bona20
26.07.08, 13:22
Witajcie,
Moze jestem osoba, ktora szuka dziury w całym ale..... moja historia
jest taka :
Zostawiona w ciazy przez partnera, na wiesc, ze bedziemy miec
dziecko. Oczywiscie szantze, zebym usunela.
urodzila sie coreczka - sadowne ustalenie ojcostwa i alimenty.
sprawa o widzenia - rowniez przyklepane w sadzie. Odbywaly sie w
mojej obecnosci. Teraz zmiana kontaktow na to, ze ojciec bedzie
zabieral coreczke bez mojej obecnosci (kilka godzin w
weekendy).Corka lat 4.
Niestety corka bardzo negatywnie reaguje na ojca - nie lubie cie,
nie pojde, tylko z mama, lacznie z histeria.
Nigdy nie nastawialam corki przeciwko ojcu, grzecznie wywiazywalam
sie z widzen, nie utrudnialam, wrecz gnalam z pracy, aby sie nie
spoznic i dowiesc dziecko na czas. Czesto on nie pojawial sie na
widzeniach.
Nie wiem co robic, coreczka absolutnie nie zgadza sie na spotkania
beze mnie. Nie wiem co bedzie. Starsznie boje sie, ze pojwi sie
policja i sila ojciec bedzie ja zabieral. Nie chce jej fundowac
takiej traumy. Przed oczami staje mi glosna sprawa z przed kilku
miesiecy, gdzie dwie dziewczynki zostaly umieszczone w domu dziecka
aby przejsc psychoteriapie pod katem zmiany nastawienia do ojca.
Szok - boje sie, ze sad i ojciec moga nam zafundowac takie jazy!!!
jak my mozemy sie przed tym obronic ? Rzecznik praw dziecka, jakies
inne organizacje. Nikt nas nie slucha, ani RODK (tendencyjne opinie,
nastawienie na prawa ojca a nie dobro dziecka), kuratorzy, sad.
Pomocy, jestem bezradna i jestem strzepkiem nerwow

(((