jak Wasze dzieci zachowują się po widzeniu z ojcem

15.07.08, 20:59
Mamy, opowiedzcie mi proszę jak to wygląda u Was?
bo ja jestem dziś mocno przygnębiona, ok,popłakałam trochę w
poduchę.. moja Mała (2 latka) była wczoraj z ojcem ok 5 h (na tyle
zazwyczaj ją zabiera).. potem w nocy nie spała dobrze,wierciła
się,popłakiwala przez sen.. rano nie chciała wstać, wszystko było
na "nie",płakała.. poza tym dzień niemal jak zazwyczaj, tylko
np.Malutka mimo że wołała że chce do mnie na rączki-to nie chciała
się przytulać jak zwykle, robiła groźne miny,chwilami
była "nieobecna"-jakby zamyślona,a mamusia była "nie"..
za każdym razem tak jest po jej spotkaniu z ojcem..

ja nie wiem co mogę zrobićsad
przykro mi ale nie to najgorsze-najbardziej żal mi Córeczki-ona
strasznie to wszystko przeżywa-bo jak inaczej to wytłumaczyć??
jak Wy sobie z tym radzicie? czy u którejś z Was jest podobnie?
    • ania313 Re: jak Wasze dzieci zachowują się po widzeniu z 15.07.08, 22:23
      Z moją aż tak nie było, ale też przeżywa wizyty tatusia i brak jego po tych
      wizytach, tęskni.Jeszcze mama nie była dla niej na "nie".
      Tata przyjeżdża co kilka m-cy na tydzień, potem cisza, nawet nie dzwoni, nie
      zobaczy jej na skypie a ona się meczy. Myślę, że ją w sobie rozkochuje a potem
      cisza i ona się męczy, nie wie o co chodzi.Mówi, że tata ma swój domek i tam
      kocha być.

      Moja jest większa, więcej mówi, ma 3 latka.
      Ja staram się z nią dużo rozmawiać, pytam się czy fajnie było z tatusiem, co
      robili, że tatuś ją na pewno bardzo kocha.
      Nie odcinam tych wizyt od nas, pokazuję jej że cieszę się razem z nią, że była z
      tatusiem, że cudnie spędziła dzień itd..
      Tata to nie jest temat "tabu" i staram się ją nauczyć, że przy mnie powinna czuć
      się bezpiecznie i że ja też cieszę się z tych wizyt, możemy porozmawiać o
      tatusiu, nie okazuję, że mam jakieś żale do taty, nigdy przy niej do nikogo nie
      mówię źle o tacie. Dzieci wbrew pozorom bawią się obok, ale bardzo to wychwytują
      i zamykają się wtedy w sobie.
      Muszę jej mówić za niego, że tata ją kocha, jak go nie ma, takie pocieszanie, bo
      przecież on znów ją odwiedzi. Czasami ona mówi mi, że tęskni za tatusiem, ale
      nie chce z nim rozmawiać przez telefon, bo tata jej nie kocha i dlatego ja też
      czuję, że muszę starać się aby nie czuła się tak jak mówi, żeby aż tak nie
      cierpiała, bo ja też wtedy cierpię.

      Czasami Córeczka to po prostu mówię, że jak Ona chce bierzemy telefon i może
      zawsze porozmawiać z tatusiem. Nie zawsze chce, ale jak czasami to zrobimy ,
      rozgada się i jest wtedy wesoła.
      Mówię, że zawsze może mnie o to prosić, mówię że jak jej jest smutno to mnie też
      i żeby mi opowiadała dlaczego jest smutna albo zła, to razem coś poradzimy, ja
      jej pomogę.
      Dodam, że po takich odwiedzinach Córcia też śpi niespokojnie, ale to jest
      przeżycie dla dziecka, jak każde ważne wydarzenie, dzieci to tak często
      przeżywają. Biorę ją wtedy w nocy na ręce, na kolana, przytulam i jest lepiej.
      • aniamamamary Re: jak Wasze dzieci zachowują się po widzeniu z 15.07.08, 22:36
        a ja tak mieć nie będęsad boję się że moja Córeczka nasłucha się o
        mnie złych rzeczy-jej ojciec "zapowiedział mi" że tak będzie,nie
        wiem czy tylko mnie starszy czy faktycznie tak jest/będzie (on jest
        bardzo złośliwy więc myślę że może gadać dziecku głupoty jedynie po
        to by mi życie uprzykrzyć,tylko że on nie ma pojęcia jak Mała to
        przeżywasad( ) bardzo mi przykro, bo ja staram się zawsze gdy
        przychodzi po Malutką być miła, mówię jej żeby przytuliła tatusia,
        że kochamy ją itepe.. tylko ostatnio "tatuś" mnie zgasił-powiedział
        że się dziwi że tak mówię i mnie wyśmiał...
        ehh..
        • ania313 Re: jak Wasze dzieci zachowują się po widzeniu z 15.07.08, 23:07
          Rozumiem Ciebie.
          Ja wciąż mam opory, gdyż tata mojej Córeczki też tak mówi , zresztą straszył
          cały czas, czasem mi przypomina jak mamy spięcie, że to moja wina i on zbiera w
          pudełku materiały dla Córeczki w której zawarł prawdę o mamusi i o jej rodzinie,
          jego prawdę o winie , że Córeczka nie ma tatusia, mówi że zbiera żeby ktoś jej
          przekazał jak coś mu się stanie.
          Straszy, że nie może się doczekać komunii świętej, to wtedy spotka moją rodzinę
          i wygarnie co mu leży.
          On często mnie straszył, że ją odbierze itd, do tej pory czasem powie, że jak
          Mała dorośnie to i tak się przeprowadzi do niego. Czas pokaże. Dorosła sama
          podejmie decyzję.

          Aniu, straszył, że weźmie rozwód kościelny, że ją zabierze, ech szkoda gadać, na
          strachach-lachach się skończyło na razie, nie wiem, może faktycznie czeka jak
          Córka dorośnie i wtedy będzie ją zdobywał i mi zabierze, nie wiem co będzie.
          Inne mamusie na tym forum też mówiły, że faceci tylko umieją straszyć a potem
          głowa w piasek.

          Ja kiedyś jeszcze tak jak Ty mówiłam Córeczce co ma robić:
          -przytul tatusia
          -pożegnaj się
          -daj buziaczka
          -pchałam w ramiona tatusia

          ALE - zauważyłam ,że jak tak robiłam to Córeczka (i teraz chyba rozumiem jak to
          piszę i wracam myślami) zachowywała się kiedyś jak Twoja, podobnie.
          Raz kiedyś prawie namówiłam (nie zaproponowałam, nie dawałam jej wyboru) - tata
          zadzwonił i chciał z nią rozmawiać, ona nie chciała, a ja za nią biegałam z
          telefonem : no porozmawiaj trochę z tatusiem prosiłam, ona na "nie".
          Potem noc jak u Ciebie. Mała przeżywała to bardzo.
          Wcześniej też jak tata kiedyś dzwonił i chciał ją do telefonu a ona nie chciała
          to ją namawiałam.

          Teraz wiem, że nigdy przenigdy nie będę mojej Córeczki namawiała, latała za nią
          z telefonem aby porozmawiała, dla jej dobra.

          Zachowuję się tak jak pisałam wcześniej; pytam co najwyżej - Córeczko tata
          dzwoni, chce porozmawiać, a Ty chcesz ? jak Ona nie chce NIGDY nie namawiam, nie
          ponawiam pytania, nie proszę. Mówie mu że innym razem i tyle.

          Córeczka ma prawo wyboru. Nauczyłam się , że takim narzucaniem swojej woli tylko
          ją krzywdziłam.
          Musi czuć, że to jej wola, jej decyzja.

          Szkoda tylko, że tata od tamtego czasu tak to odebrał, że nie próbuje dzwonić i
          trafić na jej dobry dzień na rozmowę, ale to już inna historia...

          Aniu, nie mów jej co ma robić , chce sama to da buziaka i przytuli tatusia,
          niech nawet on to powie, ale nie Ty.

          Ja tylko chcę, aby czuła się ze mną pewnie i bezpiecznie.
          Wciąż się uczę i próbuję i akurat teraz to się sprawdza.
          • megan26 Re: jak Wasze dzieci zachowują się po widzeniu z 16.07.08, 08:05
            u nas sytuacja jest conajmniej trudna dla małej ponieważ tatus jak
            wraca to wraca na jakis rok i wtedy udaje że jestesmy wspaniała
            rodzina po czym znika na kolejny rok czy dwa i wtedy nawet telefonów
            od małej nie odbiera poprostu ona przesaje dla niego istnieć. Moja
            Wika ma juz 8 lat więc jest już stosunkowo duża by możnabyło jej
            powiedzieć wiele rzeczy, ja nigdy niczego przed nia nie ukrywałam i
            nie mam zamiaru mówic że tatus jest dobry bo nie jest a jeżeli
            bedzie zyła w przekonaniu że tak wygląda dobry kochający mężczyzna
            to potem w przyszłości będzie sie ciągnęło za nią to jak złe widmo.
            Tak więc mała zna całą prawdę zresztą sama wyciąga sporo mądrych
            wniosków. Jak przed ostatnim zniknięciem przychodził to po jego
            wyjściu mała była nie do poznania normalnie przy mnie dziecko anioł
            zna reguły panujące w domu i zasady dobrego wychowania, natomiast po
            jego wyjściu robiła sie opryskliwa, pyskata i rozwydrzona.
            oczywiście dużo o tym rozmawiałyśmy i potem to ona taie mówiła że np
            tak sie nie robi czy tak mówić nie wolno. Teraz natomiast mała
            powoli wraca do równowagi po jego kolejnym zniknięciu juz nawet
            dzwonić nie chce bo on i tak nie odbierze zero kontaktu od 3
            miesięcy, dzielnie sobie z tym radzi i powiem wam że widze że jak
            jesteśmy same to mam cudowne spokojne i pełne radości dziecko, nie
            zestresowane nie rozpuszczczone tylko grzeczne pomocne i kulturalne.
            pozdrawiam
            • aniamamamary Re: jak Wasze dzieci zachowują się po widzeniu z 16.07.08, 08:44
              ..właśnie, jak jesteśmy same to wszystko dobrze-kochaniutkie
              dziecko, bawimy się razem, śmiejemy, przytulamy,choć oczywiście nie
              zawsze jest grzeczna-ale to jak każde dziecko.. natomiast po
              widzeniach z tatą-rozdrażniona, niespokojna,złości się albo
              płacze,nie chce się przytulać, nawet nie chce bym jej dotykała-choć
              woła że chce na rączki-to jednak po chwili już nie chce i
              tylko "nie,nie,nie"... teraz widziała tatę często-zabierał ją na
              kilka godzin nawet z 2 razy/tydzień (czasem nie widziała go ponad 2
              tyg-zależy jak mu pasowało) ale od sierpnia będziemy mieszkały 500km
              od niego więc nie sądzę by widywała go często.. nie wiem czy to
              polepszy sytuację czy będzie wręcz przeciwnie(wcale nie zabraniam mu
              widywać się z Córeczką tylko po prostu wracam do miejsca stałego
              zamieszkania,gdzie również Malutka jest zameldowana).. może powinnam
              poszukać jakiegoś psychologa dziecięcego? nie wiem, chwilowo jestem
              bardzo przygnębiona całą ta sytuacją, bo aż tak źle jak po ostatnim
              spotkaniu z tatą to jeszcze nie było..on oczywiście ma to w głebokim
              poważaniu i śmieje się mówiąc że pewnie źle wychowuję dziecko i
              dlatego Malutka tak się zachowuje(on i jego rodzina są
              bezbłędni,zawsze wszystko wiedzą lepiej..)
      • oliwija Re: jak Wasze dzieci zachowują się po widzeniu z 16.07.08, 08:50
        u nas jak ojciec jeszcze sie pjawial to było jeszcze gorzej. mała
        płakal, wymiotowala zaczeła znów sie moczyc do łożka... ( miala 5
        lat) i to nie dlatrego ze tęsknila za ojcem tylko dlatego z eon
        opowiadał jej koszmarne rzeczy łaćznie z tym ze mama zniszcZyla jaj
        rodzine i on ja zabierze tam gdzie będzie jej dobrze... coż n
        szczescie obietny nie spełnił. nie odwiedza dziecka nie dzwoni. a
        mała sie wycizyla uspokoiła
Pełna wersja