... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzieckiem

16.07.08, 21:36

po ponad tygodniowej burzy mozgow, rozmowie z prawniczkami z TOPD, walce o zalegle alimenty ,trudnych decyzjach ze teraz bedzie inaczej....cos sie stalo.
cos we mnie peklo. dzisiaj o n-tatus pierwszy raz na dluzej zostal zapakowany z dzieckiem . na 4 godz pobyli beze mnie.
nadrobil wszystkie zaległosci i pokazal malego (4l)gdzie chcial..
isynek wrocil do mnie ale juz nie do tej samej.


wole zeby mieszkal z tata( on nie chce a nawet wzbrania sie ) po 5 latach ( w tym ciaza)moje zycie palilo sie miloscia tylko dla tego dziecka, niechcianehgo przez nikogo., wiec staralam sie mu dac uczucia za wszystkich...ale teraz zostalaam samotna jak niogdy dotad,,,,i czuje...
nie jestem w stanie juz zajmowac sie moim dzieckiem...nie moge mu nic dac..."mamo dlaczego nie kupisz mi psa, -ogrodka, -auta..."co mam mu powiedziec...tatus mam kasy jak lodu a my tyle co na co dzien, obiad , sniadanie, kolacja, oplaty, wciaz dlugi...a tu jeszce dentysta...oby tylko na stówie sie skonczylo.
przed ciaza bylam u szczytu mego sukcesu w profesji, teraz nie ma mnie, i nie widze mozliwosci odbudoawnia tego.
i co powiecie..jakis dolek, czy raczej glebsza choroba diagnozujecie...

dobra wiem ,ze do psychologa. ale tu tez mozna ....
ps.
te laski co chca mi dokopac prosze kopnijcie sie same...
    • madziulec Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 21:47
      A co przeszkadza, by zaczynalo powoli byc tak jak dawniej???

      Pomysl: do niedawna jeszcze Twoje dziecko wymagalo pelnej obslugi praktycznie
      przy wszystkim. Mam dziecko w wieku Twojego i widze tak: moge juz szykowac 2
      kolacje a nie tylko jedna i karmic go czekajac az zje i potem sam zjadac
      chybcikeim noca..
      Sam wchodzi do wanny, moze nie do konca sam sie myje, ale mam zawsze te pare
      minut, by np przeleciez odkurzaczem mieszkanie.

      Nie iwem jak Twoj maly, ale moj jest bardzo samodzielny. Podejrzewam, ze Twoj
      tak samo. Tak wiec nie wymaga siedzenia przy nim i pilnowania go, mozesz byc w
      tym samym pokoju na przyklad.

      Wierze, ze jest Ci ciezko. ja czuje sie podobnie. Tak samo chcialabym kupic to
      czy tamto mojemu dziecku. Czasem drobiazg, a czasem tym drobiazgiem sa tylko buty.
      Na jutro do sadu wyliczylam (tylko z wyciagow bankowych), ze zostaje nam na 2
      osoby na zywnosc, chemie i ubranie miesiecznie okolo 800 zl.

      Nie iwem jako kto pracowalas przed ciaza. Ale uwierz, teraz tez mozesz pracowac,
      zarabiac, miec spokojna prace. Ja wlasnie taka znalazlam. Blisko domu smile

      Trzymaj sie i nie daj sie ogarnac zlym myslom.
      • annes67 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:16
        mialam wolny zawod. nie wnikajmy. po prostu tworczy. mieszkamy w miejscu gdzie
        mialam ciasna pracownie, i tu wtym mieszkaniu mieszka wciaz matka coraz bardziej
        chora i nie dajaca mi zyc.
        to niewazne ,ze dziecko umyje sie samo, czy to czy tamto...tu juz nic nie
        zrobie...chce z tad uciekac ale tez nie ma dokad. nawet piwa nie mam z kim
        wypic. umawianie sie zajmuje kupe telefonow..i siedze sama w koncu i wyplakuje
        na tym forum.
        mam tyle co ty M. ale jeszcze te cholerne oplaty;czesc mieszkania ty
        tel,ubezpiec ...-na zycie zostaje max 600zl :jedzenie, ubior, leki , remonty
        -konieczne naprawy...przejazdy...(czasamitrzeba ),zabawke kupic a dla kogos?
        prezent np. dla chrzesniaka,...


        a teraz wakacje...wyje po prostu...a na wyjazd....!wiec niech jedzie do taty...
        a dla niego(TATY) to szok...
        nie chce od niego forsy...daje mu dziecko.bo nie wyrabiam. tego dzien
        po-dniu-dzien-po-dniu .
        bo teraz prawo jest bardzo pro tatus, tak jest w sadach, tez kto wie to
        wie...wiec jak ja nie wyrabiam to bedzie tak w jak Tootsie...
        • zartek1 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:23
          wydaje mi sie, ze powinnas ........ odpocząć
          moze ten wyjazd dziecka dobrze zrobi i dziecku i Tobie
          potem... moze sprobuj.....posprzatać
          moze to dziwne co pisze, ale sprzatanie pozwala na oczyszczenie i
          mieszkania (pokoju) i siebie
          a potem mysle, ze bedzie juz lepiej
          moze cos sie uda, moze cos sie zmieni
          zycie daje nam tyle szans
          • annes67 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:28
            ..tak. a dziecko mowi. "a co mi zrobisz jak wroce?" ( ma na mysli znowu jakis
            remoncik, jak miesiac temu) ale za wiele tu juz nie da sie zrobic. jest juz
            nawet posprzatane po remoncie.

            ja wiem, potrzebuje ucieczki..tylko ucieczki...odplynac ..daleko ztad...
            • madziulec Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:39
              Nie wink
              Dziecko tak nie pyta.
              To kwestia tego, ze Ty za wszelka cene starasz sie pokazac awoja atrakcyjnosc a
              raczej to, ze jestes bardziej atrakcyjna dla dziecka od ojca.

              Ale to nie jest wspolzawodnictwo.
              I dziecko w tymw ieku nie potrzebuje podniet.
              Tu troche przesadzasz
              • annes67 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:51
                moje dziecko dokladnie tak zapytalo i kiedy wczesniej mowilam mu "nie bedzie
                cie( BYłó W PRZEDSZKOLU) to bede cos robic ''( remont) i teraz to skojarzylo.
                nie mam szansy byc bardziej atrakcyjna od tatusia i nawet nie probuje.
                TO JESZCzE CUD ,ZE MOWI MI CODzIENNIE ZE MNIE KOCHA( TAK JAK JA TO MOWIE)
          • ania313 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:29

            Czytam i nie wiem co napisać.
            Współczuje Tobie.
            I nie daje mie spokoju myśl jak można przeżyć za 600 zł?
            nie wiem, nie umiałabym, muszę oszczędzać, mi też się nie przelewa,
            ale mam trochę wiecej.
            600 zł może wystarczyć na pół m-ca, ale na cały m-c to strasznie
            trudne.


            • czarnataka Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 17.07.08, 09:28
              a mnie po oplatach koniecznych zostaje około 400 zł. i przezyć
              muszę, sama nie wiem jak to robię
              • selavi2 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 17.07.08, 09:33
                Czy mi sie wydawalo czy w ktoryms z watkow pislas, cos o narzeczonym?
                Bo jesli mieszkasz z nim, to jego pensja tez sie liczy.
                smile
        • madziulec Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:27
          No to moje dziecko wakacje spedzilo dzieki mojej rodzinie - cale 5 tygodni...
          I jestem przeszczesliwa, bo maly mial naprawde fajne wakacje.

          Powiem Ci tak: jakis czas temu tez bawilo mnie wyjscie z tym, czy z tamtym.
          Zabawa. Piwko. Teraz nie. To nie to tez, ze sie poswiecam dziecku. Nie.
          Znalazlam swoje miejsce, wlasne w zyciu, robie to, co chce robic (mam jakies tam
          hobby, cel) i sie w tym realizuje.
          Zycie polega czasem tez na tym, ze nie zawsze robimy to na co bysmy mieli ochote.
          Dzis musialam na przyklad odmowic w pracy i powiedziec, ze nei bedzie mnie na
          splywie kajakowym. Bo co amm zrobic z 4-letnim dzieckiem?? Ty masz plus, ze
          mozesz dziekco wyslac do ojca. Ja nie. Ojciec odwala swoje minimum i to
          wszystko. Gdy ma wizyte do 20 juz 20:01 nie ma go u dziecka. I nie wazne czy
          maly placze, prosi by tata zostal, czy jest zdrowy czy chory.

          Ciuchow nie kupilam sobie dawno. Donosze to, co mialam z czasow, gdy bylam
          bardzo niezalezna. Tak niezalezna, ze bez problemu wyposazylam mieszkanie w
          ktorym teraz mieszkamy. A teraz trudno, nie ma i juz.
          Nie kupuje zabawek dla kogos, bo nie ma takiej pozycji w budzecie i moi
          przyjaciele to rozumieja i doceniaja gdy przychodzimy z dzieckiem (czesto robie
          np. ciasto czy cos takiego).
          Remont - pisalam, malowalam sama. Zajelo mi to prawie miesiac. Ale dalam rade.
          Leki? Coz. Mam dziekco wymagajace lekow na stale praktycznie. Wiec wiem co to
          znaczy.

          Ja mojego dziecka nie daje nikomu. Ono ma oparcie tylko we mnie. ma tylko mnie.
          I zarowno ono jak i ja o tymw iemy. Ze wszystko pieknie, te wszystkie wizyty, te
          prezenty, ktore sluza tylko zagluszaniu sumienia, te proby przekupstwa (ktore
          juz u 4-latka konczyly sie powitaniem "co mi przywiozles" zamiast "czesc tato")...

          Jak maly sie urodzil powiedzialam, ze zrobie wszystko, by byl szczesliwy. Nie
          moge go zawiesc.
          Moze Ty mozesz zawiesc swoje dziecko. Nie wiem.
          • annes67 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:36
            ..zawiesc go ..nie chce, ale teraz, wiesz jak sie czuje.
            ja nie moge nikomu wyslac dziecka. przeciez tatus mial go dzis pierwszy raz , i
            to troche na sile...tylko na 4 godz. jasne ze byl juz min wczesniej i zawsze go
            przekupuje.
            sek w tym ,ze on go nie chce...tak naprawde nie ma czasu sie nim zajmowac.
            a piwo to tylko symbol, pretekst do spotkania z kims i pogadania...rownie dobrze
            moge gadac przy herbacie....
            dzieki wogole
            ....tez chce miec taka prace jak ty, myslisz ze latwo znajde?
        • virtual_moth Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:37
          annes67 napisała:


          > wie...wiec jak ja nie wyrabiam to bedzie tak w jak Tootsie...

          Chyba jak w Sprawie Kramerów, chciałaś powiedzieć, hehe.

          Wybrałaś złe miejsce na takie refleksje, zjedzą cię jak burą sukę, ewentualnie będą przekonywać do poradzenia sobie ze wszystkim, bo "usmiech dziecka wszystko wynagradza". Ja ci jednak nie poradzę, bo mam pomoc i bez tej pomocy w ogóle sobie nie wyobrażam samotnego macierzyństwa.
          Oddanie dziecka ojcu? Zanim to rozważysz zapytaj tatusia. Poczatkowo moze sie zgodzic, ale jesli bedziesz konsekwentna w postanowieniu moze sie okazac, ze tatus się rozmyslił. Nie znam sytuacji, kiedy rodzice oboje - w miare zgodnie - doszli do wniosku, ze dziecko bedzie po rozstaniu mieszkac z ojcem. Jesli juz, to nie było mowy o porozumieniu tylko postawieniu przed faktem - albo babka zmarła, albo była degeneratką (nałogi itp), albo poszła w długą i tyle ją widzieli. Dlatego, ze takich matek jest w sumie mało oraz dlatego, ze ocjów zainteresowanych całodobową opieką nad dzieckiem jest tez mało.
          Zatem zanim w ogole zaczniesz o tym myslec wybadaj tatusia, moze sie okazac, ze nie bedziesz miec zadnego wyboru.
          • annes67 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:43
            virtual_moth napisała:

            > annes67 napisała:
            >
            >
            > > wie...wiec jak ja nie wyrabiam to bedzie tak w jak Tootsie...
            >
            > Chyba jak w Sprawie Kramerów, chciałaś powiedzieć, hehe.
            >
            >
            tak, dzieki za sprostowanie...oczywiscie "...kramerow"

            ,,,ostre slowa...tez dzieki za nie
    • ga-leo Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:51
      Jesteś zmęczona, wypalona, wykończona to fakt. Każdy ma prawo do oklapnięcia, do
      bycia bezsilnym. Teraz masz taki okres. Ale życie jak wiesz składa się z górek i
      dołków. Teraz jesteś w dole i nie pozwól sobie tam zostac. Szarpiesz się z
      życiem sama. Z tego co piszesz nie masz podpory w mamie. Jako samodzielna mama
      musisz sama ze sobą dzielic sie wszystkimi obowiązkami. To bardzo trudne a Tobie
      się udało! Masz wspaniałego Synka, którym Twój ex może się tylko pochwalic.
      Wiem, że to boli, bo to nie jego wysiłek to sprawił. Pomyśl co może Ci przynieśc
      teraz ukojenie i spokój? Rozmowa z przyjaciółką przy piwku, wygadanie się na
      forum, uregulowanie i pilnowanie terminów wpływu alimentów?
      Byłaś tak długi czas dzielna, że teraz daj sobie nawet czas na takiego doła i na
      gorsze samopoczucie. Ale proszę Cię nie zostawaj tam. Pomyśl jakby było źle
      Małemu na świecie gdyby mu Ciebie nie było w pobliżu.
      Trzymam za Ciebie kciuki!
      • ga-leo Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:54
        Korekta - miało byc - Pomyśl jakby było źle Małemu na świecie, gdyby Ciebie nie
        było w pobliżu.
    • mamajeans Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 22:54
      ja cie nie kopne, co wiecej powiem ci, ze ja tez mialam takie mysli,
      a nawet jeszcze gorsze. skonczyc ze soba, przestac sie uzerac z
      potwornie przytlaczajacymi problemami. czasem nawet na proszek do
      prania nie mialam, ktoregos dnia moje dziecko poprosilo mnie o
      loda, a tu musze odmowic, bo nie stac mnie na taaki wydatek. ale
      jakos mozolnie brne dalej, dziecko jest zadbane i zadowolone, a ze
      mnie czesto glowa boli od myslenia to juz inna sprawa. ale wszystko
      powoli, niedlugo mala pojdzie do przedszkola, ja zaczne pracowac na
      caly etat i jakos wszystko sie ulozy. dlatego zacisnij zeby i do
      przodu. jestes przedewszystkim straszliwie przemeczona, przeciazona
      i pewnie non stop zestresowana ta nieciekawa glownie finansowo
      sytuacja. Skoro jest mozliwosc by twoj syn spedzal czas ze swoim
      ojcem, to wykorzystaj to. 4 letnie dziecko moze byc ze swoim wlasnym
      ojcem sam na sam znacznie dluzej niz 4 godz. raz na 4 latasmile
      dlaczego dopiero teraz byli bez Ciebie? Jesli dziecku nie dzieje sie
      krzywda to zmierzaj pw. do tego aby dziecko moglo byc pod opieka
      taty na caly dzien, weekend, a w przyszlosci niech tatus zadba o
      jego wakacje i wyjada razem np. na tydzien. To odciazy cie na tyle,
      ze bedziesz mogla w pierwszej kolejnosci odpoczac, poswiecic troche
      czasu sobie, a to zaowocuje powrotem sil i zainteresowania swoimi
      pasjami i tworczoscia, ktora zarzucilas - przytloczona pewnie
      codziennymi obowiazkami. o oddaniu dziecka myslisz, bo masz po
      prostu dosc i to wydaje ci sie najprostsze. pomysl tylko jak bardzo
      zwiazany musi byc z Toba twoj syn skoro to ty bylas osoba
      towarzyszaca mu zawsze i wszedzie, nawet podczas odwiedzin ojca. nie
      funduj mu zawalenia swiata na glowe, to nie on tu zawinil. pomysl na
      poczatek o zwiekszeniu udzialu ojca w opieke nad synem (juz bez
      twojej asekuracji). to moze okazac sie wystarczajace aby cie troche
      odciazyc i przywrocic do zycia. a jak czujesz sie tak straszliwie
      samotna to napisz do mnie. mamajeans@gazeta.pl. Ja tez mam twórczy
      zawód i uwierz mi, ze przez te wszystkie przyziemne problemy mialam
      duze problemy z koncentracja, kreatywnoscia i wlasnym rozwojem. ale
      to sie powoli zmienia. trzeba stawiac sobie male i proste cele na
      poczatek. i trzymac sie tego. pozdrawiam Cie mocno i daje kopa
      przetrzymaniesmile
      • annes67 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 23:15
        i tu w koncu otarlam lzy. napisze do ciebie, lub napisz tez do mnie mamajeans.
        to forum sie okazalo moimi jedynymi w tej chwili przyjaciolkami. pogadalam i
        czuje sie lepiej.czas spac, bo moje cudowne dziecko chce jutro miec mame a nie
        otępieńca.
        i jutro tez jeszce wpadne tu poczytac, i dziekuje wam ze jestescie...
    • volta2 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 16.07.08, 23:24
      a daleko mieszkacie od ojca dziecka?
      może zaproponuj ojcu że weźmie dziecko do siebie, a ty w miarę
      często będziesz do dziecka zaglądała, nawet możesz mu coś ugotować,
      może wtedy będziesz chętna, by dziecko zabrać do siebie na kilka
      godzin i odprowadzić na noc?

      ja w momencie ewentualnego rozstania z mężem tak to właśnei widzę,
      że on bierze dzieci na utrzymanie i całodobową opiekę, ale ja jestem
      w pobliżu(póki co mamy 2 mieszkania na tym samym osiedlu) i opiekuję
      się dalej dziećmi tyle, ile mogę i mam siłę(głównie psychiczną)

      tata żadnej łaski nie robi, tyle lat dziecko bylo twoim obowiązkiem,
      teraz może tata powinien się wykazać?
      a jak relacje dziecko-ojciec?
    • selavi2 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 17.07.08, 07:57
      A ja sie poryczalam jak przeczytalam Twoj post.
      I bardzo Cie rozumiem, choc jestem w tysiac razy lepszej sytuacji.
      Choc jestem sama z dziecmi odkad cora miala 2 latka a syn 2 m-ce, to zawsze
      mialam duza pomoc od Taty dzieci.
      I od zawsze weekendy wolne.
      Mimo tego przez te wszystkie lata(16) zdarzaly mi chwile straszne.
      Bo moje zmeczenie i depresja zazwyczaj przejawialy sie w tym, ze postanawialam
      oddac dzieci ojcu, spakowac plecak i wyjechac na drugi koniec Polski. Co
      wprowadzilam w czyn ze 3 razy. Poprostu pod koniec weekendu dzwonilam, ze moze
      sobie wziac dzieci, bo ja sie do niczego nie nadaje, biore wolne i wyjezdzam. Po
      czym konczylo sie na tym, ze po ok. tyg. wracalam, dzwonilam, ze juz jestem i
      zemoze przywiezc dzieci. Nigdy sie nie zbuntowal, chyba dobrze wiedzial, ze
      musze inaczej sie udusze i jak odpoczne to zatesknie, hihi...
      Zawsze sie smialam, ze zamiast mysli samobojczych, mam mysli o oddaniu dzieci
      tacie, bo jest atrakcyjny i bogaty, ma piekny dom, tam maja swoje pokoje,
      rodzenstwo, zwierzaki. A ja - klopoty z praca(8 lat praca na czarno), rozchwiana
      emocjonalnie, malo kasy, mieszkanie sie wali, syndrom DDA, depresje... Tak
      zawsze po tym stanie poznawalam, ze cos ze mna nie tak i szukalm ratunku jak nie
      w wyjezdzie to u psychologa-dzieki temu przetrwalam i trwam - raz lepiej raz
      gorzej, ale do przodu. Wiec sio do psychologa, kochana.
      Moze trzeba sie poratowac farmakologicznie przez pare miesiecy.
      Mnie pol roku brania ansertinu bardzo postawilo na nogi.
      I pytanie - czemu nie ustalisz sadownie widzen i alimentow dziecka z ojcem.Mam
      wrazenie, ze wszystkie sprawy dzieja sie z łaski Pana Tatusia. A obowiazek
      wzgledem wlasnego dziecka nie ma nic wspolnego z widzimisię i łaskawością.
      Przytulam i wykopuje do specjalisty, bo to moze dac Ci sile do koniecznych
      dzialan, dla dobra dziecka i Twojego.
      • guderianka Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 17.07.08, 09:31
        annes-domyślam się,że cokolwiek się teraz tobie napisze będzie jak
        grochem o ścianę. Masz swoją reczywistość, postrzegasz ją tak a nie
        inaczej a my na forum nawet nie potrafimy sobie wyobrazić jak bardzo
        jest ci źle sad Nie wiem co mogłabym ci w tej chwili napisac. Może
        tylko to, byś przez chwilę pomyślała o swoim maluszku, który ma
        tylko ciebie. W tej chwili jesteś bogiem, który trzyma na szali
        przyszłość swoje dziecka, emocjonalność psychikę. Bogiem, od któego
        jednej decyzji zależy czy dziecko będzie szczęśliwe czy nie..
        Trzymaj sie ciepło, nie podejmuj pochopnej decyzji a już tym
        bardziej nie podejmuj jej bez rozmowy z psychologiem. Trzymam kciuki
        i czekam na wieści od ciebie
      • annes67 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 18.07.08, 11:08
        troche sie uspokoilam dzieki wam...nie pierwszy raz ratujecie mi zycie( nie
        zycie smierc od razu , ale wiecie..)ostanio taki dolek w ciazy.
        na szczescie moj dentysta wzial tylko 50zl i zab nie boli...a ponad miesiac na
        bolu od kruszynki cukru to tez mmnie oslabialo pewnie.
        caly czas jestem myslami jak spakowac dziecko do taty i nie podejmowac go za
        szybko. no wiecie , on na weekendy musi byc wolny bo jak zwykle kupe ludzi sie
        zjedzie poimprezowac( posaiadlosc za miastem wiecie..)...wiec mimo to mam
        nalegac by dzieciak zostal?....choc tatus sie nie odzywa od kiedy wie ,ze chce
        mu dac troche dziecko..nawet mu powiedzialam ( tak jak wam) i wtedy wieczorem)ze
        nie chce juz zajmowac sie dzieckiem.( tak niby o to walczyl,zeby zabierac
        dziecko ale widac juz sie wyzyl przez te 4 godz. pobyli u jakiejs kobiety(??) i
        w knajpie na lodach i pizzy gdzie tez poznal nowa osobe...czyli jednego z braci
        wiekszych.genaralnie pokazówa inensywmna.nie mam nic przeciwko..
        . a teraz sie wije jak wąż.chyba nie wiedzial ,ze ja na to pojdei to z impetem.

        tatus tak to zagral bym nie mieszkala za blisko niego, -juz w ciazy mowił,
        :jeszce bedziesz mi tu co chwile przyjezdzac.
        a teraz mialabym na to ochote. tak . odbierac go na noc i pomagac w obiadkach/
        ale wywiozl mnie 120km i w dodatku tam do niego nie ma dojazdu ( jak to w głuszy
        na odludziu).ja zero auta.
        czeka mnie wizyta u prawnika jeszcze jedna, solidniejsza. tez buszowanie na
        forum) i psycholog. ale wiecie teraz duzo na urlopach, a prawniczki zalatwily
        mnie na odczep. czekam az zacznie tu działac znowu fundacja pomocy samotnej
        matki bo tamta splajtowala ..za przekrety.
        do selavi; co to jest DDA?
        gdzie jechalas na drugi koniec POLski, gdzies w ciemno czy jakies fajne
        miejsce?..chyba dobrze mnie rozumiesz...
        moze polecicie mi jakie fajne miejcse i ludzi. wsiadam do pociagu i jade...moze
        do ktorejsc z was? tylko nie duze miasto...
        niech no tylko maly wyjedzie...na razie tatus milczy. liczylam na przyszly
        tydzien, choc ktos naraił jakas robote..nie wiem czy ona warta mojego wolnego
        czasu..moze tez nic z tego nie wyjdzie nawet.

        najbardziej żal mi wakcji...piekna pogoda tego lata prawda..

        • selavi2 Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 19.07.08, 01:17
          Gdzie jechalam?
          Do tych znajomych i przyjaciol, ktorzy mieli chec mnie ugoscic.
          A raz to wyjechalam do ...innej dzielnicy tego samego miasta.
          A DDA to skrot od DOroslych Dzieci Alkoholikow.
          Wpisz sobie w google i znajdz strone- tam jest wszystko wyjasnione.
          Podobne symptomy i schematy zachowan maja DDDD (Dorosle Dzieci z Domow
          Dysfunkcyjnych).
          Pozdrawiam.
    • atilka Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 27.07.08, 13:51
      DZiewczyny czytam sobie wasze wypowiedzi i mnie olsniło! Przeciez ja
      też moge oddac synka pod opiekę ojcu na jeden dzien chociaz podczas
      wakacji! I nic mu sie nie stanie! I ojciec nie robi mi żadnej łaski!
      Bo to jego obowiązek poprostu. Mieszkamy od siebie daleko, kontakty
      ojciec-sym polegaja głównie na pól godzinnych wizytach raz w
      miesiącu, wsparciu finansowym i prezentach. Ale jade na morze, on
      mieszka w okolicy, to co za problem żeby na jeden, dwa dni został
      obowiazkowym tatą, a ja leniwą, wylegującą się na plaży mamą. Przez
      to nie stane się wyrodną matkę, i zaczynaja mnie wkurzać pytania: i
      zostawiła byś na cały dzien dziecko z nim? On nie pije, nie cpa, nie
      bije, wiem, że zadba o niego, a że zrobi to raczej niechętnie, i
      bedzie wykonczony, no coż... A może własnie wtedy odkryje jak fajnie
      byc tata takiego szkraba!!! Byleby się zgodził sad
      • mamatoomaszka Kochane, uszy do gory!!!!! 27.07.08, 15:29
        Jest Wam ciezko, jestescie przemeczone, czujecie sie oszukane, nie
        tak mialo byc.........wiem, przeszlam przez te wszystkie etapy, malo
        nie zwariowalam, malo tego.....malo nie odebralam sobie zycia, nie
        chce juz tego opisywac, te , ktore mnie znaja i pamietaja, wiedza,
        ile mnie wszystko kosztowala /nie tylko w sensie finansowym,
        oczywiscie/, wypadek dziecka, brak alimentow, zadnej pomocy ze
        strony ojca dziecka i jego rodziny, ale to minelo, Tomaszek jest
        zdrowy, duzy /to nie to slowo, dostal sie na studia/, jestesmy
        przeczesliwi, za tatuskiem caly czas ugania sie komornik, dosc
        skutecznie, zatruwa mu zycie razem niekiedy z policja i
        prokuratorem, tatusiek nie ma chyba nawet pojecia, co u syna
        slychac, jest tak egoistyczny i beznadziejny, ze nawet nie domysla
        sie co stracil , izolujac sie 15 lat temu od dziecka, a ja ZYSKALM
        wszystko, milosc syna, przywiazanie, teraz juz jego pomoc,
        wsparcie....Nadal jestem po tych 15 latach samotnej walki o byt
        bardzo zmeczona, ale pomalu dochodze do siebie i mowie Wam,
        dziewczyny, wytrwajcie, bedzie dobrze, wraz z Waszymi dziecmi
        odniesiecie po prostu zyciowy sukces!!!!Moj syn bedzie architektem,
        wybuduje dom, gdzie i ja w bocznej czesci zamieszkam i bede sie
        bawic z jego dziecmi, HURRA!!!!!
    • krolowanocy Re: ... wypalenie? nie chcę juz zajmowac sie dzie 27.07.08, 15:25
      annes, a na pewno nie masz możliwości zarabiania więcej? nie wiem co robisz -
      ale może spróbuj znaleźć jakąś lepszą pracę - dającą Ci większe zarobki, większe
      możliwości rozwoju, awansu i tak dalej?
      Będziesz miała większą satysfakcję z pracy, a to bardzo pomaga we wszystkim. Nie
      wiem, może spróbuj uczyć się czegoś, robić coś, co da Ci większe szanse na rynku
      pracy, poczucie że się rozwijasz
      bo mam wrażenie że to jest jedna z poważniejszych przyczyn Twojego podłamania.
      Mi bardzo dobrze na samoocenę zrobiło pójście do pracy
    • an52 annes67 odezwij się 05.08.08, 00:19
      co u Ciebie słychać? wyszłaś z dołka?
      Zadzwoń do kogoś, choćby do tel. zaufania. Moglabyś do mnie ale nie
      ma mnie teraz w kraju. Dobrze jest pogadać z kimś, nawet jak Ci nie
      bedzie mógł pomóc. Widze ze masz tu wiele życzliwych forumowiczek.

      Wychowałam sama 2 dzieci, też miałam podobnie jak Ty i wiele z Was,
      ale juZ jestem po.... Powiedziałam sobie ze życie mnie nie złamie,
      nie pozwole na to ani mnie ale te małe (teraz duże) istotki.
      JEST O.K

Pełna wersja