aniazavonlea
02.09.08, 10:47
Drugi dzięń przygody przedszkolnej samodzielnej mamy.
Zaczynamy swój codzienny wyścig z czasem.
pobudka 5 rano, sciagam się z wyrka
6 rano sciagam dziecko, walka z niechecia do ubierania, idziemy idziemy,
szybciej szybciej
wychodzimy jestesmy ju z o 7 w przedszkolu, prędzej prędzej, bo 0 7.30
pierwszy jest angielski fundowany przez firmę, byle szybciej zdązyc.
Juz byłam w ogródku juz witałam sie z gąską, tranmwaj i juz prawie w firmie a tu
"bileciki do kontroli"
proszę
"a podpisu nie ma na bilecie"
oj zapomnialam podpisać
mandacik będzie, piszemy dokument tutaj jest pragraf..misternie ułozony plan
Matki Polki wali się w gruzy.. Pan Władca Kontroler ma swoje 5 minut władzy.
Niezdarnie pisze swoje, dłuzej dłuzej i coż go obchodzi Matka biegnąca do
przedszkola i pracy, trzeba dowalić jej literą jego bezdusznego prawa, on musi
mieć normę zlapanych. Coz ze ktos płaci na bilety, zapomniał podpisu niech ma
niech leci teraz i jeszcze bije się z ZTM...zero zerozumienia i 0% człowieka w
czlowieku.