volta2
25.06.08, 09:49
witam dziewczyny

mam pytanie o możliwe inerpretacjie zachaowania córki-nastolatki
(15l) w sytuacji, gdy ojciec jej zmarł, ale do rzeczy:
byłam na pogrzebie młodego faceta jeszcze, ojciec oczywiście z
gatunku czarna owca w rodzinie, z żoną rozwiedziony, z córką
kontakty miał raczej sporadyczne, na pewno na nią nie łożył
alimentów, nie pracował, nie zarabiał, żerował na własnej matce.
zachorował, rak szybko się z nim rozprawił, bo się nie miał za co
leczyć, no i wypadł rodzienie pogrzeb.
pytałam, czy dziecko jest powiadomione, ale że rodzinka hipokryzyjna
nieco to tylko każdy nabierał wody w usta. ale ponoć była żona
została powiadomiona o śmierci ojaca jej córki i zapowiedziała, że
córka jeśli będzie chciała być na pogrzebie, to ona ją przywiezie.
no i córki na pogrzebie nie było...
zaskoczenie spore, ale ja się tej córce nie dziwię, nie uważam, że
zdecydował o tym jej nastoletni bunt w stosunku do ojaca, ale myślę,
że na jej miejscu nie chciałabym się spotkać z całą ojca rodziną
(profesorowie, informatycy, inżynierowie - cholercia, śmietanka
jaka), która od momentu rozwodu zapomniała o jej istnieniu niemalże.
żadnego kokntaktu ze strony rodziny ojca nie było.
teraz mi mówią, że spadek po ojcu, czyli de facto po babci(babcia,
poza niewielkim mieszkankiem w starym bloku z płyty w warszawie),
która jeszcze żyje i ma się nienajgorzej, zrekompensuje jej te
wszystkie lata i brak ojca... no, nóż mi się w kieszeni otwiera
i pytanie do was, czy pozwoliłybyście własnemu dziecku na taką
postawę w takiej chwili?(oczywiście ptyanie do mam, których ojcowie
olewają dzieci, bo myślę, że gdyby ojciec ojcem był, to do żadnych
dylematów by nie doszło)