ml130676
01.07.08, 08:47
Ten artykuł to stek bzdur. Jakieś rady wyjęte z d...y (bez obrazy).
Autorki chyba żyją pod kloszem i nie mają pojęcia, jak wygląda życie
samotnej matki w, uwaga(!!!), Polsce. Czy panie ściągnęły te rady z
jakiegoś zachodniego pisemka dla kobiet, czy są to ich pobożne
życzenia wygenerowane przez paniusie żyjące pod kloszem? 99%
polskich kobiet porzuconych lub porzucających nieudolnych partnerów
życiowych boryka się z czysto materialnymi problemami. Brak
pieniędzy wpędza w wystarczającą frustrację, kiedy to dziecku trzeba
dać jeść, a do zapłaty są rachunki za mieszkanie i inne media. Wiele
kobiet wpada w kłopoty, bo mężulek najpierw przez kilka lub
kilkanaście lat wmawia im, że ich rola kończy się na zajmowaniu się
domem i dziećmi, a potem ogarnięte kryzysem wieku średniego samce
odchodzą do młodszych kochanek, alimenty to "śmiech na sali", a żyć
trzeba, tylko z czego? Wreszczie kategoria "panny z dzieckiem" -
porzuconej w ciąży. Dziewczyna taka często nie ma wsparcia nawet
najbliższej rodziny, bo "się puściła i zaszła", traci pracę po
urodzeniu dziecka, a ojca ani widu, ani słychu, bo np. uciekł
zagranicę. Jak żyć z alimentów z "Funduszu" i opieki społecznej? Czy
to nie wystarczający problem, finansowy? Paplanie o psychicznym
bólu, samotności i tęsknocie po prostu mnie śmieszy. O tym to może
sobie pisać w pamiętniku kobieta, która ma miesięcznie parę tysięcy
złotych dochodu lub alimenty, ale nie typowa Polka, która zarabia
średnią krajową, a do tego opuścił ją facet wraz z dochodami, które
gwarantowały godziwe życie rodziny, a za jedną pensję z dzieckiem
nie bardzo da się wyżyć (nie wegetować!!!). Przydałoby się, żeby GW
zatrudniała w swojej redakcji w dziale dla kobiet osoby, które
naprawdę dostały od życia po tyłku, a nie egzaltowane damulki, które
swoją wiedzę czerpią z kolorowych zagranicznych czasopism dla klasy
średniej i pielęgnują własne ego, podczas gdy społeczeństwo ma
bardziej przyziemne problemy niż "senne koszmary" i "niepokój serca".