pomysł eksa na wakacje

20.05.08, 23:20
Witam,

tato mojej córki chce zabrać ja na wakacje. Co mnie i ją cieszy.
Jest jednak jeden problem. Eks mieszka w innym mieście, a od kilku
miesięcy zagranicą (bardzo często jest w Polsce). I nie chce po nią
przyjechać osobiście, a przysłać w zastępstwie swoją dziewczynę i
jej dzieci. Córka zna tą dziewczynę i lubi jej dzieci. Ja też ją
poznałam i nic do niej nie mam, ale nie chce jej oddawać pod opiekę
córkę. Nie wiem dokładnie gdzie jadą, a eks mówi, ze w grę wchodzi
tez wyjazd za granicę (a córka nie leciała samolotem i może to być
dla niej stresujące, a tu do tego obca kobieta!). Córka choć chce
wyjechać z tatą, to stanowczo odmawia wyjazdu z tą dziewczyną. A jej
tato nie rozumie tego (lub udaje) i upiera się przy swojej wersji.
Ostatnio wielokrotnie deklarował chęć zabrania córki na różne
wyjazdy i nie dochodziło do nich, bo domawiałam przekazywania
dziecka obcym osobom (zawsze proponował, że odbiorą ją obce osoby).
Czy naprawdę nie można przyjechać po swoje dziecko? To są takie
zagrania, wie że nie oddam dziecka w ręce obcej osoby, więc ma
argumnet ze nie moze odwiedzać dziecka.
Wiem, ze nie przekażę córki tej dziewczynie, ale plis napiszcie coś,
bo pod wpływem "argumentów" eksa mam mętlik w głowie.
Z góry dziekuję, Hanka
    • madziulec Re: pomysł eksa na wakacje 21.05.08, 07:41
      Ostatnio po rozmowoie z pania kurator sadowa doszlysmy do tego samego wniosku
      dlatego moge ze spokojem Ci napisac: z kim maja byc te kontakty? Z ojcem czy
      obcymi osobami???
      Twoje dziecko ma stwarszac wiez z obcymi osobami czy z ojcem???
      Jesli bedzie traktowana jak przesylka to bedzie sie boczyc na Ciebie, na ojca -
      to normalne.

      I wybacz, ale jak to jak mawial moj eks "nie ma wafla" Twoj eks ma przyjechac po
      swoje dziecko, a "obce ludzie" niech jezdza po swoje dzieci.
      • nicol.lublin Re: pomysł eksa na wakacje 21.05.08, 08:08
        ale dlaczego to ciagle ktoś inny po nią przyjeżdża? czy ta kobieta
        tam będzie jakby po drodze? no bo nie rozumiem, przecież nie bedzie
        się wlekła z dziećmi specjalnie zeby odebrać dziecko?
        jesli chodzi o wyjazd zagraniczny, raczej dziecko musi podrózować z
        rodzicem. no bo rozumiem, że ty kwita żadnego u notariusza nie
        podpisywałaś? chyba, ze wystarczy podpis jednego z rodziców? tego
        nie wiem.
        • braktalentu Re: pomysł eksa na wakacje 21.05.08, 09:07
          przecież nie bedzie
          > się wlekła z dziećmi specjalnie zeby odebrać dziecko?


          Ja się wlokłam-smile), bo fajną mam pasierbicę i warto spędzić z Nią
          trochę czasu-smile)), a poza tym, to siostra mojego syna i córka mojego
          męża. Po teściową też bym pojechała-smile))

          jesli chodzi o wyjazd zagraniczny, raczej dziecko musi podrózować z
          > rodzicem. no bo rozumiem, że ty kwita żadnego u notariusza nie
          > podpisywałaś?

          Wystarczy, że dziecko ma przy sobie paszport, lub tymczasowy dowód
          osobisty. Na pytanie na granicy zawsze odpowiadałam, że sprawuję
          opiekę na dzieckiem jadącym do ojca. Również moje własne dziecko,
          noszące inne nazwisko nie było nigdy w żaden sposob kontrolowane.
          Nigdy nie było żadnych problemów, a granicę przekraczaliśmy średnio
          raz w miesiącu przez rok. Swoją drogą to ciekawe, mogłabym wywieźć
          dowolne dziecko.
          • chalsia Re: pomysł eksa na wakacje 21.05.08, 11:27
            > Wystarczy, że dziecko ma przy sobie paszport, lub tymczasowy
            dowód
            > osobisty. Na pytanie na granicy zawsze odpowiadałam, że sprawuję
            > opiekę na dzieckiem jadącym do ojca.

            miałas po prostu szczęście / granicznicy nie wykonuja odpowiednio
            swoich obowiązków - ich obowiązkiem jest kazać Ci okazać dokument,
            że sprawujesz opieke nad dzieckiem (np. notarialne pełnomocnictwo
            od ojca dziecka).
            A jeśli własne dziecko ma inne nazwisko niz mama, to powinni byli
            wymagać od Ciebie aktu urodzenia.

            Takie przepisy są - moim zdaniem słuszne. Szkoda, że niestety nie
            przestrzegane.
            • budyniowatowe Re: pomysł eksa na wakacje 10.06.08, 16:27
              chalsia napisała:

              > > Wystarczy, że dziecko ma przy sobie paszport, lub tymczasowy
              > dowód
              > > osobisty. Na pytanie na granicy zawsze odpowiadałam, że sprawuję
              > > opiekę na dzieckiem jadącym do ojca.
              >
              > miałas po prostu szczęście / granicznicy nie wykonuja odpowiednio
              > swoich obowiązków - ich obowiązkiem jest kazać Ci okazać dokument,
              > że sprawujesz opieke nad dzieckiem (np. notarialne pełnomocnictwo
              > od ojca dziecka).
              > A jeśli własne dziecko ma inne nazwisko niz mama, to powinni byli
              > wymagać od Ciebie aktu urodzenia.
              >
              > Takie przepisy są - moim zdaniem słuszne. Szkoda, że niestety nie
              > przestrzegane.


              Mozesz podac link to tych przepisow?
              Dzieki.
    • braktalentu Z punktu widzenia Next 21.05.08, 09:00
      Przede wszystkim nigdy nie pozwoliłabym na wyjazd mojego dziecka nie
      wiedząc gdzie będzie przebywało i to bez względu na to, czy jedzie z
      tatą, babcią, czy ciocią.

      Zdażało mi się odbierać pasierbicę i zapewniać Jej opiekę w trakcie
      podróży do taty. Moja praca pozwala mi na dowolne organizowanie
      czasu, praca męża absolutnie takich możliwości nie daje. Różnica
      polega na tym, że moja pasierbica chętnie ze mną podróżowała.
      Niechęć dziecka do jazdy z osobą trzecią jest dla mnie argumentem
      kluczowym. Wyjazd bez mamy może być wystarczającą przygodą i
      dodatkowe stresowanie dziecka jest bez sensu. Chyba, że ojciec
      będzie pracował również w czasie pobytu Małej u Niego i jedyną
      szansą na spędzienie czasu z dzieckiem jest pobyt u Niego w domu i
      zabawa po pracy. Wówczas spróbowałabym jednak przekonać malucha.

      A czy nie jest przypadkiem tak, że to Twoja niechęć do tego pomysłu
      przenosi się na córeczkę? Że Ona czuje Twoje obawy i nastawia się
      na "nie"? Przecież piszesz, że ta Pani nie jest obca, że córka Ją
      zna i lubi się z Jej dziećmi. Dlaczego myślisz, że córka pod Jej
      opieką będzie mniej bezpieczna niż pod opieką byłego mężą, którego
      widuje pewnie równie często co Ją? Kiedy Mała jest u taty, nie wiesz
      ile czasu spędza z Nim, a ile z Jego dziewczyną. Poczytaj posty na
      macochach, co drugi jest o tym, jak panowie obarczają swoje
      dziewczyny opieką nad dziećmi z pierszych związków-smile. Jeżeli
      związek Twojego byłego męża zanosi się na trwały, może warto, żeby
      obie Panie polubiły się jak najszybciej (chyba next nie ryzykowałaby
      zdrowiem emocjonalnym swoich dzieci, ładując je w układ "na
      chwilę"). Zawsze to przyjemniej wysyłać dziecko, tam gdzie Je lubią
      i zaopiekują się, niż tam, gdzie tryskająca jadem Next dba o
      interesy swoich dzieci, kosztem znienawidzonej pasierbicy.

      I jeszcze jedno, bardzo niepoprawne politycznie spostrzeżenie,
      oparte na lekturze zaprzyjaźnionych forów. Utrymanie więzi między
      ojcem, a dzieckiem, z którym nie mieszka, jest trudnym zadaniem
      nawet w bardzo sprzyjających okolicznościach. W przypadku braku
      spotkań do rozluźnienia więzi dochodzi bardzo łatwo. Odzwyczaja się
      nie tylko dziecko (które dodatkowo cierpi z powodu porzucenia przez
      ojca), ale i większość tatusiów z łatwością zapomina o obowiązkach i
      łączy je z dziećmi tylko przelew, którego wysokość też z chęcią by
      zmniejszyli, bo to przecież takie - jakieś - obce dzieci. Miejsce
      córci i synków z pierwszego związku zajmują dzieci nowych partnerów,
      którzy oczywiście dla swoich dzieci chcą jak najlepiej i często
      nieświadomie działają na niekorzyść dzieci z pierwszych związków.
      Łatwiej zrozumieć potrzebę posiadania roweru przez chłopca, który
      jest na miejscu i którego mamusia aktywnie zabiega o ten rower, niż
      konieczność posiadania butów przez dziewczynkę, której prawie nie
      znam i której matka tylko się czepia przez telefon. Zresztą dostaje
      alimenty i skoro Jej nie starcza, znaczy źle się gospodaruje. Wiem,
      że to brzmi idiotycznie, ale z tego co widzę tak właśnie działa.
      Część osobników płci męskiej (bo dla mnie to nie mężczyzna, tylko
      osobnik) rozwodzi się również z dziećmi i dba o dzieci kobiety, z
      którą aktualnie układa sobie życie.

      Skoro Twoja next ma pozytywny stosunek do Waszej córci (poświęca
      swój czas, żeby zapewnić Jej opiekę) i obie mają szansę się polubić,
      a jednocześnie Mała spędzi czas z tatą, to może warto zaryzykować?
      • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 09:59
        braktalentu napisała:

        > Skoro Twoja next ma pozytywny stosunek do Waszej córci (poświęca
        > swój czas, żeby zapewnić Jej opiekę) i obie mają szansę się
        polubić,
        > a jednocześnie Mała spędzi czas z tatą, to może warto zaryzykować?

        To niech ta pani wystapi o kontakty z dzieckiem wink))
        Narazie jak nei patrzec ani ona brat ani swat dla tego dziecka, a
        ustalone kontakty sluza dziecku i ojcu, czego zadna z nexi nie
        rozumi.
        • edz.anna Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 11:43
          Witam,

          dzieki za odpowiedzi. Eksowi nie bardzo chce się przyjeżdżać po
          córkę, więc wysługuje się innymi osobami. I o ile to byłby ktoś z
          jego rodziny to pół biedy. Ale dzwoni wieczorem, że za godzinę ktoś
          właśnie jedzie w jego kierunku i czy nie mogę przekazać mu córki! I
          chyba normalne, że ja się nie zgadzam. Ale i tak zawsze proponuje to
          samo! A potem mi zarzuca, że ograniczam mu kontakty. Miałam
          nadzieje, że wakacje inaczej zaplanuje. Córka jest nieśmiała,
          stresuje ją sama myśl podróży z kimś obcym. Do tego pewnie dochodzi
          moja postawa i wyczuwa jaki ja mam do tego stosunek.
          Córa 2 razy spędziła czas z tatą i jego dziewczyną, ale wtedy
          wspólnie ją brali i tak jest ok. Nie mam nic przeciwko tej
          dziewczynie, na pewno chce dobrze i miło, że chce jej się fatygować
          po córkę...ale to nie ona ponosi odpowiedzialność za moje dziecko. I
          trudno od niej wymagać, by zastępowała córce jej tatę. Mam tez
          obawy, że kiedyś eks wykorzystałby fakt, ze oddaję dziecko komus
          kogo dobrze nie znam.
          H.
          • jeg37 Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 12:36
            A kota powierzyłabyś obcym? Albo ulubionego psa?
            Co wiesz o tamtej kobiecie?
            A jak ci zgubi dziecko, albo je porzuci (bo jej się opieka znudzi,
            albo swoimi dziećmi się zajmie i twoje jej zaginie) to co jej
            zrobisz? I czy wróci to życie lub zdrowie twojemu dziecku?

            Co z ciebie za matka, że od razu nie wyśmiałaś takiego głupiego
            pomysłu nieodpowiedzialnego facia!
            • bsl Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:01
              no wywiezie do lasu i zostawi
              pomyśl troche co piszesz

              przeciez pisala autorka ze zna dziewczynę exa i dziecko tez ją zna

              co nie wyklucza tego ze nie chce oddać dziecka pod jej opiekę, a jak
              sie tak boi bardzo to niech sama córkę zawiezie do ojca
              • jeg37 Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:07
                A może i zostawi w lesie, co to, jej dziecko?
                Jasne, najłatwiej dać dziecko obcej osobie, a potem do kamery
                płakać, że baba krzywdę zrobiła.
                Co tam, zawsze sobie można zrobić następne dziecko.
                A i becikowe się zainkasuje.

                Czy ty w ogóle wiesz, co to znaczy być odpowiedzialnym?
                ODPOWIEDZIALNYM!
                • bsl Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:11
                  z tego co piszesz wynika że matka jak zostaje sama z dzieckiem nie
                  ma prawa być z innym facetem a jak juz jest to nie wolno temu panu
                  koło dziecka przebywać
                  bo to chyba dotyczy tez drugiej strony , prawda ?
                  • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:16
                    Moment!!!
                    Tu nie chodzi o to, czy ktos (czyli ojciec czy matka) ma prawo miec
                    kogos.
                    Chodzi o czas, ktory i tak jest ograniczony, ktory ma rodzic spedzac
                    z dzieckiem.

                    Mnie np. szlag trafia, gdy moj eks wiezie moje dziecko do siebie do
                    domu i nie tyle ze moje dziecko spedza czas z przyrodnim bartem (bo
                    to jeszcez byloby ok). Przyrodni brat jednak jest zbyt maly. Moje
                    dziekco spedza czas z dzieckiem nexi z pierwszego malzenstwa. Jaki w
                    tym sens??
                    Moj eks ma przyznane 13 godzin tygodniowo, z tego jesli 4 spedzi z
                    innym dzieckiem, ktore dla niego jest nikim to po prostu szkoda tego
                    czasu, szkoda tego, co moze byc pomiedzy ojcem a synem, synem
                    ktoremu przearzliwie brak ojca.

                    I pewnie podobnie jest w przypadku autorki watku i jej dziecka.
                    • bsl Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:18
                      madziulec u mnie jest identycznie, ale dzieci jadą do ojca i nie
                      bardzo mamy wpływ na to co tam robią
                      a chcą jeździc wiec nie ma dyskusji
                      • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:22
                        mamy wbrew pozorom.
                        Ja rozmawialam z kuratorem sadowym i wiem, ze mozna miec z sadu
                        papier, ze kontakty z ojcem, gdzie nie ma wizyt u ojca w domu,
                        wakacje z ojcem, ale nei z jego rodzina (ale np. z przyrodnim
                        bratem... - na to wyrazam zgode, bo uwazam, ze dla mojego dziecka
                        wszelkei kontakty z rodzina sa wazne)
                        • bsl Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:29
                          madziulec ja takie postanowienie mialam na poczatku swojej drogi
                          rozstaniwej z exem ( wiesz co mozna z tym zrobić ??) ojciec jest i
                          to jest ważne , dzieci go kochają a że jego nowa żona czy narzeczona
                          jest to chyba w niczym nie przeszkadza ?
                          ale ja do takich wniosków doszłam po kilku latach
                          walka jest bez sensu , on ma juz swoją rodzinę i dzieci są jej
                          częscią czy mi sie to podoba czy nie
                          • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:38
                            Bsl.
                            Powiem Ci tak - ja przeszlam rozne cyrki z moim eksem.
                            Ostatnio oskarzyl mnei o kradziez jego korespondencji wink)) Nie
                            mieszka w mieszkaniu od 3 lat i przypomnialo mu sie, ze moze jakas
                            korespondencja przychodzi. A ja na poczcie powiedzialam, ze nie
                            zycze sobei, by mi to skrzynke zawalalo, wypisalam papier i juz,
                            sprawa zalatwiona.
                            On mogl wezwac policje, nie krepowal sie obecnoscia malego, jego
                            stresem i niczym.

                            Skoro on mogl.. Dlaczego ja, dlaczego Ty nie mozesz????
                            Dlaczego musimy zawsze w imei dobra dziecka godzic sie pokornei na
                            wszystko?????
                            Moj eks nei rozumial przez rok, ze 4 czwartek nei jest 5 czwratkiem,
                            ktory ma wyznaczony na kontakty. W koncu nie wyrobilam. I zglosilam
                            na policje.
                            Jak Kuba Bogu tak Pan Bog Kubanczykom...
                            Niestety.

                            Co do nexii...
                            Jesli w obecnosci mojego dziecka ta kobieta potrafi powiedziec, ze
                            moje dziecko nei bedzie rozmawiac z matka wariatka to uwazam, ze nie
                            jest to dobry wplyw na dziecko i uwazam, ze malego powinnam izolowac
                            od takiej toksycznej osoby.
                            (to tylko jeden przyklad, ale mam ich wiele)
                        • chalsia Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:37
                          > Ja rozmawialam z kuratorem sadowym i wiem, ze mozna miec z sadu
                          > papier, ze kontakty z ojcem, gdzie nie ma wizyt u ojca w domu,
                          > wakacje z ojcem, ale nei z jego rodzina (ale np. z przyrodnim
                          > bratem... - na to wyrazam zgode, bo uwazam, ze dla mojego dziecka
                          > wszelkei kontakty z rodzina sa wazne)

                          tiaaaa, Madziulec, taki papier to może można dostać jeśli ojciec ma
                          ograniczoną władzę rodzicielską. Ale jak ma pełną, to : po
                          poierwsze sąd nie może takiego czegoś wydać, a jeśliby wydał to i
                          tak można sobie tym tyłek podetrzeć.
                          • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:51
                            Nie.
                            Bo kontakty dotycza ojca z DZIECKIEM a nie z sasiadka, zona ojca,
                            ciotka, przyszywana babcia i setka innych osob.
                            I dopoki tego nei zrozumisz, Ty czy iles innych osob to wlasnie
                            bedzie stanie w miejscu wink
                            • bsl Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:00
                              no ale jak w praktyce sobie to wyobrazasz ???
                              ze ojciec wywiezie z domu nex z dziećmi bo syn u niego bedzie , albo
                              bedzie sie spotykał z dzieckiem w McD ?
                              • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:02
                                Nie wiem jak sobei wyobrazam.
                                MOj eks ma spotkania pare godzin w tygodniu (3 razy).
                                Narazie nei za bardzo sad jest sklonny wyrazac zgode na cos wiecej.
                                Widac jakis powod jest.
                                • chalsia Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:04
                                  madziulec napisała:

                                  > Nie wiem jak sobei wyobrazam.

                                  buahahahahah, nie ma to jak powiedzieć, że coś się nie podoba ale
                                  nie mieć pomysłu na to jak ma być inaczej.
                                  • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:08
                                    Chalsia irytuje mnei to co piszesz.
                                    I to nei dlatego, ze sie wysmiewasz.

                                    Po prostu dlatego, ze potrafisz tylko wytykac bledy, kazdego wysylac
                                    po psychiatrach i psychologach.
                                    Mundra paniusia sie znalazla.
                                    • braktalentu Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 17:04
                                      W przeciwieństwie do Ciebie, Chalsia ma jasno sprecyzowane
                                      oczekiwania i z sukcesem je spełnia. Nie opowiada na prawo i lewo
                                      jaka to jest pokrzywdzona przez niesolidaryzujące się z Nią sędziny,
                                      tylko skupia się na celu i go osiąga. Owszem, Chalsia jest mądra. Ma
                                      wysoki iloraz inteligencji. To pozwala Jej odróżnić cel osiągalny od
                                      nieosiąglanego i skupić się na tym pierwszym. To pozwala Jej również
                                      na odróżnienie pierdół i pieniaczenia od spraw istotnych. Poza tym
                                      Chalsia jest dojrzała i wie, że różnych rzeczy nie MUSI. Jest na
                                      tyle dojrzała, że CHCE. Między innymi chce, żeby Jej dziecko wyrosła
                                      na szczęśliwego, użytecznego społecznie, zrównoważonego człowieka. I
                                      dokonuje wyborów, które to zagwarantują. Różnicą między Tobą, a
                                      Chalsią rzucającą się w oczy, jest ta, że Chalsia odpowiedzialnie
                                      działa na rzecz swojego dziecka, a Ty, mimo być może najszczerszych
                                      chęci skupiasz się na tym co ważne dla Ciebie, głównie żeby nie daj
                                      Boże nie związało się z next. Jestem zdania, że psycholog mógłby Ci,
                                      a poprzez to i Twojemu dziecku zdecydowanie pomóc.
                                      • chalsia Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 21:40
                                        no aż się zarumieniłam wink
                            • chalsia Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:03
                              madziulec napisała:

                              > Nie.
                              > Bo kontakty dotycza ojca z DZIECKIEM a nie z sasiadka, zona ojca,
                              > ciotka, przyszywana babcia i setka innych osob.
                              > I dopoki tego nei zrozumisz, Ty czy iles innych osob to wlasnie
                              > bedzie stanie w miejscu wink


                              aaaaaa, w takim razie rozumiem - jedyna foirma akceptowanych przez
                              Ciebie kontaktów to zamknięty pokój, w którym będzie jedynie ojciec
                              z dzieckiem.
                              Przyjmując ten tok rozumowania, Ty chcąc dalej budowac więź swojego
                              dziecka z sobą powinnaś nigdzie z dzieckiem nie wychodzić, by nie
                              wchodzic w interakcje z innymi ludźmi.
                              Weź Ty się Madziulec puknij w głowę - wszystko można doprowadzić do
                              absurdu.
                              • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:06
                                Nie.
                                Ojciec ma chodzic gdzies z dzieckiem. Bywac.
                                U rodziny rowniez.
                                MOj eks ANI RAZU nie zaproponowal, ze wezmie dziecko np. do jego
                                dziadkow, ale za to pyszczy przerazliwie, ze to przeze mnei dziecko
                                dziadkow nie zna...


                                Chalsia, stuknieta jestes jak nic. I czytac nie umiesz.
                                • chalsia Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 18:33
                                  > Chalsia, stuknieta jestes jak nic. I czytac nie umiesz.

                                  No akurat czytać ze zrozumieniem potrafię, a czy jestem stuknięta,
                                  to inni się mogą wypowiedzieć.

                                  > Nie.
                                  > Ojciec ma chodzic gdzies z dzieckiem. Bywac.
                                  > U rodziny rowniez.

                                  no to bywanie ojca z dzieckiem we własnym ojca domu, gdzie mieszka
                                  z nexią to także bywanie u rodziny - JEGO (ojca) rodziny.

                                  CBDU
                                  • marzenaglu Re: Z punktu widzenia Next 04.07.08, 22:39
                                    Jak mam ograniczyć władzę rodzicelska ojcu? Czy ktos mi może pomóc?
                    • jeg37 Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:23
                      No wreszczie głos rozsądku.
                      To o Madziulcu.
                      To mają być kontakty dziecka z ojcem, a nie dziecka z każdą kolejną
                      panią tatusia tudzież dziećmi tej pani.
                      Co do odpowiedzialności tej pani też mam wątpliwości.
                      Jako matka powinna wiedzieć, że żadna inna matka nie powierzy jej
                      swojego dziecka, jeśli nie mamy tu do czynienia z kataklizmem typu
                      warszawskie getto na przykład.
          • mangolda Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 12:40
            Jak ci sie nie podoba to sama ją zawieź.
          • braktalentu Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 15:52
            dzwoni wieczorem, że za godzinę ktoś
            > właśnie jedzie w jego kierunku i czy nie mogę przekazać mu córki!
            I chyba normalne, że ja się nie zgadzam

            NORMALNE, bo o ile Next możesz lepiej lub gorzej znać, to "ktoś"
            jest faktycznie obcy. Nie zgodziłabym się.
            Jeżeli czas spędzony z dzieckiem przez next to dwa spotkania, to dla
            mnie są to TYLKO dwa spotkania - też bym się nie zgodziła. Sądziłam,
            że znajomość jest dłuższa.

            I to kończy sprawę.

            Pozwolę sobie jeszcze dorzucić swoje trzy grosze w temacie oddawania
            dziecka obcej kobiecie pod opiekę, zostawiania w lesie, opiniach
            kuratorów i Krysi z warzywniaka.
            Moje dziecko zostaje z nianią. O zgrozo, to OBCA kobieta!!! Pewnie
            wywiezie mi dzieciaka do lasu! A te co oddają dzieci do żłobków,
            przeszkoli i szkół? Tymi dziećmi zajmują się zupełnie obcy ludzie,
            na wybór których matki mają niewielki wpływ. Czy w razie wypadku,
            matce zwróci ktoś zdrowie lub życie dziecka?

            Co sąd, to wyrok, co kurator to opinia. Osobiście znam Samodzielną z
            tego forum, którą sąd poinformował, że spotkania z ojcem mają
            również służyć nawiązywaniu więzi z nową rodziną.
            W skład rodziny wchodzą krewni i POWINOWACI. Next jest POWINOWATĄ
            Waszych dzieci, bez względu na to jak bardzo madziulec nie potrafi
            czytać załączanych przez siebie linków z wyroczni- googla. Wyraźnie
            napisałam, że warto inwestować w takie więzi jeżeli związek drugiego
            rodzica rokuje. Warto, ze względu na interes dziecka. Bo przyjaźnie
            nastawiona Next, to więcej niż połowa sukcesu. Co przyjdzie dziecku
            ze świadomości, że to Wy macie rację i, że nie powinno spędzać czasu
            z "obcymi babami i ich dziećmi" - obcymi bo w ich żyłach nie płynie
            ta sama krew. Ano nic dobrego. Bo spotykać będzie się dalej, tylko
            atmosfera tych spotkań odbije się wszystkim (a przede wszystkim Wam)
            czkawką. Przykład: madziulec. Ciekawe jak wyegzekwuje - BEZ SZKODY
            DLA DZIECKA - spotkania w satysfakcjonującej Ją formie. Na razie
            tylko psioczy, że wszystkie instytucje działają nie po Jej myśli i
            nie biorą pod uwagę przedstawianych przez Nią dowodów. Jak zmusi
            ojca swojego dziecka do respektowania opinii kuratora? A jeśli się
            uda, to jak wynagrodzi dziecku, fakt, że ojciec na spotkania w tej
            formie się wypnie.
            Papier to potwierdzenie stanu prawnego. Więzi międzyludzkie nie
            muszą być poparte papierem.
            Moim zdaniem lepiej zyskać next, niż stracić ojca.
        • zonka77 Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 13:54
          madziulec nie przesadzaj z tym formalizmem. Ja też nie raz i nie dwa odbierałam,
          zawoziłam i przywoziłam córkę męża bo on po prostu nie mógł (taka praca) Lepiej
          więc było się w ogóle nie spotkać z dzieckiem bylebym ja po niąnie pojechała?
          Chodzi tylko o podróż (może tatuś naprawdę nie może sie z pracy wyrwać)
          Nie chodzi o obcą osobę. Wg mnie to stwarzanie problemu niepotrzebnie (czego
          wiele ex nie potrafi zrozumieć)
          • zonka77 źle się wkleiło... 21.05.08, 13:55
            miało być dużo wyżej sad
          • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:04
            Wiesz...
            No wlasnie "on po prostu nie mogl".
            A matka musi? Ona zawsze musi.

            Jak to mi przypomina te cholerne sms-y eksa co wizyte w mojego
            dziecka... Zazwyczaj jest tak: odbierz, a ja przyjade pozniej lub
            przyjedz wczesniej do domu, bo trzeba dziecku dac kolacje.
            To jest JEGO dziecko i czas, by szanowny dawca materialu
            genetycznego zrozumial, ze ma swoja odpowiedzialnosc. A jak mu praca
            przeszkadza to neich ja zmieni.
            • chalsia Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:06
              Wiesz...
              > No wlasnie "on po prostu nie mogl".
              > A matka musi? Ona zawsze musi.

              nie. nie musi zawsze ani nie zawsze musi.
              No ale do tego, by to robić mądrze, to trzeba dojrzec Madziulcu.
              • madziulec Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:10
                No jasne.
                Mozna zostawic dziecko w przedszkolu. I nie odebrac wink))

                Mundra Chalsia tak robi wink)))
                Bo mundra Chalsia zezarla wlasnie wszystkie rozumy swiata. Mundra
                Chalsia bowiem wie, ze w nastepnym roku szkolnym nie byloby dla
                dziecka miejsca w przedszkolu, a na prywatne mundrej Chalsi by stac
                nei bylo, na opiekunke tudziez.
                Ale mundra Chalsia lubi udowadniac, ze ma racje i pokazywac, ze jest
                mundrzejsza wink)))

                I tak oto wlasnie pokazujemy, ze nei da sie leciec na oslep walac w
                sciane. Widzisz osiolku????
                • bsl Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:15
                  madziulec i po sie irytujesz
                  nie od dziś wiadomo że facet to inna konstrukcja ,myślą inaczej niż
                  my i trzeba jakos sobie z tym radzić ,smile
                  • totorotot Re: Z punktu widzenia Next 05.07.08, 11:29
                    Faceci są najprostszymi urządzeniami, bo obsługiwani tylko przez jedną wajchę smile))
                    A tak w ogóle to mój by najchętniej w ogóle nie spotykał się z dziećmi ex, gdybym mu nie piłowała: a zadzwoń, a zaproś, a zapytaj; ja nawet muszę pamiętać, żeby kupić prezenty na mikołajki itp. smile
                    Ale i tak te dzieciaki kocha, tylko jest jakby upośledzony. Dla porządku: alimenty płaci bardzo duże, więc nie mia się specjalnie tylko taki juz jest i o moich imieninach tez trzeba mu przypomniec smile Czasem jego dzieci pamiętają o moich imieninach/urodzinach a on nie! smile)
              • bsl Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:13
                > Wiesz...
                > > No wlasnie "on po prostu nie mogl".
                > > A matka musi? Ona zawsze musi.


                nie nie musi , jak trzebabyło odebrać dzieci z jakiegos umowionego
                miejsca ( mieszkamy daleko od siebie ) jechał mój przyszły mąż

                drę koty z exem o rózne sprawy np majątkowe natomiast w kwestii
                dzieci staramy sie dogadywać
                • guderianka Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 14:32
                  1. Ważne jest to co napisałaś o córce-a mianowicie,że ona nie chce
                  być odbierana przez obcą kobietę. I tego należy się trzymać,
                  konsekwentnie jak krowie na rowie exowi tłumaczyć i być po stronie
                  dziecka. Swoją drogą czy pytałaś DLACZEGO ona nie chce być odbierana
                  przez next?
                  2. Zgadzam się w z bsl- Dzieci exa z drugiego związku i jego nowa
                  partnerka to część rodziny-nie naszej ale DZIECKA Chciał nie chciał
                  ale tak właśnie jest i nie mamy na to wpływu. Stawiając pytania jak
                  imć Kierkegard w ALbo Albo. Albo będzie się drzeć koty i walczyć o
                  kontakt ojca z dzieckiem-tylko i wyłącznie bez udziału osób trzecich
                  ALBO pogodzimy się z faktem,że przy okazji kontaktów z ojcem dziecko
                  nawiązuje więź z członkami jego nowej rodziny. PYTANIE-co będzie
                  lepsze dla dziecka? Izolacja od rodziny ojca, stwarzanie mocnego
                  muru i robienie trudności czy też uczenie dziecko więzi i tolerancji
                  oraz tego,że rodzina to nie tylko mama i tata? Na to pytanie każda
                  mama niech odpowie sobie sama
        • braktalentu Re: Z punktu widzenia Next 21.05.08, 16:15
          Jako next absolutnie nic nie rozumim. Co najwyżej mogę coś zrozumieć.
        • totorotot Re: Z punktu widzenia Next 05.07.08, 11:18
          > To niech ta pani wystapi o kontakty z dzieckiem wink))
          > Narazie jak nei patrzec ani ona brat ani swat dla tego dziecka, a
          > ustalone kontakty sluza dziecku i ojcu, czego zadna z nexi nie
          > rozumi.

          Nie "nie brat ani swat", tylko macocha. I to chyba nie z tych najgorszych, skoro bierze córkę ex na wakacje ze swoimi, zamiast dwoić się i troić, żeby pierwsza córcia niemiała konaktu z ojcem.
          Rozumie, że jesteś zazdrosna i się boisz, że córka będzie - oz zgrozo! - dobrze się bawić na wakacjach z macochą i jej dziećmi, ale chyba o to chodzi, żeby fajnie spędziła wakacje. A to przecież i tak zawsze TY będziesz dla niej najważniejsza smile
          • totorotot Re: Z punktu widzenia Next 05.07.08, 11:20
            Errata:
            zamiast niemiała - nie miała
            zamiast rozumie - rozumiem smile
    • woda.lekko.gazowana Re: pomysł eksa na wakacje 21.05.08, 17:21
      Haniu,
      jestem w trochę podobnej sytuacji: mój ex ma dziewczynę, która ma
      córkę, a jednoczesnie ja związałam się z mężczyzną, który ma dzieci.
      Wspólnie z ex mamy dwoje dzieci, i one mieszkają ze mną, ex ze swoją
      dziewczyną, niemąż jest cudzoziemcem, i jego dzieci mieszkają za
      granicą.
      Dodatkowo, na skutek nieporozumień z przeszłości, panowie raczej za
      sobą nie przepadają, nad czym boleję.

      Jak widzisz, sytuacja jest bardzo, bardzo skomplikowana, i na
      początku było bardzo ciężko, bo np. ex, z pełnymi prawami, bardzo
      fajny jako ojciec, nie zgadzał się, żeby np. niemąż był w domu,
      kiedy on przychodził do dzieci (co jest paradoksalne), doprowadzało
      mnie to do białej gorączki. W tym drażliwym czasie starałam się
      przekazywac dzieci poza domem - ex odbierał je z przedszkola, lub
      nie chcąc wchodzic, czekał pod domem. Sytuacja zmieniła się, kiedy
      poznał swoją obecną dziewczynę, potem zabrał dzieci na wspólny z nią
      i jej córką weekend, dzieci wróciły całe, zdrowe i zadowolone. Nie
      ukrywam, trochę kuło mnie to, że ją lubią, ale zaakceptowałam, że
      tak juz będzie, i nie miałam nic przeciwko ich spotkaniom. Co
      więcej - dziewczyna exa, która mieszka niemal obok mojego domu,
      zaczęła zabierac dzieci w piątki po pracy do ich domu, (w "jego"
      weekendy) swoim samochodem, bo tak było wygodniej, a on w tym czasie
      odbierał jej córkę z przedszkola.
      Teraz z drugiej strony: niemąż ma nieczęsto szansę na spotkania ze
      swoimi dziecmi, dlatego spędzamy wakacje i ferie zwykle razem, co
      nie znaczy wcale, ze przez dwa tygodnie czy miesiąc wakacji siedzimy
      sobie cały czas na głowie, owszem, mieszkamy razem, ale tak układamy
      plany, zeby niemąż mógł spędzić tez czas tylko ze swoimi
      dzieciakami, to jest mozliwe i wręcz: naturalne. Czasami udaje nam
      się tak umówić, żeby częsciowo czas ich pobytu pokrywał się z
      wyjazdem moich do taty, ale nie jest to podstawą.

      Zdarzyło mi sie również np. jechać z całą czwórką, dziecmi moimi i
      niemęża, do jego kraju na wakacje, bo on w tym czasie musiał jeszcze
      pracowac, a mielismy wykupione bilety na samolot.

      Nie robimy też dzieciom mętliku w głowie, każde ma jednego tatę i
      jedną mamę, partnerów rodziców traktują po przyjacielsku, mówią nam
      po imieniu.

      Wiesz, to wszystko się da zorganizować, trudność polega na chłodnym
      podejściu do problemu, nieemocjonalnym, i na wzajemnym szacunku i
      liczeniu z uczuciami innych, nawet, jesli są dla nas niewygodne.

      pozdrawiam Cię i zyczę serdecznie, zeby udało Wam sie rozwiazać
      Wasze problemy.

      W.

      p.s. dziękuję bsl, że ściagnęła mnie do tego wątku. nie bywam na tym
      forum i rzeczywiście, to "coś, co powinno mnie zainteresować".
      • woda.lekko.gazowana Re: pomysł eksa na wakacje 21.05.08, 17:52
        przeczytałam wątek raz jeszcze i mangolda zwróciła uwagę na
        kwestię "dowiezienia".
        Haniu, jeśli problemem jest tylko transport, a nie cały pobyt (bo
        sie troche pogubiłam), może możesz córkę zawieść? My, jeśli przejazd
        nie jest "po drodze" staramy się dzielić tym obowiązkiem, mniej
        wiecej tak samo często ja jeżdżę po dzieci, jak ex. Oboje pracujemy
        i obojgu nam tak samo trudno wyrwać się np. "przed korkami", dzieci
        niemęża lataja już same, ale były czasy, kiedy on leciał po nie
        speclajnie, jak również, że ich mama z nimi przyjechała, odwiedzając
        przy okazji swoją koleżankę w Polsce.
        • anita_zu Re: pomysł eksa na wakacje 21.05.08, 20:10
          Tak czytam ten watek i mysle sobie ze byla zona mojego meza to jakas
          dziwna jest, bo ona od poczatku oddawala nam dzieci kiedy tylko
          mogla (wmawiala nam nawet ze dzieci musimy brac zawsze kiedy ona
          sobie tego zyczy , bo przeciez ona tez musi jeszcze sobie "pozyc" a
          nie tylko z dziecmi siedziec). Inna sprawa ze odebrala mezowi prawa
          rodzicielskie (mieszkamy za granica i tutaj to bardzo proste) ale
          jak sie okazalo tylko i wylacznie ze wzgledow finansowych (w ten
          sposob uzyskala almienty na siebie- suma dwukrotnie przewyzsza kwote
          alimentow zasadzonych na dwoje dzieci) gdyz dzieci i tak kazdy
          weekend i nie tylko spedzaly u nas- dlatego ze ona sobie tego
          zyczyla a nie dlatego ze sad nakazal(wiec moj maz nie jest/byl w jej
          oczach nigdy zlym ojcem- ale prawa odebrala) az ja sie zbuntowalam i
          powiedzialam dosyc- od tego czasu mamy dzieci w co drugi weekend u
          nas i swieta rozne. No ale np. w ten weekend bede sama z dziecmi
          mojego meza, bo ten musi wyjechac sluzbowo, a jego eks chyba by ze
          zlosci sobie wlosy powyrywala gdyby maz zadzwonil i powiedzial ze
          nie moze wziac na weekend dzieci, totez zadzwonil i powiedzial ze
          dzieci ma oddac mi pod opieke bo go w weekend nie bedzie. Zaden
          problem. Dziwna ta eks mojego meza, ona generalnie widzi moja role w
          rodzinie jako bardzo wazna, proponowala nawet abym ja szla na drugi
          etat do pracy, bo przeciez jej eks maz (a moj obecny) powinien jej
          cala pensje oddawac a nie tylko trzy czwarte. Dziwny jest ten swiat.
          Ale jej piecioletnia corka powiedziala mi ostatnio ze mnie kocha.
          Zdziwilam sie normalnie, bo nie zabiegam o uczucia tych dzieci,
          staram sie po prostu byc dla nich dobra- ze wzgledu na meza- bo on
          by dla nich zycie oddal- tym bardziej przykre co dzeje sie w tym
          kraju- ze prawa rodzicielskie odbieraja ojcu niejako z urzedu.
          Pozdrawiam.
          • sanna.i Re: pomysł eksa na wakacje 08.06.08, 21:27
            Masz rację, ta ex normalna raczej nie jest.Na szczęście, nie wszystkie takie są.
    • luna67 Re: Madziulec 22.05.08, 01:40
      Madziulec, jestem w szoku po przeczytaniu twoich "belkotow".

      Wyobraz sobie ze, sa inne rodzinne konstrukcje, pozbawione jadu a chec
      wychowywania Exow jest slowem obcym.

      Dziekuje Bogu za moja Nex z ktora mam bardzo dobry kontakt, ktora troszczy sie o
      moje dzieci w czasie pobytu u ich ojca.

      Wyobraz sobie, ze juz drugi weekend razem grilujemy, tzn. ja, moj NM z jego
      dwojka dzieci, moje i mego Exa dzieci, moj Ex z Nex, no i Ex-tesciowa, z ktora
      mam bardzo dobry kontakt (tel. nawet kilka razy dziennie, wspaniala kobieta).

      Wyobraz sobie, ze pozwolilam przychodzic pod moja nieobecnosc do mojego domu (do
      moich dzieci), zarowno Ex jak i Nex.

      Wyobraz sobie, ze bylam przedwczoraj na zakupach z moja cora i z Nex!

      Madziulec, mam nadzieje, ze nie wyszly ci oczy z orbit!

      Nie sacz jadu, nie straj sie wychowywac dorosle osoby, bo napewno zestarzalas
      sie juz min. o 10 latsmile)))

      Z Exia mojego NM nie mam dobrego kontaktu (a staram sie jak moge), gdyz jest
      tego samego pokroju co ty, jest zawistna i saczy jad. Ale jest o niebo lepsza od
      ciebie, gdyz to ja w kazdy weekend odbieram dzieci z jej domu i przywoze do
      nassmile))))))

      Po drodze do domu zawsze patrze na stojace na chodniku kubly na smieci, chcialam
      wsadzic tam moje pasierbiatka, ale wiesz? zadny kolor mi nie odpowiada, wiec
      zawoze je do mojego domu i robie pyszny obiad z podwieczorkiem, ktory
      uwielbiajasmile)))

      Exia mojego NM nie musi z nami razem grilowac, ale zycze jej wypadniecia
      jadowitych klow. Popiepszona ma psyche i nie widzi tak jak ty Madziulec ze, na
      tym cierpia tylko jej i mojego NM dzieci, ktore naprawde lubie.
      • edz.anna Re: Madziulec 24.05.08, 03:50
        Witam,

        dzięki za wszystkie odpowiedzi! Mnie nie chodziło o to, że nie chcę
        by dziewczyna byłego faceta odbierała córkę. Jestem zadowolona, że
        ma kogoś, bo od tego czasu utrzymuje kontakt z córką.
        Nie zgadzałam się na wyjazd z dwóch powodów - a) nie znam tej
        dziewczyny na tyle by zaufać i powierzyć dziecko podczas nie wiadomo
        ile trwającej podrózy b) Nie wiedziałam zupełnie gdzie, czym jadą i
        miałam uzasadnione podejrzenia, że za granicę a moja córka
        kategorycznie odmówiła lotu samolotem z kimś obcym.
        Ale sprawa się wyjaśniła. Eksa olśniło i szczegółowo wytłumaczył mi
        jak ma wyglądać ta podróż, dlaczego sam nie może przyjechać i kiedy
        odbierze od dziewczyny córkę. Co rozwiało moje obawy i jeśli tylko
        córka się zgodzi to pojedzie.
        Może to zbieg okoliczności, ale telefon od eska był zaraz po
        napisaniu mojego posta. Skoro to takie skuteczne, to może powinnam
        wszystkie sprawy tak załatwiaćwinkPozdrawiam więc eksa i
        jego "szpiega".
        Dzięki raz jeszcze za odpowiedzi, H.

        • totorotot Re: Madziulec 05.07.08, 11:40
          Szkoda, że wcześniej Ci tego wszystkiego nie powiedział, skoro mogłoby to oszczędzić Ci zmartwień. Ale: jaki jest koń każdy widzi i nie należy sie spodziewac po facecie empatii, bo sie tylko człowiek rozczaruje
      • madziulec Re: Madziulec 08.06.08, 22:39
        Zaczne od tego moze, ze oczy mi z orbit nie wyszly. Moze dlatego, ze moje oczy
        na orbitach nie kraza. Na orbitach bowiem kraza planety. Ale coz, nie bedziemy
        sie tu klocic o takie drobiazdzki wink))

        Nie mam zamirau tez tu pokazywac Ci opinii psychologa, gdzie wyraznie napisane
        jest "w wyniku konsultacji nie stwierdza sie u chlopca zaburzen emocjonalnych.
        Wydaje sie jednak, iz obecna sytuacja rodzinna moze wplywac na chlopca
        niekorzystnie".

        To opinia wydana przez psychologa.
        Mi nie chce sie z ta opinia dyskutowac.
        Ty sama zobaczysz, jak takie postepowanie wplynie na dzieci. Nie dzis, nie
        jutro, a dlugofalowo.

        A bajerowac nas grillem nie musisz wink)) To jest naprawde passe wink
      • totorotot Re: Madziulec 05.07.08, 11:37
        oj nie moge hihih smile)))
    • totorotot Re: pomysł eksa na wakacje 05.07.08, 11:12
      A czy córka naprawdę nie chce jechać z tą next, czy to pod wpływem Twoich sugestii to deklaruje?
      • megan26 Re: pomysł eksa na wakacje 06.07.08, 11:34
        a ja całkowicie zgadzam się z madziulcem!!! Dziecko ma spędzać czas
        z ojcem i z nim budowac więż a nie z kolejna jego kobietą,która jest
        zupełnie nikim dla mojej córki. Pozatym nigdy w życiu nie zaufałabym
        obcej kobiecie i nie oddałabym jej w opiekę dziecka to jest skrajna
        nieodpowiedzialność, nawet psa nie oddałabym komuś obcemu.
Pełna wersja