Sami na placu zabaw....

02.07.08, 07:41
Witajcie
Byłam wczoraj z synkiem na fantastycznym placu zabaw. Wszystko
byłoby OK gdyby nie fakt, że oprócz mojego synka i mnie były tam
jeszcze dwa małżeństwa z dziećmi. Oni się bardzo dobrze znali,
dzieciaki mówiły nawzajem "ciociu, wujku". Mój Jacek co i raz tam
podchodził, widać że brakuje mu kontaktu z większą grupą ludzi - co
prawda chodzi do przedszkola ale to co innego. A ja złapałam takiego
doła, ze nie wiem. Tak mi było tam źle, że my dalej jesteśmy sami.
Ja nie potrzebuję mężczyzny dla siebie, naprawdę, przez ponad 5 lat
od zajścia w ciążę i stania się samodzielną mamą, nauczyłam sie być
sama. Ale chodzi mi o przyjaciela dla mojego Jacka. Nawet nie ojca -
ja wychowuję synka i cała odpowiedzialność spada na mnie
(aha, "tatuś" nigdy nie widział synka, nie uczestniczy w jego
życiu).
I tak sie zastanawiam - co ze mną nie tak? Nie umiałam sobie ułożyć
życia zanim zostałam mamą, to teraz tym bardziej się nie uda. A tak
mi żal synka, że nie ma taty. Że nie wie, co znaczy to słowo.
Wiem, ja na własną prośbę tak mam, to moja wina, że źle wybrałam
wtedy, ponad 5 lat temu, ale dlaczego musi cierpieć moje dziecko? Ja
nic nie chcę dla siebie ale naprawdę fajnie by było móc pojechać na
plac zabaw, czy np. na konie, z kimś.....
Przepraszam, jeżeli piszę trochę chaotycznie. Palce nie nadążają za
myślami.
Czy Wy też tak miewacie?
Pozdrawiam
Kasia mama Jacka
    • anetina Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 08:41
      ja też się głupio czułąm w takich momentach
      ale szybko przestałam

      częściej za to chodziliśmy z Małym do parku, na wycieczki
      tak naprawdę na placu zabaw rzadko kiedy są pełne rodziny - częściej są osobno
      mamy, ojcowie, babcie czy dziadkowie
      naprawdę rzadko kiedy jest pełna rodzina sad - widzę chociaz teraz po sobie - w
      tygodniu ja sama jestem z Małym na dworze, a na weekendzie wysyłam M. na spacer
      z dzieckiem

      tak ze uszy do góry
      jesteś jeszcze młodą dziewczyną
      masz pewnie bardzo fajnego synka - wychodzi na to, ze chyba równolatka z moim

      pozdrawiam


      • guderianka Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 09:36
        No dziecko cierpi.Nie przez ciebie ale przez ojca. Ty jesteś przy
        dziecku ale ojciec nie wypełnia swej roli


        Ja nie czułam się głupio w takich chwilach. BYłam sama odkąd córka
        skończyła 6mcy aż do jej 3,5 roku życia. Byłam sama podczas jej
        operacji, przy szpitalnym łóżku i podczas rehabilitacji, byłam sama
        gdy uczyłam się do ezgaminów z nią na kolanach, z nią też byłam na
        obronie pracy mgr. I nie było mi z tym źle.
        • lubie.gazete Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 10:37
          guderianka napisała:

          > No dziecko cierpi.Nie przez ciebie ale przez ojca. Ty jesteś przy
          > dziecku ale ojciec nie wypełnia swej roli
          >
          >
          > Ja nie czułam się głupio w takich chwilach. BYłam sama odkąd córka
          > skończyła 6mcy aż do jej 3,5 roku życia. Byłam sama podczas jej
          > operacji, przy szpitalnym łóżku i podczas rehabilitacji, byłam sama
          > gdy uczyłam się do ezgaminów z nią na kolanach, z nią też byłam na
          > obronie pracy mgr. I nie było mi z tym źle.

          Jak nie przez nią? Przez ojca rzecz jasna,ale kto wybierał ojca dla
          dziecka?Siostra?Koleżanka? A Ty to co? Gdzie miałaś oczy jak szłaś do łóżka
          (liczę,że nie był to gwałt-jeżeli tak i mimo to zdecydowałaś się urodzić dziecko
          bardzo Cię podziwiam).
          Założę się,że średnia czasu od poznania do pójścia do łóżka jest tutaj mniej niż
          pół roku.
          A potem płacz,zasiłki i "ojej,sama na placu zabaw,sama przy szpitalnym łóżku itp.".
          Rozumu drogie Panie-rozumu!!!!! (nie mówię o gwałtach)
          Jak ktoś kocha i chce z kimś być to odczeka i wiele miesięcy,zanim pójdzie do łóżka.
          • anetina Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 10:46
            no nie ma jak kolejna zaczepa na forum big_grin
            a zauważyłeś/-aś, że są tu dziewczyny po długoletnich związkach, po długim
            okresie od ślubu?
            że dziecko było planowane przez OBYDWOJGA, nie tylko przez matkę?

            myślimy, że znamy człowieka, a nawet po kilku latach nie jesteśmy w stanie tak
            naprawdę stwierdzić, jaka ta osoba jest naprawdę sad
            • lubie.gazete Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 10:52
              Tym gorzej świadczy o nich: były tak tępe,że nawet przez kilka lat nie były w
              stanie zauważyć,że mąż lub kochanek nie nadaje się na ojca?
              Żenua.
              Większość znanych mi i nie tylko mi samotnych matek to dziewczyny(przeważnie
              młode),które dały po góra miesiącu znajomości albo żonatemu.
              Takich mi nie żal.Nie ma się rozumeczku,trzeba płacić panoncecku.
              • guderianka Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 10:53
                > Większość znanych mi i nie tylko mi samotnych matek to dziewczyny
                (przeważnie
                > młode),które dały po góra miesiącu znajomości albo żonatemu.


                Fajne masz koleżanki tongue_out Same tępe tongue_out
                Kto z kim przystaje....
              • anetina Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 10:55
                ale akurat matki są odpowiedzialnymi kobietami, bo wychowuja dzieci
                a faceci - oby ptaszka puscić dalej, co sobie będzie zastawał drogę dzieciakami
                i partnerkami
                ptaszek nie moze być na uwięzi big_grin i z jedną big_grin
          • guderianka Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 10:51
            Jak nie przez nią? Przez ojca rzecz jasna,ale kto wybierał ojca dla
            > dziecka?Siostra?Koleżanka? A Ty to co? Gdzie miałaś oczy jak szłaś
            do łóżka

            Nie można uznawać za kwestię winy tego,że doszło do aktu seksualnego
            w wyniku któego powstało dziecko. Nie jest winą żadnej matki-że
            wybrała na ojca dziecka /swego partnera takiego a nie innego faceta.
            Nie jest winą matki,że związek rozpadł się z różnych względów-czy to
            przez to , że partnerzy sie nie dobrali czy też przez używki a nawet
            przez głupotę lub ludzkie wypalenie z uczuć do danego osobnika. Nie
            rozważamy tu kwesti poczęcia. Rozważamy kwestie wychowania i
            odpowiedzialności po przyjściu dziecka na świat. Odpowiedzialności,
            którą ma matka bo dziecko wychowuje i braku odpowiedzialności ojca,
            który w wychowaniu nie uczestniczy.
            Znam ojców różnych i takich, którzy mają wkład w wychowanie dziecka
            i takich, którzy nie mają. I to, czy są głupi, przypadkowi,
            bystrzy,inteligentni, czy znało się ich rok czy dwa, czy związek
            trwał 5mcy czy 5lat-nie ma znaczenia. Bo wśród jednych i drugich są
            tacy, którzy się dziećmi zajmują i interesują a nawet opiekują na
            codzień i tacy, których dzieci w ogóle nie znają


            > Jak ktoś kocha i chce z kimś być to odczeka i wiele miesięcy,zanim
            pójdzie do ł
            > óżka.
            Tia..mam nawet taką koleżankę co "czekała", bo wierząca była i w
            Oazie się udzielała.Razem z narzeczonym zresztą. Poczekali sobie
            3lata do ślubi i 3 lata po ślubie się rozstalitongue_out
            • lubie.gazete Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:03
              No,akurat,jeżeli o Ciebie chodzi to nie czekałaś zbyt długo.
              Cyt"Była szybka miłość,szybki ślub,potem rozstanie".
              Nie dziwię się,że po "szybkiej miłości i szybkim ślubie" nie do końca poznałaś
              ojca swego dziecka.
              Kobiety myślcie głowami-to nie kosztuje.Starannie wybierajcie ojca dla swojego
              dziecka nie po pół roku.
              Jakbym (teoretycznie)brzydko mówiąc "posunął" narkomankę i pijaczkę w wyniku
              czego ona zaszłaby w ciążę to żadna byłaby w tym wina,że wybrałem taką a nie
              inną matkę dla swego syna?Tak wynika z Waszych postów.
              • aniazavonlea Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:16
                Biedactwo rzuciła Cie laska? Miała rację.
                Myślisz ze pijaczka, narkomanka = samodzielna mama posunieta przez chętnego
                darmowych uciech ?? Myslisz ze równie dobrze pijaczka bedzie sie zajmowac
                dzieckiem co tu obecne samodzielne? A tak wogóle nie bałbyś się HIV bez gumy?
                Szukasz kogos do skopania? No tak niski lot walic w samotne matki, masz
                empatie na poziomie sutenera.
                Swiat nie jest tak prosty jak czarno biały jak myślisz.
                Zatem idz poboksuj się z facteami może spotkasz równych sobie.

                • lubie.gazete Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:25
                  Z narkomanką podałem tylko przykład-przepraszam,zapomniałem,że znaczna część
                  samotnych matek ma problemy z logicznym myśleniem(i dlatego są w takiej a nie
                  innej sytuacji).
                  A samodzielna mama? Aż śmieszne w sytuacji tego forum,gdzie może parę na krzyż
                  pracuje,a reszta sadzi posty o zasiłkach i podwyżce alimentów.
                  Forum Samodzielna Mama jest pośmiewiskiem dla naprawdę SAMODZIELNYCH mam,które
                  mają w nosie zasiłki i SAMODZIELNIE pracują na swe dzieci.
                  • aniazavonlea Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:32
                    Ty za to jestes mistrzem analogicznego myslenia, jak kilka sadzi posty o
                    zasiłkach ty uogólniasz na wszytskie, a skad wiesz jakis jest staus
                    wiekszosci...oj frustrat z Ciebie jak się patrzy, niską samoocene reulujesz
                    dopiekieniam innym a co wpadłes na forum by wśrod mam
                    wyłowić cos dla siebie? czy tylko pojezdzic sobie?
                    Rozumiem ze Ty zaradny, piekny i swietnie wybierjący, tylko pogratulować skad
                    zatem ta złość mamausia skrzywdziła?
                  • anetina Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:46
                    a ...
                    czyli po prostu jesteś zły, ze są matki, które otrzymują pomoc od państwa, a ty
                    biedny żuczek musisz pracować
                    usiądź w kącie i zacznij już płakać
              • anetina Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:21
                oznaczałoby, że masz "świetny" gust big_grin
                jeżeli się decydujemy iść z kimś do łżóka, należy od razu założyć, że możemy za
                9 miesiecy stac się już rodzicami
                więc logiczbnie nie idzie się do łóżka bez miłości, bez świadomości, że z ta
                drugą osobą chcemy założyć rodzinę

                i mój eks (nie pijak, nie narkoman, nie latajacy za spódniczkami), przystojny
                facet - czyli starannie wybrany facet, miłość wielka, świadome macierzyństwo i
                ojcostwo
                i co z tego, ze się znaliśmy, co z tego, ze byliśmy dorosłymi ludźmi - nie udał
                nam sie związek, ale udał nam się syn smile
                • lutyk Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:33
                  zastanawiam się, czy własciciel nicku "lubie.gazete" to nie jest
                  jeden z naszych exów. Albo ma też predyzpozycje, aby takim
                  pozostac...
                  Nie ma to jak naurągać samotnym matkom - a może on sam ma teraz
                  jakąś sprawę w sądzie o alimenty i nie ma się na kim wyżyć?
              • guderianka Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:37
                > Nie dziwię się,że po "szybkiej miłości i szybkim ślubie" nie do
                końca poznałaś
                > ojca swego dziecka.


                Miło mi,że uważnie czytasz wink
                Tak było
                I nie żałuję
                Nie narzekałam, nie płakałam, poniosłam konsekwencje
                Żyję i jestem szczęśliwa
                Za to ty-strasznie rozgoryczona i napastliwa
    • lubie.gazete Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:32
      Do założycielki wątku-piszę jako męższczyzna: trudno samotnej matce z małoletnim
      dzieckiem(lub dziećmi) znaleźć faceta (nawet "tylko" przyjaciela).Każdy jednak
      woli wychowywać swoje własne dzieci i łożyć na nie-nie na cudze (taka jest prawda).
      Przyjaciela też trudno znaleźć-każdy męższczyzna będzie myślał,że może nie
      chodzi Ci tylko o przyjaźń,że pewnie chciałabyś dla swego synka taty (co zresztą
      zrozumiałe).
      A na placu zabaw,który mam niedaleko same babska,dzień w dzień,myślę,że to,że
      akurat spotkałaś tam dwa małżeństwa to czysty przypadek.
      • guderianka Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:39
        Do założycielki wątku-piszę jako męższczyzna

        Otóż to

        Prawdziwy mężczyzna napisałby inaczej tongue_out
      • aniazavonlea Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:40
        Dziwne ze wiekszośc facetów mysli ze bedzie musiało utrzymywać czyjeś dziecko,
        skoro jednak nie wszyscy ojcowie to dranie i częśc płaci i sie spotyka albo
        tylko płaci a nie wszytskie samotne zyja z zasiłkow i cz esc jest zaradna stać
        ich na utrzymanie siebie i dziecka a skad ta przypadlosc zeby zaraz wszytskei
        postrzegac jako szukajacego ojca dla dziecka i jako zywiciela dziecka i siebie a
        nie kochanka???
        • lubie.gazete Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:51
          aniazavonlea napisała:

          > Dziwne ze wiekszośc facetów mysli ze bedzie musiało utrzymywać czyjeś dziecko,
          > skoro jednak nie wszyscy ojcowie to dranie i częśc płaci i sie spotyka albo
          > tylko płaci a nie wszytskie samotne zyja z zasiłkow i cz esc jest zaradna stać
          > ich na utrzymanie siebie i dziecka a skad ta przypadlosc zeby zaraz wszytskei
          > postrzegac jako szukajacego ojca dla dziecka i jako zywiciela dziecka i siebie
          > a
          > nie kochanka???

          Mimo wszystko jak sobie wyobrażasz sytuację,że w nowym związku tylko i
          wyłącznie Ty utrzymujesz swoje dziecko:facet daje Ci pieniądze na prąd (dajmy na
          to)-niestety,ale prąd na trzy osoby jest wyższy niż na dwie,więc jednocześnie
          mimo alimentów od ojca dziecka, on dodatkowo płaci za prąd zużyty za trzy
          osoby),dorabiacie się wspólnego dziecka-jesteś honorowa,więc nie masz żadnych
          pretensji,że on kupuje rzeczy (typu zabawki,samochodziki,coś słodkiego) tylko
          Waszemu dziecku,a Twojemu nie- w końcu Twoje ma innego ojca prawda?Nie masz
          pretensji,że on płaci za prywatne wizyty u lekarza,za lizaki,za zoo itp. tylko w
          przypadku Waszego wspólnego dziecka,tak?
          • anetina Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:55
            czyli jesteś zły, że twojej eks nowy płaci tylko za swoje dziecko?
            na szczęście są faceci, dla których nie ma znaczenia, czy sa biologicznymi
            ojcami dwójki dzieciaków - obydwoje traktują tak samo
          • aniazavonlea Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 12:03
            Prąd oczekuje ze bedzie sie dorzucał do prądu w rozliczeniu nie na 2 ale na 3
            osoby, naprawde jest to do obgadania,
            Skoro mam alimenty i wyższa pensje od Ciebie to rozumiem ze bede Ci wozic tyłek
            moim szybkiem samochodem i bedziesz korzystał zmojego apartamentowca, wiec kto
            do kogo dorzuca? Jak sie rozliczymy?


            lizaki skor Cie nie stać no sorki ze podnosisz ten temat...
            Mysle ze kwesti lizaków az na tyle Cie nie stac..więc doprawdy ta kwestia jest
            nie do ustalenia, naprawde bedziesz stratny.

            Zapominasz chłopie ze czasy się zmieniają i skoro opinie o matkach z dziecmi
            istalujesz w głowie po opinie nalezą nam sie zasiłki, to zyjesz w epoce
            diznozaurów i pomijasz tenmat jakze niezaradnych facetów, których nie stąc nawet
            na utrzymanie swojej osoby...a co mówic o moim dziecku...a z lizaka robia problem
      • anetina Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 11:50
        a wręcz przeciwnie - łatwo poznać matce z dzieckiem fajnego faceta
        znam o wiele wiecej kobiet, które ponownie ułozyły sobie życie, majace kochanych
        partnerów, mężów, a ich dzieci zyskały przyjaciela, a nawet drugiego (czy
        dopiero pierwszego) tatę

        takiego faceta mam nawet w domu
        a właściwie teraz to on w pracy i zarabia pieniadze na nasze marzenia
        a ja mam super pracę, gdzie szef nie zwraca uwagi, co sie robi w wolnych
        chwilach przy biurku na komputerze smile
        • guderianka Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 12:01
          podpisuję się wink
          • kati78 Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 13:53
            Dla informacji lubie.gazete:
            nie mam zasiłków, nie mam alimentów, jestem prawnikiem, wybieram się
            na aplikację, pracę mam świetną, dobrze płatną.
            Nie potrzebuję pomocy w utrzymaniu, daję radę sama i nie zamierzam
            nikogo prosić o pomoc (finansową).
            A Wam dziewczyny bardzo dziekuję, że odpisałyście.
            Normalnie takie sytuacje jak ta wczoraj mi się nie zdarzają, i
            naprawdę, mi jako samej nie jest źle.
            Sama przechodziłam pobyt mojego synka w szpitalu, sama przeżywałam
            bardzo bardzo ciężki "wypadek" mojego brata dwa dni po urodzeniu
            Jacka. Nikt mi nie pomagał przez pierwszy rok życia synka, a teraz
            też nie mogę liczyć na to, że może rodzice się małym zajmą
            (mieszkamy razem) bo oni opiekują się moim niepełnosprawnym bratem,
            który wymaga opieki 24 godziny na dobę. Sama wyjeżdżam z małym od 3
            lat nad morze, na co najmniej 3 tygodnie.
            Naprawdę, pomimo wielu złych rzeczy, jakie mi się przytrafiły, a
            zwłaszcza kalectwo brata, daję sobie radę, choć nie jest lekko.
            Staram się jeszcze pomagać rodzicom przy bracie, tyle ile mogę. I
            nie chcę by mnie ktoś wyręczał. Ale w takiej sytuacji jak wczorajsza
            po prostu jest przykro, ze względu na synka.
            Dziekuje
            Kasia mama Jacka
            • lubie.gazete Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 14:42
              Do tej pory nie mogę zrozumieć jak świetnie wykształcone kobiety (prawniczki)
              nie potrafią pojąć paru prostych zasad rządzących antykoncepcją.Takie po szkole
              zawodowej lub gimnazjum jeszcze bym zrozumiał.Chyba,że samotna ciąża była
              zaplanowana(ale to rzadkość).
              To,że nie bierzesz alimentów ani zasiłków to na tym konkretnym forum (rzekomo
              SAMODZIELNYCH matek) WYJĄTEK i sprawa godna uznania.
              Rozjerzyj sie tu-wszędzie tylko jeden temat: alimenty i alimenty,czasem
              zasiłek,innym razem jak załatwić darmowe mieszkanie.
              I gdzie na Boga poznałaś ojca swego dziecka (napisałbym dużo gorzej o nim),który
              nie dość,że nie płaci to jeszcze własnego syna nie odwiedza w szpitalu?
              Na aplikacji sędziowskiej czy wiejskiej dyskotece (obstawiam to drugie)?
              Albo....Hmmmm...Po paru procentach "ojciec nieznany"(to tłumaczyłoby brak
              alimentów).
              • kati78 Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 15:00
                Wiesz, moja sprawa dlaczego nie chcę alimentów i gdzie
                poznałam "ojca".
                A ty nie masz prawa mnie obrażać.
                Nie prosiłam o to, żebyś pisał. Prosiłam o wypowiedzi mam, które są
                w podobnej sytuacji do mnie.
                Jesteś bardzo małym człowiekiem, że tu na tym forum się
                musisz "uzewnętrzniać".
                Ja nikomu się nie muszę i nie zamierzam tłumaczyć z tego, że sama
                wychowuję synka.
                Nie odpiszę na żadna zaczepkę z twojej strony, bo tylko w ten sposób
                można traktować twoje posty.
                Kasia mama Jacka
                • lubie.gazete Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 15:55
                  > Wiesz, moja sprawa dlaczego nie chcę alimentów i gdzie
                  > poznałam "ojca".

                  Ale czemu to taka wielka tajemnica?Może trafiłem jednak z tą wiejską dyskoteką i
                  procentami?

                  • zjawa1 Re: Dawca nasienia!! Do lubie.gazete 02.07.08, 19:14
                    Znajomosc otaczajacego cie swiata jest naprawde mizerna! ...
                    Obarczasz odpowiedzialnoscia kobiete. A co z tymi ,,bykami
                    zapłodowymi". Sugerujesz, ze mezczyzna nalezy traktowac jako
                    bezrozumnego dawce nasienia. Nie masz szacunku do samego siebie,
                    wiec nie dziwie sie, ze nie masz go rowniez do kobiet! Pewnie jestes
                    samotnym mezczyzna? Zastanow sie dlaczego!
              • dynema Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 15:06
                Czy mamy miedzy wierszami wyczytac ze chcesz aby zalatwic ci zasilek
                na slownik jezyka polskiego? Stad twoje zdenerwowanie?

                > To,że nie bierzesz alimentów (...) to na tym konkretnym forum
                (rzekomo SAMODZIELNYCH matek) WYJĄTEK i sprawa godna uznania.

                Dlaczego twoim zdaniem godne uznania jest ze ojciec i ex maz nie
                finansuje podstawowych potrzeb dziecka?
              • anetina Re: Sami na placu zabaw.... 03.07.08, 07:40
                lubie.gazete napisała:


                > To,że nie bierzesz alimentów ani zasiłków to na tym konkretnym forum (rzekomo
                > SAMODZIELNYCH matek) WYJĄTEK i sprawa godna uznania.

                to nie jest sprawa godna uznania
                facet ma obowiązek płącenia na dziecko, bo on jest też ojcem
                ja tez nie mam alimentów i zasiłków, ale tylko dlatego, że nie chce mi się
                faceta szukać i łązić po sądach
                po co?
                w ten sposób dziecko nie vbędzie musiało mieć zobowiazań w przyszłości do
                takiego typka jak ty smile


                > Rozjerzyj sie tu-wszędzie tylko jeden temat: alimenty i alimenty,czasem
                > zasiłek,innym razem jak załatwić darmowe mieszkanie.

                a umiesz czytać? jaka nazwa jest forum? nie rozmawia się tu o autach, kuchni, o
                budowie
                takie inne tematy zostaną przeniesione - tu dziewczyny (DZIEWCZYNY - planujewsz
                zmienić płeć?) piszą o problemach zwiazanych z samotnym macierzyństwem, czyli o
                alimentach, o ojcostwie, o domu samotnej matki, o zasiłkach



                > I gdzie na Boga poznałaś ojca swego dziecka (napisałbym dużo gorzej o nim),któr
                > y
                > nie dość,że nie płaci to jeszcze własnego syna nie odwiedza w szpitalu?


                są afceci, tacy jak ty, że w d...ie maja odpowiedzialność za kogoś innego, za
                żonę, za dziecko, za starszych rodzicółw
                i tych facetów nic nei zmieni - do końca życia zostają małymi kilkulatkami,
                którzy chcą się bawić i wyżyć się swoim ptaszkiem big_grin



                Po paru procentach "ojciec nieznany"(to tłumaczyłoby brak
                > alimentów).

                wtedy byłby rodzinny i dodatki big_grin
      • dynema Lol!! 02.07.08, 14:33
        "Męższczyzna"??? "Weszłem"??

        Jestes burakiem bez wyksztalcenia, potwornie sie czyta te twoje
        wypociny. Wszystkie te kobiety nie chca miec ciebie za partnera bo
        jestes z najnizszej polki spolecznej, co pokazuje twoj jezyk, tak
        wiec nie dorabiaj do tego teorii, tylko albo popracuj nad soba, albo
        wybieraj kogos rowniez z nizin spolecznych.

        "Weszedłeś na tego foruma" bo w gimnazjum zejec nie ma? wink
      • dynema Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 14:38
        Nie wiem jak z oficjalna statystyka, ale czytajac posty widac , ze
        wiekszosc kobiet tutaj jest w zwiazkach , czesc w malzenskich, wiec
        nie wiem jak to jest w twoim gimnazjum, ale moze nie chca dziewczyny
        sie umawiac z "Menszczyzna", ktory nawet jezyka polskiego nie zna....

        Jak to mozliwe ze wiekszosc psuje twoja hipoteze? Po prostu twoja
        hipoteza jest zla.
    • so-cold Re: Sami na placu zabaw.... 02.07.08, 18:09
      Kasiu ja tez czesto sie tak czuje.
      szczegolnie jak mam dola to zaraz dostrzegam wszedzie, na placach
      zabaw, spacerach, w sklepie, te pelne, pewnie szczesliwe rodziny.
      i jest mi przykro nie ze wzgledu na siebie (bo nauczylam sie zyc
      sama i aktualnie wole byc sama), tylko ze wzgledu na synka.
      • kati78 Re: Sami na placu zabaw.... 03.07.08, 07:36
        Czyli masz tak samo jak ja....
        Ale cóż, wiadomo, że trzeba z tym żyć.
        Najważniejsze są nasze dzieciaczki, dla nich można znieść wszystko.
        Pozdrawiam
        Kasia mama Jacka
        • aniazavonlea Re: Sami na placu zabaw.... 03.07.08, 12:00
          Mysle ze mozesz zaprzyjaznic sie z inna mama, teraz naprawdę jest duzo samotnych
          mam. Do tego od Ciebie zalezy jak postrezgasz swoja sytuację.
          Mozna chyba tez się zaprzyjaznic z mamami niesamotnymi, chyba nie ma bariery...
          Często rodzinki sa pozornie szczęsliwe...róznie bywa...a matki nawet w związakch
          tez same w wiekszosci spedzaje czas przy dzieciach bo tata pracuje...
          • lubie.gazete Re: Sami na placu zabaw.... 03.07.08, 18:06
            Jasne czemu nie,dużo ich zwłaszcza na forach "lesmama"-na pewno chetnie sie
            zaprzyjaznia.
            • grumsia a co powiesz o mnie?. 03.07.08, 19:37
              uwaga: zostawiam ojca mojego dziecka. Zostwilam mu dziecko. Mieszkam oddzielnie.
              Wodike dziecko. Nie łożę na dziecko-od czasu do czasu coś tam kupie.

              Nie miałam NIGDY instynktu macierzyńskiego, ciąża była nieplanowana.
              Moj'' był'' został sam z dzieckiem. Z moim synem. Ma 3 lata

              A ja nie chce do nich wracać, bo nudzą mnie obowiązki, nudzi mnie były..i spoko
              mogę płacić alimenty-do tej pory mnie nie podał, bo myśli ze wrócę

              ja nie wrócę, bo kocham swoja niezaleznosc

              mama, małe 30 m mieszkanie, fajnie urządzone, pracuje, za 20 dni wyjeżdżam na
              urlop do wloch

              inne matki podziwami, ze zostawiły przy sobie dzieci itp...
              naprawdę podziwiam

              ja-nie mogłam
              • aniazavonlea degenaracja 04.07.08, 09:02
                Bosze..do czego to zmierza, juz nie tylko faceci realizują się i mają gdzieś
                dzieci ale i samice zostawiają młode żeby się realizować...zupełne
                odczlowieczenie..trezba było nie rodzić i nie kaleczyć dziecka,
                znam jednego faceta którego zostawiła matka z ojcem i ma straszną traumę.
                • lubie.gazete Re: degenaracja 04.07.08, 09:07
                  Znaczy co? Lepiej,żeby usunęła niż urodziła i zostawiła z (chyba jednak
                  odpowiedzialnym) ojcem?
                • elka.net Re: degenaracja 04.07.08, 09:08
                  Widzisz nie kazda kobieta,ktora rodzi dziecko jest mama ,tak samo i z
                  facetem,nie kazdy nadaje sie na tate. Dobrze przynajmniej ,ze zostawila malucha
                  tacie a nie walczyla o Niego w sadzie by wyrwac dodatkowe pieniadze od ojca...bo
                  i takie przypadki bywaja. Pozniej takie niby mamusie znecaja sie nad wlasnym
                  dzieckiem. Moja kuzynka latami wypominala swemu synkowi jak bardzo Jej zycie
                  zmarnowal pojawiajac sie na swiecie-to jest nienormalne.
                  My kochajace mamy dziwimy sie jak tak mozna nie widziec swoje dziecko, nie tulic
                  do snu ,nie martwic sie o Niego-widocznie mozna.
                  Szczescie w nieszczesciu,ze maluch ma kochajacego tatusia ktory swiata poza Nim
                  nie widzi
    • grumsia co to jest deganarcja??? 04.07.08, 16:57
      • aniazavonlea Degeneracja 07.07.08, 10:14
        To jest wtedy jak samice porzucają młode, nie ma się czym chwalić,
        ojciec matki nie zastąpi, no chyba że już faceci zaczną rodzić i będą zastępować...
Pełna wersja