Dodaj do ulubionych

jak znalezc czlowieka?

10.09.08, 21:07
Moj eks rozpoczal bardzo skuteczny proces znikania.

Oto etapy:
- zlikwidowanie dzialanosci gospodarczej
- zmiana pracy, z czym laczy sie zmiana nr telefonu kom
- zmiana adresu zameldowania, ale wiem juz od dziecka ze buduje nowy dom, wiec
pewnie adres juz niebawem bedzie rowniez nieaktualny...

Z pkt. 1 laczy sie likwidacja 1 konta w banku.
Z pkt. 2 to, ze nei podal mi oczywiscie nowego nr teleofnu.

Eks wniosl o zmiane kontaktow z dzieckiem, poniewaz w ciagu tygodnia nie ma
zamiru jzu wiecej sie z malym widywac (podobno praca).

Teraz tak:
- do dzis powinny wplynac alimenty, nie wplynely
- nie mam jak nawet sie zapytac kiedy i czy wplyna

Jedyne co mam to ... adres (nie wiem czy nada aktualny, numer NIP i nr PESEL,
nr konta w banku, ktory byl aktual;ny miesiac temu.
Alimenty zawsze wplywaly w terminie, jednoczesnie do wrzesnia w miare eks
wywiazywal sie z kontaktow (procz tego, ze eni zabral w sierpniu malego na 2
tygodnie wakacji.. ).

Co robic??
Troche sie zagubilam.
Nie musze znac telefonu do eksa, nie musze wiedziec gdzie mieszka, ale ..
kurza twarz.. musze zaplacic rachunki.
Obserwuj wątek
      • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 10.09.08, 21:27
        Ja mam nadzieje, ze jutro pieniadze na koncie beda.
        Po prostu zglupialam.
        Po raz pierwszy.

        Nawet przed chwilka przejrzalam wplywy na konto, eks aliemnty, mimo ze mial
        termin do 10, zwykle przelewal zaraz na poczatku miesiaca, max do 5-go.

        Naprawde mam nadzieje, ze jutro beda.
        Bo nie iwem co mam zrobic. Przeciez za gratis mi dziecka w przedszkolu trzymac
        nie beda.
        • izunia_milo Re: jak znalezc czlowieka? 10.09.08, 21:32
          Ja, jeśli wpływały (!), dostawałam między 5 - 7. Ostatnio dostałam 11, właśnie
          sprawdzałam, też jeszcze nie ma.

          Wzięłam sobie po prostu "drugi etat". I pracuję wieczorami w domu, jak mała śpi.
            • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 10.09.08, 21:41
              No jakos nie probowalam jeszcze.
              Nie mialam takiej koniecznosci.

              Zawsze pieniadze byly na czas.
              No procz pierwszego razu, gdy eks stwierdzil, ze nie chce mu sie splacac
              zaleglosci i wtedy trzeba bylo przez komornika.

              Nie wiem jak teraz. czy znow musialabym miec prawomocny wyrok. Jesli tak - pare
              dni znow by minelo....
              Naprawde mam nadzieje, ze jednak jutro kasa bedzie...
              (trzymajcie kciuki, szczegolnie, ze eks mial tez za lekarza oddac i za inhalator
              dla malentasa)
              • izunia_milo Re: jak znalezc czlowieka? 10.09.08, 21:47
                Trzymam kciuki i wierzę, że będzie kasiorka!! Dziś też miałam problemy z
                logowaniem do banku, bo przecież Matki Boskiej Pieniężnej i wszyscy przelewają,
                sprawdzają, systemy pracują pełną parą i przez to może być lekkie opóźnienie.
                • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 10.09.08, 21:51
                  Ja wlasnie przed chwilka sprawdzalam wierzac, ze kasa poszla tzw. ostatnia sesja.
                  Nie ma.
                  Jeszcze szansa, ze przyjdzie jutro pierwsza.

                  Jesli tak - napisze.
                  Swoja droga nie za bardzo mi sie to podoba, bo zakladajac, ze cos mam oplacic do
                  10-go to w takim momencie jestem ugotowana...
              • virtual_moth Re: jak znalezc czlowieka? 10.09.08, 21:49
                Tragizujesz. Do dziś kasa powinna się pojawić, nie pojawiła się, a Ty juz zaczynasz snuć teorie spiskowe.

                Przede wszystkim, co juz Ci radziłam, warto tak planować życie, aby nie musiec byc uzależnioną az w taki sposób od alimentów. Wiem, ze to niełatwe, ale zbytnie poleganie na alimentach nie jest dobrą koncepcją w kraju, gdzie od alimentów można się migać.

                Wbrew pozorom jednak komornik moze dużo, moze ustalic jego nowy adres zameldowania, pracę. Marwtić się będziesz, jak facet rzeczywiście postanowi się migac, czyli nie zamelduje się w nowej chacie i postanowi pracowac na czarno. W co watpię, a Twój wątek oceniam jako wybitnie histeryczny, jak zwykle zresztą.
                • madziulec Virtual ;)) 10.09.08, 21:56
                  Alimenty dostaje od stycznia 2006.
                  Ani razu nie zdarzylo sie, by przyszly po terminie. Bez wzgledu na choroby,
                  urlopy i diabli wiedza co. (huragany, zaloby narodowe, wojne w Afganistanie i
                  Iraku).

                  To sa juz prawie 3 lata.

                  Nie jest to teoria spiskowa.
                  Bo napisalam, ze licze, ze do jutra pieniadze beda, choc prawde mowiac powinnam
                  zachowac sie jak jedna z dziewczynna innym forum - pojsc do komornika i
                  powiedziec, ze podejrzewam, ze eni dostalam aliemntow. Wtedy komornik wszczyna
                  postepowanie, inkasuje swoje 15%... Bez wzgledu an to, czy facet wplacil czy
                  nie. On koszty ma i tyle.
                  Ja tego nie zrobilam. Widze jednak jak eks zaciera slady.

                  Wiec moze nie nadinterpretuj, co robisz BARDZO czesto, moze ZA CZESTO.
                  Bede wdzieczna.
    • moniczkalovemax Re: jak znalezc czlowieka? 10.09.08, 22:02
      Tez mam problem z alimentami. Eks powiedzial ze nie bedzie mi płacił, tyle ze ja znam jego adres zamieszkania.
      Ale on nie pracuje, mieszkanie i wszystko co w nim jest nalezy do jego matki. Zalega mi juz z pieniedzmi za 2miesiace, a przedszkole trzeba opłacic...;/
      • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 10.09.08, 22:03
        No to moj eks mieszka w mieszkaniu (domu) zony, ktore nalezy do niej i jej
        pierwszego meza...
        On sam z tego co wiem nic nie ma...
        Procz kredytu, ktory ja splacam wink))

        Ale to nic wink))

        Damy rade wink))
        WSZYSTKIE!!!!
        • moniczkalovemax Re: jak znalezc czlowieka? 10.09.08, 22:11
          Myslałam, zeby wystapic do sądu o to zeby jego matka płaciła alimenty. Kobieta zarabia ok 4tys. tyle ze samotnie wychowuje brata mojego eks (chłopak chyba 14 czy 15lat, dostaje na niego 650zł alimentów). Ale nie wiem czy jest sens tak się szarpac. Wpon. wybieram sie do komornika, zobaczymy moze cos uda sie sciagnacwink
          • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 10.09.08, 22:18
            Tak wink
            Dobrze przeczytalas wink))
            Kiedys kupilismy wspolnei mieszkanie, mamy wspolny kredyt, ktorego on nei
            spalaca. Mieszkanie jest darowane na dziecko (zeby nie bylo, ze ojciec taki
            wspanialomyslny - ja ponioslam wszystkei koszty darowizny, czyli cos kolo 3000).
            Ja mieszkam tu z malym, ale kredyt jest nadal na eksa i mnie.
            Teraz wzial nastepny kredyt. Tym razem na budowe domu.
            Rata 961 frankow (to wiem z uzasadnienia wyroku sadowego). I to m.in. bylo
            powodem, ze nie dostalam podwyzki alimentow.
            Sad nie widzial tego, ze ja splacam jego kredyt wink


            Taki lajf wink)))
            • agus-ka Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 08:03
              Madziulec,
              ja po rozwodzie przejełam mieszkanie, które kupiliśmy na kredyt z
              ex. Ex mocno naciskał, zebym przejeła kredyt na siebie. Po
              konsultacji z prawnikiem zrobiłam to, bo gdyby on wystąpił do sądu
              to i tak by wygrał i musiałabym kredyt przejąć + poniesc koszty
              sadowe.
              Do czego zmierzam. Doszukuję się analogii do Twojej sytuacji.
              Zastanawiam się, czy w koszty utrzymania dziecka nie powinny być
              wliczone 50% raty kredytu? I to nie Ty powinnas płacic tylko
              dziecko, tzn Ty i ojciec (tak jak za inne rzeczy typu przedszkole,
              jedzenie itd).
              Czy Ty to ujmowałas we wniosku o alimenty?
              • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 08:19
                Ujmowalam. Ale to nic nie dalo.
                Narazie robie tak, ze wystapuje z postepowaniem nakazowym o zaplate, bo ..
                zebralo sie 50.000 tego, co ja zaplacilam, a przeciez kredyt jest solidarny i
                nie widze powodu dlaczego ja mam tylko placic i przez to mam 500 zl miesiecznie
                mniej...
                • braktalentu Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 13:24
                  POWÓD dla którego to TY płacisz kredyt starannie opisałaś w wątku z
                  października 2005. Uznałaś, że bardziej opłaca Ci się wystąpić o
                  alimenty, które są stałym wpływem do budżetu domowego (jak widać nie
                  zawsze), niż korzystać z tego co były mąż oferuje sam z siebie
                  (między innymi samochód, opieka medyczna dla dziecka, spłata kredytu
                  zaciągniętego na mieszkanie dziecka). Nie zamierzam oceniać Twojej
                  decyzji, ale wydaje mi się, że zapomniałaś DLACZEGO to Ty spłacasz
                  kredyt. Dokonałaś wyboru.
                  • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 13:30
                    No i wodac, ze nadal nie czytasz.
                    To nie jest moj BYLY MAZ wink))) Wiec nie widze nadal powodu by splaca jego
                    kredyty prawda?????

                    I teraz zobacz: samochodu brak, bo jak zabieral samochod 1 listopada 2005 to
                    jeszcze mnie pobil, opieke medyczna wlasnie likwiduje (wiec mam spory problem,
                    bo dziecko wlasnie ma miec znow zabieg uszu, bo sie nie udal rok temu i maly na
                    jedno ucho nie slyszy, ale ojca to malo interesuje..), kredyt splacam sama.

                    Dzis podjelam decyzje, ze jest cos co sie nazywa postepowanie nakazowe.
                    Inwestuje niecale 700 PLN, zyskuje... cos kolo 50.000.
                    Bo tyle jest mi winien moj eks.
                    Teraz rozumiesz, ze czasem czlowiek nie ma ochoty awanturowac sie i unika
                    psychopaty, na ktorego zle reaguje?
                  • chalsia Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 14:23
                    braktalentu napisała:

                    > POWÓD dla którego to TY płacisz kredyt starannie opisałaś w wątku
                    z
                    > października 2005. Uznałaś, że bardziej opłaca Ci się wystąpić o
                    > alimenty, które są stałym wpływem do budżetu domowego (jak widać
                    nie
                    > zawsze), niż korzystać z tego co były mąż oferuje sam z siebie
                    > (między innymi samochód, opieka medyczna dla dziecka, spłata
                    kredytu
                    > zaciągniętego na mieszkanie dziecka). Nie zamierzam oceniać
                    Twojej
                    > decyzji, ale wydaje mi się, że zapomniałaś DLACZEGO to Ty
                    spłacasz
                    > kredyt. Dokonałaś wyboru.

                    zgadzam się z Braktalentu - wszystko co się działo od momentu
                    podjęcia przez Madziulca decyzjo o wystapieniu o alimenty jest
                    czystą tego konsekwecją.
                    Madziulec się burzy z tego powodu, że 3 lata temu wszystko to co
                    się akurat dzieje (facet nie płaci kredytu, zabrał samochód,
                    wycofał kartę medyczną, itp) zostało wtedy opisane jako potencjalne
                    skutki jej decyzji.
                    • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 14:43
                      Rozumiem wink
                      Czyli jesli czlowiek kupuje mieszkanie, podpisuje umowe o kredyt to moze sobie
                      pewnego dnia stwierdzic luzno: a dzis to mi sie juz nie podoba ta umowa, bo
                      place alimenty???

                      No Chalsiu?? Moze tak?? Nie??
                      Chyba nie.
                      Bo przeciez alimenty a umowa kredytowa to calkowicie dwa rozne zobowiazania.

                      Teraz popatrz:
                      idzie gosc na sparwe o podwyzke o alimenty i roztacza wizje o szklanych domach.
                      Czyli: jak to on placi po 20 zl podczas kazdego spotkania z malym (tyle niby
                      kosztuje kolacja), ile to on nie placi na opieke medyczna. To jest lipiec. 12
                      dni pozniej sklada pismo w sadzie o zmiane kontaktow, bo zmienia prace i nie ma
                      zamiaru juz widywac dziecka i wydawac tychze 20 zl...
                      A miesiac pozniej informuje mnie, ze rezygnuje z opieki medycznej, dzien po tym
                      jak slyszy o tym, ze maly bedzie mial operacje i wlasnie to zalatwiam i ze
                      wlasnie wystapilam o sfinansowanie.

                      No Chalsiu... Rozumiem, ze to nie ma zwiazku. ZE zabieg adenotomii wart od 2500
                      mozna bez problemu sfinansowac alimentami wartymi 800 zl. Ile jednak na to
                      oszczedzac???


                      To jak Chalsiu???
                      Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia?? Twoj jak widze jest wygodny.
                      Moj nie za bardzo. Szczegolnie, ze mam gluche dziecko i moj eks o tym wie. A
                      maly potrzebuej opieki medycznej
                        • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 15:37
                          Czeka sie moja droga wink)

                          Probowalam w ramach NFZ w zeszlym roku.
                          Poza tym moje dziecko ma miec obecnie nacinanie blony bebenkowej, bo zabieg
                          usuniecia mialo w zeszlym roku. Powiem Ci jakie sa terminy w Warszawei:
                          - Kajetany, czyli bardzo szybko: idziesz w czerwcu, termin wyznaczaja na styczen
                          (nastepnego roku oczywiscie)
                          - Litewska - zapisujesz sie i czekasz na wizyte w przychodzni okolo 3 tygodnie,
                          potem okolo 7-8 miesiecy
                          - podobnie Dziekanow (tu mozna troche przyspieszyc wydzwaniajac codziennie na
                          wariata do Dziekanowa, bo moze sie jakies dziekco nie stawilo i wtedy rzucasz
                          wszystko i Ty sie lapiesz w kolejke).

                          W zeszlym roku8 zalatwilam na NFZ 3 skierowania do szpitala, w tym w Dziekanowie
                          mialam CITO wink Nic to nei zmienialo. W Dziekanowie mialam termin czekania od
                          czerwca do marca nastepnego roku, mimo tego cito.

                          Na szczescie (naprawde szczescie) tam, gdzie ojciec dziecka oplaca karte ja sie
                          awanturowalam, ze nei wywiazuja sie ze swoich obowiazkow i oni w ramach
                          rekompensaty oplacili zabieg. Bo karta nie obejmuje takiego zabiegu...
                      • chalsia Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 15:24
                        > No Chalsiu?? Moze tak?? Nie??
                        > Chyba nie.
                        > Bo przeciez alimenty a umowa kredytowa to calkowicie dwa rozne
                        zobowiazania.

                        nie ma to znaczenia jakiego rodzaju sa to zobowiązania - gość sobie
                        wszystko "sumuje" i waży i tylko z tego punktu widzenia patrzy -
                        nie Twojego, nie dziecka.
                        Mój eks uznał w którymś momencie, że skoro zrzekł się na mnie
                        współwłasności domu, to skoro dla nowej rodziny buduje dom (choć
                        oficjalnie nie jest na niego) i ma większe wydatki, to moze w
                        zwiazku z tym zaoszczędzic na alimentach. Tak to dokładnie
                        wyjaśniał w sądzie.

                        > idzie gosc na sparwe o podwyzke o alimenty i roztacza wizje o
                        szklanych domach.
                        > Czyli: jak to on placi po 20 zl podczas kazdego spotkania z malym
                        (tyle niby
                        > kosztuje kolacja), ile to on nie placi na opieke medyczna. To
                        jest lipiec. 12
                        > dni pozniej sklada pismo w sadzie o zmiane kontaktow, bo zmienia
                        prace i nie ma
                        > zamiaru juz widywac dziecka i wydawac tychze 20 zl...
                        > A miesiac pozniej informuje mnie, ze rezygnuje z opieki
                        medycznej, dzien po tym
                        > jak slyszy o tym, ze maly bedzie mial operacje i wlasnie to
                        zalatwiam i ze
                        > wlasnie wystapilam o sfinansowanie.
                        >
                        > No Chalsiu... Rozumiem, ze to nie ma zwiazku. ZE zabieg
                        adenotomii wart od 2500
                        > mozna bez problemu sfinansowac alimentami wartymi 800 zl. Ile
                        jednak na to
                        > oszczedzac???
                        >
                        >
                        > To jak Chalsiu???
                        > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia?? Twoj jak widze jest
                        wygodny.
                        > Moj nie za bardzo. Szczegolnie, ze mam gluche dziecko i moj eks o
                        tym wie. A
                        > maly potrzebuej opieki medycznej
                        >

                        To nie ma już jakiegokolwiek znaczenia. Poza tym mieszasz kwestie.
                        Nie dotarło do Ciebie, ze eks nie chce i nie ma zamiaru zawracać
                        sobie głowy ani Waszym dzieckiem ani Tobą. Chyba czas, żebyś się z
                        tym pogodziła, bo wpłynąć na to nie możesz. Możesz jedynie starać
                        się mieć odpowiednie alimenty i egzekwować je.
                        • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 15:40
                          Tylko, ze nikt si ena mnie niczego nie zrzekl. Wiec wybacz.. Troche nieadekwatne
                          porownanie.
                          I ojciec mojego dziecka moze sobie sumowac co mu sie zywnie podoba, niestety w
                          tej chwili ja stwierdzam, ze mi sie nie za bardzo dluzej chce czekac juz i
                          akceptowac splate samodzielna kredytu i dzwiganie tego, nawet dlatego, ze eks
                          sie wymiksowal z opieki nad malym dwa razy w tygodniu, wtedy kiedy ja planowalam
                          robic cos dla siebie i juz nie moge.

                          Alimenty to jedno, drugie zas zwrot zaplaconych przez mnie rat kredytu i ...
                          kosztow uzytkowania nieruchomosci wspolnej wink))
                          (zgodnie z ustawa o wlasnosci lokali)
                            • braktalentu Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 16:02
                              Nie Chalsiu, nie szkoda, bo o tym, że Madziulec nie zrozumie już
                              wiemy, ale istotne jest, żeby inne Samomamy miały świadomość. Żeby
                              miały szansę zorientować się, że to nie cały świat, sądy i komornicy
                              nie są przeciwko Nim. Że warto walczyć o swoje, a nie machać ręką,
                              bo przecież Madziulcowi się nie udało. Madziulec próbuje stosować
                              tanie chwyty pseudosocjologiczne. Pradopodobnie robi to intuicyjnie.
                              Najpierw wpisuje medyczną nazwę dość popularnego zabiegu, który
                              dzięki temu może się wydawać o wiele bardziej specjalistyczy i
                              drogi. Jak tylko okazuje się, że zabieg jest dość rutynowy i można
                              go wykonać za darmo, okazuje się, że to o zupełnie inny zabieg
                              chodzi. Myślę, że to ważne, żeby to pokazać. Żeby mamy, których
                              dzieci akurat miały szczęście nie przechodzić tego zabiegu
                              wiedziały, o czym mowa i same mogły sobie wyrobić opinię o tym co
                              jewst, a co nie jest wiarygodne. Warto demaskować takie drobiazgi
                              składające sie na posty Madziulca, bo tym z Samomam, które jeszcze
                              nie dały rady się pozbierać, może nie starczyć na to pary i
                              zniechęcone odpuszczą np. walkę o alimenty w przyzwoitej wysokości.
                              • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 16:09
                                Nie wpisalam nazwy zadnego zabiegu.

                                Wiec nie nadinterpretuj.

                                Jesli chcesz nac wyniki badan mojego dziecka prosze bardzo:
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16350&w=84126455 akurat tu sa.
                                Teraz wiem jak to interpretowac.

                                Jak bys znala historie to bys wiedziala, ze 18 grudnia (dokladnie 4 dni po
                                smierci mojego Taty i 3 dni przed jego pogrzebem) Michal mial zabieg usuniecia 3
                                migdala.
                                Nie odrosl mu ten migdal.
                                Teraz ma wklesla blone bebenkowa. W prawym uchu.
                                Wiec nie myl pojec.

                                I nie dopisuj glupot, prosze Cie
                                • chalsia Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 16:18
                                  madziulec napisała:

                                  > Nie wpisalam nazwy zadnego zabiegu.
                                  >
                                  > Wiec nie nadinterpretuj.

                                  z Tobą MAdziulec coraz gorzej jest, skoro nie pamiętasz co dziś
                                  pisałaś:

                                  "No Chalsiu... Rozumiem, ze to nie ma zwiazku. ZE zabieg adenotomii
                                  wart od 2500 mozna bez problemu sfinansowac alimentami wartymi 800
                                  zl. Ile jednak na to oszczedzac???"
                                • braktalentu Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 16:50
                                  "Nie wpisalam nazwy zadnego zabiegu".

                                  Owszem wpisałaś : > No Chalsiu... Rozumiem, ze to nie ma zwiazku. ZE
                                  zabieg adenotomii wart od 2500


                                  "Jak bys znala historie to bys wiedziala, ze 18 grudnia (dokladnie 4
                                  dni po smierci mojego Taty i 3 dni przed jego pogrzebem) Michal mial
                                  zabieg usuniecia 3 migdala."

                                  Jest mi bardzo przykro z powodu smierci Twojego Taty, ale co to ma
                                  do rzeczy? Można by to uznać za populistyczną probę wzbudzenia
                                  współczucia i poprzez to odwrócenia uwagi od meritum.



                                  • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 20:24
                                    Duzo ma wbrew pozorom.

                                    Nie pisze tu po to, bys wyrazala swoje wyrazy ubolewania.
                                    Jestem bowiem wrogiem postepowania wyrazajacego sie klepaniem po ramieniu, z
                                    ktorego nic nie wynika. Bo nie wynika. Tak samo jak nie wynika ze slow
                                    "wspolczuje Ci".
                                    Podobnie nie wynika z wielu innych rzeczy.

                                    Ja wole cos zrobic.
                                    Ale to pewnie temat na inny watek.

                                    Tak jak podkreslam - MICHAL nie bedzie mial zabiegu usuniecia migdala, bo nei
                                    moze miec usunietego tego, czego juz nie ma wink))
                                    Nie da sie. Po prostu
                              • chalsia Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 16:12
                                > Nie Chalsiu, nie szkoda, bo o tym, że Madziulec nie zrozumie już
                                > wiemy, ale istotne jest, żeby inne Samomamy miały świadomość.

                                w pełni się z Tobą zgadzam, dlatego z uporem maniaka daję przykłady
                                na sytuacje odwrotne niż opisywane przez Madziulca.
                                Ale to "machnięcie ręką" niżej dotyczyło tego, że odechciewa mi się
                                pomagac Madziulcowi, bo nie potrafi z tej pomocy skorzystać
                                (pominąwszy moje dzisiejsze porady co do komornika - co i tak
                                dziwne jest, bo mając mnie za besserwiserkę nie powinna była
                                korzystać z tego, co napisałam)- nie chce zrozumiec i uwierzyć, że
                                oczami z zewnątrz czasami więcej i lepiej widac niż od środka.
                                • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 16:20
                                  A niby jakie rady dajesz?

                                  uwazasz, ze powinnam odpuscic 50.000?
                                  W imie czego? Przepraszam. na tym forum co chwilke wypisuje sie, ze dzieci maja
                                  prawo do zycia na takiej stopie jak rodzice. Maja prawo do tego samego co
                                  rodzice. Dlaczego moje dziecko akurat ma rownac do tego nizszego poziomu????

                                  Tylko dlatego, ze ojciec ma dosc opieki? i bardzo dobrze, bo mam jego obecnosci
                                  w swoim domu dosc.
                                  Mam dosc tolerowania jego zachowania i wyskokow roznego typu. I nie mam ochoty
                                  na zadne uklady z nim.
                                  ZADNE.

                                  I nic mnie z nim nie musi wiazac.

                                  A jak widac sciagne z niego alimenty, bo ostatnio zlikwidowal dzialanosc i
                                  rozpoczal stala prace. A jak cos - zawsze sa rodzice, czy siostra.. Niech
                                  splacaja "biedactwo". Przykro mi, ja juz mam dosc. I koniec.
                                  I nie mam zamiaru sie litowac nad pajacem, ktorego wlasne dziekco nie obchodzi i
                                  nie bede wspolczula.

                                  Zapytalam dzis rano jak znalezc czlowieka.
                                  Nie za bardzo ktokolwiek mogl mi odpowiedziec.
                                  Czlowiek nadal nie znaleziony. Moze kiedys sie sam znajdzie. Michal nawet nie pyta.
                                  • chalsia Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 16:27
                                    > Zapytalam dzis rano jak znalezc czlowieka.
                                    > Nie za bardzo ktokolwiek mogl mi odpowiedziec.

                                    czyzby?
                                    oto zakończenie Twojego postu z początku wątku:
                                    "Nie musze znac telefonu do eksa, nie musze wiedziec gdzie
                                    mieszka, ale .. kurza twarz.. musze zaplacic rachunki."
                                    czyli pytanie dotyczyło nie jak znaleźć człowieka a jak wyciągnąć
                                    nalezne od niego pieniądze.
                                    Dokładną informację ci o jak uzyskałaś ode mnie, a przy okazji
                                    także info jak ewentualnie dowiedzieć się o adres zameldowania.

                                    W podsumowaniu - KAŻDA dyskusja wątkowa z Tobą jest zawsze taka
                                    sama - pełna Twoich nadinterpretacji, odwracania kota ogonem,
                                    wycofywania się z tego co napisałaś poprzez wyjasnianie, że co
                                    innego miałas na myśli, albo, że czegoś nie pisałaś.

                                    Szkoda mi więcej czasu dla Ciebie.
                                    • madziulec Chalsiu ;))) 11.09.08, 16:33
                                      Czy Ty napewno znasz znaczenie slowa "nadinterpretacja"??wink

                                      Mi tez szkoda czasu, bo widac, ze nie znasz slow, a przynajmniej uprawiasz
                                      slowotworstwo .
                        • guderianka Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 15:56
                          > Nie dotarło do Ciebie, ze eks nie chce i nie ma zamiaru zawracać
                          > sobie głowy ani Waszym dzieckiem ani Tobą.

                          Otóż to
                          Jest takie chamskie powiedzenie ale jakże prawdziwe : " Z ch...a
                          bata nie ukręcisz", w formie kulturalnej brzmi ono " Z próżnego i
                          Salomon nie naleje".
                          Wydaje mi się,że im wiecej będziesz egzekwować i ścigać exa tym
                          trudniej będzie ci cokolwiek uzyskać bo widać wyraźnie że takowe
                          działania są dla niego jak płachta na byka. On przed tobą/wami
                          ucieka, zaszywa się,nie chce z wami mieć nic wspólnego. I siłowe
                          rozwiązania nic ci nie dadzą. Lepiej tę energię spozytkować w inną
                          stronę-np. w szukanie alternatywnych metod zarabiania
                          • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 16:06
                            Genialne.
                            I zarzucic terapie dziecka, ktore akurat tego potrzebuje.

                            Co wybierasz? Ja narazie wybieram terapie dziecka.
                            I narazie czeka mnie ta terapia (typu logopedia, Si, pedagog i terapia grupowa)
                            jakies 2 lata..
                            To sa 3 dni w tygodniu wyjete z zyciorysu
                            • chalsia Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 16:20
                              madziulec napisała:

                              > Genialne.
                              > I zarzucic terapie dziecka, ktore akurat tego potrzebuje.
                              >
                              > Co wybierasz? Ja narazie wybieram terapie dziecka.
                              > I narazie czeka mnie ta terapia (typu logopedia, Si, pedagog i
                              terapia grupowa)
                              > jakies 2 lata..
                              > To sa 3 dni w tygodniu wyjete z zyciorysu

                              jak zwykle Madziulcu nadinterpretujesz - Guderianka nic takiego
                              nie sugerowała
                              • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 16:24
                                Praca to jest poswiecenie czasu.
                                Czasu, ktorego po 17 nie mam jak poswiecic.

                                Po prostu.
                                Wybor narazie jest oczywisty.
                                I nie jest to nadinterpretacja, bo ZADNEJ interpretacji nie dokonalam. ZADALAM
                                pytanie.
                                Bo skoro sugeruje mi sie podjecie pracy dodatkowej to pytam kosztem czego? Bo
                                ja mam tylko mozliwosc kosztem terapii dziecka. A tu niestety nie da rady.
                              • madziulec Dalsza dyskusje uwazam za bezprzedmiotowa 11.09.08, 16:28
                                mile kolezanki:
                                Chce po raz kolejny podkreslic:
                                - ojciec mojego dziecka nie byl moim mezem
                                - mieszkanie jest mojego dziecka, ale kredyt jest solidarny na mojego eksa i na
                                mnie (wiec solidarnie obciaza OBIE strony)
                                - moj eks jak pisalam w pierwszym poscie wymiksowuje sie z obowiazkow zwiazanych
                                z dzieckiem od poczatku wrzesnia
                                - w zwiazku z nie wplynieciem alimentow do wczoraj dzis zlozylam wniosek do
                                komornika.
                                - maly nie bedzie mial zabiegu adenotomii (czyli usuniecia migdalka), gdyz taki
                                zabieg przeszedl 18.12.2007, teraz czeka go naciecie prawej blony bebenkowej, bo
                                ma ja wklesnieta

                                Jesli ktos chce cos wyjasnic prosze o pytania. Ale na bicie piany nie mam juz
                                dzis czasu.
                              • madziulec Re: jak znalezc czlowieka? 11.09.08, 20:17
                                Nie uzalezniam sie.
                                Wsciekla juz bylam na poczatku miesiaca, gdy musialam zrezygnowac z zajec z
                                pedagogiem, bo pajac nie powiedzial, ze zmienia prace i nie bedzie odbieral
                                malego pozniej.
                                Jednoczesnie wiedzial o tym wczesniej, bo zlozyl wniosek o zmiane kontaktow.
                                Gdyby mi powiedzial to ja bym ustalila inaczej terapie (inne godziny). Tak
                                niestety przepadlo...


                                I dlatego czasem mam nieziemskie wrazenie ze lece wprost na betonowa sciane.
                    • madziulec Pelagaa 12.09.08, 08:56
                      Jesli historia jest wyrwany z kontekstu wpis sprzed 3 lat, podczas gdy historia
                      toczy sie dalej...

                      Moze chcesz, by Ci tu umiescic opowiesci jak to dostawalam anonimy do pracy, po
                      czym jak dostawalam zyletki do pracy w listach z informacja, ze jesli chce
                      wychowac spokojnie dziecko to mams ie odczepic??
                      Moze tez chcesz bym umiescila wreszcie calkiem niemrozace w zylach historyjki
                      jak to czasem o 2 w nocy bylo walenie do drzwi, a nocek z gluchymi telefonami to
                      juz na szczescie staram sie nie pamietac.

                      Potem staram sie nie pamietac anonimu do pracy, ktory na szczescie moj byly szef
                      podarl. Mam tez nadzieje zapomniec, choc widze jak przez mgle, gdy mojego eksa z
                      pracy wyprowadza ochrona, bo sobie ubzdural ze mi smrodu narobi..

                      A moze powinnam Ci napisac tez o tych sms-ach gdy siedzialam w pracy i eks
                      pisal, ze mam slabe zamki w domu.. A ja blagalam sasiadke, by sprawdzila, czy
                      mam cale drzwi...

                      A moze wreszcie powinnam Ci powiedziec, jak to ten przecudowny ojciec, ktorego
                      TY takze gloryfikujesz nie chcial mi pomoc z malym, wiec przyszla zima i maly
                      zamieszkal z moimi rodzicami, bo nei chcialam go wozic autobusami 3 godziny
                      dziennie. Dziwne? Nie. I dziecko nei widzialo ojca marne 43 dni, bo ojcu nie
                      chcialo sie podjechac nawet do parku na spacer, co zreszta nie przeszkadzalo mu
                      wysylac ciagle sms-y KIEDY przywioze malego. Po 43 dniach dziekco ojca nie poznalo.

                      Staram sie tez nie pamietac, ze pewnego dnia o 5:50 moj eks wpadl do nas do
                      domu, rozwalil mi telefon i mnie pobil.. Teraz moje dziekco potrafi zapytac:
                      tato a dlaczego ty na mame krzyczysz?
                      Myslisz, ze to sie bierze skad?? Z kosmosu???


                      Zal i bol to jedno.
                      Widac sprawia Ci niesamowita przyjemnosc wsadzanie palca do mojej rany i
                      borowanie w niej.
                      Jesli tak - moze zaczniesz wsadzac do swojej i pomysl, dlaczego TY zostalas
                      samotna matka, ja nie wnikam. I przestan sie mnie czepiac, bo ja sie Ciebie nie
                      czepiam.

                      Wiem, ze eks nie placi i tyle. I zrobilam cos, co jest zgodne z prawem i nie
                      widze powodu, bym sie miala za to wstydzic, czy tego zalowac.
                      • pelagaa To ja jeszcze raz sporobuje 12.09.08, 09:30
                        Daleko mi do gloryfikacji jakiegokolwiek ojca, zapewniam.
                        Madziulec naucz sie wreszcie, ze kazde dzialanie w zyciu niesie
                        swoje konsekwencje.
                        Nie interesuje mnie co zrobil Ci ex, bo to nie ten temat, choc dla
                        Ciebie wlasnie jeden i w tym tkwi problem. Na uwage zasluguja w
                        tamtym watku wypowiedzi Nataszy:
                        "Jesli chodzi o pieniadze, to najlepiej zachować zimna kalkulację.
                        Taki księgowy bilans zysków i strat.
                        A zatem weź papier ołówek, albo kalkulator i napisz sobie po jednej
                        stronie, to co masz teraz, czyli dostep do samochodu (nie wydajesz
                        na taksówki, autobusy etc.), nie wiem jak z paliwem, czy ojciec
                        finansuje czy nie, dodaj do tego to mieszkanie, którego połowe jakby
                        co musisz spłacic + te "ochłapy", o których piszesz. Zobacz co Ci
                        wyjdzie."
                        "Czasem lepiej jest odpuścić niz walczyc.
                        Po prostu zrób kalkulację i mysl rozumem, a nie sercem.
                        Wiem, że chciałabyś aby płacił, bo cie zostawił, bo to Ty masz chore
                        dziecko, bo to on ma kochanke, a ciebie boli, ale za to Ci nikt nie
                        zapłaci wyrokiem sadu, a zatem zostaje Ci chłodna kalkulacja, a
                        emocje połóz na boku."
                        "Mam tylko nadzieje, że za kilka tygodni nie napiszesz że ex nie
                        spłaca kredytu za mieszkanie,"

                        Facet placil dobrowolnie duze sumy, tyle, ze nie bezposrednio do
                        Twojej reki. Zawalczylas, zeby trafialy do Twojej reki, dostalas
                        mniej, niz jak placil dobrowolnie. Ostrzegano Cie, wiedzialas
                        lepiej. Podjelas zla decyzje i ponosisz tego konsekwencje. To
                        wszystko. To niczyja wina, tylko Twoja.
                        Przestan wreszcie uwazac sie za OFIARE i uzalac sie nad soba.
                        Przestan myslec, co on powienien, a czego nie robi, bo i tak go do
                        tego nie zmusisz. Jedyne, co mozesz wyegzekwowac, to kasa i tu
                        WSZYSCY chyba Ci napisali, ze powinnas to egzekwowac. Nikt jednak
                        nie poglaszcze Cie po glowce za Twoje podejscie, ktore od lat jest
                        niezmienne. Jak je wreszcie zmienisz bedzie Ci sie latwiej zylo.
                        • chalsia Re: To ja jeszcze raz sporobuje 12.09.08, 09:46
                          > WSZYSCY chyba Ci napisali, ze powinnas to egzekwowac. Nikt jednak
                          > nie poglaszcze Cie po glowce za Twoje podejscie, ktore od lat
                          jest
                          > niezmienne. Jak je wreszcie zmienisz bedzie Ci sie latwiej zylo.
                          >

                          i dodam, że warto byś Madziulcu MOCNO popracowała nad swoim
                          sposobem komunikacji (chodzi o przekaz informacji nie o jeżdżenie).
                          Dostępne są przeróżne kursy tego.
                          Czytając od dawna to, co i JAK piszesz (te ciągłe dościślenia,
                          odkręcania, wycofywanie sie, wyjasnianie, budowanie na tym czego
                          ktoś NIE powiedział) dochodzę do wniosku, że Twoje przegrane sądowe
                          czy inne sprawy nie idące po Twojej myśli to nie jest pech. To
                          jedynie skutek tego, że nieskutecznie komunikujesz to, co chcesz
                          przekazać. Skoro kupa babek od dawna ma ciągle to samo wrażenie z
                          pisania z Tobą i ciągle - według Ciebie - nie rozumiemy,
                          przeinaczamy etc to co Ty piszesz, to nie dziwię się, ża sądy miały
                          tak samo - albo gorzej, bo nie miały szans poświęcic Ci tyle czasu,
                          co my.
                          Jak Ci jedna osoba mówi, żeś pijany, to ją spuśc na bambus, ale jak
                          kilkanascie mówi żeś pijany, to lepiej szybciutko połóż się spać.
                          • madziulec To ja wyraznie napisze: 12.09.08, 10:01
                            samochod kupilam za swoje i jest moj. Eks zabral samochod dokaldnie w dniu
                            wyprowadzenia sie.
                            Wiec oopowiadanie, ze nei wydaje na taksowki jest smieszne. Bo place za
                            eksploatacje swojego samochodu.
                            Nikt mi nie dodaje.
                            Eks jak juz pisalam oddal swoj samochod na niecale 3 miesiace w 2005 roku, po
                            tym jak dowiedzial sie, ze maly ma niedotlenienie mozgu (wynik MMR) i potem
                            zabral dokumenty, przy okazji udowadniajac po raz kolejny, ze jest damskim bokserem.

                            Wiec czyj jest samochod, skoro JA go kupilam?? Eksa??? Moze Twoj??
                            Kto sie zle komunikuje???

                            Druga sprawa - nie wycofuje sie z NICZEGO. Napisalam konkretnie co i jak.
                            Odwolywanie sie do moich slow sprzed 3 lat, gdy potrafilam nocami walic
                            bezglosnie z bolu wewnetrznego w sciane jest troche nie na miejscu. Z roznych
                            powodow.

                            Ale wy jak widze bardzo to lubicie.
                            Takie babranie sie w gownie.
                            Poelcam wiec wizyte w filtach, tam tego pelno.
                            Bo przeciez to dla was chleb powszedni, porzucacie sie "bombeczkami" i bedzie
                            milutko.

                            Ja sie nie dam. Bo wiem co pisze. I nie pozwole, by mnie ktos swiadomie ranil.
                            Swiadomie i z premedytacja, co wlasnie robicie.
                            • chalsia Re: To ja wyraznie napisze: 12.09.08, 10:17
                              > Ja sie nie dam. Bo wiem co pisze. I nie pozwole, by mnie ktos
                              swiadomie ranil.
                              > Swiadomie i z premedytacja, co wlasnie robicie.

                              ha ha ha buahahahaha
                              ROTFL
                              to się nazywa chyba mania wielkości połaczona z brakiem
                              umiejętności skutecznej komunikacji

                              jak Ci się tu nie podoba, to przestań tu bywać.

                              Ale wiem, że nie przestaniesz, bo nie ma to jak dobra autokreacja
                              na ofiarę losu, co to wszyscy naokoło są winni wszystkiemu a Ty
                              jako ta niewinna lilija.
                              • izunia_milo Re: To ja wyraznie napisze: 12.09.08, 10:30
                                Chalsia, nie wiem co dla Ciebie /ale też dla innych/ w postach Madziulca jest
                                niezrozumiałe?

                                Ja czytam i rozumiem co pisze. Mimo, że wielokrotnie powtarza to samo, uparcie
                                nie chcesz tego pojąć.

                                Jest w trudnej sytuacji, ojciec dziecka zostawił ją sobie samej z problemami
                                chorego dziecka. Bez względu na jej czystość liliji wink czy nieczystość Lucyfera
                                - JEGO OBOWIĄZKIEM jest zaspokajanie potrzeb dziecka. Każdego ojca, nie tylko
                                ojca dziecka Madziulca, mojego, czy Twojego. To obowiązek każdego rodzica.
                        • madziulec Re: To ja jeszcze raz sporobuje 12.09.08, 09:55
                          Facet NIE PLACIL dociera to do Ciebie??

                          Placil, gdy byl ze mna. Wyprowadzil sie i sie skonczylo. Tak trudno to
                          zrozumiec? Bo mi jakos trudno bylo zrozumiec, a raczej moze nei zrozumiec, a sie
                          z tym pogodzic. Bo przywyklam do jakiegos poziomu zycia.

                          Wiec podkreslam: facet nie placil.
                          Co wiecje: zlikwidowal juz jedna polise ubezpieczeniowa dla malego, druga zas
                          jzu tak pochachmecil, ze nie jest w calosci dla mojego dziecka. Wiec jak to jest
                          Pelagaa?
                          Placi czy nie?

                          Bo karta medyczna wlasnie sie konczy. Juz zostalam poinformowana.
                          Napisalam zreszta o tym, ze tez uwazam to za niesprawiedliwosc, bo maly ma miec
                          zabieg, ktory walsnie zalatwiam. A eks podobno tak placi.

                          Samochod zabral dokladnie w dniu jak sie wyprowadzil.
                          Potem oddal i za to, ze nie chcialam oplacac ubezpieczenia (3000 rocznie)
                          oberwalam... Tak, fizycznie oberwalam.
                          No to w koncu placil czy nie?

                          Bo ja nie wiem.

                          Biore te kartke i jakos po stronie placil wychodza mi wylacznie alimenty +
                          czasem jakies zabawki i czasem ubranka..

                          Aha.. nie zapominajmy, ze ostatnio nawet o zabraniu na wakacje zapomnial... Nie
                          zaplacil nawet za przedszkole w tym okresie...
                          • pelagaa Re: To ja jeszcze raz sporobuje 12.09.08, 11:30
                            > Facet NIE PLACIL dociera to do Ciebie??
                            > Placil, gdy byl ze mna. Wyprowadzil sie i sie skonczylo. Tak
                            > trudno to zrozumiec?

                            Nie dociera, bo dostosuwujesz fakty do potrzeby chwili. Tak trudno
                            to zrozumiec, bo w 2005 roku napisalas bardzo wyraznie, ze placil
                            dopoki nie zalozylas sprawy o alimenty, a nie dopoki z Toba byl:

                            madziulec 18.10.05, 10:02 zarchiwizowany
                            "ojciec kaze wycofac pozew o alimenty
                            I grozi, ze jesli tego nei zrobie to.. zabierze samochod, ktory dal
                            mi w uzytkowanie i przestanie placic kredyt mieszkaniowy (mieszkanie
                            jest w 1/2 jego)."

                            Placilby dalej, gdybys umiala sie dogadac. A jakby przestal placic
                            WTEDY wystapilabys o alimenty. Wygralabys na tym. Ale zrobilas
                            inaczej. I wlasnie tego ponosisz konsekwencje.

                            A teraz probujesz dorobic dupie uszy, wmawiajac nowym uczestniczkom
                            forum, ze jaki to on zly, a Ty lilija.

                            To nie znaczy, ze twierdze, ze Twoja sytuacje jest swietna, ze on
                            jest super ojcem roku i ze zwalniam go z placenia alimentow.
                            Umiem dostrzec jego zle dzialania, ale widze tez Twoje.

                            > Bo przywyklam do jakiegos poziomu zycia.

                            I doskonale to rozumiem, tylko, ze poziom zycia trzeba dostosowac do
                            MOZLIWOSCI i zmieniajacej sie sytuacji. Nikt nie usprawiedliwia exa,
                            a rady nt. nieliczenia na niego dotycza tego, zeby to TOBIE sie
                            lepiej i pewniej zylo. Dobrze sobie uswiadomic, ze mozna liczyc
                            tylko na siebie, chocby to bylo nie wiem, jak niesprawiedliwe. Wtedy
                            latwiej planowac wydatki, a alimenty i inna ewentualna kase od exa
                            traktowac jako bonus.

                            I powtorze raz jeszcze kase nalezna trzeba probowac sciagnac, bo sie
                            NALEZY. Ale nie tego dotyczyl watek poboczny dyskusji, a Twojego
                            podejscia do zycia. Wiecej rozumu, mniej emocji, a TOBIE bedzie
                            latwiej.

                            I nie ma tu zadnego dokopywania Tobie, czy rozdrapywania ran.
                            Czasem trzeba umiec sie przyznac do bledu, zamiast w nieskonczonosc
                            zmieniac "zeznania" i dostosowywac do aktualnej sytuacji.
                            • madziulec Re: To ja jeszcze raz sporobuje 12.09.08, 12:37
                              Wiesz kiedy zlozylam pozew o alimenty???
                              Nie wiesz??
                              To Ci powiem. 12 czerwca 2005. Eks wyprowadzil sie 22 maja 2005, moze nie wiesz
                              ale nie zostawil zlamanego grosza.
                              No tak. Zapomnialam, zostawil samochod. Swietnie. Bo pewnie tez zapomnialas, ze
                              wtedy bylam od marca 2005 bez pracy i raczej nie za bardzo mialam kase, by nawet
                              ten samochod zatantkowac.

                              Do pracy poszlam jakos w polowie (pod koniec??) czerwca 2005, codziennie wozac
                              malego do rodzicow. Nie majac samochodu, nie majac nic.

                              Pomogly mi wtedy zrzucajac sie dziewczyny z forum Nietypowe, kazda po 20-300 zl.
                              Wyszlo wtedy 360 zl. To byla kwtota, ktora pozowlila mi przezyc okolo miesiac.

                              Wiec moja mila, nie pieprz trzy po trzy dobrze??
                              To ze nie pisze niektorych rzeczy nie znaczy, ze nei mialy miejsca. To, ze nie
                              pisze o czyms, nie znaczy, ze robie z siebie niewiniatko. A Ty dokonujesz oceny.
                              Przykro mi ze falszywej...
                              Jak zwykle zreszta.

                              Nadal sprawia Ci przyjemnosc smianie sie z lezacego. Wredne i obrzydliwe. Ale
                              normalne jak na Ciebie.
                                  • to.ja.kas Re: No to sobie odpuszczam :) 12.09.08, 13:48
                                    Madziulec zastanów się nad swoim ostatnim postem...jeśli tak się
                                    komunikujesz na codzień nie dziwne, ze człowiek dał nogę i zaciera
                                    slady.
                                    Mam nadzieję (bo czytam Twoje posty juz kilka dobrych lat), że
                                    jednak nabierasz dystansu i zamiast emocjami kierujesz się głowa.

                                    Uważam, że słusznie nadałas sprawie bieg oficjalny i mam nadzieję,
                                    że komornik choćby dziś wymusi na Twoim eksie alimenty. Życzę Ci byś
                                    przy kolejnej sprawie o podwyższenie wysokości alimentów dostała na
                                    ręke trzy tysiace złotych + zwrot kosztów za leczenie Młodego, bo
                                    dlaczegoby nie? Zwłaszcza, że dziecko masz chore.

                                    Ale na Boga, Madziulec nie wojuj ze wszystkimi.
                                    Życie powinno Cię juz nauczyć, że nie warto.

                                    Dziewczyny nie ma sensu wyciagania watków z ery mezozoiku bo
                                    człowiek który pisał w 2005r a człowiek który pisze obecnie to mogą
                                    być dwaj rózni ludzie.
                                    Nie jest to w porządku i jakby mi ktos rzucił w twarz mailem sprzed
                                    lat kilku też bym popukała się palcem w czoło.
                                    Nie ma sensu. Upłynęło sporo czasu a czas to najlepszy nauczyciel.
                                    I mimo, że z Madziulcem kilka razy skrzyżowałam topory to jednak ze
                                    względu choćby na jej syna zyczę by w jej zyciu nastąpił spokój.
                                    Odpuśccie te osobiste wycieczki.
                                    Przecież wiem, że jesteście i fajne i mądre i współczujace i rozumne
                                    i...no uwielbiam Was Szanowna Pelko tongue_outPPP
                                    • madziulec Re: No to sobie odpuszczam :) 12.09.08, 14:08
                                      Spodziewalam sie Ciebie i moglam kurcze zrobic jakies obstawianie wink)
                                      Dlaczego nie gram w totka???

                                      Wracajac do meritum.
                                      Kas. Tu nie chodzi tak naprawde o jakies tam wygrywanie czy przegrywanie sprawy.
                                      Bo to jest jakas watpliwa satysfakcja.
                                      Tak naprawde. Wiesz co mnie irytuje? Ze np. eks bierze malego ida gdzies.
                                      Fajnie. Nie wnikam. Po czym jest telefon - jestes w domu i masz cos na kolacje?
                                      Bo maly chce zjesc w domu. Po czym ... ten sam czlowiek, z ktorym staram sie
                                      miec normalne uklady (wlasnie normalne, a nie na udry ciagle) potrafi na sprawie
                                      stwierdzic, ze on wydaje za kazdym razem 20 zl na kolacje dla malego.

                                      A ja nie mam ZADNEGO dowodu, ze jest inaczej. Mam nagrywac rozmowy?? Obled.
                                      Popadne wlasnie w obled.
                                      Po 3,5 roku chce i zaczynam zyc normalnie. I mam do tego swiete prawo.
                                      I nie zycze sobie by ten facet przychodzil i np. otwieral moje szafy.
                                      Co robi. Albo mowil mi, ze mam zmienic meble.
                                      Ja wiem po co to robi. Ale pomysl.. Czy facet, ktory odchodzi da mi kiedys
                                      odejsc? Pozwoli na to?? Bo ja Ci powiem, ze od odszedl, ale to on mi nie pozwoli
                                      odejsc. I wiem, ze nie pozwoli mi na nic.
                                      Bo nadal ma 2 domy, nadal 2 kobiety i wiem co pisze.

                                      I wspolczuje jego zonie.
                                      Bardziej niz myslisz.


                                      Inna sprawa na przyklad:
                                      chce cos drozszego kupic malemu. dzwonie do niego i pytam czy sie dolozy. Tak.
                                      Ok, kupuje. Ma oddac polowe. I albo nie dostaje kasy w ogole, albo mniej niz
                                      polowe albo z poslizgiem 3 - miesiecznym... Ile razy kupowalam prezenty dla
                                      malego na allegro. Zawsze to samo. Przestalam. Bo co ja jestem dobra ciocia??

                                      Teraz bylam u lekarza. Wizyta 150. Oddal. Za druga nie oddal. Musialam kupic
                                      malemu nebulizator. 220. mial oddac, razem z wizyta. Nie przyszla kasa, tak jak
                                      alimenty.
                                      Gdybym zarabiala kokosy machnelabym reka.
                                      Nie zarabiam. Mam normalna prace, zarabiam mniej, za to moge wiecej czasu
                                      poswiecic dziecku. Co dla mnie jest wazne. Nie musze zostawac dluzej w pracy,
                                      nie musze nigdzie wyjezdzac itp.
                                      ale zarabiam mniej, cos za cos.
                                      I raptem nie dosc ze 800 poszlo w kosmos, bo alimentow niet, to jeszcez 300 w
                                      kosmos.. A nie wink Nie 300, bo leki musialam kupic, do tego mniej dostane, bo
                                      maly chory...

                                      To wszystko to sa drobiazgi. Drobiazgi, o ktorych czasem nei warto pisac. Ale z
                                      tych drobiazdzkow sklada sie calosc.
                                      I potem widzisz na N-K dziecko drugie swojego eksa, jak ma super zabawke i
                                      martwisz sie za co kupisz cieplejsze buty dziecku albo myslisz, kurcez mam do
                                      konca miesiaca 200 zl. Jasne, mam przyjaciela, pozyczy. Tylko trzeba oddac.
                                      Ostatnio placilam za prad 800 zl, faktura rozliczeniowa przyszla.
                                      kazdy tak ma, nie jestem specjalnie pokrzywdzona przez los.

                                      Tylko akurat te alimenty, a raczej ich brak strasznie mi podciely skrzydla...
                                      I jesli teraz eks zrezygnuje z medicoveru to .. nie dosc ze Misiek naprawde ma
                                      pod gorke ze sprawami zdrowotnymi, to co on zawinil, ze jest gluchy??? I ze ma
                                      ojca, ktory chce mi na zlosc zrobic?? To niech mnie zabije. Ja zniose wszystko..
                                      Ale niech mi dziecka nie krzywdzi... Naprawde... Michas na to nie zasluzyl, on
                                      tak kocha tate.
                                      • ari-ola Re: No to sobie odpuszczam :) 12.09.08, 14:36
                                        Madziulec, tak czytam to co piszesz i mam wrażenie, ża nie tylko nas
                                        oszukujesz, ale samą siebie.
                                        Po prostu to co piszesz - nie ma żadnego sensu, wzajemnie się
                                        wyklucza i jest zwyczajnie niewiarygodne.
                                        Post wyzej sugerujesz, że Twój eks jest nadal z Tobą, zdradza żonę -
                                        tak? i nie pozwala Ci odejśc.
                                        Pomyśl, po co miałby to robić, jeśli wcześniej pisałaś, że zaciera
                                        ślady, chce zniknąć z Twojego zycia, nie znasz nawet jego numeru.
                                        Nie wiem po co piszesz, może przemozne pragnienie, a by zniszczyć
                                        jego nowy związek, jest tak silne, że sama uwierzyłaś w to podwójne
                                        niby jego życie.
                                        • madziulec Re: No to sobie odpuszczam :) 12.09.08, 15:31
                                          Nie. Tego nie napisalam. Wiec nie wkladaj mi w usta slow, ktore nie zostaly
                                          przeze mnie nie wypowiedziane.

                                          Napisalam, ze nie pozwala mi odejsc, co jest zgodne z prawda.
                                          A to jest roznica. I jesli bym napisala tu dlaczego, to bys zrozumiala. A nie
                                          chce. Po proistu. Sa rzeczy, ktorych z roznych powodow pisac nie chce.

                                          Za to eks z cala premedytacja uzaleznia mnie od siebie w wielu aspektach zycia.

                                          A jego podwojne zycie istnieje. I ja o tym wiem. I nie musze mu udowadniac. On
                                          zreszt ao tym tez wie. Od pierwszej rocznicy swojego slubu.
                                          • ari-ola Re: No to sobie odpuszczam :) 12.09.08, 15:43
                                            madziulec napisała:


                                            >
                                            > Napisalam, ze nie pozwala mi odejsc, co jest zgodne z prawda.

                                            > Za to eks z cala premedytacja uzaleznia mnie od siebie w wielu
                                            aspektach zycia.
                                            >

                                            Nie pozwala Ci odejść, jednocześnie chcąc zniknać z Twojego życia i
                                            zacierając ślady, żebyś Ty nie miała wjego życiu żadnego udziału?
                                            Przedziwne. Z tego co piszesz, on ma nową rodzinę, Ty żyjesz ciagle
                                            ciagle jego życiem, cały czas tu o nim piszesz, jest tylko eks i eks.

                                            Uzależnia Cię? A mnie się zdaje, że to Ty za wszelką cenę nie chcesz
                                            się od niego uniezależnić.
                                            ps. a co z alimentami, wciąż nie ma?
                                            • madziulec Re: No to sobie odpuszczam :) 14.09.08, 21:11
                                              Najsmieszniejsze jest to, ze wiele osob probowalo mi wmowic, ze ja zyje zyciem
                                              mojego eksa.
                                              Usmialam sie tym zwlasza, gdy mniejw iecej 1,5 roku temu weszlam na sale sadowa
                                              i mialam sprawe o podwyzszenie alimentow.
                                              A eks jako kontrargument przedstawil dwa akty: jeden slubu (sprzed pol roku),
                                              drugi urodzin dziecka (sprzed miesiaca).
                                              Ja z wrazenia usiadlam.

                                              I to byl najlepszy dowod, ze ani nie sledze mojego eksa, ani nie wiem co sie u
                                              niego dzieje, ani mnie to "grebi ani zieje".
                                              O tym, ze buduje dom wiem od mojego dziecka wink O tym, ze bedzi emial nowe auto
                                              firmowe z tego samego zrodla wink Coz, moje dziekco to dobry szpieg.
                                          • chalsia Re: No to sobie odpuszczam :) 13.09.08, 00:07
                                            > Napisalam, ze nie pozwala mi odejsc, co jest zgodne z prawda.
                                            > A to jest roznica.
                                            > Za to eks z cala premedytacja uzaleznia mnie od siebie w wielu
                                            aspektach zycia.


                                            zaraz zaraz, to Ty bezwolna lalka jesteś, która pozwolenia na
                                            odejście potrzebuje i daje się uzależnić?
                                            Na takim jego pasku jesteś na jaki SAMA pozwalasz.

                                            A co do poprzedniego postu, gdzie opisywałaś co to on obiecywał
                                            zrobić a nie zrobił itp - powtórzę po raz enty - umiesz liczyć? -
                                            licz na siebie.
                                            Nie proś go o nic, niczego ponad ustalone alimenty nie oczekuj (i
                                            występuj do sądu o wyższe, skor musisz się dopraszać o ekstrasy),
                                            planuj całe swoje i dziecka życie tak, jaby go w ogóle nie było (za
                                            wyjątkiem "udostępniania" dziecka na czas kontaktów).
                                    • pelagaa Re: No to sobie odpuszczam :) 12.09.08, 14:41
                                      > Dziewczyny nie ma sensu wyciagania watków z ery mezozoiku bo
                                      > człowiek który pisał w 2005r a człowiek który pisze obecnie to
                                      > mogą być dwaj rózni ludzie.

                                      Prawda w kwestii emocji, ale nie w kwestii FAKTOW.
                                      Ja tez 3 lata temu pisalam bardziej emocjonalnie, bardziej
                                      przezywalam wiele spraw. Chodzi wlasnie o to, ze madziulec nie idzie
                                      ani kroku do przodu. Nadal czuje sie OFIARA, a to nikomu i niczemu
                                      nie pomaga, ani jej, ani dziecku, ani kontaktom z ojcem dziecka.
                                      MAdziulec skupia sie na sobie, dziecku i na wojowaniu ze wszystkim,
                                      ktorzy nie poglaszcza jej po glowce.

                                      > Przecież wiem, że jesteście i fajne i mądre i współczujace i
                                      > rozumne i...no uwielbiam Was Szanowna Pelko tongue_outPPP

                                      No moze nie wszystkie te cechy mam w nadmiarze wink))) A w Tobie
                                      najbardziej kocham Twoje "przedluzenie", czy
                                      raczej "zastepstwo" tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out
                                      A fe, ja podla wink)))))))
                                      • to.ja.kas Re: No to sobie odpuszczam :) 13.09.08, 08:39
                                        pelagaa napisała:

                                        >A w Tobie najbardziej kocham Twoje "przedluzenie", czy
                                        >raczej "zastepstwo" tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out
                                        >A fe, ja podla wink)))))))

                                        No podła cóż na to poradzić. Dlatego mam do Ciebie słabość tongue_outPP

                                        Madziulec, nic a nic nie zrouzmiałaś z tego co napisałam.
                                        Nic. Szkoda.
                                        Życzę wszystkiego dobrego.
                      • braktalentu Re: Pelagaa 12.09.08, 13:13
                        "Jesli tak - moze zaczniesz wsadzac do swojej i pomysl, dlaczego TY
                        zostalas samotna matka"

                        Pozwolę sobie uchylić rąbka tajemnicy dotyczącej życia prywatnego
                        Pelagi. Otóż po pierwsze nie zauważyłam, żeby Pela miała jakąkolwiek
                        ranę, związaną ze świadomymi i jak czas pokazał nadzwyczaj słusznymi
                        decyzjami podjętymi w związku z Exem.
                        Po drugie zaś Pela nie jest samotną matką. Pela jest matką
                        SAMODZIELNĄ. Została matką SAMODZIELNĄ ponieważ Jej Ex to wyjątkowy
                        burak i drobna świnia, a Pela jest fajna.

                        Madziulcu, juz któryś raz piszesz, że nie wnikasz w cudze życie
                        prywatne, a jednak wychodzi na to, że interesuje Cię ono nadzwyczaj.
                        Moje motywacje do pisania na forum, powody sytuacji życiowej Peli.
                        To już przestaje być ciekawość, a zaczyna być wścibstwo.

                        • madziulec Re: Pelagaa 12.09.08, 13:23
                          A rozumiem wink))

                          Samotna matka nie wychowuje dziecka samotnie. Ona wychowuje dziecko samodzielnie.

                          Spora roznica.

                          Dlaczego wiec ktos mnie tu dopisuje do samotnych czy samodzielnych???
                          Ani ja samotna ani samodzielna.
                          Drobny problem klasyfikacyjny powstal. Ale coz. Prosto jest kogos
                          zaszufladkowac. Bo najprosciej.

                          A tak naprawde zaczyna mnie to bawic:
                          - na forum dla niby samodzielnych pisza matki, ktore nie maja pojecia o
                          samodzielnosci, bo sa uwieszone u ramion sacetow
                          - na forum pisza faceci wink - to dopiero jest ciekawostka
                          - forum ma podobno na celu pomagac, ale ostatnio cel sie niejako zmienil wink i
                          jego glownym celem (a raczej celem paru osob i sie wrecz w tym przescigaja) jest
                          dopieprzzanie na wyscigi, ktora lepiej, celniej i bardziej bolesnie wink))

                          Takie jak to ja was okreslam czarownice. Czekam tak naprawde od wczoraj na
                          jeszcze 2 smile Nie nadlatuja?/ dziwne. Smrod juz czuje, jak to mawia moj znajomy wink
                          Nadal nie myjecie raczat. Wiec teraz szybciorem, miotelki w kat, do lazieneczki,
                          raczeta umyc i spokoj mi tu, bo cos mi sie zdaje, ze jak ktos na was nie huknie
                          to zaczniecie tu naprawde istne tance na golasa, a tego nam tu nie trzeba.
                              • virtual_moth Re: Virtual... 12.09.08, 15:27
                                Widze posty polecialy, wiec powtorze: histeria.
                                Do tego manipulacja. Tupanie nóżka nie pomaga, wiec uderza sie w żałosne tony, dochodzi do placzów i obwiniania całego otoczenia za swoj ciezki lossmile

                                BTW ja sie z toba chetnie zamieniesmile Ale z tego co pamietam twoja delikatna psychika nie znioslaby mieszkania z mamusia i dzieckiem w 2 pokojach (a przydaloby sie, zwlaszcza przy twojej chorobie), braku samochodu i długich dojazdówsmile Źle tez reagujesz na brak alimentów, a na mysl o tym, ze moglabys nie znalezc faceta i egzekwowac od niego alimentów piszesz histeryczne posty na forum. Acha, kredycik na mieszkanie niestety nie przyszedłby w spadku po zwiazku z facetem, na zdolnosc kredytowa trzebaby samemu zapracowac, ups. No ale wtedy dopiero moglabys zgrywac pokrzywdzonasmile
                                • madziulec Re: Virtual... 12.09.08, 15:36
                                  A wiesz, ze by zniosla.
                                  Bo mamusia moglaby odebrac dziecko z przedszkola.
                                  Bo moglaby posiedziec z dzieckiem, gdy ja moglabym pojechac po zakupy.
                                  Rozumiesz subtelna roznice???
                                  I nie musialabym po duperele pt. podpaski ciagac krasnala.
                                  A tak to widzisz opcje zostawiania 4-latka samego? jesli tak - gratuluje
                                  "pomyslunku". Mi widac brakuje lekkomyslnosci.

                                  Zeby bylo smieszniej facet nie mial zdolnosci kredytowej. I ja bylam dobra
                                  ciocia i chcialam pokazac gosciowi jakie mam powazne plany wobec niego. Tja...

                                  Teraz sie okazalo, ze moj eks zmienia prace kolejna, bo dzieki meni wyjechal z
                                  zapadlej dziury (tak moja droga, mieszkal w domu, gdzie nawet lazienki nie bylo
                                  i to jest miasto 60.000 ludzi...) i sie zaczepil. Tak wyglada rzeczywistosc.

                                  No to czekam na informacje kiedy sie zamieniamy.
                                  Informuje Cie, ze samochod rozwalony tez Ci dam. Wlasnie trzeba go naprawic wink
                                  W poniedzialki, wtorki, srody na 8 rano terapia, potem sroda 18 terapia.
                                  Chcesz znac dalszy rozklad dnia??

                                  No to machniom??? Na ile? Ile wyrobisz? Odwazniaku...
                                  • virtual_moth Re: Virtual... 12.09.08, 15:50
                                    Ostatnio pisalas, ze nie jestes w stanie mieszkac z mama w 2 pokojowym mieszkaniusmile Niestety nie mam weny do szperania w wyszukiwarkach. Jesli jednak zmienilas zdanie, to na co czekasz?! Masz rozwiazanie problemu, bo jak piszesz gorzej niz ty nie ma niktsmile Przepisz na eksa kredycik na mieszkanie, a z dzieckiem do mamusi.
                                    Powodzenia
                • chalsia Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 08:31
                  Zgadzam się z Aguską. Jesli ojciec przepisał na dziecko swoją
                  połowę mieszkania, to połowę ratu kredytowej powinnaś spłacać sama
                  (za Twoje pół mieszkania), a druga połowa (dziecka) powinna być
                  podzielona na pół między Ciebie i eksa. Czyli w sumie Ty pokrywasz
                  75% kredytu, a eks 25%.

                  Co do alimentów - odczekaj jeszcze 3 dni, potem zadaj pisemnie
                  eksowi pytanie czemu opóxnienie i kiedy przyjdą pieniądze, a potem
                  w przypadku braku odpowiedzi idź do komornika. Jesli odpowie i
                  jakoś po ludzku uzasadni - odpuść. Jesli jednak sytuacj się
                  powtórzy (ponowne opóźnienie) - idż do komornika z wnioskiem o
                  egzekucję bieżących alimentów.
                  • madziulec Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 08:42
                    Chalsia, ja ogolnie splacam 100% kredytu.
                    Do tego wychodzi mi z wyliczen, ze wiekszosc kredytu splacilam ja... I przestalo
                    mi sie to podobac. Jakis czas temu myslalam, ze on taki wspanialy i go
                    wybielalam, ale to nie ma sensu tak naprawde.
                    Bo gdy zrobilam zestawienie to wyszlo brutalne czarno na bialym, ze teraz tak
                    naprawde ja juz do konca nie powinnam splacac, bo biorac pod uwage odsetki itp...
                    Zreszta koszt utrzymania mieszkania zawsz byl moj, a slubu nie mielismy (czynsz
                    placilam ja, prad ja...), na co tez mam dowody, a powinno byc pokrywane po polowie.

                    I dzis taki numer...
                    Napisalam do niego maila, jedyny adres jaki mam. Wczoraj wieczorem. Zero
                    odpowiedzi.
                    Mam jakis stary numer telefonu.. Wylaczony.
                  • guderianka Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 08:41
                    1. A adres zameldowania również zmienił?Jesli nie, to komornik
                    sobie poradzi
                    2. Trzymam kciuki

                    OFT
                    Zgłosiłabym do komornika i olałabym pana. Zresztą-ja tak zrobiłam
                    gdy ex zniknął z naszego zycia skutecznie i wyjeżdzał poza granice
                    kraju. Nie liczyłam na jego pieniądze nigdy-były miłym dodatkiem
                    jeśli wpłyneły ale nie wliczałam ich do budżetu
                    • madziulec Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 08:45
                      Ja nie moge nie wliczac.
                      Eks zostawil mnostwo gowna za soba (m.in wlasnie ten kredyt... ).

                      I niestety teraz nawet uklad jest taki, ze mam mieszkanie dziecka, ktore mam i
                      co? Sprzedac nei moge.
                      To jest dopiero patowa sytuacja. Moge przymierac glodem, a bede miala mieszkanie....

                      Jak Ci sie to podoba???
                      • chalsia Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 08:57
                        > I niestety teraz nawet uklad jest taki, ze mam mieszkanie
                        dziecka, ktore mam i
                        > co? Sprzedac nei moge.
                        > To jest dopiero patowa sytuacja. Moge przymierac glodem, a bede
                        miala mieszkani
                        > e....

                        to wynajmuj a sama wynajmuj mniejsze = tańsze
                        • madziulec Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 09:07
                          Wynajem mniejszego mieszkania na tym osiedlu kosztuje 1500 zl wink) + oplaty ( to
                          za mieszkanie 30 metrow). Ja place kredyt 1000 + 400 czynsz. Wiec i tak mam 100
                          do przodu i nie tulam sie po cudzych.

                          Ja tu mam 7 minut do pracy i doprzedszkola 5 minut.
                          Mieszkamy poza Warszawa.

                          Nie mamy luksusow i palacow. Naprawde.
                          • chalsia Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 09:11
                            madziulec napisała:

                            > Wynajem mniejszego mieszkania na tym osiedlu kosztuje 1500 zl wink)
                            + oplaty ( to
                            > za mieszkanie 30 metrow). Ja place kredyt 1000 + 400 czynsz. Wiec
                            i tak mam 100
                            > do przodu i nie tulam sie po cudzych.
                            >
                            > Ja tu mam 7 minut do pracy i doprzedszkola 5 minut.
                            > Mieszkamy poza Warszawa.

                            nie da się miec ciastko i zjeść ciastko. Albo Ci brakuje kasy i
                            wtedy trzeba się przenieść ciut dalej w mniej wygodne miejsce, albo
                            jednak dasz radę ciągnąc jak teraz.
                            • madziulec Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 10:09
                              Ale dalej to dojazdy wink
                              Dojazdow nie honoruje sad w rozliczeniach.
                              3 dni w tygodniu rano latam z malym na terapie - 30 minut w jedna strone.
                              Mialabym godzine...

                              Wiec w zyciu jest zawsze cos za cos.
                              I realnie rzecz biorac moge sie przeniesc na Mazury wink Problem tylko, czy
                              dojazdy codzienne nie wykoncza mojego dziecka, mnie finansowo i czy w ogole to
                              calosciowo bedzie mialo rece i nogi...
                              • chalsia Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 10:13
                                > Dojazdow nie honoruje sad w rozliczeniach.
                                > 3 dni w tygodniu rano latam z malym na terapie - 30 minut w jedna
                                strone.
                                > Mialabym godzine...

                                a "mój" sąd jak najbardziej uhonorował koszty paliwa na dojazdy do
                                lekarzy, do przedszkola.
                                • madziulec Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 10:17
                                  A tu nie.
                                  Sad ucieszyl sie, ze eks oplaca karte medyczna.
                                  Na co ja odparowalam, ze wspaniale, ale ja do tego lekarza mam 30 km w jedna
                                  strone, jesli jade do 1 centrum, a do innego to cos kolo 50.

                                  I potrafie tam jezdzic raz na tydzien. Byl czas gdy maly jezdzil 2 razy w tygodniu.
                                  I nic.

                                  Bo sad stwierdzil, ze to moje koszty (jako dojazdy do pracy wink)) - tak mam w
                                  uzasadnieniu.
                                  No zreszta .. Samochod to luksus wink Nie wazne, ze sie rozpada wink))
                                    • madziulec Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 10:32
                                      Zlozylam.
                                      Wyglada przerazajaco: sad rejonowy stwierdzil... , ale orzeczenie sadu
                                      najwyzszego w tej sprawei .. (tu numer i tak dalej) mowi.. i tak bite 5 czy 6 stron.

                                      Juz nie wiedzialam jak konstruowac zdania.
                                      Bo skoro nawet kredyt nowy ojca mojego dziecka wplynac na niemozliwosc
                                      podwyzszenia kredytu.. No to jakos sie to juz nie zgadzalo z moim swiatopogladem.
                      • guderianka Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 09:01
                        > Jak Ci sie to podoba???

                        A co ma mi się podobać lub nie?Głupie pytanie

                        A byłaś u radcy prawnego, pytałaś o tę konkretną sytuację?Jesteś
                        ustawowym przedstawicielem dziecka i możesz zarządzać jego
                        majątkiem. Orientowałaś sie w tej kwestii?
                        • chalsia Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 09:09
                          > A byłaś u radcy prawnego, pytałaś o tę konkretną sytuację?Jesteś
                          > ustawowym przedstawicielem dziecka i możesz zarządzać jego
                          > majątkiem.

                          sprzedaż nieruchomości należącej do nieletniego wykracza poza tzw.
                          zwykły zarząd majątkiem, do którego uprawnieni są przedstawiciele
                          ustawowi dziecka.
                          Czyli po ludzku - aby sprzedac mieszkanie dziecka potrzebna jest
                          zgoda obojga rodziców (stawiennictwo obydwojga przy notarialnej
                          sprzedaży mieszkania albo notarialnie poświadczona zgoda na
                          sprzedaz tego z nich, które nie stawi się u notariusza) a w
                          przypadku braku zgody jednego z rodziców (powód nieistotny) -
                          decyzja sądu rodzinnego zezwalająca na sprzedaż mieszkania.
                                • agus-ka Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 21:22
                                  Magda, bo Ty to źle liczysz. Zapomniałas doliczyć, ze za
                                  swoje/dziecka wynajęte mieszkanie też byś dostała kasę, a więc
                                  byłabyś do przodu w końcowym rozrachunku.
                                  A jak byś swoje mieszkanie sprzedała to byś miala wolną gotówkę (na
                                  inwestycje, lokaty czy co tam chcesz).
                                  Ludzie kupują mieszkania na wynajem po to żeby na tym zarobić, a
                                  nie "odstępowac" po ponoszonych kosztach.
                                  • madziulec Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 21:37
                                    A ja mam mieszkac pod namiotem???
                                    No bo nie za bardzo rozumiem gdzie.
                                    Przeciez nie moge sprzedac mieszkania, nawet patrzac pod wzgledem podatkowym, bo
                                    darowizna miala miejsce w 2006 roku (bez podatku).

                                    Ja nie mam nieograniczonej ilosci mieszkan wink Mam jedno, dziekca, czyli to,
                                    gdzie mieszkam wink)) Wiecej mieszkan nie posiadam wink
                                    • agus-ka Re: Kasy narazie nie ma... 12.09.08, 08:16
                                      Żebyśmy się dobrze zrozumialy, ja Cię nie namawiam do sprzedaży
                                      mieszkania czy innego wariantu, tylko tłumaczę Twoje stwierdzenie,
                                      ze to paradoks, ze nie opłaca Ci się wynając mniejszego mieszkania,
                                      bo wychodzi Ci drożej o 100 zł. Wg mnie wcale nie wychodzi drożej.
                                      Cały opis to tylko zwykla kalkulacja, a nie sugestia.

                                      Za to mniejsze mieszkanie zapłaciłabyś 1500 zł, za swoje ponosisz
                                      koszty 1400 i tu faktycznie różnica wynosi 100 zł na Twoją
                                      niekorzyść.
                                      ale jak swoje wynajmiesz to przecież nie za 1400 zl tylko wiecej,
                                      więc jakąś tam kasę będziesz do przodu (nie wiem ile dokładnie bo
                                      nie znam reali Twojego miejsa zamieszkania).
                                      jak swoje mieszkanie sprzedasz to będziesz miała kasę, nawet jakbys
                                      ją wsadziła na konto oszczednościowe to zawsze są jakieś odsetki, od
                                      każdych 100 tys jakieś 300-350 zł zalezy co to za konto lub lokata,
                                      czyli i tak cos tam zaoszczędzone.

                                      Co do podatku to się nie wypowiadam, bo aż tak się na tym nie znam.

                                      Dziewczyny,
                                      a swoją drogą skąd Wy bierzecie te cudowne pomysły w postaci nie
                                      śpij tylko pracuj? Madziulec jaka jest taka jest, ale pracuje i
                                      zdaje się, ze dość intensywnie zajmuje się swoim Michałem. Ona też
                                      jest czlowiekiem i potrzebuje czasu dla siebie, a tym bardziej na
                                      sen. Przecież to ojciec dziecka powinien ponosić większą częśc
                                      kosztów jako ten co nie biega po lekarzach i rehabilitacjach.
                                      Dziewczyny, co z Wami? Dlaczego chcecie z niej zrobić matkę polkę
                                      umeczoną i bez minuty czasu dla siebie? Dlaczego dajecie spoleczne
                                      przyzwolenie na nieplacenie alimentów? Naprawde uważacie, ze tak
                                      powinno być???

                                      • madziulec Re: Kasy narazie nie ma... 12.09.08, 08:30
                                        Ale ja swojego sprzedac nie moge. Z prostego powodu: ja nie mam SWOJEGO wink))
                                        Rozwazajac, ze sprzedam mieszkanie mojego dziecka to czeka mnie jesli juz
                                        zaplata podatku, poniewaz mieszkanie dane bylo w darowiznie i wtedy sprzedaz
                                        bylaby dokonana przed uplywem 4 lat (czy 5.. jakos tak).
                                        To pierwszy powod. A drugii - nie moge sprzedac go samodzielnie, gdyz przekracza
                                        top tzw. zwykly zarzad i tu znow "walimy glowa w mur", bo moj eks...

                                        Tak wiec niestety nie sprzedam mieszkania mojego dziecka. Co wiecej, nie ynajme
                                        go, bo w akcie notarialnym jest zapis, ze mam w nim mieszkac z dzieckiem wlasnie
                                        przez te magiczne iles lat po darowiznie....

                                        I tak mnie wlasnie zalatwia moj "przewspanialy" eks.
                                        jak ktos chce snuc peany na jego czesc sugeruje osobny watek.

                                        Aha - kasy nie ma nadal. I pewnie nie bedzie. Bo przeciez dziecko moze zyc
                                        powietrzem.
                                        • agus-ka Re: Kasy narazie nie ma... 12.09.08, 12:09
                                          "Tu akurat wynajem jest naprawde malo trafionym pomyslem. Zupelnie
                                          przez przypadek. Po prostu do wynajmu musialabym dolozyc wink)
                                          Jest to paradoks, ktorego nie umiem zrozumiec."

                                          Madziulec, ja się nie odnosze do Twojego aktu notarialnego tylko do
                                          wyliczeń kosztowych. Wcale do wynajmu nie musiałabyś dołożyć.
                                          Osobiście sama uważam, ze wynajem jest całkiem bez sensu i daleka
                                          jestem od namawiania Cię jak niektóre kolezanki do wynajmowania
                                          mniejszego mieszkania. Po prostu uważam, że masz prawo mieszkac w
                                          normalnych warunkach, a tego nie da się przeliczyć na kasę.
                                          • madziulec Re: Kasy narazie nie ma... 12.09.08, 12:45
                                            Ja po prostu podalam konkretny przyklad wynajmu na tym samym osiedlu mieszkania
                                            akurat 20 m mniejszego, 1 pokojowego.

                                            My mamy w tym momencie 2 pokojowe.
                                            Jasne, wiekszosc osob majac tu domy (bo maja, wiem) uwaza bowiem, ze inni
                                            powinni mieszkac w namiotach, szalasach itp.

                                            Nie wiem gdzie mialabym niby mieszkac, bo jak juz tlumacyzlam zwiekszylyby sie
                                            koszty dojazdu do np. pracy i przedszkola, a szczegolnei te pierwsze ostatnio
                                            zmniejszylam znajdujac prace praktycznie przy domu.
                                            Wiec gdzie logika???
                                            Ja nie widze.

                                            No ale moze ktos widzi.
                                            Przeprowadze sie do Radomia. niewazne, ze bedziemy z malym spedzac po 4 godziny
                                            dziennie spedzac w samochodzie czy autobusach. wazne zae zaoszczedzimy na
                                            kosztach mieszkania. Ile dolozymy do dojazdow?? Szkoda gadac wink))
                                      • guderianka Re: Kasy narazie nie ma... 12.09.08, 10:52
                                        > Dziewczyny,
                                        > a swoją drogą skąd Wy bierzecie te cudowne pomysły w postaci nie
                                        > śpij tylko pracuj?

                                        cofnij się i przeczytaj dokładnie czy tak właśnie zostało napisane

                                        Dlaczego dajecie spoleczne
                                        > przyzwolenie na nieplacenie alimentów? Naprawde uważacie, ze tak
                                        > powinno być???


                                        Nie chodzi o społeczne przyzwolenie na niepłacenie. Czasem po prostu
                                        lepiej zrobic bilans zysków i strat i wybrać mniejsze zło. Np. brak
                                        ojca-niezrównoważonego i toksycznego w życiu dziecka i jego matki
                                        kosztem kilkuset złotych mniej
                                        • agus-ka Re: Kasy narazie nie ma... 12.09.08, 12:04
                                          "GDYBYM ja była na twoim miejscu,podjęłabym tę pracę kosztem swego
                                          snu i odpoczynku-czyli praca w godzinach nocnych."

                                          zdaje się, ze to Ty własnie napisałas. Czy naprawde tak powinno
                                          wyglądac życie matki? I nie chodzi mi tu tylko o życie Madziulca
                                          tylko nas wszystkich. Nie tylko ona ma problem ze związaniem końca z
                                          koncem w sensie kosztowym i czasowym. Wiele z nas ma to szczescie,
                                          ze nasze dzieci co najwyżej goraczke złapią, ale sa wsród nas matki
                                          z dziećmi chorymi, wymagającymi rehabilitacji, wymagającymi czasu w
                                          postaci chodzenia od jednego lekarza do drugiego. Dlaczego nawet w
                                          naszym gronie uważamy, ze tak być powinno? Że tylko my powinniśmy
                                          ponosić odpowiedzialność za nasze dzieci?
                                          Dla mnie to chore, bo jesli same nie wierzymy, ze mogłybysmy mieć
                                          choć wyższe alimenty płacone w terminie to jak chcemy do tego
                                          przekonac innych ludzi: polityków, sędziów, komorników itd? No
                                          powiedzcie mi jak? Nie dawajmy przyzwolenia na takie traktowanie
                                          samotnych!
                                          Wybacz, ale dla mnie godzenie się na wszystko w imię spokoju jest
                                          całkowicie niezgodne z moją natura. Mówią, ze jestem typem
                                          wojownika. Tak to prawda i wcale się tego nie wstydzę. Walczę, ale
                                          wierzę w słusznośc tych spraw.
                                          • guderianka Re: Kasy narazie nie ma... 12.09.08, 13:42
                                            Ja napisałam
                                            I mogę napisać to jeszcze raz


                                            GDYBYM ja była na twoim miejscu,podjęłabym tę pracę kosztem swego
                                            > snu i odpoczynku-czyli praca w godzinach nocnych."


                                            To nie jest propozycja na rozwiązanie długofalowe ale na wspomożenie
                                            budżetu w trudnych chwilach.

                                            Wiele z nas ma to szczescie,
                                            > ze nasze dzieci co najwyżej goraczke złapią, ale sa wsród nas
                                            matki
                                            > z dziećmi chorymi, wymagającymi rehabilitacji, wymagającymi czasu
                                            w
                                            > postaci chodzenia od jednego lekarza do drugiego

                                            No ja mam takie dziecko akurat

                                            Dlaczego nawet w
                                            > naszym gronie uważamy, ze tak być powinno? Że tylko my powinniśmy
                                            > ponosić odpowiedzialność za nasze dzieci?

                                            Nie mogę pisać za "MY". Ale moge napisać za siebie. Tak być nie
                                            powinno. Ale nikogo nie można zmuszać do miłości. To..uwłaczające.
                                            Natura nie ma tutaj nic do rzeczy bo trzeba wierzyć o co walczyć.
                                            Czy o spokój, pogodę ducha, zdrowe sny dziecka i swoje czy też o
                                            kilkaset złotych okupionych nerwami, strachem, łzami
                                            • agus-ka Re: Kasy narazie nie ma... 12.09.08, 15:44
                                              ja nie pisze o zmuszania ojca do miłości, ja pisze o kształtowaniu
                                              świadomości ludzi, ze nie można dawać przyzwolenia na niepłacenie
                                              alimentów i przerzucaniu odpowiedzialności na matkę. Gdyby ludzie z
                                              taka łatwością nie przyjmowali do wiadomości, ze jeden z drugim nie
                                              placi to, takie sytuacja zdarzałyby się znacznie rzadziej. A skoro
                                              my (samotna matki) nie wierzemy, ze tak powinno być to kto ma
                                              uwierzyć?
                                              • guderianka Re: Kasy narazie nie ma... 12.09.08, 15:52
                                                agus-ka napisała:

                                                > ja nie pisze o zmuszania ojca do miłości, ja pisze o kształtowaniu
                                                > świadomości ludzi, ze nie można dawać przyzwolenia na niepłacenie
                                                > alimentów i przerzucaniu odpowiedzialności na matkę. Gdyby ludzie
                                                z
                                                > taka łatwością nie przyjmowali do wiadomości, ze jeden z drugim
                                                nie
                                                > placi to, takie sytuacja zdarzałyby się znacznie rzadziej. A skoro
                                                > my (samotna matki) nie wierzemy, ze tak powinno być to kto ma
                                                > uwierzyć?

                                                A kto daje przyzwolenie?
                                                Piszemy o sytuacjach wyjątkowych, specyficznych a nie o czymś co
                                                dzieje się nagminnie
                                                Przyzwoleniem wg Ciebie jest stwierdzanie-np. przeze mnie- że skoro
                                                facet jest psychicznie niezrównoważony, agresywny, tępy i nie ma
                                                możliwości ściągnięcia alimentów to lepiej się poddać i dać se
                                                spokój i "nie tykać gówna póki nie śmierdzi"?
                                                To nie chodzi o przyjmowanie czegoś do wiadomości lub nie ale o
                                                wybieranie przede wszystkim tego, co jest DOBRE dla dziecka
                                                • agus-ka Re: Kasy narazie nie ma... 14.09.08, 21:04
                                                  Dla dobra dziecka to ja bym walczyla o odebranie praw rodzicielskim
                                                  temu facetowi który jest "psychicznie niezrównoważony, agresywny,
                                                  tępy". A tak to jedynie przerzucasz odpowiedzialność na matkę: martw
                                                  się o byt dziecka sama, a facet jak będzie chcial to bedzie
                                                  wyskakiwał jak królik z kapelusza i robił dziecku wodę z mózgu.
                                                  "nie tykać gówna" powiadasz i czekać biernie na zmilowanie jaśnie
                                                  pana, ze uszanuje spokój? Jak jest niezrównoważony to ja bym aż taką
                                                  optymistką nie była i zabezpieczyłabym się na tyle na ile jest to
                                                  możliwe.
                                                  • madziulec Agus-ka 14.09.08, 21:07
                                                    KAZDA sprawa w sadzie to iles czasu.
                                                    Czasu, ktory zaczynam sobie bardzo cenic.
                                                    Ostatnio spoznienie w sadzie przy kazdej sprawie to okolo 40 minut (nawet do
                                                    godziny).
                                                    Sprawa pierwsza o alimenty: 2 sztuki. Potem kontakty: juz byly bodajze 3, czeka
                                                    mnie nastepna.
                                                    Byla juz pierwsza o ograniczenie praw rodzicielskich.
                                                    Mialam tez sprawe o paszport, o dzialanie w imieniu dziecka (chodzilo o
                                                    darowizne mieszkania).

                                                    Wybacz, ale ja nie moge sie ciagle zwalaniac z pracy, czy tez brac dnia wolnego.
                        • madziulec Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 09:09
                          Moge i nie.
                          Moge w zakresie zarzadu zwyklego.
                          Czyli typu podpisanie umowy na dostawe energii =, oplata za podatek itp.

                          Ale sprzedac, wynajac nie moge. (bo to przekracza zarzad zwykly i wtedy musze
                          miec zgode drugiego przedstawiciela ustawowego, tak juz jest, pytalam)
                      • madziulec Re: Kasy narazie nie ma... 11.09.08, 10:13
                        Ja iles tam zarabiam.
                        Nie sa to kokosy.

                        Ale dzieki temu mam prace 8-16, moge 3 razy w tygodniu przyjechac 9:30 i rano
                        byc z malym na terapii, co w tej chwili jest dla niego najwazniejsze.

                        Nie musze zostawac po godzinach, wiec tak naprawde odbieram maciupentasa o 16:15
                        z przedszkola.
                        Zarabialam odrobine wiecej, ale: mialam wieksze koszty dojazdu, dluzej
                        dojezdzalam (bo 1,5 godziny w jedna strone).
                        To sie przekladalo nie tylko na czas spedzony z malym ale na jakosc tego czasu,
                        bo bylam wiecznie zmeczona tym przesiadywaniem w samochodzie.
                      • madziulec Bylam w sadzie 11.09.08, 10:14
                        Mam wystapic o odpis prawomocny wyroku.
                        Potrwa to tydzien, dwa..
                        Nikt nie chcial wydac na poczekaniu (mimo, ze sprawa miala miejsce w grudniu 2005).

                        Potem mi to przesla...
                        Marne 3 tygodnie.
                        • chalsia Re: Bylam w sadzie 11.09.08, 10:24
                          > Mam wystapic o odpis prawomocny wyroku.
                          > Potrwa to tydzien, dwa..

                          nie o odpis prawomocnego wyroku, a o wydanie prawomocnego wyroku
                          opatrzonego klauzulą wykonalności (taka specjalna pieczęc na końcu
                          z adnotacją co do której częsci wyroku klauzula obowiązuje).
                          Sprawdż, czy na orginałach, które dostałaś po rozprawie nie masz
                          już takiej pieczęci.
                          Jesli już kiedyś dostałaś ten wyrok z klauzulą i go zagubiłaś, to
                          trudniejsza sprawa, bo sąd klauzulę z urzędu wydaje tylko raz. I w
                          takiej sytuacji trzeba wnosić do sądu wniosek o ponowne nadanie
                          klauzuli wykonalności - jest niejawna rozprawa i sad decyduje, czy
                          wyda czy nie (z reguły wydaje, ale trwa to zdecydowanie dłużej).
                          • madziulec Re: Bylam w sadzie 11.09.08, 10:30
                            Dostalam juz raz i byl juz raz zlozony u komornika, o czym pisalam wczesniej.
                            Moj eks stwierdzil bowiem, ze nie bedzie splacal zaleglosci, przy czym alimenty
                            biezace placil w terminie.

                            Stad nie mam oryginalu.

                            Rzeczywiscie zle to okreslilam.
                            • chalsia Re: Bylam w sadzie 11.09.08, 10:36
                              madziulec napisała:

                              > Dostalam juz raz i byl juz raz zlozony u komornika, o czym
                              pisalam wczesniej.
                              > Moj eks stwierdzil bowiem, ze nie bedzie splacal zaleglosci, przy
                              czym alimenty
                              > biezace placil w terminie.
                              >
                              > Stad nie mam oryginalu.

                              no to nie dostaniesz z sądu drugiego egzemplarza skoro orginał jest
                              u komornika. Jesli poprzednia sprawa egzekucji alimentów została
                              przez Ciebie zamknięta, to komornik winien był Ci zwrócić tytuł
                              egzekucyjny (czyli wyrok z klauzulą).
                              Jesli tego nie zrobił, to powinien mieć go w swoich aktach, więc
                              nie potrzebujesz nowego egzemplarza - jest on wazny aż do momentu
                              wydania ewentualnego nowego wyroku.
                              • madziulec Re: Bylam w sadzie 11.09.08, 10:44
                                W sadzie powiedzieli mi cos zupelnie innego...

                                A mowilam o tym, ze byla egzekucja i dlatego potrzebuje drugi.
                                Ok, jak dobrze ze maly chory i moge pojezdzic po okolicy.

                                Dzieki za wyjasnienie.
                                Troche jestem zakrecona i z lekka przerazona.
                                      • ari-ola Re: madziulec 11.09.08, 16:29
                                        A co zrobisz jeśli te alimenty dzisiaj wpłyną, czy jutro, skoro już
                                        nasłałaś komornika? Bo moze to np. sprawa zmiany banku (skoro
                                        piszesz, że tak wszystko zmienia), jakichś klopotów z przelewem.
                                        i druga sprawa z tym wyegzekwowaniem zaległości za kredyt, bo nie do
                                        końca rozumiem. Chyna nie wystarczy powiedzieć komornikowi, że ma
                                        komuś zabrać 50 tys? Tzreba mieć jakis nakaz, postanowienie sądowe?
                                        masz coś takiego?
                                        • madziulec Re: madziulec 11.09.08, 16:34
                                          Nic.
                                          Mialy wplynac do wczoraj.

                                          Komornik pobierze swoje 15%.
                                          Tyle ile powinien. To stal sie juz problem ojca mojego dziecka. Jakos nie mam
                                          ochoty sie wiecej nad nim uzalac.

                                          Postanowienie sadowe dalam.
                                          To wystarczy.
                                          • ari-ola Re: madziulec 11.09.08, 16:38
                                            Postanowienie co do rat kredytu?

                                            Czyli jak wpłyną te alimenty (a podejrzewam, że wpłyną skoro do tej
                                            pory tak regularnie płacił), to tyle będzie Twojego, że eks straci
                                            jakąś stówę dodatkowo, a komornik zarobi, dobrze rozumiem?
                                            • moniczkalovemax Re: madziulec 11.09.08, 16:47
                                              To juz nie jest problem Madziulca, skoro miały wpłynac do 10tego a nie wpłyneły to nie jej problem, najwyzej ex bedzie tłumaczył sie ze spóznienia. Co jak nie ma alimentów, to ma dziecku nie dac jesc czy jak?? Faceci mysla inaczej niz my.
                                              Mój byly nie placil mi przez 3miesiace a potem przysłał 300zł i dziwił sie ze mam pretensje, z takimi facetami trzeba krótko, bo jak raz drugi odpuscisz to potem beda ciagle sie spozniac juz wogole olewac
                                            • moniczkalovemax Re: madziulec 11.09.08, 16:50
                                              z reszta jak pojawił sie jakikolwiek problem np. z zaplata na czas, to sie dzwoni i mowi, Słuchaj, alimenty przysle 3dni pozniej i juz. Tak to mozna czekac w nieskonczonosc.
                                              • ari-ola Re: madziulec 11.09.08, 18:16
                                                No tak, ale jak facet - jak Madziulec twierdzi - płacił zawsze na
                                                czas i nigdy sie nie spóźnił, to myślę, że gdy zdarza się to
                                                pierwszy raz, można chociaż ze dwa dni odczekać, bo być moze się coś
                                                przydarzylo nie z jego winy. Ale do tego trzeba odrobinę dobrej woli.
                                                • izunia_milo Re: madziulec 11.09.08, 19:38
                                                  Z jednej strony ari-ola masz rację. Może to czy tamto wpłynęło na fakt
                                                  opóźnienia przelewu. Ale według mnie przyzwoitość by nakazywała, żeby zadzwonić
                                                  czy chociaż wysłać smsa z jakimś krótkim info.

                                                  Ja Madziulca rozumiem.
                                                  • madziulec Re: madziulec 11.09.08, 20:26
                                                    Facet pojawil sie we wtorek. Wtorek, czyli 9 wrzesnia.

                                                    Nic nie powiedzial, ze np. kasa bedzie pozniej.
                                                    Zero.
                                                    No i szczerze bylam zdziwiona, bo zwykle to 9-go na koncie kasa juz byla.

                                                    A tu nadal kasy nie ma.
                                                    Eks dzis zadzownil. bo nie pojawia sie o okreslonej godzinie i spodziewa sie, ze
                                                    bedziemy potem kamieniem czekac na niego w domu.
                                                    Pol slowa nie powiedzial o kasie...
                                                  • ari-ola Re: madziulec 11.09.08, 20:40
                                                    madziulec napisała:

                                                    > Facet pojawil sie we wtorek. Wtorek, czyli 9 wrzesnia.
                                                    >
                                                    > Nic nie powiedzial, ze np. kasa bedzie pozniej.

                                                    > Pol slowa nie powiedzial o kasie...


                                                    A Ty czemu się nie zapytałaś?
                                                    Może myśli, że przelew poszedł, może zapomnial, bo coś, moze być
                                                    wiele przyczyn.
                                                  • madziulec Re: madziulec 11.09.08, 20:46
                                                    Do 10-go zostal 1 dzien. Mial czas.
                                                    Dlaczego mialam pytac? Widzisz jakis powod??

                                                    10-go juz nie moglam zapytac. Powiem Ci dlaczego - podalam zreszta odpowiedz w
                                                    pierwszym poscie. On nie podal nr telefonu do siebie.
                                                    Wczoraj wyslalam na znany mi nr telefonu komorkowego smsa z zapytaniem o
                                                    alimenty. Nie dostalam zwrtotki, ze odczytal.
                                                    Czyli telefon wylaczony.