i co ja mam teraz zrobić??????????????????????????

22.07.08, 00:53
jeszcze miesiąc temu dałabym sobie rękę uciąć a nawet się pokroić za to że mam
normalny dom, najcudowniejsze dziecko i kochającego męża...

w czerwcu na 9 rocznicę ślubu dostałam 9 pięknych czerwonych róż a tydzień
później powiedział, że on już podjął decyzję i myślał nad nią wystarczająco
długo (podobno dwa lata) i po prostu mnie nie kocha i nie będziemy razem

w pierwszej chwili to do mnie nie dotarło a gdy już dotarło to poczułam się
tak jakby ktoś wyrwał mi całe wnętrze...

mamy wszystko, on pracę której poświęca się bez reszty (jest przedstawicielem)
ja zajmuję się domem w którym też mamy wszystko, piorę, gotuję jego ulubione
potrawy i czekam na jego powrót czy to z pracy czy z delegacji i zajmuję się córką

mamy po prostu wszystko, wszystko,
mieliśmy jeszcze chwilę temu wspólne plany, mieliśmy udane życie prywatne,
może faktycznie pozwalałam mu za dużo pracować, czasami byłam za bardzo zajęta
córką ale to nie powód by wszystko zostawić

mówi, że jemu też jest trudno, że ma wątpliwości, że jest mu ciężko bo czuje
się jak przestępca, tak wszyscy na niego patrzą i tak oceniają (wszyscy wokół
wmawiają mu że to kryzys, że wypaliła go praca, bo pracuje 24h na dobę i że
nie może wszystkiego przekreślać, że nie zbuduje szczęścia na naszym
nieszczęściu) ale to nic nie daje

zaczął oglądać mieszkania, rozgląda się za kredytem,
postawiłam wszystko na jedną kartę próbując się zbliżyć, próbując go namówić
byśmy spróbowali, przekonywałam że mogę się zmienić, że pójdę do pracy
(dotychczas tego nie chciał), zaproponowałam jakikolwiek układ żeby tylko się
nie wyprowadził i nie niszczył mi i córce życia ale on nie pozwała mi się
zbliżyć (grozi wyprowadzką na drugi koniec Polski, bo teraz mieszka u teściów
1000 metrów od nas i pracuje 300 metrów do domu)
twierdzi że mnie nie kocha, że jest już za późno...

ale przecież nigdy nie jest za późno, dlaczego mi nic nie powiedział, dlaczego
nawet nie dał odczuć, że coś jest nie tak, dlaczego jeszcze miesiąc temu kupił
nagrywarkę dvd, by przegrać naszą kasetę z wesela na płytę, dlaczego,
dlaczego, dlaczego...


A JEDNAK znalazł się POWÓD - inna KOBIETA !!!


w końcu przyznał się do kochanki - pracuje u niego w firmie, ma 31 lat, jest
b.ładna i od dwóch lat ma męża, który nic nie wie o jej zdradzie

mąż ją kocha i chce z nią spędzić życie (ich związek polega na rozmowie po 15
minut w pracy, przytulaniu itp. i to wszystko!)

a wszystko zaczęło się od pracy, bo ona pracuje u niego w firmie od 6 lat,
rozmawiają w pracy o różnych rzeczach a odkąd mąż został przedstawicielem i
załatwia z nią dużo rzeczy zostali przyjaciółmi

od dwóch miesięcy kiedy mąż mieszkał ze mną ale odseparował się zupełnie
zbliżyli się do siebie i on się zakochał... rezygnując ze wszystkiego, bo
zostawił mi mieszkanie i wszystko w tym mieszkaniu i samochód

ona nadal mieszka z mężem, który nic nie wie o moim mężu i teraz pojechała z
nim na wczasy do ciepłych krajów

ona lgnie do mojego męża i przy nim czuje się jak nigdy dotąd ale ma
wątpliwości i teraz zażądała czasu na zastanowienie się, czy będzie z nim czy
zostaje z nieświadomym mężem, pisząc codziennie pikantne sms-y i dzwoniąc do
mojego męża i zawracając mu głowę

to jest po prostu chore!


czy jest jeszcze jakaś szansa na to byśmy byli razem albo przynajmniej zostali
przyjaciółmi, co ja mam zrobić, jak go
traktować, jak się zachować?

nawet jak znajdę pracę to nie dam rady utrzymać mieszkania przy 1000zł opłat
miesięcznie, mamy wspólnych przyjaciół (moich daleko, więc nie będzie mnie
stać by ich odwiedzać), kochane rodziny, tego wszystkiego po 10 latach tak po
prostu nie da się podzielić, on w tym wszystkim zostanie a ja?

---------------------------


jesteśmy małżeństwem 9 lat

nasza córka ma 8 lat

mieszkanie i samochód są wspólne, co prawda moi rodzice nam na to dali (brak
dowodów) ale prawnie kupiliśmy to w małżeństwie i w dodatku na męża

znalazłam pracę i wybieram się do niej od września ale będzie to praca za
600zł aż się coś rozwinie

opłaty to 1000zł plus życie moje i córki, mąż zarabia średnio ok. 4000zł, w
tej chwili mieszka u rodziców (brak opłat, auto i telefon ma firmowe)

niby zostawił nam mieszkanie i samochód i zobowiązał się (słownie) dawać na
dom i życie (ok.1600zł) ale nie wiem czy mogę mu ufać


co ja mam dalej robić, by zostać przynajmniej z tym mieszkaniem i porządnymi
alimentami???
    • oli_wka2002 Re: i co ja mam teraz zrobić????????????????????? 22.07.08, 01:05
      zapomniałam

      mam nagranie (dyktafon w telefonie) jak przyznaje się do kochanki i do tego że
      mnie nie kocha oraz zobowiązuje się zostawić mi dom, samochód i płacić na to
      wszystko... czy to w ogóle może być dowód?

      bo jeśli będę musiała się rozwieść to tylko z jego winy
    • wawrzyniecpruski Re: i co ja mam teraz zrobić????????????????????? 22.07.08, 01:14
      Co masz robić? Czekać. Czekać i obserwować co z tego wyniknie. Na
      razie i tak nic innego nie możesz zrobić. Twojemu mężowi nie uda sie
      z kilku powodów:
      1) Bo ma kochankę w pracy. Niedoświadczony koleś. Stare przysłowie
      pszczół mowi; nie rwij dupy ze swej grupy. Albo ;gdie rabotajesz nie
      jebiosz. Jednym słowem amator.
      2) Jeśli kochanka ma wątpliwości i musi sprawę przemyśleć to znaczy,
      że motylki w brzuchu już zdechły, bzyknęli sie kilka razy i babka
      zaczęła rozsądnie myśleć. Tylko nie wie jak mu o tym powiedzieć i
      liczy, że twój mąż sam dojdzie do wniosku, że zostaną przyjaciółmi.
      Nie zostaną. Jedno z nich będzie musiało zmienić pracę, tak to już
      jest.
      3) Meżatka, która szuka romansu niechętnie rozwodzi sie dla faceta z
      dzieckiem. taki gość ma zobowiązania:alimenty, dziecko, czasem
      jakies wakacje razem. Mało jest kobiet, które zaakceptuja obce
      dziecko na wczasach, zresztą pewnie będzie miała swoje i trzeba
      będzie sie dzielić z rodzeństwem...

      Nie możesz mieć pretensji do swojego męża, że sie zakochał, bo nad
      emocjami nie panujemy. Możesz mieć pretensję, że Cie zdradził i
      teraz będziesz sobie musiała z tym poradzić.
      W delegacje nie wierz, to były ich wspólne wyjazdy do moteli
      podmiejskich, wszyscy tak mówią.

      Jeśli zależy Ci na tym małżenstwie to bądz mądra i czekaj. Niech on
      zrobi pierwszy krok, tzn złozy pozew. Pewnie go nie złoży, kochanka
      sie rozmyśłi a on wielkodusznie za jakiś czas oświadczy Ci, że
      postanowił do Ciebie wrócić. Nie wierz w to, on wróci, bo kochanka
      sie rozmyśliła.
      Jełśi potrafis zmu wybaczyć to będziecie żyli dalejk długo i
      szczęśćliwe, pod warunkiem, że nie zgodzisz sie na jego powrót od
      razu. Niech sie połasi, kwiatki pokupuje, niech przyśle mamusie na
      przeszpiegi i mediacje. Wtedy Ty będziesz na górze i Ty zdecydujesz
      czy chcesz mu wybaczyć i na jakich warunkach. Pierwszy warunek to
      zmiana pracy, jest to konieczne i nie podlega dyskusji. On zawinił,
      niech sie teraz stara, najwyżej pomacha trochę łopatą na jakiejs
      budowie to mu sie światopogląd zmieni.
      Jełśi wybaczysz bezwarunkowo i za szybko to zdradzi Cie ponownie
      szybciej niż myślisz. Kara musi być bezwzględnie wyegzekwowana.
      Zajrzyj na forum www.wenusjanki.pl,jest ono poświecone zdradzie i
      poradzą Ci tam co robić.
      • madziulec Wawrzyniec ;) 22.07.08, 07:35
        Czesciowo jakbym czytala swoja historie.
        Mojemu eksowi sie udalo. Kochanka byla rowniez mezatka i rowniez byla kolezanka
        z pracy. Jej umizgi do mojego eksaa prze 2 lata obserwowala cala firma i jakos
        nikomu to eni przeszkadzalo. Amator.
        Ale im sie udalo i jak ona mi potem pisala w licznych mailach: gratulowala im
        cala firma. Nie wiem do dzis czego. Dorobienia mezowi rogow? Zostawienia przez
        niego rocznego dziecka? A moze rzniecia sie na oczach prawie calej firmy...

        Kochanka tez miala watpliwosci, ale.. tym razem jej maz nie wyrobil i kopnal ja
        zostawiajac z dzieckiem. Bo ilez mozna znosic romanse wlasnej zony?? Kiedys
        przeczytalam, ze romansowanie z kims ma sie we krwi i to tak nei jest, ze sie
        przestanie bedac z kims innym.

        Mezatka w moim przypadku rozwiodla sie. Nie dla mojego eksa. On mysli, ze dla
        niego. Ona to tylko ladnie ubrala. Moj eks jest wlasnie takim amatorem. Ona
        rozwiodla sie, bo jej wlasny maz mial dosc wyskokow, dosc jej romansikow na
        boku, wiec .. fora ze dwora. A ze kobiecie ciezko to znalazla jelenie. Nie
        zaakceptowala dziecka, choc udawala, ze jej nei przeszkadza. Nie toleruje go
        nawet, potrafi wyraznie byc wroga, choc moj eks tego nie widzi. Wyraza sie to
        tym, ze np moj eks ma widzenie do 200 a ona juz o 20:03 rozpoczyna wydzwaniania
        gdzie on jest.

        Tak wiec zycie potrafi pisac rozne scenariusze.
        Moj eks na 1 rocznice slubu swojej zonie "sprezzentowal" zdrade... Ale czego sie
        po nim spodziewac?
        • wawrzyniecpruski Re: Wawrzyniec ;) 22.07.08, 16:46
          Moim zdaniem to, że nowa pani twojego eksmęża wydzwania już trzy
          minuty po czasie spotkania z dzieckiem nie świadczy wcale, że nie
          akceptuje faktu posiadania przez niego potomka. Ona sie tylko
          śmiertelnie boi, że już jej teraz mąż nie jest u dziecka, tylko wali
          ją w rogi. Przecież ona wie najlepiej jak sie to odbywa....
          wink)
          Tak wiec widzisz, to czy naprawdę są szczęśliwi wiedzą tylko oni.
          Na tym świecie już tak jest, że za wszystko trzeba płacić. Jak nie
          od razu to po jakimś czasie. Oni podświadomie wiedzą, że nie mogą
          być pewni na 100% uczciwości partnera.To jest ich kara.

          A tak na marginesie. Wkurza mnie określenie "widzenia" z dzieckiem.
          Czy to zakład karny?!!!Ograniczasz eksowi kontakty w jakiś sposób,
          wyliczasz każdą minutę? Jeśli tak robisz, to jest to nierozsądne, bo
          krzywdzisz własne dziecko a eksa utwierdzasz w przekonaniu, że
          dobrze zrobił nawiazując romans bo jesteś jędzą.
          Dziecko, to dziecko nie mieszaj jej do tego a kiedyś Ci za to
          podziekuje.
          • madziulec Re: Wawrzyniec ;) 22.07.08, 17:35
            Nie. Ja mu nie ograniczam. W zaden sposob.
            Przeciez to nei ja do niego dzwonie 3 minuty po 20 wink))
      • wjw2 Re: i co ja mam teraz zrobić????????????????????? 22.07.08, 10:06
        Cóż, poraz pierwszy zgadzam się z wawrzyńcem (sic!).

        Jeżeli kochasz męża i nie potrafisz sobie wyobrazić życia bez niego,
        przeczekaj. Poczekaj, aż Ty będziesz miała decydujące zdanie. Może
        będzie tak jak wawrzyniec pisze, a może tak jak madziulec.....
        Trudno przewidzieć.
        T
        rzymam kciuki, by ułożyło się po Twojej mysli
        • madziulec Re: i co ja mam teraz zrobić????????????????????? 22.07.08, 17:41
          Tak naprawde nikt nie przewidzi jak bedzie.

          Ja w swoim czasi eprobowalam i bycia ta mila i ta, ktora stawia warunki.
          Blagalam na dziecko, ktore mialo niecaly rok. Prosilam na to, co nas laczylo...
          Nic nie pomoglo.
          W koncu moje nerwy nie wyrobily. Rozwalilam telefon, bo nei wyrobilam sms-ow od
          kochanki wysylanych o dowolnej porze dnia i nocy. Jak dla mnie to juz bylo ponad
          moje sily. Ja nie wyrobilam.
          W koncu zazadalam wyprowadzki. Ale to wspolne mieszkanie, wiec okazalo sie, ze
          nie mam zbyt wiele do powiedzenia.

          Mozliwe, ze autorka tez bedzie musiala tolerowac podobna sytuacje jak ja
          musialam: faceta, ktorego ciagle nie ma, szykujacego sie na randki z dziwka (bo
          przeciez mezatka i majaca dziecko latajaca za cudzymi facetami)... a do tego
          muszaca to tolerowac z jakiegos powodu.

          Czy wtedy latwo bedzie pisac: przeczekaj?
    • krolowanocy Re: i co ja mam teraz zrobić?? 22.07.08, 02:41
      trzymaj się dziewczyno, siły Ci życzę wiele, niezależnie od tego jaką decyzję
      podejmiesz
      a jaką podjąć, to tylko Ty możesz zdecydować ,więc nic nie mówię
      poza jednym: słuchaj intuicji. wsłuchaj się w siebie. pamiętaj, że szczerość
      jest ważna, jeżeli masz zamiar udawać cokolwiek przed córką, to nie jest to
      dobry pomysł.
      • piarg0000 Re: i co ja mam teraz zrobić?? 22.07.08, 08:52
        przeczekać to, przeczekać to i jeszcze raz przeczekać to!!!wszystko
        wróci do normy. nie przekreślaj Waszej rodziny i przeszłosci. tak
        juz jest, ze kobieta stoi na straży szczęścia swojej rodziny.
        poczekaj spokojnie, bądź dla Niego miła a wszystko z czasem się
        unormuje.
        • czarnataka Re: i co ja mam teraz zrobić?? 22.07.08, 09:33
          miła???!!
        • alika77 Re: i co ja mam teraz zrobić?? 22.07.08, 17:23
          > przeczekać to, przeczekać to i jeszcze raz przeczekać to!!!
          wszystko
          > wróci do normy. nie przekreślaj Waszej rodziny i przeszłosci. tak
          > juz jest, ze kobieta stoi na straży szczęścia swojej rodziny.
          > poczekaj spokojnie, bądź dla Niego miła a wszystko z czasem się
          > unormuje.

          chyba na glowe upadlas/es! kobieta stoi na strazy szczescia rodziny?
          a facet jest co? pies biegajacy za sukami, bez wlasnego zdania i
          jakiejkolwiek samokontroli? moze robic co chce, a zona ma to
          cierpliwie znosic i byc MILA? puknij sie w glowe i to mocno.
    • kilowisni Re: i co ja mam teraz zrobić????????????????????? 22.07.08, 09:04
      ...A ja zanim doczytałam do momentu gdy okazało się ,że ma kochankę,wiedziałam
      ,że chodzi o inną.Jakie to proste....Wypalenie, poczucie nibywiny....
      Przynajmniej nie stchórzyl i się przyznał.
      Ja myślę ,że nic pochopnie, to może być coś poważnego ale równie dobrze totalna
      pomyłka.Pokaż klasęsmilePowodzenia.
    • madziulec Re: Wawrzyniec ;) 22.07.08, 17:37
      Widzisz....
      Facet ma ze mna dziecko. Facet ze mna przezyl iles czasu, ma ze mna mieszkanie
      (raczej mial, bo je przekazalismy dziecku), iles nas laczy i laczylo.
      Jesli ktos nie umie tego zrozumiec i wydaje mu sie, ze przekresli to zalozeniem
      mu obraczki na palec (ktorej nota bene nie nosi) to sie grubo myli.
      Ten facet nie nalezal do mnie i nalezec nie bedzie. Ale cos tam zostaje, ze
      czasem mozna sobie pogadac i tyle.
      • wawrzyniecpruski Re: Wawrzyniec ;) 22.07.08, 18:41
        Dobrze, że potrafisz o tym mówić bez nienawiści. Pociesz sie, że
        koleś z mężatki z dzieckiem, ktora zdradziła swego męza wielkiego
        pożytku mieć nie będzie. No, chyba, że ona umie robić coś
        szczególnego w co wątpię ale to też tylko do pierwszych kłopotów z
        prostatą.
        wink))
        • madziulec Re: Wawrzyniec ;) 22.07.08, 18:59
          Maja juz swoje dziecko, wspolne.
          I niech maja.

          Czy umiem mowic bez nienawisci? Po 3 latach mysle, ze juz tak.
          Mowie z politowaniem, bo widze, ze rzeczywiscie jest tak, ze tamta martwi sie o
          tak naprawde 2 rzeczy:
          1. czy ona go tez dradzi
          2. czy on pokocha jej dziekco tak samo jak kocha moje...

          To straszne ciagle zyc w stresie...
          • oli_wka2002 ............. rozmowa na dziś.............. 22.07.08, 20:26
            przyjechał dzisiaj do naszego domu niby porozmawiać z córką ale pobył z nią 10
            minut (nigdy nie miał z nią kontaktu; nigdy niczego z nią nie robił i tylko
            karcił) i spędził na rozmowie ze mną półtorej godziny

            dowiedziałam się z tej rozmowy że:

            planuje na 99% zerwać z kochanką zanim nie zaszło to dalej ALE do domu nie
            wróci, bo nie chce żyć tak dalej jak żył

            też dowiedziałam się że:
            - jestem za mądra dla niego
            - wszystko jest tak jak ja chcę
            - całe mieszkanie jest po mojej myśli
            - byłam za mało miła, uległa, kokietująca
            - jestem materialistką

            no tak, siedząc cały dzień z dzieckiem, zajmując się tylko obiadkami,
            sprzątaniem, zakupami, urządzając przyjęcia od A do Z dla jego znajomych,
            klientów etc., myciem po nim przysłowiowej szklanki faktycznie nie miałam już
            kiedy być namiętna, bo padałam z nóg!


            w odpowiedzi na czyjeś pytanie:
            wszystko co mamy (materialnie) mamy, bo mąż tak chciał (by zaimponować innym) i
            musiał na to pracować... ja wychowałam się w skromnym domu i do dzisiaj mam w
            szafie zaledwie kilka ciuchów i tylko to co najpotrzebniejsze z innych rzeczy,
            bo wolę coś kupić mężowi albo córce... ale teraz zmieniłam ten pogląd i zadbałam
            o siebie - na początek poszłam 4 razy na solarium i kupiłam fajną kieckę (na
            wyprzedaży za 35zł)!

            on nie wierzy że go kocham (tak mówi) ale jest w tym wszystkim coraz bardziej
            zagubiony... żal mu dziecka i mieszkania... wie że musi nas zabezpieczyć
            finansowo... wygląda to tak jakby teraz doszedł do wniosku że źle zrobił i nie
            wiedział jak się wyplątać a ja nie mam zamiaru mu ułatwiać...

            powiedziałam że może wrócić ale nie tak już, że czeka nas wiele rozmów, może
            terapia, pewnie niejedna kłótnia i że już nigdy nie będzie tak jak było,
            skończył się dla niego Dzień Dziecka, ja idę do pracy bo chcę a on przejmuje
            część obowiązków nad małą a jeśli do tego dojdzie także i nad domem...

            i co teraz? dać mu czas do myślenia?
            • madziulec Re: ............. rozmowa na dziś.............. 22.07.08, 20:42
              Dac czas.

              Czas jest najlepszym lekarstwem. Na wszystko.
              Na jego rozterki tez.
              • zuza145 Re: ............. rozmowa na dziś.............. 22.07.08, 21:35
                owszem- czas jest potrzebny, no i musi cię chyba zdobyć ponownie- a
                nie że wraca jakby nic złego się nie stało.
                Bo się stało- okazał się słaby.
                • zonka77 Re: ............. rozmowa na dziś.............. 23.07.08, 11:27
                  może włożę kij w mrowisko ale zapytam:
                  a ty czujesz się tak kompletnie bez winy? Wiesz co ja jednak uważam że niemal
                  nigdy nie ma tak że jedno jest święte a drugie złe. Nie widzisz w sobie nic do
                  zmiany?
                  Tak sobie poczytuję różne fora i trafiam na wątki załamanych facetów którzy
                  piszą że żona sexu już nie chce, że istnieje dla niej tylko dziecko, że traktuje
                  faceta jak maszynkę do zarabiania...oczywiście żona powiedziałaby że absolutnie
                  nie. Ale tak szczerze mówiąc nie wiem ile sama wytrzymałabym w związku gdzie dla
                  ukochanej osoby przestałam być ważna bo pojawiło się dziecko.
                  Nie wiem czy u was tak było i czy potrafisz na siebie spojrzeć obiektywnie ale
                  sądzę że jeśli ty uważasz siebie za osobę bez wad a ewentualny powrót małżonka
                  przewidujesz tylko na zasadach że to on ma stanąć na uszach i stać się ideałem -
                  to kiepsko to widzę.

                  Może on faktycznie nie wierzy że go kochasz i po prostu nie daje rady już z Tobą
                  być?
                  Może nie - nie wiem jak jest. Ale tak czytam jakim jesteś ideałem a on taki zły
                  - to nie do końca wierzę...
                  • oli_wka2002 w odpowiedzi... 23.07.08, 11:42
                    zonka77 napisała:

                    > może włożę kij w mrowisko ale zapytam:
                    > a ty czujesz się tak kompletnie bez winy? Wiesz co ja jednak uważam że niemal
                    > nigdy nie ma tak że jedno jest święte a drugie złe. Nie widzisz w sobie nic do
                    > zmiany?
                    > Tak sobie poczytuję różne fora i trafiam na wątki załamanych facetów którzy
                    > piszą że żona sexu już nie chce, że istnieje dla niej tylko dziecko, że traktuj
                    > e
                    > faceta jak maszynkę do zarabiania...oczywiście żona powiedziałaby że absolutnie
                    > nie. Ale tak szczerze mówiąc nie wiem ile sama wytrzymałabym w związku gdzie dl
                    > a
                    > ukochanej osoby przestałam być ważna bo pojawiło się dziecko.
                    > Nie wiem czy u was tak było i czy potrafisz na siebie spojrzeć obiektywnie ale
                    > sądzę że jeśli ty uważasz siebie za osobę bez wad a ewentualny powrót małżonka
                    > przewidujesz tylko na zasadach że to on ma stanąć na uszach i stać się ideałem
                    > -
                    > to kiepsko to widzę.
                    >
                    > Może on faktycznie nie wierzy że go kochasz i po prostu nie daje rady już z Tob
                    > ą
                    > być?
                    > Może nie - nie wiem jak jest. Ale tak czytam jakim jesteś ideałem a on taki zły
                    > - to nie do końca wierzę...


                    nie uważam się za ideał

                    przyznałam się od razu do win i te wszystkie rzeczy, które on wymienił na pewno
                    po części są prawdą ale to nie odeszłam z domu i nie ja mam kogoś

                    boli mnie najbardziej to że on do końca udawał, bo mieliśmy dwie imprezy w
                    rodzinie, gdzie odegrał rolę kochanego męża i ojca, jeszcze dwa miesiące temu
                    prowadziliśmy normalne życie (dom, wyjazdy, znajomi, rozmowa, seks) a on podobno
                    od dwóch lat doszukiwał się wad i myślał czy chce z nami być, czy nie i to jest
                    nie fair, to jest chore

                    zamiast myśleć i udawać że wszystko jest ok mógł coś powiedzieć, mógł coś zrobić
                    a on nie zrobił nic...
Pełna wersja