chalsia
23.09.03, 23:38
Takie mnie smętne mysli naszły, które mogę jedynie podsumowac tak, że w moim
zyciu jest i będzie tylko połowa radości macierzyństwa

(
Przez pierwsze pół roku życia synka nie mogłam czerpać pełni radości bycia
matką, bo mi się związek rozpadał, potem przez kilka miesięcy po prostu nie
byłam w stanie się tym cieszyć (i miałam do dziecka ambiwalentne uczucia, bo
to jego zaistnienie było katalizatorem rozstania).
A teraz .....
Teraz jest OK, ale gdy myślę o przyszłości to mi znów smutno.
Jeśli kontakt małego z ojcem będzie utrzymany, to z upływem czasu w coraz
mniejszym stopniu będę uczestniczyła w zyciu dziecka - wszystkie chwile z
ojcem po za moim domem będą dla mnie niedostępne. Nie będę wiedziała co i jak
przeżywa moje dziecko, nie będę mogła dzielić z nim / obserwować jego
przeżyć. W zwykłej rodzinie, nawet jak ojciec spędza czas tylko z dzieckiem,
to mama i tak sie dowie jak było, bo jej opowiedzą.
A u mnie??? Eks nie powie "bo to jego prywatne zycie", a nawet jak powie, to
cos w stylu "byliśmy w Ikei", a przecież nie o to mi chodzi. Zdjęć z pobytów
małego z ojcem też nie zobaczę. A ojciec zamierza spędzać z synkiem naprawdę
dużo czasu.
No i tak mi z tym przykro, że nie będę widziała tylu chwil/momentów/przezyć
mojego dziecka.
Buuuuuuu

(((((
Pozdrawiam,
Chalsia