Dodaj do ulubionych

religia w przedszkolu- do mam niewierzących

09.07.08, 18:55
Poproszę o wrażenia i doświadczenia dotyczące tej kwestii .Jak to
rozwiązałyście , większość dzieci jest zapisywana - jak to było z Wami i
waszymi pociechami .Dzięki z góry za odpowiedzismile.
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 09.07.08, 19:20
      Nie jestem niewierząca-nie jestem katoliczką ani chrzescijaknka
      (chociaz w świetle parafialnych ksiąg tak).Wychowywałam się w
      rodzinie o tradycjach katolickich.
      Najbliżej mi do buddyzmu.
      Mój mąż jest agnostykiem-nie byl chrzczony,nie był u komunii, nie
      był bierzmowany
      W zerówce córka nie chodziła na lekcje religii-w tym czasie
      przebywała na innej grupie lub z panią woźną przebywała w kuchni. W
      I klasie-nie chodziła na religię.
      Zadaj pytania odnośnie "wrażeń" bo nie wiem dokładnie o co pytasz wink
      • madziulec Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 09.07.08, 19:49
        Michas poszedl od wrzesnia do przedszkola.
        Na pierwszym spotkaniu z rodzicami podano nam kartke, ze wyrazamy zgode na
        uczestnictwo w zajeciach z religii.
        Nie podpisalam.

        Pani zapytala z wyrzutem: a co mam zrobic jak dziecko bedzie chcialo uczestniczyc?
        I tu zaczyna sie problem.
        Tak naprawde nei ma zadnego wyjscia awaryjnego.
        Bo nikt sie nie zajmie jednym dzieckiem, a pozostale prowadzone sa niczym
        baranki prowadzone na rzez.

        Podobne sciecie mialam w sadzie, gdzie podczas sprawy prosilam o danie mi prawa
        o decydowaniu o religii (a raczej bezreligijnosci) dziecka. Mam bowiem dosc
        indoktrynacji. I co uslyszalam od ojca?? Ze tak naprawde wazne nie jest
        przekonanie religijne, a prezenty ktore dzieci dostaja na komunie. I co wtedy
        Michas powie...
        Wymiekam na takie argumenty.
          • oliwija Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 10.07.08, 07:52
            guderianka napisała:

            > Więc tak jak napisałam-nauczyciel pyta (daje kartkę )czy dziecko
            > będzie uczęszczać na religię czy nie. Jeśli nie-placówka
            zobowiązana
            > jest zapewnić na ten czas opiekę dla dziecka


            owszem nawet jeśli sie zdarzy ze szkola liczy sobie 2000 uczniów (
            choc chyba dzis rzadkio sie takie zdarzaja ale...) a twoje dziecko
            jest tym jedynym rodzynkiem ktore z jakis powodow na religie ne chce
            nioe może chodzic to szkola MUSI!!!!!! MA ZASRANY OBOWIĄZEK
            zapoewnic mu odpowiednia opieke w czasie lekcji religii które ma
            jego klasa. i o to nalezy walczyc.
      • oliwija Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 10.07.08, 07:55
        teraz to katecheci maja "wladze " bo przeciez ocena z religii jest
        wliczana do srenej.. co za głupota.... wiecie co sie dzieje w
        szkolach? taki katecheta uwaza za taki przedmiot jak religia jest
        najażniejszy w całym prcesie edukacji i moze wszystko.....

        niestety niefdługo bedzie nakaza zeby każdy kto ma obywatelstwo
        polskie chodzil w dzieciństwie na religie... inaczej.... no nie wiem
        rodzice bedą oalcić wyższe podatki.....
        horror
        • madziulec Alez dziewczyny... 10.07.08, 08:52
          Placowka wychowawcza zapewnia opieke.
          To nei ejst tak, ze nei zapewnia.
          Problem, ze ta opieka jest zapewniona na tejze wlasnie odbywajacej sie lekcji
          religii. Tymczasem nam, rodzicom zalezy wlasnie, by dziecko w tej wlasnie lekcji
          nie uczestniczylo (z takich czy innych powodow).
          Dziecko nei jest puszczane samopas, ale z drugiej strony moze byc potencjalnie
          zaprowadzone do innej grupy, gdzie nie zna nikogo (ostracyzm? lub co najmniej
          wyobcowanie) lub tez do jeszcze innej, gdzie np jest nauka czytania (gdzie
          4-latek bedzie sie czul totalnei zagubiony (ma prawo go nauka czytania nudzic,
          nie interesowac).

          Niestety nie ma takiej mozliwosci (czysto logistycznie) by jedna nauczycielka
          wychodzila do jakiejs osobnej sali z dokladnie jednym dzieckiem.
          A rodzice rzeczywiscie w wiekszosci wypadkow uwierzcie mi, wcale nie sa tacy
          jacys specjalnie religijni. Oni nie chca klopotow i odrzucenia dla dziecka. I to
          jest dopiero konformizm.
          • guderianka Re: Alez dziewczyny... 10.07.08, 09:13
            Wszystko rozbija się o kasę. Szkoła powinna zorganizować dla dzieci
            nie chodzących na religię lekcję etyki. Rzeczywistość wygląda
            tak,że w całej szkole dzieci jest kilkoro (w szkole u mojej córki na
            16klas jest tylko 3 troje takich dzieci )i nie ma pieniędzy na
            zatrudnienie dodatkowego nauczyciela. Wyjściem jest-i tak jest u
            nas - że religia jest na początku lub na końcu zajęć, dzięki czemu
            dziecko nie musi koczować w świetlicy (lub gdzieś tam).

            Oliwja- strasznie skrajne są twoje poglądy. Ani w zerówce ani teraz
            w szkole nie zauważyłam władzy katechetów. A co do najwazniejszego
            przedmiotu- dobrze by było gdyby każdy nauczyciel miał
            przeświadczenie,że to czego on naucza jest najważniejsze. Skupiał by
            sie wtedy na pracy, nauczałby z pasją, wykazałby wiecej starań. Z
            punktu widzenia katechety- wiara jest najważniejsza w życiu
            człowieka a rozwój duchowy ważniejszy niż świetna znajomość ułamków

            Madziulec- A rodzice rzeczywiscie w wiekszosci wypadkow uwierzcie
            mi, wcale nie sa tacy
            > jacys specjalnie religijni. Oni nie chca klopotow i odrzucenia dla
            dziecka. I t
            > o
            > jest dopiero konformizm.
            Nic dodać nic ująć
            • oliwija Re: Alez dziewczyny... 15.07.08, 08:00
              Oliwja- strasznie skrajne są twoje poglądy. Ani w zerówce ani teraz
              > w szkole nie zauważyłam władzy katechetów.


              moze w palacowce Twojego dzicka katecheta nie jet tak nawiedzony jak
              w szkole mojej córki. To masz dużo szcześcia. są ludzi i ludziska,.
              Pani od religii mojej córki juz zapowiedział dzieciom ze w 2 klasie
              tak latwo nie będzie . Wiadomo I komunia.... ale czy religia jest
              najważniejsza?

              >A co do najwazniejszego
              > przedmiotu- dobrze by było gdyby każdy nauczyciel miał
              > przeświadczenie,że to czego on naucza jest najważniejsze.
              dobrze? czy uważasz ze taka plastyka jest nahjważniejsz ze każde
              dziecko musi pięknie rysowac ... tokwestia gustu prawda.. a
              nauczycile, który stawia oceny wg. swojego widzis=misie jest do
              d..... wazne ze dziecko ma ochote sie starać... tak samoze śpieewem,
              nie kżdy rodzi sie z głoem jak dzon i idelanym słuchem. wazne aby
              dziecko mialo ochote pośpiewwać. nie można w skzole podstawoej
              oceniac dziecka z ptrzemiotów artystycznych jak na uczelni
              artystycznej , na którą idą ludzie dorośli obdarzeni jakims talentem.



              >Skupiał by
              > sie wtedy na pracy, nauczałby z pasją, wykazałby wiecej starań.

              no wląsnie według mnie tu nie masz racji. jeśli ja jako nauczycile
              fizyki uważam ze mój przedmiot jest najweazniejszy to za wszelką
              cene chce aby dziciaki sie tylko fizyki uczyły i wmawiam im ze
              fizyka jest najweażniejsza .. jest podstawą wszelkich nauk i nic bez
              fizyki nie działa..... w ten sposób skutecznie znbiechecam dzieciaki
              do nauku.
              nauczanie z pasją a ważnośc przedmiotu to dwie różne sprawy. mozna
              uczyć z pasją i to najlepiej tak aby dziecikai lubi ten przemiot...
              i nie wmawiac im ze ta fizyka to jest święta.

              >Z
              > punktu widzenia katechety- wiara jest najważniejsza w życiu
              > człowieka a rozwój duchowy ważniejszy niż świetna znajomość ułamków
              no wląsnie i o to chodzi.... Ale sory bez chodzenia do kościoła
              można zyć ale bez minimalego wykztałacenia cieżko będzie ....
              • guderianka Re: Alez dziewczyny... 15.07.08, 09:12
                no wląsnie i o to chodzi.... Ale sory bez chodzenia do kościoła
                można zyć ale bez minimalego wykztałacenia cieżko będzie ....

                Ale co to za życie w wiecznym potępieniu i ogniu piekieklnym wink
    • kilowisni Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 10.07.08, 09:08
      Powiem tak, mamy z lekka dziejowego pecha bo w tym momencie jest jak jest i
      dzieci , których rodzice nie zapisują na religię mają pod górkę.
      Stąd moj wątek, żeby zbadać teren i obyczajowość ,, dnia szarego ,, w
      przedszkolu.Ja znam przypadek gdzie taki niezapisany dzieciak i tak chodzi na
      religię bo po prostu jak to można powiedzieć ,, logistyka siadła,, i fizycznie
      nie jest możliwe ,żeby osobno oddelegowana pani nim się zajęła.Za dwa miesiace
      poznam w praniu kwestięsmile
                • madziulec Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 10.07.08, 10:20
                  Nie.
                  Jestem neiwierzaca.
                  Ale to jedyna szkola, ktora znalazlam, a ktora mogla zaoferowac mi normalen zajecia.
                  To, ze moje dziecko przy okazji pozna hebrajski zupelnie mi nie przeszkadza.
                  Jezyk zawsze sie przyda - jesli odziedziczyl po mnie chec do nauki jezykow to
                  bedzie to lubil.
                  • mama_ameleczki Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 10.07.08, 10:35
                    my mamy o tyle gorzej ze miekszamy w malej miejscowosci gdzie
                    wszystcy o wszystkich wiedza i ludzie nawet mlodzi maja knserwatywne
                    poglady. ciaza to wszystcy na szybkiego biora slub oczywisciie
                    koscielny( czy tego chca czy nie) itd,itp. a ja nie jestem ateistka,
                    nie lubie tylko zmuszania kogos do czegos( Bo tak musi byc albo tak
                    wypada) uwazam ze kazdy powinien sie ochrzscic kiedy sam bedzie tego
                    chcial a nie na sile noworodka itd. nie toleruje tez zaklamania w
                    kosciele katolickim i moralnosci i tego co jest grzechema co nie
                    wymyslanym przez ksiezy. cale ycie wigilia byla postna nagle jednego
                    dnia jakis ksiadz wymyslil ze nie jest i jak za dotchnieciem
                    czrodziejskiej rozdzki to nie jest juz grzech, albo jeden ksiadz
                    ochrzci dziecko kiedy rodzice sa bez slubu inny nie , albo wystarczy
                    sklamac ze nie nie wspolzyje i tak dalej i tak dalej. albo
                    beznadziejny wymysl celibatu ksiezy katolickich. jaki wplyw na
                    powolanie do kaplanstwa ma powolaanie do ojcostwa i bycia mezem
                    dlaczego te dwa powolania mialy by sie niby wykluczac? itd, itd, itd
                    boje sie tylko ze moje dziecko bedzie mialo probllemy ze nie pojdzie
                    ze wszystkimi do komuni, ze nie jest ochrzczona, dlatego nie powinno
                    byc religii w szkole! zrobic to dla swietego spokoju? wbrew
                    przekonaniom, dla spokoju dziecka?
                    sorki ze moja wypowiedz jest taka haotyczna ale to byly mojej
                    mysli, poprostu
                    • madziulec Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 10.07.08, 10:40
                      Alez Twoja wypowiedz jest bardzo z sensem.
                      Przypomina mi to opowiesc mojej takiej dalekiej kolezanki. Jej maz dawno temu
                      sie powiesil. I wiesz co? Ona stala sie tredowata dla reszty wsi... I potem
                      znalazla faceta, kiedys to tu opisywalam. Tez facet to taki chlopek-roztropek,
                      ale byl i raptem ta dziewczyna stala sie normalna pania w tej wsi.
                      Wlasnie dlatego, ze miala juz meza. I z jej dzieckiem pozostale dzieci rozmawialy.
                      Taka jest moralnosc - nie tylko wsi, malych miasteczek, ale i osiedli.

                      Stad ludzie nie tyle z wlasnego przekonania ale ze strachu przed odrzuceniem
                      chrzcza dziecko, posylaja na religie i robia setki rzeczy, ktorych w normalnych
                      warunkach nigdy by nei zrobili.
          • oliwija Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 15.07.08, 08:03
            mama_ameleczki napisała:

            > bo moim zdaniem w szkole wogole nie powinno byc lekcji religii,
            to
            > jest w brew wolnosci wyznaniowej i w takim razie moim zdaniem
            wbrew
            > konstutucji.w szkole powinna byc etyka, a religia przy kosciolach.

            no i masz racje. albo niech sobie będzie religia ale czy tylko jedna
            religia jest na świecie. jeśli byłby przedmiot omawiajacy wszystkie
            religie świata ... ale tak jak historia.. to byłoby coś....

            a tak......


            ja akurat miło wspominam czasy kiedy rekligia byla w kościele. kązdy
            chodził albo nie chodził... były różne grupy.. chodziło sie kiedy
            pasowało. i nikt nikogo nie potępial za to ze z jakiegos powodu i
            chodzi na religie. a teraz? nie dośc ze od razu wiadomo kto
            jest "inny" to dodatkowo religie wliczaja do średniej - paranoja
            • guderianka Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 15.07.08, 09:14
              i nikt nikogo nie potępial za to ze z jakiegos powodu i
              > chodzi na religie. a teraz? nie dośc ze od razu wiadomo kto
              > jest "inny" to dodatkowo religie wliczaja do średniej - paranoja
              >

              Na podstawie doświadczeń własnych (dziecka ) i doświadczeń
              męża "innego"- nigdy nie poczuli się oni odmieńcami z tytułu
              niechodzenia na lekcję religii. Poza tym-nie rozumiem dlaczego
              problemem ma być że wszyscy wiedzą o tym,że ktoś nie chodzi. Wstyd
              to jakiś?Obraza? Nie rozumiem
              • oliwija Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 17.07.08, 21:04
                guderianka napisała:

                >>

                > niechodzenia na lekcję religii. Poza tym-nie rozumiem dlaczego
                > problemem ma być że wszyscy wiedzą o tym,że ktoś nie chodzi. Wstyd
                > to jakiś?Obraza? Nie rozumiem
                myśle ze problem stwwarzaja sami rodzice. o zobacz a "zosia to nie
                chodzi na religie pewnie jest nie wierzaca , nie bedziesz sie z nia
                bawić."
                po prostu traktuja tych innych jak tredowatych
    • kilowisni Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 10.07.08, 11:19
      Bardzo powszechna jest opinia ,, myślisz o sobie a nie o dziecku,, w znaczeniu
      ,że ja mam takie i takie , małopopularne poglądy i w związku z tym skazuję ma
      zywot ciężki i nieszczęśliwy.Ha.
      To jest moje dziecko i wychowywanie jej w sprzeczności z tym co sama myślę jest
      dla mnie jakimś totalnym absurdem !
      Powiem szczerze,że bardzo często się z tym spotykam.,, Ok, ok.. ale pomysl o
      dziecku ,,- sama sobie mozesz robić co chcesz ale pomyśl o dziecku.
      Myślę więc intensywnie.
      Mieszkam w dużym mieście, tutaj jednak jest inaczej niż w bardzo małych
      spolecznościach.Większy margines anonimowości.
      Do Guderianki - jasne ,że wszystko lub wiele zależy od tego jak podchodzimy do
      sprawy , czyli co myslimy.


















      • attiya Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 14.07.08, 15:49
        kilowisni napisała:

        > Bardzo powszechna jest opinia ,, myślisz o sobie a nie o dziecku,,
        w znaczeniu
        > ,że ja mam takie i takie , małopopularne poglądy i w związku z tym
        skazuję ma
        > zywot ciężki i nieszczęśliwy.Ha.
        > To jest moje dziecko i wychowywanie jej w sprzeczności z tym co
        sama myślę jest
        > dla mnie jakimś totalnym absurdem !
        > Powiem szczerze,że bardzo często się z tym spotykam.,, Ok, ok..
        ale pomysl o
        > dziecku ,,- sama sobie mozesz robić co chcesz ale pomyśl o dziecku.
        > Myślę więc intensywnie.
        > Mieszkam w dużym mieście, tutaj jednak jest inaczej niż w bardzo
        małych
        > spolecznościach.Większy margines anonimowości.
        > Do Guderianki - jasne ,że wszystko lub wiele zależy od tego jak
        podchodzimy do
        > sprawy , czyli co myslimy.
        >
        no właśnie.....czy w takim przypadku jeśli Ty jesteś wierzaca
        adziecko np. nie chce chodzić na religię, to czy postąpisz wg jego a
        nie swoich potrzeb?
        Naprawdę nie widzę problemu - jeśli rodzić nie zgadza się na
        uczestnictwo dziecka w religii, to w czym problem? Przecież nie
        jesteśmy państwem wyznaniowym.....
            • guderianka OFT 15.07.08, 09:16
              Moja córa nie chodzi na religię (była raz bo nie przyszła pani na
              rewalidację i musiała coś z sobą zrobić )a mimo to jak wynika z jej
              przekazów, wie LEPIEJ i WIĘCEJ od innych dzieci na temat historii,
              symbolii, tradycji niż dzieci chodzące (przed świetami temat
              tradycji światecznych poruszany jest na normalnyc lekcjach)
          • attiya Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 14.07.08, 19:28
            kilowisni napisała:

            > Problem - nieproblem.Po prostu teoretycznie dziecko ma mieć
            > zapewnionąopiekę , a z powodu braku możliwości zapewnienia takowej
            > maluch i tak idzie z innymi dzieciakami na religię.
            > Zaszkodzić mu to nie zaszkodzi , ale skoro państwo
            niewyznaniowe ...

            a dlaczego miałoby mu to niezaszkodzić? nie życzę sobie aby me
            dziecię było indoktrynowane....To jest obowiązek w tym przypadku
            przedszkola aby zapewnić mu opiekę na ten czas.....I ciekawe czy o
            szkodzeniu-nieszkodzeniu mówionoby w odwrotnym przypadku....gdyby
            katolik przebywał w otoczeniu samych protestantów bądź
            prawosławnych...
      • braktalentu Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 17.07.08, 20:35
        Jak słyszę argument, że dla dobra dziecka powinnam działać
        niezgodnie z wyznawanymi przeze mnie zasadami, bo spotka je
        ostracyzm, to informuję, że nawet towarzystwo miliona much nie zmusi
        mnie do zgody na wspólne pałaszowanie z muchami gówna i udawania, że
        to pychotka. Towarzystwo złodziei nie usprawiedliwa kradzieży, a w
        dyskusji z chamem, nie należy korzystać z chamstwa jako argumentu.
        To, że "wszyscy" ludzie coś robią może mnie co najwyżej skłonić do
        refleksji, ale na pewno nie do rezygnacji z własnych poglądów dla
        świętego spokoju. Dla dobra mojego dziecka nie pozwolę żeby uczono
        Go nieprawdy. Lepiej żeby od najwcześniejszych lat miał świadomość
        swojej inności i tak jak ja nauczył się z nią żyć.
        • oliwija Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 17.07.08, 21:17
          braktalentu napisała:

          > Jak słyszę argument, że dla dobra dziecka powinnam działać
          > niezgodnie z wyznawanymi przeze mnie zasadami, bo spotka je
          > ostracyzm, to informuję, że nawet towarzystwo miliona much nie
          zmusi
          > mnie do zgody na wspólne pałaszowanie z muchami gówna i udawania,
          że
          > to pychotka. Towarzystwo złodziei nie usprawiedliwa kradzieży, a w
          > dyskusji z chamem, nie należy korzystać z chamstwa jako argumentu.
          > To, że "wszyscy" ludzie coś robią może mnie co najwyżej skłonić do
          > refleksji, ale na pewno nie do rezygnacji z własnych poglądów dla
          > świętego spokoju. Dla dobra mojego dziecka nie pozwolę żeby uczono
          > Go nieprawdy. Lepiej żeby od najwcześniejszych lat miał świadomość
          > swojej inności i tak jak ja nauczył się z nią żyć.


          wszystko ok . ale czy mam zabronic dziecku chodzenia na religie do
          kościoła.. jeśli tego chce? czy mam jej nie pozwlić isc do komunii
          jeśli tego chce? chyba nie. ba nawet na pewno nie. to ze ja mam w
          d... kościól nie znacyz zo ona nie moze czegos dobrego w nim
          zobaczyc.

          w małych osiedloych szkolach czy szkołach w małych miejscowościach
          innosc jest naprawdę udręką. cała wies wie ze takak kowlaska t
          jest niewerzaca.... albo nie chodzi do kościoła albno dziecka nie
          chrzci...i naprawde takim jest ciezko. wiem sama bo w jednej ze
          szkło w której mialm przyjamnosc uczyc w czwartej klasie byla
          dzieczynka - Jehówka... była traktowana jak odmieniec....
          wuyzywana.. momo ze naprawde byla mila sympatyczna i juz nie regowłą
          na zaczepki- prztnajmniej w skzole.... ale dzieciom można wiele
          wytlumaczyc - rodzicom już nie i to jest tern ból
          • braktalentu Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 18.07.08, 12:05
            czy mam zabronic dziecku chodzenia na religie do
            > kościoła.. jeśli tego chce? czy mam jej nie pozwlić isc do komunii
            > jeśli tego chce?

            Jeżeli uważasz, że Twoje dziecko może wynieść z tych lekcji coś
            pozytywnego, to oczywiście, że nie powinnaś zabraniać uczestniczenia
            w zajęciach. Ja jestem zdania, że lekcje religii tylko zaszkodzą
            mojemu dziecku. Nawet jeżeli będzie tego bardzo chciało nie wyrażę
            zgody. wykluczam również chrzty, komunie i inne abrakadabra.
            Mieszkam w małej wsi. Różnimy się od pozostałych mieszkańców
            (również tych napływowych / miastowych) także w pozostałych
            dziedzinach życia. Po prostu jesteśmy inni i moje dziecko będzie
            musiało nauczyć się z tym żyć, choć to trudniejsze niż nauka
            chipokryzji.
      • guderianka Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 15.07.08, 09:20
        > Swoją droga jestem ciekawa czy będzie odosobniona , czy znajdzie
        się jeszcze
        > jakieś dziecko niezapisane.

        Jesli będzie tylko uczestnikiem lekcji religii a nie bedzie oceniane
        i zmuszane do nauki modlitw-to myślę,że może to być dla niego
        ciekawe. Pod warunkiem że bedzie świadome,że chodzi na religię
        z "przypadku" i że to co jest mówione jest sprzeczne z tym, co mówi
        się w domu. Czy sobie z tym poradzi?To spore obciążenie dla małej
        chłonnej główki
        • zonka77 u nas było ok. 15.07.08, 13:38
          Jestem wierząca ale protestantką.
          Moja córka chodziła najpierw do jednego przedszkola, potem drugiego - w obydwu
          miejscach było zgłoszone że nie chcemy żeby chodziła. W obydwu miejscach panie
          za pierwszym razem "zapomniały" ale po mojej interwencji było bez żadnych
          problemów już potem. Córka na czas religii w pierwszym przedszkolu bawiła się w
          pokoiku osobnym z drugim chłopcem który nie chodził na religię - byli pod opieką
          nauczycielki. W drugim przedszkolu chodziła do innej grupy razem ze swoją panią.
          • mama_ameleczki Re: u nas było ok. 15.07.08, 15:01
            no tak.. niby ok. bo po co dziecko ma czuc sie inne czy tak byc
            odbirane przez innych, ze ono jako jedyne albo jedno z nielicznych
            nie chodzi na religie. u nas to od razu "jechowy" oni nie maja
            pojiecia co to slowo znaczy kim sa swiadkowie jechowy, ale dla nich
            kazdy kto nie jest "katolikiem"( pisze w cudzyslowie poniewaz oni
            katolikami sa tylko "bo tak trzeba") jest jechowy, co wg nich
            oznacza uosobienie zla wink prawie , albo nawet gorzej jak
            satanista smile naprwde w naszej miejscowosci tak jest
            a gdyby nie bylo religii w szkolach tylko przy kosciolach
            niemartwilabym sie ze moje dziecko bedzie mialo przez to jakies
            nieprzyjemnosci.
            • zonka77 Re: u nas było ok. 16.07.08, 20:02
              być może moje dziecko doświadczy kiedyś nieprzyjemności. Pewnie tak będzie -
              może w szkole. Ale dla mnie najważniejsze jest to żeby wychować ją w wierze
              którą wyznajemy z mężem. Więc religia katolicka w szkole nie wchodzi w grę. A to
              że będą kłopoty - Biblia nie obiecuje chrześcijanom łatwego życia smile Nie chce
              mojej córce ułatwić wszystkiego i zabrać z drogi wszelkie przeszkody. chcę ją
              nauczyć radzić sobie z przeszkodami i pokonywać je.
        • oliwija Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 17.07.08, 21:07
          guderianka napisała:

          > > Swoją droga jestem ciekawa czy będzie odosobniona , czy znajdzie
          > się jeszcze
          > > jakieś dziecko niezapisane.
          >
          > Jesli będzie tylko uczestnikiem lekcji religii a nie bedzie
          oceniane
          > i zmuszane do nauki modlitw-to myślę,że może to być dla niego
          > ciekawe. Pod warunkiem że bedzie świadome,że chodzi na religię
          > z "przypadku" i że to co jest mówione jest sprzeczne z tym, co
          mówi
          > się w domu. Czy sobie z tym poradzi?To spore obciążenie dla małej
          > chłonnej główki

          no i sie tu z toba zgodze . tak powinny byc traktowane wszytski
          gfdzieci . religia powinna byc czyms ciekawym.... czyms co dziecko
          robi dla przyjemnosci a nie dlatego ze pani tak karze.. i dlatego ze
          trzeba szopke przed rodzicami odalic w dniu pierwszej komunii .
          podarowac ksiedzu kolejna wypasioną sukienke i złoty kieliszek
      • notting_hill Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 17.07.08, 15:07
        Kilowisni, ja miałam bardzo podobne do Ciebie obawy... Moja córka ma
        już 12 lat, więc mogę napisać z doświadczenia jak było,chociaż
        zastrzeżenie jest takie, że to może zależeć od okoliczności i samego
        dziecka.

        Nie zapisałam jej na religię w przedszkolu do momentu, gdy kiedyś po
        kilku miesiącach przyszłam w środku dnia i zobaczyłam moje malutkie
        dziecko na korytarzu na ławeczce nie zajęte dokładnie niczym, z
        jedną panią- praktykantką, która czytała sobie książkę... Grupa
        miała w tym czasie religię.
        Wiem, powinnam była interweniować u dyrektorki, ale pewnie czułam
        się winna, bo zamiast tego porozmiawiałam z córką i spytałam jej czy
        nie przeszkadza jej to, że inne dzieci chodzą na religię a ona nie i
        czy może też nie chciałaby chodzić. Powiedziała, że chciałaby, więc
        zaraz następnego dnia porozmawiałam z wychowawczynią i ustaliłyśmy,
        że będzie chodzić jak będzie chciała. Żadnych więcej problemów z tym
        do końca przedszkola już nie było. Czasem rozmawiałyśmy o tym, że
        ludzie wierzą/uważają różne rzeczy, a jak jest naprawdę trudno
        dociec. Ja mówiłam, że ja nie wierzę że jest tak czy tak, ale uważam
        że inni ludzie mają prawo uważać inaczej i ja ich za to szanuję.
        Jakoś tak obie rozmawiałyśmy, w zależności od jej zdolności do
        rozumienia tego, co mówiłam.

        Jak poszła do szkoły, odbyłyśmy podobną rozmowę- czy chce chodzić na
        religię z innymi dziećmi. Tak, chce. Więc porozmawiałam z panią
        katechetką (i tu miałam kupę szczęścia, bo ta pani jest naprawdę
        super osobą)- powiedziałam, że córka jest nieochrzczona, na religię
        chce chodzić z innymi dziećmi, ale do komunii nie pójdzie, więc od
        pani katechetki zrozumienia będzie zależało czy będzie się czuć
        dobrze czy nie. Pani zapewniła, że do głowy by jej nie przyszło
        dyskryminowanie dzieci w zależności od postawy rodziców i na tym
        temat zakończyłyśmy. Dodam, że w klasie mojej córki jest jedno
        dziecko innego wyznania i jedno niewierzących rodziców i żadnemu z
        nich nigdy nic nie działo się ani od strony dzieci ani nauczycieli.

        Teraz moja córka zdała do szóstej klasy, religii się uczy jak inne
        dzieci na zasadzie, że żadna wiedza nie zabija, pomagam jej czasem
        nauczyć się katechizmu (bo sama go doskonale pamiętam smile), ale ona
        wie, że to jest dziedzina, która w naszym życiu nie zajmuje
        specjalnie miejsca. Nie chodzi do kościoła by wypełniać "obowiązek"
        i nie jest z tego rozliczana jako element nauki religii (gdyby była,
        wypisałabym ją z tych lekcji). Nie unikamy specjalnie kościoła przy
        okazji rekolekcji czy rozpoczęcia roku szkolnego, ona wie, że może
        odmówić pójscia do kościoła zawsze, ale najczęściej wybiera że
        idzie, nie dlatego że uważa to za super atrakcyjne, ale jako cześć
        życia w grupie.
        Nie zauważyłam, żeby miała z tego powodu rozdwojenie jaźni ani by
        nauczyła się konformizmu czy obłudy. Religia jest obecna w życiu
        społecznym, czy mnie się to podoba czy nie i muszę to przyjąć do
        wiadomości. Ja też chodzę na pogrzeby i śluby, które w większości
        wypadków odbywają się "kościelnie" i żyję. Gdy mogę nie
        uczestniczyć, to mówię otwarcie, że nie jestem entuzjastą religii,
        więc moje uczestnictwo w np. mszy żałobnej (nie z okazji pogrzebu)
        uważam za niewłaściwe. Nie obchodzi mnie jak to ludzie komentują,
        bądź nie, dopóki jestem w zgodzie ze swoimi przekonaniami.

        Aha, przyjęłam do wiadomości, że moje dziecko nie stanie się
        najprawdopodobnie osobą wierzącą jako dorosła kiebieta, bo zgadzam
        się z księdzem Tischnerem, że te postawy kształtują się w
        dzieciństwie (a po co w innym przypadku kościół tak bardzo walczyłby
        o nauczanie dzieci smile?) Nie zamierzam jednak wychowywać dziecka w
        odmiennym światopoglądzie niż moj, bo nie byłabym w stanie uniknąć
        hipokryzji. Nie narzucam mu swojego na siłę, jednak przez postawy na
        codzień i spójność tego co się mówi z tym co się robi dziecko uczy
        się i naśladuje. Nie mam na to "rady", nie da się wychować dziecka w
        oderwaniu od swoich przekonań, bo wtedy to jest fałsz i zakłamanie
        po całości, tak mi się wydaje.

        Ze swojego doświadczenia też, jak guderianka, widzę że większość
        obaw i problemów rozgrywa się w naszych umysłach. Nie
        doświadczyłyśmy z córką nigdy żadnej dyskryminacji z tego powodu ani
        w szkole ani wśród dzieci.
        Nie zadręczaj się obawami, po prostu bądź pewna swoich przekonań i
        trzymaj się ich. Nie ślepo, bo czasem potzrebne są drobne ustępstwa,
        ale sumienie zawsze Ci powie gdzie leży granica. Ja np. ugięłam się,
        żeby wziąć w swoim czasie ślub kościelny i po tym doświadczeniu
        poczułam taki niesmak do siebie, że więcej już czegoś podobnego
        postanowiałam nie robić.
    • kilowisni Re: religia w przedszkolu- do mam niewierzących 18.07.08, 08:55
      Nie zamierzam jednak wychowywać dziecka w
      odmiennym światopoglądzie niż moj, bo nie byłabym w stanie uniknąć
      hipokryzji. Nie narzucam mu swojego na siłę, jednak przez postawy na
      codzień i spójność tego co się mówi z tym co się robi dziecko uczy
      się i naśladuje. Nie mam na to "rady", nie da się wychować dziecka w
      oderwaniu od swoich przekonań, bo wtedy to jest fałsz i zakłamanie
      po całości, tak mi się wydaje.

      Tak jak powyżej napisała notting-hill.
      Ta spojrzenie jest mi najbliższe bo tak właściwie to dla mnie sprawa jest jasna
      i czytelna.Nie zamierzam tworzyć problemu tam gdzie go nie ma.
      Bawi mnie to ,że robi to najbliższe otoczenie.A sprawy i tak idą swoją drogą w
      naturalny sposób.smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka