tata- nie tata

26.06.08, 11:52
Nie wiedziałam gdzie dokładnie umieścić tego posta, ale chyba tu też
może byćsmile
Ja i córcia (4,5) meiszkamy z moim narzeczonym. Jest wspaniały i dla
mnie i dla mojej Córeczki -traktuje Ją jak swoje dziecko.. Ale nie w
tym sęksmile
Razem wychodzimy z małą na place zabaw, jeździmy na wycieczki itp..
Często jest tak, że osoba, która nas nei zna zwraca się do Córki:
- A może tatuś ci pomoże...
Itp. itd.....
Zastanawiam się jak On się musi czuć.. Czasami mełej przejdzie to
koło uszu a czasami zaczyna tłumaczyć: -to nie tata, to nasz (i tu
imię) smile
Sama czasami mówi do Niego ,,tato". Czasami taka sytuacja jest
niezręczna... Nic się nie dzieje, gdy Mała nie tłumaczy wszystkiegosmile
Trochę inaczej, gdy zaczyna to robić...
Chyba wiecie o co mi chodzismile Czasami nie wiem jak reagować....
No tak sobie chciałam pobiadolićsmile
    • mama-zuza Re: tata- nie tata 26.06.08, 12:22
      Witam!
      Mam tak samo jak ty.....tez nie wiem jak reagować.....Moj partner
      mowi mi ze sie wtedy dziwnie czuje.tak samo jest jak poznajemy kogos
      nowego-wszyscy momentalnie mojego faceta uznaja za ojca malej a mi
      nie zawsze chce sie opowiadac nowo poznanym ludziom nasza historię...
      • mama_ameleczki do mama-zuza 05.07.08, 18:19
        mama-zuza napisała:

        > Witam!
        > Mam tak samo jak ty.....tez nie wiem jak reagować.....Moj partner
        > mowi mi ze sie wtedy dziwnie czuje.tak samo jest jak poznajemy
        kogos
        > nowego-wszyscy momentalnie mojego faceta uznaja za ojca malej a mi
        > nie zawsze chce sie opowiadac nowo poznanym ludziom nasza
        historię...



        a dlaczego on sie wtedy dziwnie czuje
    • rybka.marcowa Re: tata- nie tata 26.06.08, 23:15
      U mnie jest to samo.
      Mój mąż bardzo by chciał żeby córki mówiły do niego "tata".
      One prawdopodobnie tez,ale chyba sa na do za duże i troche sie wstydzą(7,5 roku
      i 4,5)...
      Zreszta maja tego tate-jest jaki jest,ale maja.
      Jeśli chodzi o obcych to zazwyczaj niczego nie wyjasniamy,
      niech sobie mysla ze tata i tyle.
    • martina.15 Re: tata- nie tata 27.06.08, 03:14
      ja mam dziecko mlodsze, wiec nie reagujemy, ewentualnie mrugamy do siebie
      porozumiewawczo. P. nie przeszkadza to, przeciez to jakas krotka rozmowa z kims
      malo znajomym, jesli nie zna sytuacji. jesli to ktos z kim bedziemy mieli jakis
      scislejszy kontakt albo wyjasnienie sprawy bedzie kiedys konieczne to od razu,
      spokojnie, wyjasniamy. Po prostu. P. jest bardziej smutno tak po prostu z tego
      powodu ze nie jest prawdziwym ojcem corki niz przez jakis obcych.
      No ale niestety nie rozumiem co z tym krepujacego... glupio od razu komus
      wyjasniac wszystkie koligacje i sytuacje rodzinne, ale co, wstydzisz sie? a
      zmienisz czas? wiec bez sensu uwazac to za niezreczne.


      Corcie sie uczy ze P. to P. a tata hmm to tata, ktos inny.
      • czarnataka Re: tata- nie tata 27.06.08, 09:34
        nie, nie wstydzę się tego absolutniesmile tylko taki dziwny dreszcz
        mnie przechodzi jak ktoś tak powiesmilea jeśli chodzi o tłumaczenie to
        wyjaśniam o co chodzi tylko tym, z którymi będę nmiała dłużej do
        czynieniasmileA mała rozumie, kto to tata. I jak na Jej wiek (4,5) ma
        na ten temat swoje-bardzo mądre- zdanie:
        tata F.- to tata bo włożył mamie ziarenko do brzuszka (z kótego Ona
        powstałasmile)
        tata R. to tata bo się mna opiekuje i o mnie dbasmile

        A tak na marginesie dla mnie tata F. to Dawcasmile więc Córeczka sama
        wyciągnęła wnioski podobne do moich.(Podkreślam, że złego słowa nie
        powiedziałam Córce o biologicznym ojcu)

        Takie te nasze MAluszki mądre Stworzonkasmile
    • anetina Re: tata- nie tata 02.07.08, 08:31
      jak poznaliśmy M., Mały miał niespełna 2 latka
      na zajęciach z grupą HD nauczycielki mówiły - Mały idź do taty, dziecko nie
      oponowało, od razu szło - ale mówiło po imieniu do mojego partnera
      na placu zabaw, kto nie znał, również też mówił, że idź do taty
      żaden nie oponował, dla M. się podobało

      ja nie reagowałam
      nie będę każdemu opowiadać historii

      a z ciekawostek - sąsiadka, która wprowadziła się na 2 miesiace przed moim
      porodem, wierzyłą, że M. jest biologicznym tatą
      nie zastanawiała sie, dlaczego go by nie było 2 lata przy nas
      uświadomiłam ja miesiac temu, nie chciała wierzyć, ze Mąły to niebiologiczny syn smile

      znajomym M. powiedział, że to jego syn
      śmiali się, gdzie nas tak długo chował - mieszkał 350 km od ans big_grin

      głupio nikomu z tego powodu nie było
      a wręcz miło, że z obserwacji obcych ludzi partner zachowuje się jak tata
      • guderianka Re: tata- nie tata 02.07.08, 09:29
        MOja córka nie znała swojego bilogicznego ojca. Ale pokochała mojego
        partnera i sama spytała go , czy chce być jej tatą. Przeprowadziła
        cały logiczny wywód "X nie bawi się ze mną , a Y tak. X nie kupuje
        pampersów a Y tak. X nie był u mnie w szpitalu po opelacji a Y tak.
        To ja nie chcę żeby X był moim tatą, chcę żeby był nim Y". Y się
        zgodził być tatą.
        Przyczy czym córka wiedziała , kto jest ojcem bio. Miała zdjęcia.
        Czasem wspomniała, jednak te wspomnienia sie zacierały. Dziś jest
        już po adopcji przez Y. Czasem lekarz albo ktoś z rodziny spyta przy
        córce o "bio", ja odpowiadam.Córka słyszy. Nie zadaje pytań.
        Rozumie,że tata to ten, który jest z nią stale. A ten drugi..nie
        wiem jak go umieściła na swoje skali emocji. Kiedyś mówiła o
        nim "Twój pierwszy mąż mamo"
    • kicia031 przez analogie 02.07.08, 09:57
      Moj chlop jak mnie przedstawia to mowi o mnie "moja zona" choc zona
      nie jestem i nie planuje byc. Ale nie tlumacze, bo co komu do tego?
      Ci ludzie, ktorzy sa istotni w naszym zyciu wiedza , jak jest.

      Wiec moze sie po prostu nie przejmuj.
Pełna wersja