Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziecko

25.04.08, 12:32
Mam wciąż problem co podać do sądu jako potrzeby dziecka jeśli
chodzi o niektóre kategorie... Bo opłaty domowe (prąd, ogrzewanie
itd), opłaty za kosmetyki, jedzenie, ubrania, są mniej więcej takie
same co roku i można je wyliczyć na podstawie rachunków. Ale mam
problem głównie z zabawkami, lekami, szczepionkami... Zabawki - czy
mam wziąć kwotę jaką wydałam do tej pory od urodzenia dziecka i
podzielić na miesiące życia dziecka (czy na 12 miesięcy?)? Czy też
mam wziąć przybliżoną kwotę zabawek które zamierzam/chcę kupić w tym
roku? Ale nie wiem jeszcze jakie kupię te zabawki... Potrzeby
dziecka co do tego też się zmieniają. Bo chyba nie ma jakiś ram ile
zabawek dziecko potrzebuje i za ile? Jak Wy to obliczyłyście? Leki -
nie wiem ile będzie ich potrzeba i czy wogóle... Tak samo
szczepionki... tzn dziecko jest już po szczepieniach podstawowych,
ale chciałabym powiedzmy zaszczepić ją na pneumokoki - czy mogę to
uwzględnić w kosztach? I na ile podzielić? Fotelik samochodowy-czy
podzielić koszt na tyle ile miesięcy ma dziecko, czy na tyle na ile
miesięcy ma starczyć/być używany, czy na 12 miesięcy?
    • madziulec Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 12:53
      Masz samochod? Jesli nei to w sadzie zadzadza pytanie po kiego Ci
      fotelik... I wtedy mozesz oczywiscie powiedziec - bo raz na miesiac
      jade do lekarza, a wtedy jade taksowka, ale jest to tak do obalenia,
      ze szkoda gadac.

      Pytasz o potrzeby dziecka i wydatki.
      I nawiazujesz do zabawek. Oczywiscie, ze mozesz wliczyc sredni koszt
      zabawek, ktore kupisz, ale wez pod uwage np to, ze jakby rodzaj tych
      zabaw3ek sie zmieni i za chwilke zabawek w ogole nei bedzie a beda w
      przypadku jakeis kolekcje napelek witch i inne tego ty[pu kucyki, a
      w przypadku chlopca - zelazniaki, do tego ksiazki...

      Jesli dotad nie stosowalas szczepien ponad te, co sa podstawowe to
      trudno pewnie bedzie przekonac sad, ze chcesz raptem na pneumokoki
      zaszczepic. Logika bowiem nakazuej zadac Ci pytanie - dlaczego nie
      zaszczepila Pani na Hib? Tez platne...

      Leki - jesli dziecko nei bierze stale no to nei mozesz liczyc, bo
      tego sie nie da. Zreszt aja podawalam jak sie liczy, przeczytaj.
      Przeciez milion razy tego samego eni da sie opisywac
      • mcdza Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 13:12
        madziulec napisała:


        > Jesli dotad nie stosowalas szczepien ponad te, co sa podstawowe to
        > trudno pewnie bedzie przekonac sad, ze chcesz raptem na pneumokoki
        > zaszczepic. Logika bowiem nakazuej zadac Ci pytanie - dlaczego nie
        > zaszczepila Pani na Hib? Tez platne...
        a dla mnie własnie to co napisałas jest nielogiczne, bo ja widzę róznicę miedzy
        płatnymi HiB a pneumokokami
        • madziulec Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 13:43
          www.szczepienia.pl/mmw/81,Haemophilus_influenzae_typu_b__Hib_.html
          www.pneumokoki.pl/mtxt/a,1,1
          czy rzeczywiscie brak logiki???
      • jufalka Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 13:21
        hm niemniej dzięki za odpowiedź, samochodu nie mam, ale fotelik
        kupiłam i dziecko jeździ samochodem dziadków lub znajomych,
        niekoniecznie mniej niż gdybym miała własny

        z lekami i szczepionkami wyjaśniło mi się, dzięki
        • madziulec Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 13:55
          Znajomi to grzecznosc, nie sa stalym "wy[posazeniem" dziecka.
          samochod dziadkow podobnie, bo to dziadkowie woza, a nie Ty.
          Brutalne, ale walsnei do obalenia i mozesz spotkac sie z takim
          zarzutem i mysle, ze na nic argument, ze dziecko ma obowiazek
          jezdzic w foteliku.
          Ojciec / prawnik ojca powie, ze TY nie masz samochodu, a za
          posiadanie samochodu przez Twoich znajomych i Twoich rodzicow to on
          nei ma zamiaru ponosic odpowiedzialnosci.
          • jufalka Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 14:41
            No nie wiem, mam paragon za fotelik, więc dowód że kupiłam, a chyba
            jest dość logiczne że kupiłam go dla dziecka, i że dziecko musi
            czasem gdzieś dojechać - do lekarza właśnie, czy gdziekolwiek....
            więc to jest koszt dziecka.
            • madziulec Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 15:07
              To nie jest koszt dziecka. TY sama nie masz samochodu, a tak jak
              napisalam - ojciec nie musi odpowiadac za to (i placic co
              najsmieszniejsze), ze Twoi znajomi maja samochod.
              To oczywiscie ulatwia Ci zycie i przyspiesza zalatwienie Twoich
              spraw, ale nie jest to zarowno obowiazek Twoich znajomych (czy tez
              rodzicow, bo o nich nie wspomnialam) wozenie Ciebie, z dzieckiem czy
              bez, a jedynie jakas tam grzecznosc.
              • jufalka Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 15:18
                To oczywiscie ulatwia Ci zycie i przyspiesza zalatwienie Twoich
                > spraw

                - jednak co do tego to nie tylko mnie ułatwia to życie, ale i
                dziecku, bo gdy jedzie samochodem, to np nie musi jechać nie wiadomo
                ile w tłocznym autobusie, tym bardziej, że mieszkamy daleko od miasta


                Ale nie przeczę że masz rację, i że dla sądu to nie jest koszt.
                • madziulec Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 15:26
                  Dziecku???
                  Rozumiem. To kup samochod, wtedy zakup fotelika bedzie uzasadniony.

                  Inaczej - kupienie fotelika jest dla Twoich znajomych i jednoczesnym
                  pozyczeniem faktury / paragonu od nich i proba wyludzenia pieniedzy
                  od ojca dziecka. A to moze pokazac, ze jestes osoba, ktorej nie
                  nalezy wierzyc, tym samym mozna niestety zaczac przesluchuiwac Cie w
                  innym trybie na przyklad.
                • sniyg Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 15:34
                  Dokładnie. Jak mieszkasz u rodziców, nawet jeśli mają duży dom
                  i nie musisz się gnieździć w klitce, ale możesz mieszkać z nimi w ich domu, to nie odliczysz wydatków na meble dla dziecka, bo nie masz domu, i mogą cię posądzić, że wzięłaś paragon na meble od rodziców.
                  Podobnie jak nie masz własnego placu zabaw, lodowiska, zoo czy wesołego miasteczka.
                  Przecież mogłaś wyjąć z kosza bilety od kogoś innego.
                  Aha, i żadnych akcesorów na basen, jeśli nie jesteś jego właścicielką. Nie mówiąc już o jeździe konnej. No chyba, że masz własnego konia.
                  • magdalenkaaa78 Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 15:52
                    Idąc dalej tym tokiem:
                    - leków nie odliczaj - przecież nie masz własnej apteki
                    - zabawek nie odliczaj - nie dość, że nie masz sklepu z zabawkami to
                    jeszcze dziecko może się bawić np. kijem od mopa albo garnkami. Przy
                    okazji pomoże Ci w kuchni
                    - w zasadzie na wczasny też możecie nie jeździć, szczególnie, jesli
                    rodzice mają dom z ogrodem. Jednak jeśli już pojedziesz to
                    koniecznie zrób dużo zdjęć. Najlepiej niech będzie na nich jakiś
                    cennik - za nocleg czy coś, bo przecież kwity mogłaś podwędzić komuś
                    innemu...
                    - a najlepiej sprawdź, czy to aby na pewno Twoje dziecko i pana, z
                    którym się sądzisz o alimanty, bo być może jego prawnik sprytnie Ci
                    to wytknie

                    Ja tam podawałabym wszystko, jak leci - jak kwota będzie za duża (
                    jaaasne, nasze sądy aż się palą do zasądzania takowych ) to sąd Ci
                    ją obnizy to "racjonalnego" poziomu. Jeśli podasz za niską raczej
                    nikt nie wpadnie na pomysł dania dziecku więcej
                    • jufalka Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 16:01
                      wink Co osoba to inny pogląd jak widzę...
                      • magdalenkaaa78 Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 16:09
                        I dlatego warto, żebyś wzięła pod uwagę wszystkie, a potem wyrobiła
                        sobie WŁASNY. I nie przejmowała się - mamusie tutaj to nie sąd, nie
                        my będziemy wydawać wyrok ;p
                      • madziulec Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 25.04.08, 19:35
                        Panie udzielily Ci po prostu odpowiedzi na inne pytanie, nastepne, ale tak jak w
                        filmie "droga awansu uznajemy"wink))

                        Po prostu myla pojecia kompletnie i nie maja pojecia o czym pisza, ale pisza, by
                        poipisac, ot takie wiesz, gadanie jak w maglu.
                        • chalsia Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 26.04.08, 00:47
                          "panie", jak to napisałaś, słusznie wykpiły to, co napisałaś.
                          Masz swoje przezycia i doświadczenia, inni (w tym ja) mają inne.
                          Wiesz, wszystko można obalić i podważyć, jak się chce. Miałaś widać potwornego
                          pecha w kwestii sędziów w Twoich/dziecka sprawach. Ale nie oznacza to, że inni
                          będą mieć tak samo.

                          Jufalka - wlicz koszt fotelika - skoro dziadkowie wożą dziecko, to jest on
                          konieczny. Koniec. Kropka. Policz także wydatki na benzynę związane z przewozami
                          dziecka. Twoi rodzice robia Ci przysługę, że wożą dziecko, natomiast nie muszą
                          godzić się z ponoszonymi w związku z tym kosztami.
                          Zabawki - podlicz średnia za zabawki kupione w ciągu ostatniego roku.
                          • chalsia Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 26.04.08, 00:54
                            co do szczepień - jeśli nie masz kwitu od lekarza zalecającego szczepienie na
                            pneumokoki, to nie ma co wliczać tego w koszta, bo to nie jest niezbędny
                            uzasadniony wydatek. Jesliby lekarz to zalecił - i możesz to udowodnić, to wtedy
                            wliczasz.

                            w poprzednim poście zapomniałam dopisać - sąd sam oceni i ewentualnie nie
                            uwzględni określonych pozycji kosztowych (u mnie sąd się dopytywał po co ileś
                            tam litrów wody mineralnej miesięcznie - i zaakceptował po moich wyjaśnieniach,
                            mimo sprzeciwu strony przeciwnej sąd po moich wujaśnieniach zaakceptował ilośc
                            kilogramów bananów miesięcznie, natomiast sąd odrzucił koszt przechowywania krwi
                            pępowinowej mimo tłumaczeń, że akurat ten koszt oboje rodzice zdecysowali się
                            ponosić przez 18 lat w chwili urodzenia dziecka, gdy bylismy małżeństwem - sąd
                            uznał, że to jakby forma ubezpieczenia, a to nie jest niezbędny usprawiedliwiony
                            koszt utrzymania dziecka).
                            • madziulec Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 26.04.08, 01:16
                              I znow na forum potem przybedzie splakana jednostka.
                              Bo nie podejrzewam, by ojca mieszkajacego za granica nie bylo stac na "papuge",
                              a ten bez rozdrabniania sie i bez zbednych emocji powie naszej kolezance co ma
                              jej do powiedzenia i pokaze jej, ze przyslugi to sobie moze ot, docenic i to
                              wszystko ...

                              Ehh. Zycie...
                              A potem wyjdzie, ze jedyny jej koszt utrzymania dziecka to wlasnie ten fotelik...
                              Bo zadnych innych kosztow nie ponosi, reszte sponsoruja rodzice. Albo znajomi.
                              (trudno przeciez by ojcic placil jakims znajomym za wozenie dziecka.. i jak
                              udowodnic, ze jest to neizbedne?)
                              • nicol.lublin madziulec nie masz racji 26.04.08, 08:45
                                w koszty wlicza się wszystko co się wydaje na dziecko - a sąd uzna
                                bądź oddali. jeśli nie uznasz fotelika w kosztach, sąd na pewno nie
                                da więcej kasy, a jesli uznasz - jest szansa. wpisując nic się nie
                                traci przecież.
                                ja bym uwzględniła fotelik - jak najbardziej niezbędny. szczepienia
                                również - jeśli dziecko jet urodzone po 01.01.2006 r szczepienie na
                                hib ma w obowiązkowym kalendarzu szczepień. jak chcesz zaszczepić na
                                pneumo i meningo bierzesz zaświadczenie od pediatry, ze zaleca
                                szczepienie i sprawdzasz koszty w aptece. mnie bardziej zastanawia
                                rozliczenie kosztów zabawek. przecież to się tak bardzo zmienia. ale
                                najwyżej zawsze możesz potem wnosić o podwyżkę.
                                • madziulec Re: madziulec nie masz racji 26.04.08, 08:51
                                  Zobacz - mieszkasz w gorach na przyklad i ...
                                  wpisujesz: wyjazd w gory.
                                  Logika moja droga. Logika nic wiecej.

                                  Jesli masz samochod lub Twoj aktualny partner, a ktorym wychowujesz dziecko -
                                  jak najbardziej. Ja mam samochod i mam prawo, auto jest zarejestrowane na mnie,
                                  wiec oczywiste jest ze bede przewozic dziecko.
                                  jesli auto nie byloby zarejestrowane na mnie - wybacz, ale jak mam udowodnic, ze
                                  akurat ja jestem jego posiadaczem??
                                  Ew. robimy umowe uzyczenia, wtedy podatki i inne duperele.

                                  Nie da sie czegos uzywac na zasadzie awansu i posiadania, bo moze sie przydac,
                                  bo moze kiedys ktos nas przewiezie autem...
                                  To na odleglosc jest nielogiczne i wali sie jak cholera - przeciez to widac.

                                  O zabawkach pisalam. (zwroc uwage, pisalam o jakichs naklejkach witch i innych
                                  duperelach, uwazam, ze w jakis sposob jest to niezbedne).
                                  • chalsia Re: madziulec nie masz racji 26.04.08, 13:52
                                    wiesz co, Madziulec, zmień sobie nick na Krakulec (od krakania).
                                    • madziulec Re: madziulec nie masz racji 26.04.08, 13:59
                                      A ty na .. nie nie powiem wink
                                      Dzis mam za dobry dzien wink)))

                                      Po co mam sobie psuc krew wink Przeciez szkoda psuc sobie nerwy na jakas tak
                                      chalsie...
                                  • agus-ka Re: madziulec nie masz racji 26.04.08, 22:07
                                    ja to bym aż tak daleko w tych zapędach nie szła...
                                    sama nie mam samochodu, ale korzystam ze służbowego. Co prawda mam
                                    protokół przekazania a nawet legalnie płacę podatek i zus za
                                    użytkowanie do celów prywatnych. Ale fakt faktem, ze samochód nie
                                    jest mój, a fotelik mam i wpisuję w koszty. To mam wpisywać czy nie
                                    zgodnie z prawem? Moim zdaniem tak. A w sytuacji opisanej przez
                                    autorkę wątku wystarczy jej oświadczenie, ze pożycza samochód od
                                    rodziców, a jak sedziemu nie wystarczy to dostarczy umowę użyczenia
                                    odręcznie spisaną z rodzicami. Na mieszkanie można robić podobnie,
                                    nawet skarbowy się nie czepiał jak się odliczało koszty remontu
                                    takiego mieszkania w czasach kiedy istniała ulga remonotwa.
                                    • madziulec Re: madziulec nie masz racji 26.04.08, 22:12
                                      dzis masz samochod bo masz prace - jutro mozesz nie miec, bo Ci odbiora i
                                      stwierdza, ze Pani nie przysluguje, bo zostala przesunieta na inne stanowisko.
                                      Czyli "przeszle" foteliki wchodzily jakby w zakres zakupow uzasadnionych,
                                      przyszle.. diabli wiedza.
                                      Bo mozesz miec ten samochod, a moze nie.
                                      Co do kupienia wlasnego - nei wiadomo czy kupisz.

                                      Co do kosztow remontu.. Moja kolezanke wezwali przy kosztach budowy domu,
                                      niechcacy wliczyla sobie koszt plynu do mycia naczyn....
                                      • chalsia Re: madziulec nie masz racji 27.04.08, 00:37
                                        > Co do kosztow remontu.. Moja kolezanke wezwali przy kosztach budowy domu,
                                        > niechcacy wliczyla sobie koszt plynu do mycia naczyn....

                                        no i o czym to niby ma świadczyć?? Chyba tylko o tym, że mało skutecznie
                                        pomogłaś koleżance smile)

                                        > dzis masz samochod bo masz prace - jutro mozesz nie miec, bo Ci odbiora i

                                        generalnie - dzisiaj jestesmy, jutro może nas albo dziecka albo eksa nie być - w
                                        takim razie odpuśćmy sobie dochodzenie alimentów w ogóle, bo jutro nie będzie
                                        miał kto, dla kogo, od kogo tego dochodzić.

                                        Kota zawsze mozna odwrócić ogonem. Tylko czy zawsze warto?
                                        • madziulec luzne mysli nt kosztow poniesionych przez Julafke 27.04.08, 07:59
                                          Tak sobie mysle i mysle o tym temacie i ogolnie ..
                                          Heh.. fajna matka ..
                                          Kupila fotelik ale dodatkowych szczepien nie.
                                          I jak ona chce przekonac sad, ze bedzie kupowac dodatkowe szczepienia? Ona dotad
                                          nie kupowala ich, kupila fotelik, z ktorego nie korzysta codziennie (o czym sama
                                          napisala).

                                          Nie ma po prostu konsekwencji i logiki w jej dzialaniu.
                                          Mysle, ze fotelik kupili rodzice - maja samochod, czasem woza dziecko, wiec
                                          oczywiste, ze potrzeba fotelika jest.
                                          Ona sama przyznaje, ze zyje bardzo oszczednie, wiec.. no wlasnie.

                                          Julafka - logika w udowadnianiu kosztow ... Bo polegniesz na sprawie. I to
                                          sromotnie.
                                          • nicol.lublin Re: luzne mysli nt kosztow poniesionych przez Jul 27.04.08, 08:56
                                            ja się wypowiem w sprawie szczepień, bo na tym się znam. szczepienia
                                            dodatkowe logicznie jest uwzględnić po pierwszym, albo jeszcze
                                            lepiej po drugim roku życia dziecka. po pierwsze dlatego, ze w
                                            pierwszym roku życia dziecko jest szczepione bardzo często (co 6
                                            tyg) dużą ilością szczepionek (po 3-4 na raz ), więc dajmy szansę
                                            małemu organizmowi się z tym uporać. po drugie koszty! u dziecka do
                                            pół roku pneumokoki szczepimy 4 x żeby uzyskać pożądaną odporność.
                                            koszt więc wynosi ok. 1200 zł po drugim roku życia wystarczy 1 dawka
                                            szczepionki, więc tylko 300 zł!!! jak dla mnie bardzo logiczne.
                                            szczepienie to jest zalecane w grupach ryzyka, a nie u wszystkich
                                            dzieci. więc dziecko z prawidłową odpornością i nieżłobkowe nie
                                            zaleca się szczepić.
                                            w meningokokach jest podobnie.

                                            pozostałe tematy ja kwituję zawsze tak: wpisuję poniesione przeze
                                            mnie koszty. wszystkie!!! sąd sam uzna czy są uzasadnione czy nie. i
                                            prawdę mówiąc wisi mi to co kto na top powie. grunt ile alimentów
                                            przyznają.
                                          • jufalka Re: luzne mysli nt kosztow poniesionych przez Jul 27.04.08, 12:36
                                            Po pierwsze JUFALKA, trochę uwagi dla rozmówców by się przydało
                                            Po drugie już wkurzają mnie twoje teksty. Na podstawie kilku postów
                                            już oceniasz jaką jestem matką? To świadczy tylko o Tobie -
                                            nienajlepiej. Fotelik kupiłam ja, pisałam zresztą na co wydaję ja, a
                                            na co moi rodzice. No i co z tego, że nie codziennie - jak bym miała
                                            samochód to bym też mogła korzystać w takim samym stopniu a i tak
                                            byłby potrzebny. Do tej pory kupiłam szczepienia obowiąkowe płatne -
                                            te co dziecko mniej razy jest szczepione. A mogła mieć daromowe.
                                            Więc teraz mogłabym kupić szczepienia nieobowiązkowe - od razu mnie
                                            nie było stać. Żyję oszczędnie, ale dziecku potrzebne rzeczy
                                            kupowałam lub miałam z drugiej ręki. Ale pani wszechwiedząca
                                            Dziumalec....oj przepraszam Madziulec wie lepiej co JA kupiłam a co
                                            nie! Ty chyba się więc marnujesz, bo powinnaś być wróżka lub
                                            detektywem. Nie chce mi się już gadać, bo jak grochem o ścianę.
                                          • mamusia-szymusia Re: luzne mysli nt kosztow poniesionych przez Jul 03.05.08, 21:07
                                            Chyba skonam od tych złośliwości i jadu. Madziulec- Ty dyplomatyczna
                                            modliszko, ty nasiąknięta zgorzknieniem trucicielko,zostaw w spokoju
                                            człowieka skoro nie jesteś mu w stanie pomóc! Umiesz tylko wytykać
                                            błędy i to w tak mało taktowny sposób. Masz syndrom zdziwaczenia
                                            wywindowany do granic tolerancji organizmu! NIE MASZ ZIELONEGO
                                            POJĘCIA O SZCZEPIONKACH! Ja za wszystkie PODSTAWOWE, powtarzam-
                                            PODSTAWOWE ale SKOJARZONE płaciłam grube pieniądze! I wara tobie od
                                            tego jaką Jufalka, ( nie: Julafka!),jest matką, bo tak się
                                            składa ,że wiem jaką jest a ty jesteś kiepsko wychowana po prostu.
                                            Wyczekujesz okazji jak nabzdyczona ropucha żeby kogoś w białych
                                            rękawiczach zmieszać z błotem. Mało tu piszę, głównie czytuję to
                                            forum ale ciężko nie napisać jak sie coś podobnego czyta. Nie
                                            oceniaj człowieka kiedy go na oczy nie widziałaś! Współczuję każdemu
                                            biedakowi który który zechce się tobą zainteresować ty prowokatorko
                                            o lepkim języku jaszczurki!
                                            • madziulec Od modliszki dla zdziecinnialej Mamusi-szymusia 03.05.08, 22:38
                                              mforum.pl/lofiversion/index.php/t5388.html

                                              Aha. Nadal Ci powiem, ze nie znasz podstawowych slow w jezyku polskim wink W
                                              Twoim wieku nalezy juz....
                                              • chalsia Re: Od modliszki dla zdziecinnialej Mamusi-szymus 04.05.08, 00:01
                                                > Aha. Nadal Ci powiem, ze nie znasz podstawowych slow w jezyku polskim wink W
                                                > Twoim wieku nalezy juz....

                                                zna czy nie zna, ale za to słusznie prawi
                                                • madziulec Chalsiu... Dla Ciebie ;) 04.05.08, 19:56
                                                  Kiedy nudzą się w swym bagnie,
                                                  na żer TROLLE chodzą stadnie.
                                              • mamusia-szymusia Re: Od modliszki dla zdziecinnialej Mamusi-szymus 05.05.08, 08:30
                                                Skąd wiesz w jakim jestem wieku? I co w nim na dodatek należy robić?
                                                Jest to gdzieś napisane, wydałaś zbiór zasad na życie? Dla kogo jest
                                                użyteczny? Jednym zdrobnienia przeszkadzają innym nie, nie wydaje mi
                                                się abym sprawiała tym komuś przykrość. Jak również nie sądzę abym
                                                miała problem z władaniem językiem polskim. Jestem tego bardziej niż
                                                pewna. Widzisz, rzecz w tym, że wywlekasz sprawy kompletnie nie
                                                powiązane z tematem po to tylko ab sprawić przykrość, której i tak
                                                nie sprawiasz, dyskusja z Tobą to strata czasu, ja o niebie Ty o
                                                chlebie... Kobieto, ( o ile nią jesteś naprawdę), co mają
                                                zdrobnienia do tematu postu i mojej uwagi? Zastanów się jeśli
                                                potrafisz i przemyśl to sobie. Aha... i modliszką to ty raczej nie
                                                jesteś, predzej wielką górą kompleksów coś mi się wydaje.
                                • hipopotamama Re: madziulec nie masz racji 26.04.08, 12:27
                                  nicol.lublin napisała:
                                  szczepienia
                                  > również - jeśli dziecko jet urodzone po 01.01.2006 r szczepienie na
                                  > hib ma w obowiązkowym kalendarzu szczepień.

                                  A to ciekawe!
                              • jufalka Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 26.04.08, 15:16
                                A potem wyjdzie, ze jedyny jej koszt utrzymania dziecka to wlasnie
                                ten fotelik.
                                > ..
                                > Bo zadnych innych kosztow nie ponosi, reszte sponsoruja rodzice.
                                Albo znajomi

                                to nie wyjdzie bo oprócz fotelika ponosiłam/ponoszę koszty ubrań,
                                jedzenia dla dzieci, pieluch, kosmetyków, artykułów higienicznych,
                                szczepionek, leków, zabawek, i innych akcesoriów, czyli wszystkiego
                                co jest kupowane specjalnie dla dziecka
                                • madziulec Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 26.04.08, 17:28
                                  E, moment moment!!

                                  Nie zapedzaj sie kochana!!
                                  Sama pisalas, ze szczepionki byly bezplatne! (pisalas w pierwotnym watku o
                                  szczepieniach podstawowych!!)
                                  I widzisz. Wystrczy Cie sluchac. Na tym to polega. Sad tez slucha. Poslucha i
                                  Ciebie i w jakims momencie powie - no to zaraz prosze pani: ponosi pani koszty
                                  bezplatnych szczepionek??? Kupy sie znow nie trzyma.

                                  Logika. A raczej jej brak.
                                  • magdalenkaaa78 Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 26.04.08, 19:44
                                    Bzdura. Sąd nie słucha. Sąd czyta pierwszą stronę pozwu.
                                    • madziulec Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 26.04.08, 20:31
                                      A na pierwszej stronie ma ustalenie stron i pumnkty o co wnosi strona wink))

                                      No to ten fotelik napewno sie zmiesci wink))) Hi hi hi wink))

                                      Jakby sad czytal to bylby uiczony, czytaja ludzie wink sedziowie.
                                      Ale oni tez zwykle nie maja czasu.
                                      To tylko ludzie.
                                  • jufalka Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 27.04.08, 12:42
                                    tak kochana były to szczepienia podstawowe płatne - bo w mniejszej
                                    liczbie dawek, nazwa szczepionki pentaxin, mam na nie paragony oraz
                                    potwierdzenie z ośrodka zdrowia

                                    I widzisz - nie wiesz wszystkiego a od razu wyciągasz wnioski - i to
                                    niekorzystne dla osoby którą/ której sytuacje oceniasz

                                    Ostrożne wydawanie sądów. A raczej pochopne - u Ciebie.
                                    • jufalka Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 27.04.08, 12:54
                                      A na koniec powiem, że wliczę ten fotelik - bo argumenty za tym
                                      wydają mi się bardziej przekonujące. No a co sąd na to to zobaczymy.
                                      Prawdopodobnie podzielę się tym z Wami.
                                    • guderianka Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 27.04.08, 20:06
                                      Dokładnie. Ta szczepionka skojarzona z tego co pamiętam jest
                                      bezpłatna w wersji 3w1 ale wtedy jest więcej wkłuć natomiast w
                                      postaci 5w1 są tylko trzy kłucia i za każde trzeba płacić
                                    • madziulec Jufalka.. klamiesz po calosci 27.04.08, 20:30
                                      Obowiazkowe szczepienia nie sa platne.

                                      Wiec badz tak dobra i nie sciemniaj

                                      www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=b13511&ms=351&ml=pl&mi=356&mx=0&ma=362
                                      • guderianka Re: Jufalka.. klamiesz po calosci 27.04.08, 20:46
                                        Magda, nie oskarżaj od razu o kłamstwo.

                                        DTP to Pentaxim właśnie (lub Infanrix ale inny skład ).DTP oznacza
                                        błonnica, tężec i krztusiec. Zauważ , że szczepionki te są w
                                        kalendarzu szczepień obowiązkowych ,ale gdy podaje się je w wersji
                                        skojarzonej (ja mialam skojarzony z Hib) to preparaty te nie są
                                        refinansowane
                                      • chalsia Re: Jufalka.. klamiesz po calosci 27.04.08, 23:05
                                        Pieprzysz Madziulec i tyle. Moje dziecko przeszło wszystkie szczepienia i z
                                        racji zarówno zdrowotnych jak i by zmniejszyć ilość wkłuć - szczepionki
                                        wszystkie kupowałam, bo finansowane przez NFZ są tylko te prostsze, podstawowe.
                                        Więc jak najbardziej może być i tak, że szczepienia obowiązkowe wymagają nakładu
                                        kasy.
                                        • zuza145 ożeszzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz 27.04.08, 23:36
                                          to ju ż jest chyba 4rty temat jufalki dotyczący kosztów, wydatków
                                          ect etc- o Matko kochana- czy jest to aż tak skoplikowane czy
                                          dziewczyna Einsteina wychować ma zamiar?
                                          No jedno widzę- para w gwizdem po raz nty idzie- temat się rozmył a
                                          ona znwou 5 założy inaczej kewstię formułując.
                                          No ja prywatną opiię wyraże- ja wymiękam- już po teście czy można
                                          wliczyć aparat foto wymiękłam a teraz to sorki jufalka jako egzotykę
                                          traktuję.
                                          Kobieto- ty chyba nic nie załatwisz w tym sądzie- patrząc po treści
                                          kolejno zakładanych postów- o każdą pieluchę chcesz pytać?
                                          zlituj się- kobiety tu piszące mają po dwoje, troje lub więcej
                                          dzieci w róznym wieku i potrafiły- po jednym bądz dwóch postach
                                          sprawę pokumać.
                                          Ja ci życzę wszystkiego dobrego ale jestem zadziwiona- a myślałam że
                                          ten temat to jest najprostszy z jakim przychodzi się w sądzie
                                          zmierzyć.
                                          • zuza145 Re: ożeszzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz 27.04.08, 23:46
                                            od siebie dołożę ogólych info garść jako że na świerzo totalnie
                                            jestem- sąd ma w dupie twoje ceny szczepionek- sąd cię przesłucha
                                            jak farta mieć bęziesz- czykli nie znudzisz sąu w sprawie ile i skąd
                                            pani to wyszło- i nie łudz się że będziesz mieć tyle czasu co tutaj-
                                            a i tutaj masz kłopoty z wyjaśnieniem.
                                            Sąd da ci 2-do 5 minut na wyjaśnienie- słuchać będzie przez pierwsze
                                            dwie minuty- ew. w trzeciej też- zapytać mogą na ile ocenia pani
                                            wydatki na dziecko i jakie koszty pani wkalkulowała i nie myśl że
                                            oznacza takie pytanie wyliczanki dokładne- podsumy- lub całościowo.
                                            jak mu się zachce (sądowi bo będzie podejrzewał ześ odrealniona) to
                                            poprosi o rachunki- bardziej prawdopodobne że nie tylko o sumę
                                            wydatków- z podziałem na żywienie, ciuchy a nie ile za mleko ile za
                                            gruszki a ile za pietruszki.
                                            Masz mówić konkretnie - konkretnie czyli prawdę oraz krótko.
                                            Zabawa się zacznie jak ojciec dziecka zakwestionuje- ale wtedy znowu
                                            ma być konkretne odbicie piłki a nie wywody wielogodzinne.
                                            To brutalne jest ale taka prawda.Więc nie pytaj o głupoty- tylko
                                            myśl o konkretach niezbędnych.Uzależnionych od możliwośći
                                            zobowiązanego. Ty się interesowałaś na jakim on poziomie żyje- bo
                                            dziecko ma prawo do takiego samego poziomu i tym ugrałam swoje
                                            pieniądze- tylko tym głównie.
                                            Myśl całościowo bo się zacięłaś na pierdołach totalnych i starczy
                                            jedno pytanko faceta i możesz leżeć i jeszcze pijawę z ciebie zrobi-
                                            myślałaś o tym pytając oi ten cholerny aparat foto?
                                            Gó.. kogo fotelik obchodzi- skoro mogą ci nawet na wyżywienie i
                                            leki nie dać wystarczającej kwoty- więc myśl tak- aby zwiększać
                                            szanse- bo czas na pierdoły tracisz.
                                            ps dostałam podwyżkę zabezpieczenia na dzieci- byłam skuteczna-
                                            pierdołami się nie zajmowała a standard życia dzieciom już i tak
                                            musiałam obniżyć w stosunku do stanu wyjściowego.
                                            • jufalka Re: ożeszzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz 28.04.08, 12:12
                                              wiecie co niektóre odczepcie się ode mnie Pytałam o te rzeczy co do
                                              których szczególnie miałam wątpliwości, boże nie mam doświadczenia z
                                              sądami to nie wiem co tam trzeba wliczać itd, pytałam kilka razy jak
                                              mi się cos przypomniało, nie będę już więcej pytać bo można tu
                                              zostać zjechanym przez doświadczone mamusie, skąd w Was ta agresja?
                                              Natomiast dziękuję tym z Was które mi odpowiedziały konkretnie - to
                                              mi pomogło. A czy w sądzie załatwię to się okaże. To na razie.
                                      • jufalka Re: Madzielec.. klamiesz 28.04.08, 12:48
                                        O! Kłamę... i to po całości! To ciekawe bo była mowa o szczepionkach
                                        a nie całości. To po pierwsze. Po drugie to Ty kłamiesz mówiąc że ja
                                        kłamię. Bo ja mówię prawdę, i mam nadzieję, że posty innych na ten
                                        temat ci to uświadomiły. No ale zastanów się po co miałabym kłamać
                                        na tym forum? Jaki sens? No Ty go pewno widzisz. Ja nie.
                              • mama_ameleczki Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 28.04.08, 09:13
                                madziulec napisała:

                                > > jej do powiedzenia i pokaze jej, ze przyslugi to sobie moze ot,
                                docenic i to
                                > wszystko ...
                                >
                                > Ehh. Zycie...
                                > A potem wyjdzie, ze jedyny jej koszt utrzymania dziecka to wlasnie
                                ten fotelik.
                                > ..
                                > Bo zadnych innych kosztow nie ponosi, reszte sponsoruja rodzice.
                                Albo znajomi.
                                > (trudno przeciez by ojcic placil jakims znajomym za wozenie
                                dziecka.. i jak
                                > udowodnic, ze jest to neizbedne?)



                                matko, dziewczyno, bardzo ci współczuje,ze mialas takie okropne
                                doswiadczenia z adwokatami ale, zeby juz tak na dobre ci zrobili
                                wode z mozgu i wmowili ze znjomi maja obowizaek co do dziecka a nie
                                ojciec i oni, jak sa tacy dobrzy iposwiacaja swoj czas zeby zawiasc
                                nie swoje, chore dzicko do lekarza to musza przeciez jeszcze
                                zaplacic zaa paliwo, jak tacy dobrzy i niwni, mogi sie wogole nie
                                udzielac, prawda?? jak zawizli to niech teraz bula, a nie biedny
                                tatus, przeciez matka m PEKESY i wogole...
                                >
                                >
          • mama_ameleczki Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 28.04.08, 08:31
            madziulec napisała:

            > Znajomi to grzecznosc, nie sa stalym "wy[posazeniem" dziecka.
            > samochod dziadkow podobnie, bo to dziadkowie woza, a nie Ty.
            > Brutalne, ale walsnei do obalenia i mozesz spotkac sie z takim
            > zarzutem i mysle, ze na nic argument, ze dziecko ma obowiazek
            > jezdzic w foteliku.
            > Ojciec / prawnik ojca powie, ze TY nie masz samochodu, a za
            > posiadanie samochodu przez Twoich znajomych i Twoich rodzicow to
            on
            > nei ma zamiaru ponosic odpowiedzialnosci.




            wybacz, ale aco z straszna glupote u napisalas?????????? ona nie
            pisz ze placi oplaty za czyjs samochod bo jej dziecko czesto z niego
            korzysta( chociaz nawet to bylo by dostyc logiczne ze by prcypowala
            w takich kosztach jesli faktycznie czesto z tego saamochodu
            korzysta) ale ze ma fotelik samochodowy dla swojego dziecka zeby
            bezpieczmnie podrozowalo i zeby nie zaplacila mandatu>. czy to
            jakies zacmienie umyslu??????
            >
    • shemire Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 28.04.08, 11:00
      nadal nie mogę dojść na jakich zasadach te koszty utrzymania dziecka
      mozna udokumentowaćindifferentczy mam teraz zrobić zakupy dla maluszka na
      cały miesiąc z góry żeby przed sądem przedłożyć te rachunkiconfused i co
      tak naprawde wlicza sie w to utrzymanieindifferentnie posiadam zaległych
      paragonów ..wiec dla sądu nie bede wiarygodna tylko ze swoimi
      obliczeniami?indifferent
      • mama_ameleczki Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 02.05.08, 11:27
        shemire napisała:

        > nadal nie mogę dojść na jakich zasadach te koszty utrzymania
        dziecka
        > mozna udokumentowaćindifferentczy mam teraz zrobić zakupy dla maluszka na
        > cały miesiąc z góry żeby przed sądem przedłożyć te rachunkiconfused i co
        > tak naprawde wlicza sie w to utrzymanieindifferentnie posiadam zaległych
        > paragonów ..wiec dla sądu nie bede wiarygodna tylko ze swoimi
        > obliczeniami?indifferent



        dziewczyny na litosc boska ilez mozna to w kołko wałkowac??
        oczywistych rzeczy nie musisz udowadniac rachunkami. masz mniec
        prawdziwe, rzeczywistei o oczywiste wyliczenia. i musisz wiedziec z
        czego ci sie to wzieło. jak cie zapyta o jakos pozycje to zebys
        wiedziala co powiedziec z czego to wziełas. np ost sedzina mnie sie
        zapytała 100 cos zł napisłąm miesiecznie ubrania. moze wydawalo jej
        sie to sporo wiec zapytala. to powiedzialaam ze wypialam wszystkie
        rzeczy ktore kupuje sie dzielac na pory roku zsumowałam i
        podzieliłam na 12 i ok. rachukni powinnas miec na rzeczy ktore twoje
        dziecko np musi urzywaz wicej niz normlnie czyli jesli np musisz
        leczyc dziecko prywatnie czy wiecej niz przecieztnie musisz wydawac
        na leki- tak jak bylo to w moim wypdku.
        • mama_ameleczki Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 02.05.08, 11:28
          aha i oczywiscie rachunki za mieszkanie i media trzeba przedstawic
          • violeta12 Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 02.05.08, 16:51
            smile)no u mnie sędzia nie chciała żadnych rachunków.....ani za
            czynsz....ani za media.....ani na wydatki związane z leczeniem
            dzieci i wyjazd do sanatorium.......w oko rzucił jej się tylko
            proszek do prania i tego się uczepila....stwierdzila że zawyżylam
            koszty utrzymania dzieci bo dziecko nie zużywa 2 kg proszku w
            miesiącu........i na tym juz potem bazowala do końcasmile))
    • gaga0 Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 04.05.08, 14:43
      Ja zrobiłam dokładny kosztorys w excelu, bo tak najprościej.
      Podzieliłam sobie koszty na miesięczne, 3-miesięczne, 6-miesięczne i
      roczne. Potem wpisałam co i ile potrzebuję i wyliczyłam ile wydaje
      miesięcznie na to wszystko. Doliczyłam prywatnego lekarza, ale
      zaświadczenie, ze dziecko miało po urodzeniu kłopoty z serduszkiem
      załączyłam do wniosku, doliczyłam wyjazd zdrowotny, opiekę niani, bo
      do żłobka pójdzie od września. Na wszelki wypadek załatwiłam też
      takowe zaświadczenie ze złobka. Cena wpisałam aktualne, z Tesco bo
      tak było najprościej. Nic ekstrawaganckiego, szampon za 1,7 Bambi,
      bo mały lubi, buty za 50 zł. Dostałam alimentów tyle ile wyliczyłam
      w kosztorysie. Nie było tam nic do podważenia. Paragonów,
      rachunków... nikt ode mnie nie chciał. dziecko ma 1,5 roczku.
      Aha almenty dostałam w procentach, tez tak ja chciałam.
      • amelia_j1 Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 04.05.08, 15:01
        ja dostałam z sądu o dostarczeniu zaświadczenia o wydatkach
        związanych z zamieszkaniem. ale nikt nie kazał mi robić listy
        potrzeb dziecka ani tego ile na nie potrzebuję. cz muszę to
        faktycznie robić czy czekać aż sąd mi to nakarze?????????
        • mama_ameleczki Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 04.05.08, 19:43
          musisz miec to tez przygotowane na sprawe
        • gaga0 Re: Potrzeby dziecka a faktyczne wydatki na dziec 05.05.08, 20:49
          sąd moze CIę zapytać o wydatki np. ile na jedzenie, ile na proszek
          miesięcznie i co?? lepiej miec wszystko przygotowane, ja miałam
          kosztorys, zaświadczenia, rachunki za prąd i czynsz, maile w razie
          czego jakimi ojciec dziecka mnie raczył, zeszyt z datami kiedy
          odwiedzał dziecko i czy coś dziecku kupił itd itp.
          Zaprocentowało moje opanowanie w sądzie, jasne i rzeczowe
          odpowiedzi, realny kosztorys dziecka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja