oli_wka2002
22.07.08, 00:53
jeszcze miesiąc temu dałabym sobie rękę uciąć a nawet się pokroić za to że mam
normalny dom, najcudowniejsze dziecko i kochającego męża...
w czerwcu na 9 rocznicę ślubu dostałam 9 pięknych czerwonych róż a tydzień
później powiedział, że on już podjął decyzję i myślał nad nią wystarczająco
długo (podobno dwa lata) i po prostu mnie nie kocha i nie będziemy razem
w pierwszej chwili to do mnie nie dotarło a gdy już dotarło to poczułam się
tak jakby ktoś wyrwał mi całe wnętrze...
mamy wszystko, on pracę której poświęca się bez reszty (jest przedstawicielem)
ja zajmuję się domem w którym też mamy wszystko, piorę, gotuję jego ulubione
potrawy i czekam na jego powrót czy to z pracy czy z delegacji i zajmuję się córką
mamy po prostu wszystko, wszystko,
mieliśmy jeszcze chwilę temu wspólne plany, mieliśmy udane życie prywatne,
może faktycznie pozwalałam mu za dużo pracować, czasami byłam za bardzo zajęta
córką ale to nie powód by wszystko zostawić
mówi, że jemu też jest trudno, że ma wątpliwości, że jest mu ciężko bo czuje
się jak przestępca, tak wszyscy na niego patrzą i tak oceniają (wszyscy wokół
wmawiają mu że to kryzys, że wypaliła go praca, bo pracuje 24h na dobę i że
nie może wszystkiego przekreślać, że nie zbuduje szczęścia na naszym
nieszczęściu) ale to nic nie daje
zaczął oglądać mieszkania, rozgląda się za kredytem,
postawiłam wszystko na jedną kartę próbując się zbliżyć, próbując go namówić
byśmy spróbowali, przekonywałam że mogę się zmienić, że pójdę do pracy
(dotychczas tego nie chciał), zaproponowałam jakikolwiek układ żeby tylko się
nie wyprowadził i nie niszczył mi i córce życia ale on nie pozwała mi się
zbliżyć (grozi wyprowadzką na drugi koniec Polski, bo teraz mieszka u teściów
1000 metrów od nas i pracuje 300 metrów do domu)
twierdzi że mnie nie kocha, że jest już za późno...
ale przecież nigdy nie jest za późno, dlaczego mi nic nie powiedział, dlaczego
nawet nie dał odczuć, że coś jest nie tak, dlaczego jeszcze miesiąc temu kupił
nagrywarkę dvd, by przegrać naszą kasetę z wesela na płytę, dlaczego,
dlaczego, dlaczego...
A JEDNAK znalazł się POWÓD - inna KOBIETA !!!
w końcu przyznał się do kochanki - pracuje u niego w firmie, ma 31 lat, jest
b.ładna i od dwóch lat ma męża, który nic nie wie o jej zdradzie
mąż ją kocha i chce z nią spędzić życie (ich związek polega na rozmowie po 15
minut w pracy, przytulaniu itp. i to wszystko!)
a wszystko zaczęło się od pracy, bo ona pracuje u niego w firmie od 6 lat,
rozmawiają w pracy o różnych rzeczach a odkąd mąż został przedstawicielem i
załatwia z nią dużo rzeczy zostali przyjaciółmi
od dwóch miesięcy kiedy mąż mieszkał ze mną ale odseparował się zupełnie
zbliżyli się do siebie i on się zakochał... rezygnując ze wszystkiego, bo
zostawił mi mieszkanie i wszystko w tym mieszkaniu i samochód
ona nadal mieszka z mężem, który nic nie wie o moim mężu i teraz pojechała z
nim na wczasy do ciepłych krajów
ona lgnie do mojego męża i przy nim czuje się jak nigdy dotąd ale ma
wątpliwości i teraz zażądała czasu na zastanowienie się, czy będzie z nim czy
zostaje z nieświadomym mężem, pisząc codziennie pikantne sms-y i dzwoniąc do
mojego męża i zawracając mu głowę
to jest po prostu chore!
czy jest jeszcze jakaś szansa na to byśmy byli razem albo przynajmniej zostali
przyjaciółmi, co ja mam zrobić, jak go
traktować, jak się zachować?
nawet jak znajdę pracę to nie dam rady utrzymać mieszkania przy 1000zł opłat
miesięcznie, mamy wspólnych przyjaciół (moich daleko, więc nie będzie mnie
stać by ich odwiedzać), kochane rodziny, tego wszystkiego po 10 latach tak po
prostu nie da się podzielić, on w tym wszystkim zostanie a ja?
---------------------------
jesteśmy małżeństwem 9 lat
nasza córka ma 8 lat
mieszkanie i samochód są wspólne, co prawda moi rodzice nam na to dali (brak
dowodów) ale prawnie kupiliśmy to w małżeństwie i w dodatku na męża
znalazłam pracę i wybieram się do niej od września ale będzie to praca za
600zł aż się coś rozwinie
opłaty to 1000zł plus życie moje i córki, mąż zarabia średnio ok. 4000zł, w
tej chwili mieszka u rodziców (brak opłat, auto i telefon ma firmowe)
niby zostawił nam mieszkanie i samochód i zobowiązał się (słownie) dawać na
dom i życie (ok.1600zł) ale nie wiem czy mogę mu ufać
co ja mam dalej robić, by zostać przynajmniej z tym mieszkaniem i porządnymi
alimentami???