prawo do widzen

24.04.08, 17:55
moj byly nie maz-nigdy mezem nie byl- zloyl pozew o ustalenie ojcostwa, grozi
mi ze po tym jak juz zostanie ojcem formalnie bedzie odwiedzal dziecko kiedy
bedzie chcial a jak go nie wpuszcze to bedzie wzywal policje/ czy musze go
wpuscic jesli nie ma ustalonych sadownie widzen, czy musze go znosic i
wpuszczac do domu -nie mieszkamy razem -i do dziecka kiedy tylko mu sie zachce
przed zakonczeniem sprawy o widzenia a po sadownym ustaleniu jego ojcostwa?
adwokat twierdzi ze nie musze go wpuszczac poki nie wystapi o widzenia, ale
jakos mi sie nie wydaje..
    • chalsia Re: prawo do widzen 24.04.08, 22:57
      adwokat ma rację, Twój eks - nie ma racji
    • wawrzyniecpruski Re: prawo do widzen 25.04.08, 16:03
      Nie ma takiego sądu, który zmusi Cie do wpuszczania do swego mieszkania
      człowieka, którego gościc nie chcesz. Sąd kieruje sie jednak dobrem dziecka,
      któremu ojciej jest potrzebny. Jeśli naprawdę kochasz swoje dziecko i chcesz
      jego dobra to na kontakty z ojcem sie zgodzisz i nie będziesz traktowała jako
      nagrody za terminowe płacenie alimentów ani inne ustepstwa.
      Widzenia z ojcem mozna ustalić poza miejscem zamieszkania jeśli nie chcesz
      kolesia wpuszczać. Moga sie odbywac nawet przy obecnosci kuratora ale jest to
      platne. Jesli obawiasz sie, ze sama nie zdzierzysz wizyt ojca dziecka w Twoim
      mieszkaniu to mozesz poprosic przyjaciółkę, rodziców, nowego faceta albo inna
      rodzinę, by był z Tobą w mieszkaniu podczas tych wizyt. I po problemie.
      A czemu nie chcesz pozwolic facetowi zajmowac sie dzieckiem jesli tego chce?
      • tu_nia Re: prawo do widzen 25.04.08, 17:28
        bo chce sobie ulozyc zycie na nowo nie z nim, mala jest na tyle mala-ma miesiac
        ze jest to mozliwe, zaakcpetuje nowego mezczyzne.z tym za duzo przeszlam
        • wawrzyniecpruski Re: prawo do widzen 25.04.08, 19:43
          Rozumiem. W takim razie powinnaś zrezygnować z alimentów. To by było
          moralne. Jeśli bedziesz brała od niego pieniądze to nie masz
          moralnego prawa zabraniać mu lub w jakikolwiek sposób utrudniać
          kontakty.
          • chalsia Re: prawo do widzen 26.04.08, 00:59
            dodam alboo wytłumaczę Wawrzyńca (bo to co napisał można zrozumiec jako
            zaprzeczenie tego, co napisał wcześniej) - jesli chcesz od gościa alimentów to
            znaczy, że uznajesz go jako ojca. A skoro uznajesz go jako ojca, to znaczy, że
            jednocześnie uznajesz jego ojcowskie prawa np. do kontaktów z dzieckiem.

            Twoja chęć ułożenia sobie życia, wiek dziecka i dotychczasowe doświadczenia z
            eksem nie upoważniają Cię do odebrania temuż dziecku jego prawdziwych korzeni.
          • pelagaa Re: prawo do widzen 27.04.08, 11:55
            Brak konsekwencji w tym, co piszesz, albo doszukac mozna sie w niej
            logiki Kalego. Najpierw czytamy:

            > Jeśli naprawdę kochasz swoje dziecko i chcesz jego dobra to na
            > kontakty z ojcem sie zgodzisz i nie będziesz traktowała jako
            > nagrody za terminowe płacenie alimentów ani inne ustepstwa.

            Czyli mozemy wnioskowac, ze jesli ojciec nawet nie placi alimentow,
            albo placi terminowo, to nie powinno miec to wplywu na kontakty. Ale
            decyzje o placeniu podejmuje ojciec, o widywaniu dziecaka tez. Wtedy
            zapewne wedluc Ciebie jest sprawiedliwie.

            Za chwile czytamy:

            > Jeśli bedziesz brała od niego pieniądze to nie masz
            > moralnego prawa zabraniać mu lub w jakikolwiek sposób utrudniać
            > kontakty.

            Czyli, jesli matka sama zrezugnuje z kasy, to moze zabronic
            kontaktow. Bzdura. A moze ten facet naprawde chce byc ojcem dla
            dziecka? A moze bedzie dobrym ojcem, choc dobrym partnerem nie byl?

            No to jak to jest kasa, ma zwiazek z kontaktami, czy go nie ma???

            Dla mnie ojciec powienien placic kase i powinien widywac sie z
            dzieckiem, a matka nie ma prawa kosztem dziecka ukladac sobie zycia
            i odcinac dziecko od ojca. Bo ja osobiscie nie wierze, ze jakis obcy
            facet pokocha to dziecko jak wlasne i bedzie dla niego prawdziwym
            ojcem, skoro czesto biologiczni ojcowie nie staja na wysokosci
            zadania.
            Chyba tylko bardzo mlode, lub bardzo naiwne mamusie wierza w jedna
            wielka zrekonstruowana rodzine, gdzie sa dzieci moje, Twoje i nasze
            i to dziala bez zarzutu.
            • dynema Re: prawo do widzen 28.04.08, 12:22
              Nie mozna byc dobrym ojcem bedac zlym partnerem: grozby, przemoc
              slowna i niedojrzalosc emocjonalna dyskwalifikuja go jako ojca.

              Bo ojciec to ten, ktory pojdzie do szkoly jak koledzy beda sie
              znecac nad dzieckiem i to wyjasni nie bijac nikogo po drodze, to ten
              ktory bedzie siedzial w szpitalu godzinami na twardym krzesle
              trzymajac za reke i ten ktory bedzie godzinami czytal dziecku
              encyklopedie dziecieca i 17-te "dlaczego?" pod rzad go nie
              zdenerwuje.

              Udawanie ze nie ma ciazy jak sie o niej nie mowi, przypomina
              myslenie dwulatka, ktory zaslania oczy i mysli ze go nie widac. Czy
              taki dorosly dwulatek jest w stanie pelnic role ojca opoki i
              wsparcia w ciezkich chwilach? Watpie.

              Mimo wszystko biologiczny ojciec powinien widywac sie z dzieckiem i
              jezeli on tak chce to pewnie tak bedzie, i to tak dlugo az mu sie
              znudzi( przy tak malym dziecku , jesli bedzie musial sam je
              przewijac i usypiac to widzac jak sie zachowal w ciazy wytrzyma max.
              2 wizyty). Tylko skoro on zamierza byc dla corki dwuletnim kolega do
              zabawy, to niech spotyka sie w wymarze jak kolega do zabawy. A jak
              zamierza byc ojcem to musi duzo udowodnic.

              Moja rada: niech autorka postu nie szykuje dziecka jak cukierka na
              przyjscie ojca, niech on je kapie, przebiera i usypia, szykuje sam
              wozek - nie rusz nawet palcem przy tym. Jesli to wytrzyma i bedzie
              Cie dobrze traktowal( koniec z grozeniem i brakiem szacunku) , to
              daj mu sie wykazac - szkoda byloby usuwac z zycia dziecka osobe ,
              tkora je tak kocha. Ale jesli bedzie oczekiwal ze dziecko
              zapakowane, ululane i czysciutkie bedzie na niego czekac na dworze
              zeby on mogl jedna reka pchac wozek, to odpusc sobie takiego ojca
              dla dziecka - dziecko potrzebuje ojca a nie doroslego dzieciaka,
              ktory bedzie sie nim bawil jak maskotka.

              I nie zgodze sie z jednym : "obcy" facet moze pokochac dziecko duzo
              bardziej niz biologiczny ojciec, i moze je kochac tak samo
              jak "swoje". Jestem tego pewna bo doswiadczylam tego empirycznie.

              Tylko w chwilach pisania takich postow jak ten przypominam sobie, ze
              moj ojciec nie jest ojcem biologicznym, a moj brat jest tylko w
              polowie moim bratem. Jak o tym pisze to brzmi to az wrecz dziwnie,
              bo ja tak tego nie czuje. To moj ojciec wlasnie siedzial przy mnie
              godzinami w szpitalu na tym twardym krzesle, tak samo jak siedzial
              przy moim bracie. Kocham go bardzo.

              A bio jest tylko bio, dla mnie jest tylko ex mojej mamy, cos w
              rodzaju opowiesci ze "przed tata, to mama miala jeszcze jednego
              narzeczonego", i tyle. Dla mnie to jakis obcy czlowiek, ktory mniej
              sie przyczynil do mojego rozwoju niz pan sprzedajacy bulki w
              sklepiku szkolnym.



              • pelagaa Re: prawo do widzen 28.04.08, 14:00
                > Nie mozna byc dobrym ojcem bedac zlym partnerem:

                Nie zgadzam sie.

                > grozby, przemoc
                > slowna i niedojrzalosc emocjonalna dyskwalifikuja go jako ojca.

                Czasem ludzie sie nie dobieraja, zwyczajnie i wtedy mozna bez picia,
                bicia i puszczania byc zym partnerem dla danej osoby. Baaaa uwazam
                nawet, ze puszczajacy sie partner moze byc dobrym ojcem dla dziecka.

                > I nie zgodze sie z jednym : "obcy" facet moze pokochac dziecko
                > duzo bardziej niz biologiczny ojciec, i moze je kochac tak samo
                > jak "swoje". Jestem tego pewna bo doswiadczylam tego empirycznie.

                Wyjatki pewnie sie zdarzaja.
    • tu_nia Re: prawo do widzen 25.04.08, 17:42
      a jak wyglada takie ustalone widzenie w czasie, tzn. jesli sad ustali np. 3
      widzenia w miesiacu to jak dlugo one maja trwac, nie chce faceta miec u siebie
      przez caly dzien, wiem ze ktos mi odpowie ze to jest do dogadania, ale w tym
      przypadku nie jest, facet jest nuparty jak osiol i po zlosliwosci bedzie mi
      przesiadywal w domu cale dnie.czy mozna to jakos formalnie uregulowac, czy sad
      moze orzec np. 3 widzenia po 3 godziny kazde?
      • wawrzyniecpruski Re: prawo do widzen 25.04.08, 19:42
        Tak.Dokładnie jest tak jak piszesz.
        • tu_nia Re: prawo do widzen 26.04.08, 13:16
          nie zgodzilam sie na uznanie dziecka, powiedzialam ze nie chce od niego zadnej
          kasy, jak raz przyslal mi 500zl to mu odeslalam,to on sam wystapil do sadu z
          pozwem o ustalenie ojcostwa, wiec sad mu to ojcostwo ustali, a skoro tak bardzo
          chce byc ojcem to niech placi na swoje dziecko, ktore trawa sie nie wyzywi.
          • dynema Re: prawo do widzen 27.04.08, 00:16
            Ustalenie ojcostwa a prawa rodzicielskie to nie jest to samo.

            Mozliwe jest aby mial ustalone ojcostwo, ale nie mial praw. Wnioskuj
            o to w sadzie. Czesto prawa rodzicielskie sa ograniczane z urzedu w
            takich przypadkach, ale nie zawsze. Tak wiec wnioskuj o odebranie
            albo ograniczenie praw np. tylko do bycia informowanym o zdrowiu
            dziecka. Ze wzgledu na inne miejsce zamieszkania, nie bedzie on i
            tak w stanie w pelni korzystac z wladzy rodzicielskiej. Dopilnuj
            tego, bo pozniej moze utrudniac Ci zycie nie zgadzajac sie na
            operacje dziecka lub na wyjazd na wakacje za granice( zawszsze
            pozostaje droga sadowa , ale szkoda nerwow i czasu)

            To "wpadanie kiedy bedzie chcial" jest nieprawda, Twoj prawnik ma
            racje, a on nie. Nie moze Cie szantazowac, bo Ty masz prawo do
            swojego zycia i swietego spokoju w domu, nikt obcy nie moze Cie
            nachodzic. Bedzie musial wyslapic o ustalenie kontaktow, ale nie
            martwilabym sie z dwoch powodow : przy tak malym dziecku nie beda
            one czeste i dlugie( niestety beda z przyczyn oczywistych przy
            Twojej obecnosci co moze byc ciezkie psychicznie) a po drugie jego
            zachowanie ( grozby ze masz go wpuszczac i to kiedy on sobie
            zazyczy) zwiastuje typ ojca "wojujacego" czyli chce Ci napsuc krwi,
            pociagac po sadach, (moze spowodowal to nowy partner), ale
            ojcowie "wojujacy" maja tendencje do "zapominania" o dzieciach jak
            tylko sprawa o alimenty czy widzenia sie zakonczy - i tak moze tez
            byc w tym przypadku.

            Jezeli bedzie mial wizyty i bedzie na nie przychodzil "w kratke" to
            dokumentuj kazdy taki przypadek zaniedbywania dziecka przez niego.
          • ula-lo Re: prawo do widzen 27.04.08, 21:56
            tu_nia
            ale wszystko, o co pytasz: kontakty z dzieckiem, nazwisko dziecka, pieniądze od
            exa - to są sprawy między ojcem a córką. Jesteś matka swojej córeczki, ale nie
            jej "posiadaczką". Doskonale rozumiem Twoją sytuację, bo byłam w identycznej.
            Moja córka ma moje nazwisko (mieszkamy razem, nie widzę powodu, żeby nosiła
            nazwisko rodzica, który z nią nie mieszka), ojciec ma z nią kontakt (który ja
            ułatwiam, na ile mogę) i płaci umowną kwotę alimentów.
            Postaraj się postawić granicę między ZŁĄ relacją Ty-ex a relację między córką a
            ojcem, która ma szanse być DOBRA. Skoro Twoja mała ma miesiąc, wszystko jest
            jeszcze bardzo "świeże" i pewnie bolesne, ale zobaczysz, docenisz za jakiś czas
            to, że facet, który mógł się wypiąć na Was obie sam chce uznać dziecko, mieć z
            nim kontakt i daje sam z siebie pieniądze dla dziecka. Doceń to.
            Powodzenia!
            • ula-lo Re: prawo do widzen 27.04.08, 22:03
              I zgadzam się, że kobiety w Twojej (czyli też mojej) sytuacji nie maja prawa
              odcinać dziecka od ojca w imię "układania sobie życia od nowa". W życiu są
              sytuacje, gdy klamka zapada, należą do nich narodziny dziecka. Do tego trzeba
              było dwojga - ojciec dziecka będzie (powinien być, jak sądzę) w Waszym życiu,
              jak jest w moim i mojej córki. Co będzie dalej - czas pokaże. Tyle że "drugie
              życie" może nigdy się nie ziścić, bo po prostu nie stanie na Twojej (mojej)
              drodze 'ten' mężczyzna, a dziecko jest i będzie.
              To jest cholernie trudne, ale jak inaczej.

              Nie boisz się, że kiedyś, za parenaście lat najpóźniej, córka Cię znienawidzi za
              pozbawienie kontaktu z ojcem?
    • ewelinka198520 Re: prawo do widzen 28.04.08, 10:15
      moj byly tez mi takie rzeczy opowiadal...z tym ,ze ogolnie nie
      interesuje sie czy mala ma co jesc,w co sie ubrac itd...na poczatku
      dawalam mu dziecko na 2-3 godziny,ale jak zaczal grozic ze juz mi
      jej nie odda itd to dobre czasy dla niego sie skonczyly,zaczal pic
      wiec tym bardziej nie dam mu malenstwa. opowiadal ze pojdzie do sadu
      i jakos do tej pory cisza...ja ukladam sobie zycie z innym
      mezczyzna,ktory traktuje mala jak swoje dziecko. w poprzednim
      tygodniu byly prosil,zeby mogl choc na 15 minut dziecko
      zobaczyc...zgodzilam sie.napisalam mu smsa ze juz jestem na
      spacerze /bylo cos kolo 11/ to odpisal ze dzisiaj jednak nie
      moze,spotkalam go pozniej jak juz wracalam z mala do domu...byl
      pijany czyli wazniejsze jest dla niego picie i koledzy a chodzil i
      biadolil jaka to ja jestem okropna ze nie daje mu widywac sie z
      dzieckiem...a sam woli sie nachlac
      • tu_nia Re: prawo do widzen 28.04.08, 12:53
        ulalo- podliczylam wydatki i wyszlo mi 7 tys ktore do tej pory wydalam na
        wyprawke lekarza i mala, sam wozek kosztuje 800zl a on mi raz przyslal 500zl, do
        tego do dnia dzisiejszego mieszka ze swoja byla juz zona co nie przeszkadza mu
        spac z nia w jednym lozku,do mnie jak bylam w ciazy mowil zebym sie nie
        wyglupiala i nie robila afery bo lozko to jest szerokie i kazdy ma swoja
        koldre.z kims tak niepowaznym poprostu szkoda czasu i nerwow.
Pełna wersja