Połowa radości z macierzyństwa

23.09.03, 23:38
Takie mnie smętne mysli naszły, które mogę jedynie podsumowac tak, że w moim
zyciu jest i będzie tylko połowa radości macierzyństwa sad(
Przez pierwsze pół roku życia synka nie mogłam czerpać pełni radości bycia
matką, bo mi się związek rozpadał, potem przez kilka miesięcy po prostu nie
byłam w stanie się tym cieszyć (i miałam do dziecka ambiwalentne uczucia, bo
to jego zaistnienie było katalizatorem rozstania).
A teraz .....
Teraz jest OK, ale gdy myślę o przyszłości to mi znów smutno.
Jeśli kontakt małego z ojcem będzie utrzymany, to z upływem czasu w coraz
mniejszym stopniu będę uczestniczyła w zyciu dziecka - wszystkie chwile z
ojcem po za moim domem będą dla mnie niedostępne. Nie będę wiedziała co i jak
przeżywa moje dziecko, nie będę mogła dzielić z nim / obserwować jego
przeżyć. W zwykłej rodzinie, nawet jak ojciec spędza czas tylko z dzieckiem,
to mama i tak sie dowie jak było, bo jej opowiedzą.
A u mnie??? Eks nie powie "bo to jego prywatne zycie", a nawet jak powie, to
cos w stylu "byliśmy w Ikei", a przecież nie o to mi chodzi. Zdjęć z pobytów
małego z ojcem też nie zobaczę. A ojciec zamierza spędzać z synkiem naprawdę
dużo czasu.
No i tak mi z tym przykro, że nie będę widziała tylu chwil/momentów/przezyć
mojego dziecka.
Buuuuuuu sad(((((

Pozdrawiam,
Chalsia
    • kamila77 Re: Połowa radości z macierzyństwa 24.09.03, 08:47
      Połowa to i tak sporo smile Tak sobie myślę, że przecież dzieci, jakkolwiek mocno
      nie rozkładalybyśmy nad nimi parasola i tak w końcu wyściubią noski na świat.
      Im starsze, tym więcej ma swoich spraw, o których nie bardzo chce mówić. W
      Twoim przypadku taką sprawą są spotkania z ojcem. Domyślam się, że ciężko to Ci
      znieść. Pozdrawiam i ściskam.
    • oktawa Re: Połowa radości z macierzyństwa 24.09.03, 09:24
      takie są konsekwencje płynące z rozstania.
      myślę, że lepiej w sobie oswajać podobne strachy, znaleźć sensowne zajęcie na
      czas nieobecności dziecka w domu (nie wiem, może jakieś zajęcia, może
      zaplanowane wakacje samotne, bo bez dziecka, niesamotne, bo na przykład z
      przyjaciółmi).
      nie hoduj w sobie lęków.
      jeśli mąż nie powie Ci "jak było", z pewnością uczyni to dziecko.

      tymczasem dbaj o siebie.

    • mag_p Re: Połowa radości z macierzyństwa 24.09.03, 09:34
      Oj!!! To chyba pogoda (((((; .
      Mnie i moich znajmoych tez dopada handra.
      Ale powoli. Tez o tym mysle i tez czasem czuje bol. Ale zaczynam od tego , ze
      kochac to dawac.
      Wiem czasem to trudne i slowa wydaja sie jakez puste , ale pomysl od innej
      strony.
      Moj synke gdziekolwiek idzie i skad by nie wrocil , wraca z radoscia , a zegna
      sie z pytaniem "Bedziesz czekala?" - jestem dla niego takim portem do ktorego
      sie zawsze wraca. Ktory sprawia , ze moze cieszyc sie zyciem spokojnie, bo
      wie , ze ja gdzies tam jestem i czekam na Niego, gdzie moze przyjsc i odpoczac
      i ze mna przezcy radosci .
      Dajesz mu stabilnosc , bezpieczenstwo...
      Moze nie widze jak biega z tata, ale widze jak bawi sie ze mna, jak cieszy sie
      i jak placeze, co lubi a czego nie...
      Dzieci rosna, zaczynaja miec swoj swiat , swoje miejsca , swoich znajmych i to
      jest normalne.. Nam moze trudniej sobie to wszystko poukladac , bo siwezo
      jestesmy po rozstanaich , chcialbysm chlonac ten czas z naszymy dziecmi , by
      nic nie utracic..
      Nie tracisz , On bedzie z Toba. Jak bedzie miedzy wami , jakie relacje itd..
      zależy od Ciebie i dziecka. Wy tez mozecie miec swoj siat , swoje tajemnice,
      swoje zajecia - i to bedzie Wasz siwat!!!

      Moze nie potrafilam napisac tego co chcialam. Nie umiem wyrazic mysli na
      papirze tak dobrze jak Wy, ale mam nadziej , ze mnie zrozumialas...
      Tez ma takie dni i takie mysli.

      Pozdrawiam
      Mag
    • ann_mart Re: Połowa radości z macierzyństwa 24.09.03, 11:05
      Może nie połowę, ale część na pewno - tylko po co sie tym martwić? To nie
      pociecha ale twój ex jeszcze więcej traci - jeżeli kocha dziecko, bo więcej
      czasu spędza ono z tobą. I macie takie sprawy, do których on nie będzie miał
      dostępu.
      • e.beata Re: Połowa radości z macierzyństwa 24.09.03, 11:47
        Ja myślę chalsiu, że masz teraz takie objawy bo synek jeszcze mały.
        To jak z opiekunką, żłobkiem, przedszkolem. Najpierw się pytamy po powrocie o
        wszystkie szczegóły, co robił, co jadł i dokładnie ile, ile razy kupka, jaka
        książeczka itp. A z biegiem lat pytań szczegółowych coraz mniej. Bardzo dużo
        zależy od zaufania do osoby z którą dziecko spędza czas.
        Sama pamiętam jak mnie bolało gdy mały wkroczył w wiek przedszkolny i miał już
        swoje tajemnice do których mnie nie dopuszczał. A do tego nie wiedziałam co się
        dzieje przez tyle godzin dziennie. Ale z biegiem czasu jakoś człowiek do tego
        się przyzwyczajał. Mam nadzieję, że i u Ciebie będzie podobnie wink, to chyba
        taki babski mechanizm obronny, bo inaczej to wyłącznie wariatkowo wink.
    • chalsia Re: Połowa radości z macierzyństwa 25.09.03, 23:50
      Dzięki Kobitki za słowa otuchy (a zwłaszcza Mag).
      Wiem, ze się przyzwyczaję, takie życie. Tylko,że to z musu a nie z wyboru, czy
      naturalnej kolei rzeczy.
      Po prostu boli i już. O skaleczeniu też wiemy, że się zagoi, a w niczym to bólu
      nie umniejsza.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • pas.ja Re: Połowa radości z macierzyństwa 26.09.03, 10:02
      to przecieże nie będzie połowa. to będzie wciąż 100% Twojej radości z
      macierzyństwa, płynącej z tego czasu, który TYLKO TY spędzisz z dzieckiem. nie
      trap się tym na zapas i doceniaj wszystkie chwile z synem. zbyt szybko mijają.
    • agatled Re: Połowa radości z macierzyństwa 26.09.03, 11:10
      Zawsze możesz przecież być przy tych spotkaniach. Póki dziecko jest małe to
      normalne, potem zobaczysz. Z czasem nawet chyba będziesz wolała żeby pobyli
      sami. Tak myślę. Mój Maciuś ma 17 miesięcy, tata spotyka się z nim raz w
      tygodniu, choć twierdzi że chciałby częściej. Ale czas nie pozwala mi
      organizować tych spotkań częściej. On wie że nie ma takiej możliwości żebym
      dała mu dziecko na 2-3 godziny, jest po prostu za mały, zresztą tata nie zna go
      zbyt dobrze, z wielkimi przerwami był z nim dotychczas, w czasie których w
      ogóle się nim nie ineteresował. Potem, gdy Maciuś będzie większy i będzie umiał
      powiedzieć jak było czy czego potrzebuje pewnie jego tata znowu będzie
      naciskał. Ale nie sądzę żebym nie potrafiła sobie z tym poradzić, i tak uważam
      że to zależy od Ciebie. Poczekaj, niczego i tak nie zmienisz, czas pokaże.
Pełna wersja