resia80
11.09.08, 21:52
Cześć Dziewczyny.
Muszę się wyżalić.
Nie daje rady z moją 4 i pół letnią córką.
Zawsze była miła, grzeczna, usłuchana...
Ale odkąd skończyła cztery lata wstąpił w Nią jakiś diabeł chyba

Nie słucha się, robi co chce, pyskuje przeokrutnie... Pewnie, że
zdażają się i dobre chwile. Ale coraz rzadziej

Nie działa na Nią już nic, tylko krzyk i straszenie klapsami -
staram się tego unikać jak ognia, ale ostatnio coraz mniej mam
cierpliwości (głownie piszę o krzyku). Zawsze mogłam się z Nią
dogadać, wytłumaczyć i wszystko było ok.
Wiem, że to moja wina. Że rozpieściłąm Ją i pozwoliłam wejść sobie
na głowę. Co ja mam teraz zrobić? Skąd brać siłę i cierpliwość,
skoro już całkiem jej nie mam

Jestem dziś załamana.
Dostała dziś karę za niesłuchanie się i pyskowanie - tydzień bez
słodyczy (ostatnio nic tylko jadłaby cukierki) i tydzień bez bajek
na minimini. Powiedziała mi na to - "I co z tego. To nie będę"
Ale jak przyjdzie co do czego to już taka "dziarska" nie będzie i
pewnie bez płaczu przez przysłowiowego cukierka się nie obejdzie

Dziewczyny, doradzcie coś, albo po prostu podtrzymajcie mnie na
duchu

Z góry wielkie dzięki

))
Pozdrawiam,
Agata.