Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem???

09.07.08, 19:57
Jeszcze mąż (jesteśmy w trakcie rozwodu) odwiedza dziecko średnio co 6 tyg.,
tłumaczy się, że nie może częściej, bo 200 km (nie jest to jednak biedny
człowiek). Synek ma 2,5 roku, z jego ojcem mieszkaliśmy tylko 8 miesięcy, więc
od początku wychowuję go sama, ale raczej chętnie wychodzi z ojcem. Ogólnie
jest śmiały, ciekawy i czasem mam wrażenie, że pójdzie z każdym… Tatuś jak
przyjeżdża, to od razu wręcza prezent (wielkie pudło daje efekt!), aby
przełamać lody. Właśnie mieliśmy odwiedziny… ostatnie dwa dni synek wychodził
chętnie, dzisiaj jednak zaczął płakać, że chce zostać ze mną w domu, albo,
żebym ja z nimi poszła, obejmował mnie rączkami, nie chciał ze mnie zejść.
Czułam się STRASZNIE!!! ale przekonywałam synka, żeby poszedł z tatusiem.
Kiedy wrócili, tata musiał się pożegnać, bo wracał do siebie. I tu się zaczyna…

Mój mąż za każdym razem przeciąga pożegnanie. Z jednej strony go rozumiem, ale
z drugiej - znam realia, gdyby mu naprawdę zależało, przyjeżdżałby częściej,
choćby w te weekendy, które wyznaczył mu sąd. Mam wrażenie, że robi wszystko
na pokaz. Obściskuje synka, tuli, całuje, a dziecko się w tym czasie wyrywa,
krzyczy, że nie chce. Mąż mówi: „synku, muszę jechać, chodź się pożegnamy”,
synek na NIE! ale ja się wtrącam „chodź synku pożegnasz tatusia, bo jedzie
daleko”. Synek w końcu daje całuska, przybija piątkę itd. Jest ok. Tatuś
zakłada buty i mówi: „chodź jeszcze raz się pożegnamy”, od nowa cała sytuacja
i tak z 40 minut nawet! Dzisiaj za którymś już razem… Mąż mówi „daj mi
całuska, takiego ostatniego”, synek „NIE!”, „to chodź chociaż mnie jeszcze raz
przytulić”, „NIE!”, „a to może chociaż przybijesz piątkę?”, „NIE!”, „no to
może mi pomachasz?”, „NIE!”, „a chcesz, żebym jechał?”, „NIE!”… i do mnie
„widzisz, on nie chce się ze mną rozstawać, powiem o tym w sądzie!”… Ugh!

Horror! Ciężki rozwód mamy, mąż i tak sugerował, że nastawiam synka przeciwko
niemu, dlatego staram się podstępem zachęcić synka, żeby JESZCZE RAZ! pożegnał
się z tatą. Dzisiaj jednak powiedziałam, że może skończymy to pożegnanie, bo
synek jest marudny bo od dawna powinien spać… i usłyszałam od męża, że jak on
jest niemile widziany w tym domu, to jedzie! I tak miał jechać, ale tak jest
bardziej efektownie chyba?...
    • mama.macieja Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 09.07.08, 20:00
      strasznie uczuciowy ten Tatuś.
      sama bym nie wiedziala co zrobić, no ale skoro dziecko sie wyrywa,
      to trzeba wytłumaczyc Tatusiowi, zeby obyło sie bez pożaegnań w
      stylu "wyciskacze łez".
    • anita_zu Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 09.07.08, 21:53
      Ja bym ulotnila sie do kuchni czy gdziekolwiek po pierwszym
      pozegnaniu. dziecko zapewne poszloby za Toba i ojciec nie mialby
      okazji aby go dalej nekac, a jesli by go nadal nekal to Ciebie by
      przy tym nie bylo a bez Twojej pomocy dziecko zapewne by ojca
      owym "NIE" zbylo. Tak mi sie wydaje.Nie mialby dla kogo robic teatru.
      • elka.net Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 09.07.08, 23:17
        A mnie dziwi to dlaczego maly na poczatku chetnie chcial byc z tata a poznie
        strasznie sie tego bal i bronil prze ojcem? Dziwne to troche. Dzieci bardzo
        prosto reaguja na innych...jezeli nie maja powodow by sie kogos bac to chetnie
        sie z tym kims bawia .Placz i brak checi moze swiadczyc o strachu malucha. Nie
        wiem tak sobie glosno mysle...na Twoim miejscu bym sie przypatrzyla tym wizytom
        z bliska. Jak sie wspolnie bawia, o czym "rozmawiaja"...Pozdrawiam
        • mozambique Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 10.07.08, 12:49
          bo oczywiste jest z tatus z kochajceo ojca została pedofilem

          ach te baby , do wszytkiego sie posuną zeby tylko uniemozliwic ojcu
          kontakt z dzieckeim
          do szantazu i kłamstwa włącznie
          • elka.net Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 10.07.08, 13:15
            Czlowieku Ty sie dobrze czujesz? Nikt nie sugeruje ze ktos kogos molestuje.
            Ojciec moze do siebie zniechecic dziecko na rozne sposoby..np. krzyczac,
            popychajac...naparwde jest wiele rzeczy przez ktore dziecko moze unikac ojca
            babcie, dziadka czy tez kogos innego.
            Ps. a babe to sobie znajdz w najblizszym otoczeniu...
            • mozambique Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 10.07.08, 13:37
              nie jestem lesbijką wiec dlaczego miałabym sobei szukac baby?
          • czarnataka Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 10.07.08, 16:51
            tak, wszystkie baby są złe i wyganiają wspaniałych tatusiów z ich
            życia i życia dziecka... tylko dlatego, że są wspaniali zapewne
            • mama-3-latka Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 14.07.08, 02:06
              takie proste sprawy a tyle problemow smile przeciez liczyc sie powinno tylko
              dziecko, a co sobie obie strony mowia nawzajem to jest za przeproszeniem gowno
              warte smile dzieci przeciez slepe i glupie nie są - instyktownie na pewno potrafia
              wyczuc ze cos jest nie tak - robcie tak zeby dziecko czulo sie jak najbardziej
              swobodnie
        • zakopiankaaa Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 10.07.08, 14:53
          > A mnie dziwi to dlaczego maly na poczatku chetnie chcial byc z tata a poznie
          strasznie sie tego bal i bronil prze ojcem?

          Synek chętnie przebywa z każdym (rzadko się kogoś boi i jest nieśmiały), kto
          poświęca mu uwagę i chce się z nim bawić. Bardzo szybko potrafi się przekonać do
          nowo poznanych osób. (No chyba, że ewidentnie ktoś mu nie pasuje.) Z ojcem
          chciał się bawić, ale zachowywać się w określony sposób na zawołanie, w dodatku
          do znudzenia kilka razy - to kłóci się jego indywidualizmem. Bunt dwulatka
          przechodzimy.
    • kicia031 Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 10.07.08, 13:33
      ja tez uwazam, ze powinnas sie z tego wycofac - niech tata sobie
      sprawy zalatwia z maluchem bez twojego udzialu. idz do kuchni, czy
      do lazienki, a tata niech zegna dopoki maly wytrzyma...
      • zakopiankaaa Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 22.07.08, 22:59
        Dzięki.
        Wykorzystałam Wasze rady. Zmyłam się do kuchni, zaczęłam myć naczynia, żeby
        było, że nie słyszę, ale słyszałam... Mąż pewnie chciał wyściskać i wycałować
        synka (a trzeba trafić na odpowiedni moment i nic na siłę), bo synek krzyczał
        "zostaw mnie", "puść mnie", "nie". Kiedy krzyknął parę razy "nie", ja akurat
        zakręciłam wodę (a więc słyszałam!) mąż zaczął mówić "co? nie chcesz, żebym
        jechał?... przykro mi, tatuś musi jechać synku". (Ugh!! Do odpowiedzi synka
        dorabia sobie, co mu pasje!) Wiedząc, że ja słyszę, zaczął synka wypytywać, a
        ten był już chyba zmęczony sytuacją, wyglądało to tak: "synku, fajnie się
        dzisiaj bawiłeś z tatą?" "nie!", "jak to nie, mówiłeś przedtem, że było fajnie"
        "nie!", "przyjedziesz do tatusia niedługo, prawda?" "nie przyjadę!", ale w zoo
        było fajnie, powiedz?" "nie było fajnie!"...
        Siedziałam w tej kuchni i siedziałam. Mąż nagle wparował z tekstem "nie wiem,
        jak ty go wychowujesz, on w ogóle nie chce się przytulać ani całować, inne
        dzieci w jego wieku są miłe i się przytulają, a on nie chce!.... co się tak
        gapisz, głupia jesteś czy ciele udajesz?!". Odpowiedziałam, że nie wiem o co mu
        chodzi, bo synek codziennie się do mnie przytula. A on trzasnął drzwiami i wyszedł!
        Nic nowego...
        Poza tym, że pojawił się po 2 tyg.! (wcześniej bywał co 4 - 6 tyg.), chyba
        przejął się, że na ostatniej rozprawie został poruszony temat jego przyjazdów...
        Eh!
        • to.ja.kas Re: Zmuszanie dziecka, by pożegnało się z ojcem?? 31.07.08, 12:44
          zakopiankaaa napisał(a):

          >!.... co się tak gapisz, głupia jesteś czy ciele udajesz?!".
          Po pierwsze to fajny nick.
          Po drugie po takim tekście kazała mu wyjść i wrócić jak nauczy się
          ze mna kulturalnie rozmawiac a takie teksty to niech sobie puszcza w
          knajpie.
          Po trzecie, dobrze zrobiłas, ze się wycofałas i sobie w kuchni
          posiedziałas.
          Swoje relacje z dzieckiem niech facet buduje samodzielnie a nie
          Twoimi ręcymatongue_outPP
Pełna wersja