kati78
02.07.08, 07:41
Witajcie
Byłam wczoraj z synkiem na fantastycznym placu zabaw. Wszystko
byłoby OK gdyby nie fakt, że oprócz mojego synka i mnie były tam
jeszcze dwa małżeństwa z dziećmi. Oni się bardzo dobrze znali,
dzieciaki mówiły nawzajem "ciociu, wujku". Mój Jacek co i raz tam
podchodził, widać że brakuje mu kontaktu z większą grupą ludzi - co
prawda chodzi do przedszkola ale to co innego. A ja złapałam takiego
doła, ze nie wiem. Tak mi było tam źle, że my dalej jesteśmy sami.
Ja nie potrzebuję mężczyzny dla siebie, naprawdę, przez ponad 5 lat
od zajścia w ciążę i stania się samodzielną mamą, nauczyłam sie być
sama. Ale chodzi mi o przyjaciela dla mojego Jacka. Nawet nie ojca -
ja wychowuję synka i cała odpowiedzialność spada na mnie
(aha, "tatuś" nigdy nie widział synka, nie uczestniczy w jego
życiu).
I tak sie zastanawiam - co ze mną nie tak? Nie umiałam sobie ułożyć
życia zanim zostałam mamą, to teraz tym bardziej się nie uda. A tak
mi żal synka, że nie ma taty. Że nie wie, co znaczy to słowo.
Wiem, ja na własną prośbę tak mam, to moja wina, że źle wybrałam
wtedy, ponad 5 lat temu, ale dlaczego musi cierpieć moje dziecko? Ja
nic nie chcę dla siebie ale naprawdę fajnie by było móc pojechać na
plac zabaw, czy np. na konie, z kimś.....
Przepraszam, jeżeli piszę trochę chaotycznie. Palce nie nadążają za
myślami.
Czy Wy też tak miewacie?
Pozdrawiam
Kasia mama Jacka