Prezenty od tatusia...

08.08.08, 00:59
Mój mąż nigdy nie był zorientowany jak na kolejne etapy rozwoju dziecka dobrać
dla dziecka zabawki. Po prostu nie interesowało go to.
Kiedy synek miał około 9 miesięcy mąż kupił mu 30 centymetrowy, ciężki,
metalowy samochód. Synek nie potrafił go podnieść, a kiedy spadł mu na nogę -
był wielki siniak. Zwróciłam uwagę, że to chyba nie jest zabawka dla tak
małych dzieci... i usłyszałam, że się nie znam, że każdy prawdziwy facet marzy
o takim samochodzie. No... może się nie znam, przy najbliższej okazji
schowałam wóz do szafy.

Nie mieszkamy razem od dłuższego czasu. Mąż (trwa rozwód) przywozi zabawki a
ja czasem z przerażeniem stwierdzam, że on chyba zapomina, w jakim wieku
jestnasz synek. Pomijam koparki i inne z ostrymi krawędziami, które darowane
były ze słowami "tutaj musisz mu spiłować, tam zakleić... bo są ostre
krawędzie i sie skaleczył", zabawki składające się z mnóstwa drobnych
elementów... szkoda czasu na wymienianie.
Obecnie synek ma skończone 2 lata. Podczas ostatnich odwiedzin dostał...
zestaw zabawek militarnych! Malutkie żołnierzyki, czołgi, karabiny... wszystko
w ciemnych zielonych kolorach. Bawili się tym razem na placu zabaw. Po
powrocie do domu synek prosił, żebym ja się z nim bawiła, mówił "bawimy się w
wojnę, ja strzelam, zabity jesteś". Moje dziecko nie ma wzorców, by używać
takich słów. Zszokowałam się. Uważam, że to nieodpowiednia zabawka i zabawa
dla 2 latka.
Czepiam się?...

Kolejna sprawa, synek nauczył się już, że przyjazd taty = prezent. Tata sam go
tego uczy, powtarzając często przez telefon, że przyjedzie z prezentem. Kiedy
wchodzi, synek z miejsca pyta "masz prezent?", dopiero potem jest cześć,
ewentualnie jakiś całus. Ostatnio nie chciał wyjść z tatą z domu w niedzielę,
bo ten nie miał prezentu... w sobotę wyszedł, bo w sobotę był prezent.

Jak to jest z tymi prezentami...
Nic nie mówić (ciężki rozwód, w zasadzie boję się już cokolwiek mówić, bo
wszystko wykorzystuje przeciwko mnie), tylko po wyjściu tatusia chować prezent
do szafy?
Wtrącać się i zwracać uwagę? (Kiedy synek dostał klocki Lego Duplo mówiłam i
mówiłam, że uwielbia się bawić, że tak akurat pod niego wpasowany prezent...
nie dotarło).
Sugerować, co ma kupić nie mogę, jak powiem "synek bardzo lubi pluszowe
pieski" mały dostanie wypasionego żeleźniaka, albo w dobrym wypadku pluszowego
kotka...
    • wawrzyniecpruski Re: Prezenty od tatusia... 08.08.08, 01:48
      No cóż...Twoj jeszcze mąż chce dobrze, tylko mu słabo wychodzi.
      Patrząc z boku to nawet sympatyczna jest ta tatusiowa nieznajomośc
      potrezb malucha ale Ty rzeczywiście możesz mieć problem.
      Niebezpieczne, niedostosowane do wieku dziecka zabawki albo chowaj
      albo zwracaj mężowi. Niech je da dziecku jak będzie starsze.

      Co do prezentów przy każdych odwiedzinach...Facet nie ma pojęcia co
      to jest ojcostwo. Przyzwyczai syna do prezentów i skończy sie tym,
      ze nie wpoi mu miłości rodzicielskiej tylko materialistyczną
      chciwość.
      Doprowadzi to do tego, ze stanie sie dla dorastającego syna tylko
      bankomatem. Syn bedzie sie domagał prezentów juz za sam fakt
      odwiedzin. Nie będzie potrzebował czułości i przytulenia, wspólnej
      zabawy albo wyjścia do kina tylko kilku stów od taty.
      Smutna przyszłość... Może postaraj sie jakoś porozmawiać z mężem?
      • madziulec Re: Prezenty od tatusia... 08.08.08, 07:31
        Nie da sie w niektorych przypadkach oddawac zabawek.
        Ja np. nie mam gdzie chowac i nie chce.
        Chcialam oddawac - nie przyjmuje.

        Zaczelam oddawac znajomym i koniec. Czesc wyrzucac. Bubli nie musze trzymac. To
        domena mojego eksa
    • prologica Re: Prezenty od tatusia... 08.08.08, 07:54
      nie tak dawno mialam podobny dylemat smile zreszta to jest coraz
      czestsze. np dzwoni i pyta co kupic, to mowie zeby kupil np ksiazke
      z jakimis legendami, ksiezniczkami, opowiadaniami, cos z lektur 1
      klasy np. przyjechal z ksiazka, i owszem - z "Kubusiem Puchatkiem" w
      ktorym byly jakies wyliczanki na kazda litere alfabetu (etap
      puchatka skonczyl sie u corki jakies 2 lata temu...). potem tak
      samo - nawet pisalam o tym na forum - powiedzialam ze moze byc lego
      jakis zestaw maszyny budowlane. owszem, kupil - zestaw ktory ja
      ukladalam jakies 3 godziny... corka ani razu nie wziela tej zabawki
      przez pol roku do reki. sprzedalysmy go w koncu i kupilam zestaw
      budowlany, ktory ona sobie wybrala i ktorym sie bawi... (tyle ze u
      mnie jest latwiej bo corka juz bardziej kumata, starsza i jasno mowi
      co chce)
      ostatni raz zadzownil na dzien dziecka - powiedzialam o zestawie aut
      z bajki "Auta" bo mala jeczy od kilku tygodni. kupil.... zestaw
      plastyczny w walizce NA KTOREJ NARYSOWANY BYL ZYGZAK...... (a corka
      wyraznie chciala samochody ktorymi moglaby sie bawic... prezent lezy
      w szafie u extesciow, nawet nie chciala go zabrac do domu jak
      wracala od nich)

      o, to sie wypisalam z rana smile dobrze wiedziec ze to nie tylko moj
      tak ma. teraz jak zadzwoni pytac co kupic to powiem zeby kupil co
      chce, skoro i tak kupuje cos innego...
      • madziulec Re: Prezenty od tatusia... 08.08.08, 10:20
        Ja to jeszcze powiem o takich rzeczach, ktore naprawde sa potrzebne.

        Mneij wiecej 3 tygodnie temu moj eks uslyszal na terapii, ze maly ma miec
        trojkatne kredki.
        I stwierdzil,. ze je kupi. Mi powiedzial tzw. polgebkiem.

        Kredek nie bylo i nie bylo i nie bylo.

        Poszukalam w internecie, pelno tego oczywiscie.
        Ale trzeba poczekac - banalne 48 godzin wink
        Pojechalam do sklepu wink Hipermarketu. Kupilam.

        Wczoraj pokazalam.
        Moj eks mowi, ze kupic nigdzie nie mozna.... Moge sie zalozyc, ze wcale nei
        chodzil. Bo olal temat.
        Ale kolejne badziewie dziecku kupil.
        Podobnie na terapie dziecko bez kapci chodzilo... Tez bylam ciekawa czy wpadnei
        na to, ze kapcie by sie przydaly (banalne 18 zeta)...
    • czarnataka Re: Prezenty od tatusia... 08.08.08, 15:27
      ja na szczęście nie mam takiego problemu, mój ex i kochający córcie
      tatuś nie kupuje jej niczegowink mała nawet baniek mydlanych się nie
      doczekała, o które go tak prosiła
      • elka.net Re: Prezenty od tatusia... 08.08.08, 23:24
        Czarnataka witaj w klubie.
        Moj ex tez taki kochajacy ,ze glowa mala.
        Po rozwodzie zadzwonilam przed urodzinami malego i sie pytam czy kupujemy 2
        osobne prezenty czy sie skladamy na 1 ale extra...odpowiedzial,ze placi alimenty
        i wlasnie z tych alimentow mam malemu kupic od taty prezent-lol.
        Pozniej po latach komunia dziecka, dzwonie zapraszam a On prosi dziecko do
        tel.Maly odpowiada ze nic nie chce,bo wszystko ma....no bo co ma mowic?
        Tatus podal tani portfel mojej mamie a w nim zdjecie tatusia-myslalam,ze padne
        ze smiechu...
        • oliwija Re: Prezenty od tatusia... 09.08.08, 09:49
          "szanowny" tatus był u dziecka ostatni raz całkiem niedawno 23mraca
          2006 roku.. przyniósl małej na urodziny gre... no nie powiem mała
          nadal ja lubi ale zapomnial dać dziecku 200 zł od babci.... Skad
          wiem dowiedizxalm sie od drugiej juz ex żony "tatusia" Na kuminie
          dziecka nie porzyjdzie- taksądze bo ja raczej nie mam szans ich
          zaprosić.... zmianiaja numery telfonów co 5 minut( hehe ) zreszta
          nawet jakby ... to raczej nie przyjdą... bo i po co tak jest
          wygodnie
        • czarnataka Re: Prezenty od tatusia... 11.08.08, 12:35
          no padłam ze śmiechu!!!portfel ze swoim zdjęciem big_grin
          (przynajmniej macie smeisznie-hihihiwink)
    • katrio_na Re: Prezenty od tatusia... 10.08.08, 12:08
      Pocieszę Cię - to naprawdę odwieczny problem tatusiów, nie tylko
      tych rozwiedzionych wink
      Mój pierworodny dostał w 2 dniu życia świnkę chodząco-chrumkającą ze
      Smyka. Słowo daje wink
      Teraz ma 6 lat i zaśmiewają się z niej obaj (w sensie On i Tatuś).
      Wtedy po prostu trochę się pośmialiśmy i schowałam ją do szafy.
      Później nie było lepiej z wyborem zabawek. Zamiast Lego duplo dla 2
      latka - lego technic od 10 lat itp itd wink
      Z czasem będzie lepiej bo maluch sam będzie mówił co konkretnie chce.

      A tak sentymentalnie dla podtrzymania tezy:
      Moja Mama ma do tej pory porcelanową lalkę którą jej tatuś kupił też
      jakoś w pierwszym tygodniu życia jak poszedł po mleko wink

      O zabawkach militarnych raczej bym porozmawiała choć z doświadczenia
      wiem, że naprawdę nie da się tego uniknąć. Choć zaklinałam się, że
      pistoletów i żołnierzyków u nas w domu nie będzie to mając dwóch
      chłopców po prostu na jakieś kompromisy trzeba iść wink

      W realacje bym się nie wtrącała.

    • joungflower Re: Prezenty od tatusia... 10.08.08, 19:42
      też to przerabiam od kilku lat. Na poczatku albo nic mu zupelnie z
      zadnej okazji nie kupowal, nawet urodzin, za to potem wlasciwie przy
      kazdej wizycie jakis gadżet, czyli w pamieci dziecka wizyta
      taty=prezent. Nie raz mnie to irytowalo, zwlaszcza ze czesto byly to
      bezsensowne buble ktore przedstawiciele handlowi wciskaja jako bonus
      do towaru, ktore on mial oczywiscie za free wiec "obdarowywal" nimi
      dziecko. Ile czterolatek może mieć np.smyczy do kluczy?uncertain

      Ja z tym przestałam walczyc, bo to bez sensu. Delikatnie uswiadamiam
      syna odnosnie tego co mu potrzebne, a co jest tandeta, narazie
      skutkuje, chociaz miewa(ł) akcje typu "a tata by mi to na pewno
      kupił", ale trzeba to zignorować, dzieci z pełnych rodzin też tak
      robiąsmile
    • kicia031 Re: Prezenty od tatusia... 10.08.08, 20:03
      A [potem na macochach zniesmaczona nexia sie wyzwierza, ze dziecko traktuje ojca
      jak bankomat, tylko zapomina ze tatus sam wychowal dziecko do takiego
      postrzegania...

      ehhhh
      • mama_ameleczki Re: Prezenty od tatusia... 11.08.08, 11:30
        chcialabym miec taki problem...
    • lilith76 Re: Prezenty od tatusia... 11.08.08, 13:14
      Zdarza się, że prezetny ojca to wyraz niespełnionych marzeń z dzieciństwa i pragnienia by samemu się bezkarnie pobawić pod pretekstem zaabwy z dzieckiem wink

      Podczas ostatnich odwiedzin dostał...
      > zestaw zabawek militarnych! Malutkie żołnierzyki, czołgi, karabiny... wszystko
      > w ciemnych zielonych kolorach. Bawili się tym razem na placu zabaw.

      Rozumiem cię, sama nie miałabym ochoty na takie zabawy dla dziecka. Ale nie odseparujesz go na 100% od "chłopięcych zabawek", natknie się kiedyś na takie choćby u kolegów. I wtedy się okaże co jest na prawdę super. Tak jak faza u małych dziewczynek - róż, Barbie i książę na białym koniu. Przeraża ale mija.

      > Kolejna sprawa, synek nauczył się już, że przyjazd taty = prezent. Tata sam go
      > tego uczy, powtarzając często przez telefon, że przyjedzie z prezentem. Kiedy
      > wchodzi, synek z miejsca pyta "masz prezent?", dopiero potem jest cześć,
      > ewentualnie jakiś całus. Ostatnio nie chciał wyjść z tatą z domu w niedzielę,
      > bo ten nie miał prezentu... w sobotę wyszedł, bo w sobotę był prezent.
      >

      To problem twojego byłego. On strzela sobie w stopę, kręci sznur na szyję. Choć być może okaże się za parę lat, że wg ojca to ty nauczyłaś smarkacza konsumpcjonistycznego stylu zycia i teraz ten ma tylko bankomaty w oczach.
      Możesz mu delikatnie zwrócić na to uwagę, ale czy zrozumie to inna sprawa.
Pełna wersja