak starsze dziecko dolicz koszty zeszytow,
        > ksiazek, szkoly (ubezpieczenie, wycieczki, teatry, kina, skladki
        > klasowe

        ... i odejmiesz koszt przedszkola wink.
        • derena33 Re: Policzmy bez linczu, moze dotrze 25.04.08, 11:04
          Nie ma mozliwosci by wyszlo mniej niz za przedszkolaka, chociazby
          sam koszt wyzywienia, wiec przedszkole sobie spokojnie odejmuj erin.
          I tak i tak wstyd by za 14latka placic 420 zlotych miesiecznie i
          jeszcze sie wymadrzac.
          • e_r_i_n Re: Policzmy bez linczu, moze dotrze 25.04.08, 11:07
            Nie twierdze, ze alimenty sa wystarczajace czy wygorowane.
            Smieszy mnie tylko zawsze, jak czytam posty o wielkim wzroscie
            kosztow utrzymania dziecka, gdy idzie ono do szkoly. Jesli nie
            chodzilo do przeszkola - to tak jest. Jesli do szkoly idzie
            przedszkolak, to sie kwoty zeruja (jesli wrecz nie maleja).
            • derena33 Re: Policzmy bez linczu, moze dotrze 25.04.08, 11:19
              Ty chyba mowisz o 7latku, a tutaj jest mowa o 14latku, chyba golym
              okiem widac roznice.
              Poza tym akurat mam do czynienia w rodzinie z dzieckiem ktore
              chodzilo do przedszkola, a teraz do pierwszej klasy i wedlug mojego
              rozeznania, mimo ze pozornie bezplatne, chodzenie do szkoly i koszty
              szkolne sa wyzsze niz przedszkole, wezmy np. same obiady w szkole i
              swietlica i juz masz kwote prawie rowna kosztom przedszkola, a
              przeciez szkola to nie stolowka i opieka to tez inne koszty, ktorych
              w przedszkolu nie ponosisz.

              Zreszta skoncze juz to przekonywanie, bo ty przeciez tez jestes
              jedna z takich dla ktorych kazda zlotowka wydana na pierwsze dziecko
              swojego meza to za duzo.
              • e_r_i_n Re: Policzmy bez linczu, moze dotrze 25.04.08, 11:25
                derena33 napisała:

                > wezmy np. same obiady w szkole i swietlica i juz masz kwote prawie
                > rowna kosztom przedszkola, a przeciez szkola to nie stolowka i
                > opieka to tez inne koszty, ktorych w przedszkolu nie ponosisz

                Wszystko zależy od tego, ile się za przedszkole płaciło.
                Według mojego rozeznania, koszty okołoszkolne będą jednak
                porównywalne (jeśli nie mniejsze) od przedszkola.

                > Zreszta skoncze juz to przekonywanie, bo ty przeciez tez jestes
                > jedna z takich dla ktorych kazda zlotowka wydana na pierwsze
                > dziecko swojego meza to za duzo.

                Ciekawych rzeczy się można o sobie dowiedzieć smile.
                ZAWSZE wychodziłam z założenia, sie wydatki dostosowuje do
                mozliwosci RODZICÓW. Tylko tyle smile.
                • zuza145 ERIN 25.04.08, 12:47
                  to ja gratuluje tobie i twojemu dziecku- będziesz rozumiem siedziała
                  z nogami na stole i czekała- nie wiem na co- w chwili gdy znajdziesz
                  się w sytuacji posiadania 100 zł- stac cię będzie tylko na chleb i
                  masło
                  • e_r_i_n Re: ERIN 25.04.08, 13:12
                    Jestem ostatnia osoba, ktora w sytuacji brakow siedzi i czeka,
                    az 'sie poprawi'.
                    Dostosowanie wydatków do OBECNYCH mozliwosci nie wyklucza
                    jednoczesnego poprawiania tychze mozliwosci, jeśli są one
                    niewystarczające. To logiczne (chyba?).
            • pelagaa Re: Policzmy bez linczu, moze dotrze 25.04.08, 11:30
              > Jesli do szkoly idzie
              > przedszkolak, to sie kwoty zeruja (jesli wrecz nie maleja).

              Nie zgodze sie, w MOIM przypadku wzrosly, bo wynajmowalam przez
              pierwsze 2 lata nianie, bo swietlica szkola byla czynna od 7.30, a
              ja pracowalam od 7.00. Nie nalezy tez zapominac o wakacjach, w
              czasie ktorych rowniez wynajmowalam nianie.

              Ale chyba odbieglysmy od tematu nastolatkowego.
              • e_r_i_n Re: Policzmy bez linczu, moze dotrze 25.04.08, 11:36
                pelagaa napisała:

                > Nie zgodze sie, w MOIM przypadku wzrosly, bo wynajmowalam przez
                > pierwsze 2 lata nianie, bo swietlica szkola byla czynna od 7.30, a
                > ja pracowalam od 7.00.

                Ok, to są szczegółowe analizy.
                Z ciekawosci - od której pracowało przedszkole?

                > Nie nalezy tez zapominac o wakacjach, w czasie ktorych rowniez
                > wynajmowalam nianie.

                W wakacje przedszkola tez nie pracuja, chyba, ze sie puszcza dziecko
                do zastepczych (co watpliwym pomyslem jest).
                Jak mowie - to juz szczegoly, oczywiscie do wziecia pod uwage. Ja
                tez napisalam o MOIM przypadku, kiedy to angazujac gotowych do
                pomocy obskakujemy wakacje bez pomocy niani (teraz i w szkole bedzie
                tak samo).

                > Ale chyba odbieglysmy od tematu nastolatkowego.

                Owszem, ale temat ogolnie tyczy 'wiekszych kosztow dziecka
                szkolnego' - a to jednak rzecz wzgledna.
                Patrzac na tempo wzrostu roznych znanych mi dzieci w wieku
                przedszkolnym i szkolnym widze, ze ubrania trzeba wymieniac
                (srednio) z podobnym natezeniem.
                • pelagaa Re: Policzmy bez linczu, moze dotrze 25.04.08, 12:15
                  > Z ciekawosci - od której pracowało przedszkole?

                  Przedszkole, do ktorego uczeszczalo moje dziecko, na mojej
                  prowincji, pracuje od 6.00 do 16.30.

                  > W wakacje przedszkola tez nie pracuja, chyba, ze sie puszcza
                  > dziecko do zastepczych (co watpliwym pomyslem jest).

                  Moje przedszkole zawsze mialo jeden miesiac dyzuru wakacyjnego, a
                  jakby nie mialo, posylalabym dziecko do zastepczego, choc moze sie
                  to wydawac watpliwym pomyslem. Moi "gotowi do pomocy" wtedy
                  pracowali i opiekowali sie przez 2 tygodnie wakacji dzieckiem,
                  wykorzystujac urlop, ja tez przez 2 tygodnie wakacji, bo wiecej
                  urlopu ciezko dostac, a jak wiesz na ojca dziecka nie moglam liczyc.
          • mamba30 Re: Policzmy bez linczu, moze dotrze 25.04.08, 11:28
            dla kogo wstyd, dla tego wstyd... Moj ex na 12 latka wtedy miał
            zasądzone 500 zł. alimentow. Płacił ile chciał (dopóki nie poszłam
            do sądu) i jeszcze łape po kasę do mnie wyciągał, jak mu się
            zdarzyło wziąć syna na weekend. Bo to przecież koszty, a on już
            alimenty dał uncertain W sądzie podczas sprawy wykrzykiwał, że za te jego
            500 zeta my się wszyscyy utrzumujemy smile)) nie tylko ja, pazerna
            exiara, ale rownież moj obecny mąż. Są różne zboczenia
        • pelagaa Re: Policzmy bez linczu, moze dotrze 25.04.08, 11:25
          > ... i odejmiesz koszt przedszkola wink.

          Prawda.
Pełna wersja